Michał Koziołek: Chcę, żeby każdy Polak był dumny z tego samochodu. Poznajcie New Warsaw i wszystkie jej gadżety

- To samochód dla tych, których na niego stać - mówi Michał Koziołek, projektant New Warsaw - Wratislavia, samochodu inspirowanego kultową starą Warszawą, modelem 223 sedan. Z Michałem rozmawiamy o tym, skąd wziął się pomysł na nową Warszawę, o modzie na retro i o tym, co znajdzie się zarówno pod maską, jak i we wnętrzu polskiego samochodu na miarę XXI wieku. Czy będzie godną konkurencją dla innych luksusowych samochodów w swojej klasie?

Spodobało ci się? Polub nas

Jak narodził się pomysł na nową Warszawę?

- Najbardziej groteskowa inspiracja pochodzi jeszcze z czasów dzieciństwa. Podobno jak byłem mały to mój ojciec pakował mnie do swojej starej Warszawy i jeździł dookoła drzewa, bo dopiero wtedy przestawałem płakać. Nie wiem, czy to prawda, ale tak mi mówili.

Tata jeździł starą Warszawą?

- Podobno jeździł, ale ja tego nie pamiętam. Dostał samochód po moim dziadku, niestety już go nie ma. A drugi powód, dla którego Warszawa zrodziła się w mojej głowie, to wyzwanie projektowe. Nasza firma bardzo mocno angażuje się w tzw. automotiv, czyli ogólnie pojętą branżę motoryzacyjną, więc taki projekt jest dla nas z założenia bardzo interesujący. Co ciekawe, kształty Warszawy znane są na całym świecie. Warszawa na początku to była radziecka Pobieda, wcześniej jeszcze był projekt Forda i Chevroleta. W tamtych czasach po świecie jeździło bardzo wiele aut podobnych do Warszawy. Inspirując się Warszawą, robimy więc globalny projekt, z tą różnicą, że do dziś nikt na świecie nie inspirował się konkretnie Warszawą, nie reaktywował tego dawnego dizajnu. Chcieliśmy tchnąć w niego nowe życie.

New WarsawNew Warsaw Warszawa 223/ Wikimedia Commons Warszawa 223/ Wikimedia Commons

Czy Warszawa sprawi, że polska motoryzacja odżyje?

- Mamy taką nadzieję. Bo rzeczywiście, tej motoryzacji w Polsce właściwie nie ma, została zabita dawno temu, a kiedyś robiliśmy naprawdę świetne prototypy. Potem one były niszczone, byleby tylko Polacy nie zatęsknili za lepszymi czasami. Wielka szkoda. Więc ten sentyment za polską motoryzacją mocno w nas tkwił. Takim momentem przełomowym do ruszenia projektu New Warsaw było Euro 2012, z okazji którego w Gdańsku zbudowaliśmy tzw. "Syrenkę na Euro". To był bardzo groteskowy projekt - samochód był w barwach Polski, z namalowanym wielkim orłem. Auto budowane było od podstaw, miało wyglądać jak stara Syrena, ale było znacznie większe, szersze, na 17-calowych felgach, z 3-litrowym silnikiem, 300 koni. Gdyby nie było zablokowane jeździłoby ponad 300 km/h. Ciekawy bolid. Jak skończyłem robić ten pojazd, to stwierdziłem, że skoro cały czas marzyłem o tej Warszawie, to może warto coś w tym zakresie zrobić. I fajnie, że ta Syrena powstała wcześniej, bo ludzie w nas uwierzyli, zobaczyli, że nie jesteśmy gośćmi, którzy tylko dużo gadają, ale rzeczywiście robią coś z pasją, dla wyższej idei.

Jakiej?

- Może zabrzmi to pretensjonalnie, ale takiej, że warto mieć marzenia, większe mniejsze, mniej lub bardziej szalone, ale mieć i je realizować. I nie za chwilę, za rok za dwa, ale właśnie teraz. Bo wtedy przez 24 godziny na dobę chodzi się z uśmiechniętą paszczą. To się oczywiście wiąże z ciężką pracą, ale my wierzymy, że warto i chcemy tym ludzi zarażać.

Chyba trafiliście z tą nową Warszawą, bo wciąż panuje ogromna moda na retro.

- Tak. Wracamy do tego PRL-u w różny sposób, wystarczy spojrzeć na knajpy. Ale jeszcze siedem lat temu tego nie było. Ludzie od tego PRL-u uciekali. Pamiętam że kiedyś jak się wsiadało do dużego fiata to był wstyd. Ja, w zeszłym roku Dużym Fiatem pokonałem 60 tys. km. Jeździłem po całej Polsce. Mam kilka takich starych samochodów, które kocham i wcale się ich nie wstydzę. Bo retro wraca, a wraz z nim fajne, przyjemne dla oka polskie samochody. Warszawa, i mówię tutaj o tej polskiej wersji 223 sedan, to moim zdaniem jedna z ikon polskiej motoryzacji.

New WarsawNew Warsaw MetroWarszawa MetroWarszawa

Czyli co zostało z tej starej Warszawy w Nowej Warszawie?

- Nic. (śmiech)

Jak to?

- Starą Warszawę potraktowaliśmy wyłącznie jako inspirację i wyciągnęliśmy jej esencję, czyli charakterystyczny nos, maskę, która jednak u nas jest szersza, mniej spiczasta, a na gotowym aucie jeszcze trochę inna, okrągłe lampy, grill i burtę boczną, patrząc od przodu. Ponadto - lampy tylne, które są pionowe, no i kuper, czyli pokrywę bagażnika, która też jest jakby trochę oderwana od bryły auta. Ale tak właśnie było w starej Warszawie. Nasza Warszawa to luźna interpretacja Starej. Od tamtej dzieli nas jednak 40 lat, to jest naprawdę długo. Nie możemy zrobić face liftingu starej Warszawy, bo to by była wyłącznie renowacja, a od takich rzeczy mamy w Polsce fantastycznych ludzi. Chcieliśmy zrobić coś nowego, tak jak ze starego Mini zrobili nowe Mini, z Fiata 500 nowego Fiata, a ze starego Chevroleta Camaro nowe. Mimo to one w dalszym ciągu bazują na retro dizajnie.

A co będzie pod maską?

- Technologia na miarę XXI wieku. Samochód będzie na benzynę z silnikiem pięciolitrowym V10.

Ile maksymalnie wyciągnie?

- 330 km/h. Akurat na Warszawę. (śmiech)

Kiedy samochód wyjedzie na ulice?

- Trudne pytanie. Na razie otrzymaliśmy informację, że jest gotowy w 80 proc. Ale to skomplikowany i żmudny projekt. Żeby jedna firma mogła coś zacząć robić, inna musi coś skończyć. A nam zależy na tym, żeby wszystko zostało zrobione rzetelnie, więc nikogo nie poganiamy. Może się tak zdarzyć, że samochód będzie gotowy jeszcze w tym roku, może być gotowy również za dwa lata, ale ja jestem w stanie poczekać nawet dłużej. Nie chcę w tym przypadku iść na żadne kompromisy. Chcę żeby każdy Polak był dumny z tego samochodu. O gustach się nie dyskutuje, wiadomo, do wszystkiego można się przyczepić. To jest nasza wizja, ktoś inny mógłby stworzyć zupełnie inny projekt i fajnie, niech tworzą, wymyślają, o to też nam chodzi, ale mam nadzieję, że spotka się z pozytywnym przyjęciem.

New WarsawNew Warsaw MetroWarszawa MetroWarszawa

A co będzie w środku?

- Właśnie jesteśmy na etapie projektowania wnętrza. Tutaj współpracujemy ze Zbyszkiem Żelaznym, który stworzył pierwsze autonomiczne auto w Polsce, czyli takie, które samo się porusza. On ma swoje cenne kontakty, które również mogą nam pomóc. Na razie zbieramy technologie, rozpatrujemy różne opcje.

Jakie są pomysły?

- Na przykład podłogę, zamiast dywanikami, chcemy wyłożyć polskim dębem, a elementy oświetlenia zrobić z bursztynu. Zależy nam na tym, aby kultywować polskość tego pojazdu, więc przykładamy też dużą wagę do tego, żeby jak najwięcej elementów powstało w Polsce.

Jakieś bajery?

- Jest pomysł, aby zainstalować w takim charakterystycznym dla starej Warszawy półkolu w podsufitce kamerę 360 stopni. Przez cały czas nawet z drugiego końca świata będzie można obserwować, co się dzieje z autem, czy ktoś przypadkiem się obok niego nie kręci. Pojawił się też pomysł, żeby umieścić w bagażnikach kilku samochodów drony.

New WarsawNew Warsaw MetroWarszawa MetroWarszawa

W jakim celu?

- Taki dron mógłby w każdej chwili wylecieć z bagażnika i na przykład poszukać miejsca parkingowego. Urządzenie może się oddalić na 100 metrów od samochodu.

Nowa Warszawa jak samochód Vipera.

- Trochę tak. To się wydaje abstrakcyjne, ale tak naprawdę jest to całkiem realne i w rzeczywistości bardzo funkcjonalne. Mamy fantastycznych inżynierów w Polsce, którzy są w stanie coś takiego zrobić. Mam nadzieję, że dzięki takiemu projektowi polska motoryzacja pokaże się na arenie światowej z jak najlepszej strony.

Dla kogo ma być ten samochód?

- Dla tych, których na niego stać. Cena wyjściowa to 1,5 mln zł. Czyli jeszcze nie dla mnie (śmiech). Auto musi być drogie. Nie możemy go tanio sprzedać, bo koszty produkcji są ogromne. Sam koszt budowy to ok. 1 mln zł. Sprzedając te 11 sztuk Warszawy chcemy zbudować kapitał, który wykorzystamy w przyszłości. Docelowo dążymy do tego, żeby zrobić coś bardziej przystępnego. Mamy pomysł na mały, sportowy, dizajnerski samochód, który będzie wyglądał jak milion dolarów, ale będzie też prosty w konstrukcji. Dzięki temu jego naprawa nie będzie skomplikowana ani bardzo droga. Ma być tani w zakupie i tani w eksploatacji - oczywiście będzie to samochód elektryczny. Mając kapitał, bylibyśmy w stanie zrobić takich samochodów ok. 1000 i sprzedać w fajnej cenie.

Dlaczego powstanie tylko 11 sztuk Warszawy?

- Dokładnie 13, ale dwa zostaną u nas. Będzie 10 standardowych modeli,  a jeden w specjalnej ulepszonej wersji. Czyli ktoś kupując ten samochód będzie wiedział, że dostaje coś unikatowego. To jest kolekcjonerski samochód, który z biegiem lat będzie zyskiwał na wartości. Już mamy 23 klientów zainteresowanych jego zakupem.

Ile osób zmieści się w środku?

- Pięć, a właściwie cztery, ponieważ pośrodku będzie specjalne miejsce na szampana i kieliszki oraz inne ekskluzywne rzeczy.

W jakich będzie dostępny kolorach?

- Będą różne kolory, ale na trzy będziemy mieli specjalny certyfikat, który uniemożliwia innym firmom motoryzacyjnym wykorzystanie ich w swoich projektach. Jeden będzie to odcień bieli, która w zależności od światła będzie się mienić różnymi barwami, a drugi odcień wiśni. Nad trzecim się zastanawiamy.

Czy ten samochód jest raczej dla kobiet czy mężczyzn?

- Niby jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo, ale mam wrażenie, że akurat ten model jest naprawdę uniwersalny. Mi się podoba, ale wiadomo, to moje dziecko, ale wiele dziewczyn powiedziało mi, że im tez przypadł do gustu. Samochód ma naprawdę fajną bryłę - jest bardzo szeroki, ale nie długi i dość niski.

A co się Panu w nim najbardziej podoba?

- Całość bryły, zwłaszcza od tyłu, jak stanę do auta pod kątem 75 stopni.

Więcej o: