Antykwariat Grochowski, raj bibliofila i najlepsze miejsce na zakup świątecznych prezentów [WYWIAD]

- Wkurza mnie, że się wciąż powtarza, że Polacy nie czytają. To nieprawda, czytają i to bardzo dużo - mówi Marek Łączyński, właściciel Antykwariatu Grochowskiego.

Trafił pan jakiegoś białego kruka?

Antykwariusze o tym nie mówią, ale ja chyba jeszcze nie trafiłem na taką perłę. A może ją miałem wśród tych milionów książek, które przeszły przez moje ręce i jej nie rozpoznałem? Może majątek życia mi koło nosa przeszedł? Tak czy inaczej, nie trafiłem jeszcze książki, która by mi pozwoliła spokojnie i dostatnio żyć do końca życia. Kiedyś przez przypadek trafiłem w kartonie z książkami medal virtuti militari. Sprzedałem go, ale samochodu za niego nie kupiłem. Skutera zresztą też.

Pamięta pan pierwszą książkę którą pan przeczytał?

Mama mi kupiła pierwszy numer magazynu komiksowego Relax. Ja się na nim czytać nauczyłem, miałem 7 lat. Pierwszej książki nie pamiętam. Później rozczytywałem się w Nienackim, Niziurskim, Bahdaju. W domu było dużo książek, ojciec czytał wszystko co dotyczyło II wojny, mama książki obyczajowe. Ale tak naprawdę czytaniem zaraziła mnie starsza o 5 lat siostra, muzyką zresztą też.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Czemu akurat Grochów?

Tu się urodziłem, później 20 lat mieszkałem na Saskiej Kępie, ożeniłem się i wróciłem na Grochów.

Co jest w tym Grochowie takiego, że nawet antykwariat pan nazwał Grochowski?

Tu jest moje miejsce, lubię tan klimat. Jeszcze jako młodzieniec na imprezy chodziłem na Przyczółek Grochowski tzw. Pekin, na Saską Kępę. Ale ta okolica, czyli ul. Kickiego, miejsce gdzie mieści się dziś antykwariat ciągnęła mnie, jak magnes. W latach 80. tu było bardzo niebezpiecznie. To było takie getto. Ulice wyłożone trylinką, nie było asfaltu. Inne zasady tu panowały, takie trochę miasto w mieście, tajemnicze choć warszawskie.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Zanim jednak tu trafiliście byliście na Bazarze Szembeka?

Antykwariat zaczął się od tego, że trafiłem kilka książek i wstawiłem je do sklepu z zabawkami, który ówcześnie prowadziłem na Szembeku. Na początku to były 4 kartony, książki po złotówce. Później stwierdziłem, że fajnie jest. Ludzie coraz lepsze książki przynosili, zacząłem też jeździć po skupach makulatury, może coś się znajdzie. Postawiłem jeden regalik, ciągle po złotówce, co fajniejsze książki wiadomo, że do domu zabierałem. Później przejąłem drugi pawilon, później następne i zaanektowałem łącznie 100 metrów kwadratowych. Z czasem, kiedy bazar się zmieniał poczułem się tam niechciany, nie pasowałem do koncepcji "nowoczesnej" galerii handlowej. Na szczęście udało się znaleźć lokal na Kicu. Za 240 m2 tu płacę tyle, co za 100 metrów zimnych, przeciekających drewnianych straganów na Szembeku.

Dziś macie 100 tysięcy książek. To największy antykwariat w Warszawie?

Większego nie znam, książki piętrzą się w nieskończoność. Na Szembeku było swojsko, zimno, wilgotno, przeciekał dach. Trzeba sobie było jakoś radzić, zimą z rana bez lufki nie szło wytrzymać. Sąsiadowałem z Robertem, zwanym Pulpetem, sprzedawał skarpety, rajstopy. Obok był Maciek z artykułami dla zwierząt. Przyjaźnię się z nim do dziś. Zresztą w około byli sami znajomi.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Z każdym pan słowo zamienił?

Poznałem tam tzw. niziny społeczne, ludzi biednych, zagubionych. Nie mówię o nich źle, bo każdy ma swoją historię, przejścia, zawirowania. Lubię rozmawiać i słuchać. Był taki Jędruś, wyglądał, tragicznie. Pytam, czemu tak się stało? Odpowiedział: Miałem dziewczynę, urodziła mi dziecko i zmarła na raka mózgu. Miałem 28 lat, poszedłem w cug.  I jak poszedł w ten cug, tak już nie wrócił, ale żyje, bo wielu z moich znajomych z Szembeka już się przekręciło. I któregoś dnia Jędrek z kolegą przynieśli mi z 60 pocztówek, gdzieś je wygrzebali w jakimś spalonym domu na Grochowie. Pocztówki datowane na 1907 - 1927 rok. To była korespondencja trzech sióstr i ich rodziców. Dowiedziałem się z nich bardzo dużo. W 1910 roku zmarł ojciec, matka jeszcze żyła. Jedna z sióstr wyszła za mąż, później się dowiedziałem, że zginęła w czasie II wojny. Dobrze pamiętam zwłaszcza jedną pocztówkę, dramatyczną. W 1915 roku jedna z sióstr napisała: obok nas przechodzi front, nie wiemy, co robić, strasznie się boimy. Po kilku latach Jędrek z kolegą przynieśli mi korespondencję jednej z tych sióstr z lat 1956 - 1976. Z tej korespondencji dowiedziałem się o dramatycznych losach zmarłej w czasie wojny siostry. Po kilku dniach przynieśli mi też rodzinny album ze zdjęciami, więc prócz historii dowiedziałem się też, jak wyglądali. Zżyłem się z tą rodziną, poznałem ich sekrety, pocztówek nigdy nie sprzedałem, sentymentalny jestem.

Próbował pan dotrzeć do kogoś z tej rodziny?

Pani Stanisława, do której należała korespondencja, zmarła bezdzietnie w 1976 roku.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Co ludzie przynoszą do sprzedania w antykwariacie?

Przynoszą wszystko, z różnych powodów sprzedają: bo im się książki nie mieszczą na półkach, bo się wyprowadzają do innego mieszkania, bo im na chleb nie starczy i potrzebują parę złotych. Prócz tego, że przynoszą, to też dzwonią, żebym ja do nich przyjechał, obejrzał i wycenił książki, które chcą sprzedać. Ostatnio miałem panią na ul. Jana Pawła II, miała kilka tysięcy książek, całe mieszkanie po sufit zawalone książkami. Niestety miała taką alergię na kurz, że musiała się ich pozbyć. To był niesamowity księgozbiór, wiele dobrych pozycji. Tak było jej żal tych książek, bo do książek się człowiek, jak do ludzi przyzwyczaja. Patrząc na czyjąś bibliotekę, można się wiele dowiedzieć o człowieku.

Ma pan jeszcze czas, żeby czytać?

Czytam ciągle, po kilka książek na raz. Skończyłem właśnie biografię Deep Purple. Czytam książkę Zdzisława Kalicińskiego "O Starówce, Pradze i ciepokach", takie wspomnienia warszawskie. Czytam niesamowitą książkę Elżbiety Cherezińskiej "Legion" o Narodowych Siłach Zbrojnych. Nigdy nie miałem skrajnie prawicowych poglądów, ale książka jest niesamowita.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Jak się udaje utrzymać porządek i równowagę między książkami, które ciągle przypływają i się sprzedają? To jakaś benedyktyńska praca?

Codziennie pracuję po 12 - 13 godzin. Jak się udaje? Wciąż nie wiem. W bazie internetowej mamy ponad 50 tys. książek, więc przy przyjmowaniu kolejnych sprawdzamy, czy już daną książkę mamy, czy nie. Nie przyjmujemy tych, które się nie sprzedają, te które idą bierzemy, nawet jeśli w bazie mamy ich kilka sztuk. Kwintesencją pracy w antykwariacie jest ciągłe porządkowanie.

Bierze pan książkę do ręki i wie, czy się sprzeda?

Jeśli widzę, że książka jest rzadka, ma niewielki nakład, to wiem, że może się cieszyć zainteresowaniem. Poza tym ufam swojej intuicji i latom praktyki. Choć nie warto wpadać w rutynę, można się zaskoczyć, czasami trafiają się strzały, książki wyglądające niepozornie a warte kilkaset złotych.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Czy znalazł pan jakąś wyjątkową książkę dla siebie?

Mówiłem już, że sentymentalny jestem, więc na początku prowadzenia antykwariatu skompletowałem sobie całą bibliotekę książek, które przeczytałem w latach młodzieńczych. Mam dwójkę dzieci, jest dla kogo trzymać. Cały czas zbieram książki o Warszawie, więc jak się coś trafi, od razu biorę i oczy się śmieją. Nie ma tego wiele, kilkaset sztuk. Zbieram też książki muzyczne.

Nie da rady wszystkiego przeczytać?

No nie da, strasznie żałuję tych książek, których mi się przeczytać w życiu nie uda. Z drugiej strony nie traktuję książek ze zbytnim nabożeństwem. Moją największą pasją jest muzyka.

Która wciąż gra w antykwariacie z winyli

Jest terror, disco tu nie usłyszysz. Gra blues, jazz, folk, rock, wszystko co ma więcej niż 40 lat.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Czy wśród winyli w antykwariacie zdarzają się perełki?

Oj tak. Przychodził do mnie gościu, głowę mi zawracał, że ma płyty winylowe do sprzedania. Trwało to kilka tygodni, w końcu mówi, że to płyty wujka, który umarł niedawno. Gdybym tam nie pojechał, do końca życia bym sobie nie darował. Wuj był fanem rocka. Wśród kilkuset płyt znalazłem m.in. ze trzy albumy Budgie, na rynku chodzą po kilkaset złotych. Było Jethro Tull, Deep Purple, Led Zeppelin, cała klasyka rocka.

Zbliżają się święta, antykwariat to wymarzone miejsce na świąteczne zakupy, nie tylko dla bibliofili. Co tu można znaleźć?

Wszystko. Ostatnio przyszła cała gromada biografii, albumów malarskich i fotograficznych, starych, przedwojennych książek, magazynów, obyczaju, sensacji, masę kucharskich, obcojęzycznych. Tuż przed świętami będziemy sprzedawać książki w zestawach, sztuka po złotówce. Nie każdego stać na książki z Empiku za 40 - 50 zł. Nasze książki kosztują przeciętnie od 3 do 10 zł. Może i nie mamy nowości, ale mamy książki półroczne, nietrafione prezenty, albo książki raz przeczytane, które się na półkach nie mieszczą. Zdarzają się oczywiście książki droższe i tańsze, ale za 20 - 30 zł, jakby się człowiek uparł, mógłby fajny prezent dla całej rodziny zrobić.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Macie też sklep internetowy?

Tak, w bazie ponad 50 tys. książek i prawie 5 tys. klientów z całego świata. Wkurza mnie, że wciąż się powtarza, że ludzie nie czytają. To nie prawda, jest masę ludzi, którzy czytają i to bardzo dużo.

Mieścicie się tuż przy akademikach. Studenci czytają?

Oczywiście, to moi stali klienci i najlepsza poczta pantoflowa, bo antykwariat traktują, jak lokal, w którym można posiedzieć, podyskutować o książkach, muzy posłuchać. A, że jest fajnie, klimatycznie, to na klientów nie narzekam.

Antykwariat Grochowski Antykwariat Grochowski  fot. Igor Nazaruk Fot. Igor Nazaruk

Marzenia?

Żeby doprowadzić to do końca, żeby ludzie mieli radochę, żeby w przyszłości antykwariat mogły przejąć moje dzieci. To, co sobie zaplanowałem 2 lata temu, już się udało zrealizować. Niosą mnie te książki, marzenia się spełniają.

Antykwariat Grochowski

ul. Kickiego 12

pon- pt: 9 - 19

sob: 9 - 15

Więcej o: