Pewnie i ciebie wiózł tramwajem. Prowadzi blog Twój Motorniczy i robi ładne zdjęcia... komórką [WIDEO]

Dla Warszawy zostawił swój ukochany Górny Śląsk, rodzinę, znajomych i z dnia na dzień przeprowadził się do obcego miasta. Został motorniczym tramwaju. Miał 21 lat. Poznajcie Rafała Wójcika.

Spodobało ci się? Polub nas

Zobacz wideo

- Dzień dobry! - wita uśmiechnięty głos. Wita mnie i kilka osób siedzących z przodu wagonu. Jedni odpowiadają, inni ze zdziwieniem zerkają na siebie. W końcu rzadko kiedy zdarza się, żeby motorniczy w ten sposób zwracał się do swoich pasażerów. Rafał nie widzi w tym nic dziwnego. To już rytuał. Gdy przychodzi na popołudniową zmianę i przejmuje tramwaj od zmiennika, mija pasażerów zbliżając się do kabiny. - Dlaczego mam być anonimowy? - oburza się. - Niech ludzie, których wożę, wiedzą, że za sterami siedzi kulturalny motorniczy.

Rafał Wójcik prowadzi zabytkowy tramwajRafał Wójcik prowadzi zabytkowy tramwaj Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Rafał Wójcik prowadzi zabytkowy tramwaj, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Cel: Warszawa

Zaczęło się w walentynki, choć nie jest to miłosna historia. I nie ma w tym nic romantycznego. Ale 14 lutego 2008 roku Rafał Wójcik zapamięta na zawsze. To wtedy po raz pierwszy pomyślał, że kierować tramwajami w stolicy to byłoby coś. Nigdy wcześniej nie był w Warszawie. Długo się nie zastanawiał. Z Bytomia, gdzie się wychował i zaczął pół roku wcześniej pracować jako motorniczy, ruszył na podbój miasta, które ma 10 razy więcej mieszkańców. Miał 21 lat. Trochę się bał, ale przed wyjazdem usłyszał od dziadków: "Pojedź, spróbuj. Zawsze masz gdzie wrócić". - Chciałem przekonać się czy poradzę sobie w wielkim mieście - wspomina Rafał. Przyznaje, że to był jego pierwszy krok w dorosłość. - Wreszcie mogłem zrobić coś dla siebie, trochę szalonego, bo jednak wyjazd do miasta oddalonego 300 km od mojego rodzinnego domu, to było wyzwanie.

Widok na biurowce w centrum Warszawy, zdjęcie zrobione 28 maja 2015 roku. Rafał wspomina: 'Prowadziłem wtedy popołudniu tramwaj linii 10. Stałem na przystanku Norblin w kierunku ronda ONZ. Na budynku Rondo 1 odbijało się niebo, co dało całkiem niezły efekt i pozwoliło inaczej spojrzeć na biurowce'.Widok na biurowce w centrum Warszawy, zdjęcie zrobione 28 maja 2015 roku. Rafał wspomina: "Prowadziłem wtedy popołudniu tramwaj linii 10. Stałem na przystanku Norblin w kierunku ronda ONZ. Na budynku Rondo 1 odbijało się niebo, co dało całkiem niezły efekt i pozwoliło inaczej spojrzeć na biurowce". Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Widok na biurowce w centrum Warszawy, zdjęcie zrobione 28 maja 2015 roku. Rafał wspomina: "Prowadziłem wtedy popołudniu tramwaj linii 10. Stałem na przystanku Norblin w kierunku ronda ONZ. Na budynku Rondo 1 odbijało się niebo, co dało całkiem niezły efekt i pozwoliło inaczej spojrzeć na biurowce", fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Do Warszawy przyjechał pociągiem. Miasto znał jedynie z telewizji i map. - Pamiętam, że przez 20 minut starałem się wyjść z podziemi Dworca Centralnego na właściwy przystanek - przyznaje ze wstydem. - I tak zamiast na Wolę, pojechałem w stronę Pragi. Dopiero, gdy przekraczałem Wisłę, zorientowałem się, że coś jest nie tak.

Dziecko prowadzi tramwaj

Mimo pomyłki na rozmowę o pracę nie spóźnił się. I został ciepło przyjęty. Także dosłownie. - Dostałem herbatę z cytryną, której smaku nigdy nie zapomnę - mówi z nostalgią w głosie. Do dziadków nie musiał wracać. Tramwaje Warszawskie przyjęły do pracy 21-latka. Rafał został najmłodszym motorniczym w stolicy. Tym szczególnym statusem cieszył się półtora roku. I choć dziś ma 28 lat, to nadal młodo wygląda. W Bytomiu ścigali go za to policjanci. - Podeszli do kabiny i zapytali mnie dlaczego pozwalam prowadzić tramwaj dziecku - opowiada z rozbawieniem. - Okazało się, że dostali takie zgłoszenie od jednego z pasażerów. Musiałem pokazać swoje uprawnienia do prowadzenia tramwaju. Policjanci śmiali się, ale dodali, że faktycznie nie wyglądam na swoje lata.

Rafał WójcikRafał Wójcik Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Koledzy w pracy - mimo młodzieńczej urody Rafała - traktowali go jednak poważnie. - Miałem do nich mówić na "ty". Tłumaczyli mi, że wszyscy w końcu wykonujemy tę samą pracę - przypomina sobie Rafał. Wielu imponował tym, że spełnił swoje marzenie i miał odwagę przyjechać do Warszawy, w której nigdy wcześniej nie był.

11 minut spóźnienia

W swój pierwszy kurs po Warszawie wyruszył "24". Był tak zestresowany, że z zajezdni na pętlę, skąd miał ruszyć na trasę, dotarł z 11-minutowym opóźnieniem. Na szczęście obok niego siedziała tzw. patronka, czyli motornicza z bardzo długim stażem pracy, która szkoli nowych pracowników. - Nie znałem cykli świetlnych - wyjaśnia Rafał. - Dziś już wiem kiedy zamykać drzwi, by zdążyć przejechać na zielonym. Wtedy działałem po omacku.

Rafał WójcikRafał Wójcik Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Rafał tłumaczy, żeby nie winić motorniczych, którzy czasem zamykają drzwi przed nosem pasażera. - To nie znaczy, że jesteśmy bandą chamów i buraków. Każdy motorniczy wie, kiedy na przystanku przed skrzyżowaniem zamknąć drzwi, by sprawnie i punktualnie prowadzić tramwaj. Jeżeli poczekam jeszcze na kogoś, to automatycznie mam opóźnienie minutowe i wszystkie kolejne tramwaje za mną także będą spóźnione.

Niecodzienna codzienność

Tę i wiele innych sytuacji, które spotykają pasażerów, opisuje na Facebooku. Profil "Twój motorniczy" założył dwa lata temu. - Z tym blogiem było podobnie jak z przyjazdem do Warszawy. Nagle wpadł mi pomysł, by opisywać, jak wygląda nasza praca, czego doświadczamy na co dzień jako motorniczowie - wyjaśnia. Profil odwiedzają nie tylko koledzy z branży, ale też czytelnicy z miast, w których nie ma tramwajów. Pytają jak dostać taką pracę, czy trzeba mieć wyjątkowe umiejętności i czy naprawdę jest to tak fascynujące zajęcie. Odpowiada im, że zaraz po technikum elektrycznym poszedł na kurs motorniczego i tak złapał pierwszą pracę, która była spełnieniem jego marzeń z dzieciństwa.

Zdjęcie zrobione 29 kwietnia 2015 roku. 'Korzystając z wolnego dnia wybrałem się na spacer wzdłuż prawego brzegu Wisły. Hotel Marriott, Pałac Kultury i Nauki, panorama Starego Miasta, Wisła i opuszczona motorówka - czego chcieć więcej, by spojrzeć na Warszawę z innej perspektywy?' - napisał Rafał.Zdjęcie zrobione 29 kwietnia 2015 roku. "Korzystając z wolnego dnia wybrałem się na spacer wzdłuż prawego brzegu Wisły. Hotel Marriott, Pałac Kultury i Nauki, panorama Starego Miasta, Wisła i opuszczona motorówka - czego chcieć więcej, by spojrzeć na Warszawę z innej perspektywy?" - napisał Rafał. Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Zdjęcie zrobione 29 kwietnia 2015 roku. "Korzystając z wolnego dnia wybrałem się na spacer wzdłuż prawego brzegu Wisły. Hotel Marriott, Pałac Kultury i Nauki, panorama Starego Miasta, Wisła i opuszczona motorówka - czego chcieć więcej, by spojrzeć na Warszawę z innej perspektywy?" - napisał Rafał, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Przeglądając posty umieszczone przez Rafała można odnieść wrażenie, że nie ma dnia, by nie działo się coś - paradoksalnie niecodziennego - w tramwaju. - Takie spokojne dni zdarzają się rzadko - przyznaje. Historie opisywane przez Rafała przerażają, bawią i wzruszają. Wybrałem trzy:

* Groźna

- To była zima. Jechałem "8" i na przystanku przy Stadionie Narodowym poczułem na sobie czyjś wzrok. Obróciłem się i zobaczyłem, że pasażerowie w środku wagonu patrzą na mnie z przerażeniem w oczach. Wszyscy. Dopiero po chwili zobaczyłem, że naprzeciwko środkowych drzwi siedział mężczyzna i zwykłym kuchennym nożem o długości ostrza ok. 17-18 cm smagał po futrze plecy starszej kobiety. Nikt z pasażerów nie reagował. I dobrze. Powiadomiłem centralę ruchu, ta nakazała mi kontynuować jazdę, ale z możliwie jak najmniejszą prędkością tak, by napastnik nie zorientował się, że coś jest nie tak. Dwa przystanki dalej do tramwaju wpadli policjanci, obezwładnili nożownika. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Gdybym wyszedł z kabiny do tego człowieka, to mogłoby się skończyć dramatycznie.

Rafał WójcikRafał Wójcik Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

* Sympatyczna

- Kiedyś musiałem awaryjnie hamować, bo zza wagonu jadącego w przeciwnym kierunku wybiegł pod tramwaj starszy mężczyzna. Chwilę później jedna z pasażerek zaproponowała, że zrobi mi kanapkę, bo na stres i nerwy trzeba koniecznie coś wrzucić do żołądka. Podziękowałem i powiedziałem, że gdybym miał za każdym razem w takiej sytuacji jeść, to po kilku miesiącach łatwiej byłoby mnie przeskoczyć niż obejść. Z kolei parę tygodni temu za dobrą jazdę dostałem od starszego małżeństwa pakiet serków topionych. Podziękowali mi za miłą i bezpieczną jazdę.

'Jazda pod słońce jest dosyć uciążliwa' - napisał Rafał. W takich sytuacjach używa okularów przeciwsłonecznych"Jazda pod słońce jest dosyć uciążliwa" - napisał Rafał. W takich sytuacjach używa okularów przeciwsłonecznych Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy "Jazda pod słońce jest dosyć uciążliwa" - napisał Rafał. W takich sytuacjach używa okularów przeciwsłonecznych, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

* Wzruszająca

- To było dzień przed wigilią, zbliżała się północ. Miałem ostatni kurs z os. Górczewska. Na następnym przystanku przy centrum handlowym zobaczyłem, że przy przejściu dla pieszych stoi mężczyzna i nerwowo czeka na zielone. Pomyślałem, że chce zdążyć na mój tramwaj. Postanowiłem, że na niego zaczekam, a tę dodatkową minutę nadrobię na trasie. Faktycznie, wbiegł do drugiego wagonu dziękując mi podniesioną ręką, a na następnym przystanku przesiadł się do mojego wagonu i przez okienko do wydawania biletów dał mi siatkę pomarańczy i podziękował, że na niego zaczekałem, bo zdąży na ostatni pociąg, którym wracał na wigilię do domu.

Zdjęcie zrobione 17 maja 2015 roku. 'Rano, gdy przestał padać deszcz, wjechałem na most Śląsko-Dąbrowski, który był pusty, co zdarza się niezwykle rzadko. Co ważniejsze, kałuże i mokry asfalt w połączeniu z chmurami dały niezwykły efekt wizualny' - napisał Rafał.Zdjęcie zrobione 17 maja 2015 roku. "Rano, gdy przestał padać deszcz, wjechałem na most Śląsko-Dąbrowski, który był pusty, co zdarza się niezwykle rzadko. Co ważniejsze, kałuże i mokry asfalt w połączeniu z chmurami dały niezwykły efekt wizualny" - napisał Rafał. Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Zdjęcie zrobione 17 maja 2015 roku. "Rano, gdy przestał padać deszcz, wjechałem na most Śląsko-Dąbrowski, który był pusty, co zdarza się niezwykle rzadko. Co ważniejsze, kałuże i mokry asfalt w połączeniu z chmurami dały niezwykły efekt wizualny" - napisał Rafał, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Tramwajem przez las

Pytam o ulubioną linię tramwajową. Rafał bez chwili wahania wskazuje na "26". Dlaczego? - Z wygody. Jeszcze przed otwarciem drugiej linii metra, wyjeżdżając z pętli Wiatraczna ustawiałem przełącznik zwrotnic "na wprost" i dojeżdżałem na osiedle Górczewska - tłumaczy. W ten sposób pokonywał całą trasę, zresztą jedną z najdłuższych w Warszawie. - Lubię tę linię także z powodu dynamiki jazdy - dorzuca. - Przejazd w jedną stronę zajmuje w godzinach szczytu 55 minut. Późnym wieczorem ten czas skraca się do 46 minut. Wtedy jest mniej pasażerów, tramwajów, samochodów na ulicy i po prostu szybciej się jedzie.

Linia 26 zimą w al. SolidarnościLinia 26 zimą w al. Solidarności Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Linia 26 zimą w al. Solidarności, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Rafał prosi, żeby koniecznie wspomnieć jeszcze o "20". - Jest na drugim miejscu w rankingu ulubionych linii ze względu na odcinek jednotorowy, jedyny taki w Warszawie - zwraca uwagę. W Boernerowie (część Starego Bemowa) tramwaje faktycznie zjeżdżają na jeden tor. I choć o tym miejscu słyszało niewielu mieszkańców, motorniczowie bardzo lubią tę trasę. - Śmiejemy się, że jedziemy do lasu. To miejsce przez swoją gęstą zieleń jest magiczne, szczególnie rano - zachwyca się Rafał.

Boernerowo - zdjęcie zrobione 24 maja 2015 roku. Rafał napisał: 'Wiosna w pełni, wjeżdżając na pętlę Boernerowo moim oczom ukazał się niezwykły jak na Warszawę kadr, który postanowiłem uwiecznić'.Boernerowo - zdjęcie zrobione 24 maja 2015 roku. Rafał napisał: "Wiosna w pełni, wjeżdżając na pętlę Boernerowo moim oczom ukazał się niezwykły jak na Warszawę kadr, który postanowiłem uwiecznić". Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Boernerowo - zdjęcie zrobione 24 maja 2015 roku. Rafał napisał: "Wiosna w pełni, wjeżdżając na pętlę Boernerowo moim oczom ukazał się niezwykły jak na Warszawę kadr, który postanowiłem uwiecznić", fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Ale na drugim krańcu tej linii widoki są nie mniej wspaniałe. - W ciągu ulicy Jagiellońskiej, przy fabryce FSO, wieczorami i po zmroku pięknie widać panoramę śródmieścia Warszawy, prawie tak ładnie jak z mostu Siekierkowskiego - mówi. Gdy tramwaj stoi na czerwonym świetle albo na przystanku Rafał pstryka zdjęcia. Potem wrzuca je na swojego Facebooka. Niektóre zachwycają. - Wszystkie robię komórką - wyjaśnia. - Tak po prostu? - pytam z niedowierzaniem. - Jestem fotografem amatorem, bez żadnego przygotowania. Zdjęcia są potem lekko podrasowane dzięki aplikacji w telefonie. Gdzieś coś wyostrzę, dodam cień, nałożę filtr, tyle - opowiada. Rafał zaznacza, że zdjęcia wykonuje w trakcie pracy, ale nie w trakcie jazdy. Często już kilkanaście minut później, gdy dojedzie na pętlę, fotografia pojawia się na jego stronie i od razu jest komentowana. Jedna z czytelniczek napisała pod fotką z Boernerowa: "wrzucasz takie fajne zdjęcia z tej dwudziestki, że pomimo że nie mam kompletnie po co jechać w tamtym kierunku, to kiedyś przyjdzie ten dzień i to zrobię". Bo Warszawa bez tramwajów nie byłaby tym samym miastem.

Jeszcze raz Boernerowo - tym razem widzimy wjazd do 'lasu', czyli na pętlę.Jeszcze raz Boernerowo - tym razem widzimy wjazd do "lasu", czyli na pętlę. Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Jeszcze raz Boernerowo - tym razem widzimy wjazd do "lasu", czyli na pętlę, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Gdzie spotkasz Rafała w tym tygodniu?

* Wtorek (14 lipca) - linia 1 (godz. 3:55 - 13:09)

* Środa (15 lipca) - linia 13 (godz. 4:58 - 13:54)

* Czwartek (16 lipca) - linia 26 (godz. 5:47 - 13:48)

* Piątek (17 lipca) - linia 10 (godz. 6:04 - 10:10) oraz linia 1 (godz. 11:04 - 15:41)

* Poniedziałek (20 lipca) - linia 27 (godz. 13:32 - 23:03)

Ulica Stalowa na Pradze-Północ, bardzo klimatyczne zdjęcie RafałaUlica Stalowa na Pradze-Północ, bardzo klimatyczne zdjęcie Rafała Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Ulica Stalowa na Pradze-Północ, bardzo klimatyczne zdjęcie, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Czy wiesz, że..., czyli co jeszcze powiedział nam Rafał

* Każdy motorniczy przechodzi okresowo kurs pierwszej pomocy. W tramwaju znajduje się apteczka, która przydaje się np. gdy trzeba opatrzyć rany pasażerom. Rafał pomagał już osobom, które zasłabły w tramwaju albo miały atak padaczki. Jego koleżanka zatrzymała kiedyś prowadzony przez siebie tramwaj, bo zobaczyła, że obok na ulicy pali się samochód. - Nikt nie pomagał, wzięła więc gaśnicę i po chwili ugasiła pożar - opisuje Rafał.

* Pod pierwszym siedzeniem w tramwajach z wysoką podłogą znajduje się skrzynka z piaskiem. - Tam jest zamontowana również sprężarka i za pomocą przycisku bądź pedału sypie się piasek pod koła dla lepszej przyczepności. Najczęściej używamy piasecznicy jesienią, gdy jest mokro, wilgotno i szyna nie błyszczy. W ten sposób tramwaj będzie łatwiej przyspieszał i zdecydowanie lepiej hamował - przekonuje Rafał.

To jest piasecznica - służy do podsypywania suchego piasku pod koła, by nie ślizgały się podczas hamowania lub w momencie rozruchu tramwajuTo jest piasecznica - służy do podsypywania suchego piasku pod koła, by nie ślizgały się podczas hamowania lub w momencie rozruchu tramwaju Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy To jest piasecznica - służy do podsypywania suchego piasku pod koła, by nie ślizgały się podczas hamowania lub w momencie rozruchu tramwaju, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

* Lewa noga maszynisty pracuje cały czas. - Mam pod nią pedał czuwaka, który muszę trzymać podczas jazdy. Gdybym zemdlał, stracił przytomność albo cokolwiek mi się stanie, zostanie wówczas wdrożone hamowanie awaryjne i tramwaj się zatrzyma - wyjaśnia Rafał. W ten sposób możemy czuć się bezpieczni w tramwaju.

* Obecnie prawie wszystkie zwrotnice są przekładane radiowo. Kiedyś obsługiwał je motorniczy. Przed skrzyżowaniem wychodził z kabiny z nastawiaczem do zwrotnic. Dziś te tzw. kije lub haki są używane głównie na pętlach i w zajezdniach. Mają określoną długość (70 cm) i grubość. Zwrotnice są niemal niezawodne i skracają znacząco czas podróżowania. Gdy się jednak zepsują, zwrotnica blokuje się i motorniczy musi przestawić ją ręcznie.

Nastawiacz do zwrotnic zwany też kijem lub hakiemNastawiacz do zwrotnic zwany też kijem lub hakiem Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Nastawiacz do zwrotnic zwany też kijem lub hakiem, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

* Hipolit 123N to ulubiony typ tramwaju, którym Rafał wozi warszawskich pasażerów. To polskie wagony zbudowane w słynnej poznańskiej fabryce Hipolita Cegielskiego. - Model jest oparty na konstrukcji popularnych w latach 70-tych stopiątek, pierwszych tramwajów, w których wielkość okien i wywietrzników dachowych oraz ich umiejscowienie wyliczał komputer, dzięki czemu określono dla nich najlepsze parametry przewietrzenia i nasłonecznienia wewnątrz wagonu  - opowiada Rafał. "105"-ki nadal jeżdżą po Warszawie.

Hipolit 123NHipolit 123N Fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy Hipolit 123N na linii 24, fot. Rafał Wójcik / Twój Motorniczy

Więcej o: