Wielki powrót Wesołego Kierowcy. Odzyskał dawną linię 509 i swój mikrofon

Wesoły Kierowca, któremu jeszcze w marcu tego roku z powodu zachowania uznanego przez ZTM za naganne groziła utrata pracy, w wielkim stylu wraca na ulice Warszawy. Wszystko dzięki warszawiakom i pewnej publikacji w zachodniej gazecie.

Spodobało ci się? Polub nas

W marcu 2015 roku Wesoły Kierowca, czyli Robert Chilmończyk został zawieszony w prawie wykonywania zawodu. Decyzja taka została podjęta po tym, jak jeden z pasażerów autobusu linii 509 zamieścił w sieci filmik, w którym Wesoły Kierowca w sposób nietypowy komentuje otaczającą go rzeczywistość. Zdaniem ZTM pozwalał sobie na opinie, których nie powinien wypowiadać, prowadząc pojazd z pasażerami. Żartował na przykład, że w autobusie nic sprawnie nie działa, łącznie z kierowcą.

W opowieści "Wesołego Kierowcy" pojawiły się również inne komentarze - na przykład dotyczące metra: że "w końcu je otworzyli, ale pewnie niedługo zamkną" czy relacji międzyludzkich: "może nawiążą się jakieś bliższe znajomości (...), wbrew modzie preferowane są znajomości damsko-męskie".

ZTM zdecydowało się ostatecznie nie odbierać pracy Wesołemu Kierowcy. Do tej decyzji w dużej mierze przyczyniła się niezwykle pozytywna reakcja warszawiaków, którzy stanęli w obronie kierowcy. W drodze kompromisu, ZTM przeniosło Chilmończyka na mniej reprezentacyjną linię. Nie na długo rozstał się on jednak ze swoją linią 509.

Warszawiacy znów się zbuntowali. Do muru ZTM przyparł również niezwykle pozytywny reportaż, który został opublikowany na łamach niemieckiego dziennika  Tagesshau (w samych superlatywach pisał o Wesołym Kierowcy). Nie mając za bardzo wyjścia, ZTM postanowiło zwrócić Chilmończykowi linię 509, a także oddać mu jego dawne narzędzie pracy - mikrofon.

Więcej o: