Od pytona z Konstancina do 24-godzinnej ochrony pomnika smoleńskiego. Tym żyła w 2018 roku Warszawa

Zbliża się koniec roku, a więc i moment na spojrzenie wstecz. Właśnie dlatego postanowiliśmy przygotować dla was listę 10 rzeczy, którymi żyli w 2018 roku nasi czytelnicy. To sprawy i tematy, które poruszały was najbardziej. Od osławionego pytona z Konstancina do całodobowego dozoru policji przy pomniku smoleńskim.
Wylinka długości ponad pięciu metrów została znaleziona w pobliżu Gassów pod Warszawą; należała prawdopodobnie pytona tygrysiego Wylinka długości ponad pięciu metrów została znaleziona w pobliżu Gassów pod Warszawą; należała prawdopodobnie pytona tygrysiego Animal Rescue Poland / animalrescuepoland.wordpress.com

Pyton z Konstancina

Nieśmiertelnym tematem w 2018 roku były poszukiwania pytona z Konstancina. Wszystko zaczęło się, gdy 7 lipca wędkarz natknął się na świeżą wylinkę pytona tygrysiego. Mówiło się, że gad może być wygłodniały i agresywny. Wężem żyła cała Polska, a mieszkańcy kolejnych miast mówili, że go widzieli. W pewnym momencie warszawiacy zaczęli organizować nawet samodzielne wycieczki poszukiwawcze.

Pyton tygrysi wciąż na wolności
Materiały własne/ Marta Kondrusik

Na początku września fundacja Animal Rescue Polska, która od początku była zaangażowana w poszukiwania, poinformowała, że nastąpił przełom. W internecie znaleziono ogłoszenie o pytonie, którego właściciel niedawno zmarł. Gad bardzo przypominał tego, który 'grasował' w okolicach Warszawy. Kilka tygodni później eksperci informowali, że pyton prawdopodobnie już nie żyje, a znalezienie zwłok to kwestia czasu. Do tej pory nic jednak nie wiadomo.   

Pyton z Konstancina to jednak nie jedyny gad, który poruszył w 2018 roku warszawiaków. Dużo emocji wzbudził także wąż znaleziony w wersalce podczas remontu mieszkania na Ursynowie.

40-latek razem ze swoją partnerką i jej synkiem 40-latek razem ze swoją partnerką i jej synkiem Facebook.com

Podwójne morderstwo w Śródmieściu

We wrześniu Warszawą i całym krajem wstrząsnęło zabójstwo w Śródmieściu. Mężczyzna gołymi rękami udusił swoją narzeczoną i jej 3-letniego synka. 40-latek zrobił to podczas przepustki z więzienia. Później na jaw wyszło jeszcze, że Artur K. odsiadywał tam wyrok za zamordowanie swojej poprzedniej partnerki. Rodzice zamordowanej kobiety mówili, że ich córka nie miała o tym pojęcia. Jej mówił, że został skazany za rozboje.

Oburzenie wzbudziło również to, że 40-letni Artur K. w ciągu odsiadywania wyroku za morderstwo aż 90-krotnie wychodził na przepustki.

Rozszerzone samobójstwo w sali zabaw. Problemy zaczęły się po urodzeniu syna. 'Spał z nim w jednym łóżku' Rozszerzone samobójstwo w sali zabaw. Problemy zaczęły się po urodzeniu syna. 'Spał z nim w jednym łóżku' Fot. Screen z materiału TVN 'Uwaga!'

Tragedia w sali zabaw na Bemowie

Podwójne morderstwo w Śródmieściu to niestety nie jedyna tragedia, do której doszło w tym roku w Warszawie. W listopadzie w sali zabaw na Bemowie znaleziono ciało 34-letniego Tomasza M. oraz jego 4-letniego syna. Nieoficjalnie mówi się o rozszerzonym samobójstwie. Mężczyzna miał podać dziecku truciznę, a później również ją zażyć.

Szybko wyszło na jaw, że Tomasz M. był bohaterem programu 'Uwaga!' wyemitowanego kilka dni wcześniej. Okazało się, że 34-latek od dawna nękał swoją byłą żonę i dwójkę swoich dzieci. Kilkukrotnie próbował porywać synka. Matka mówiła, że boi się zostawiać dzieci z ojcem. Uważała, że zachowuje się nieobliczalnie.

Zmiana tablic z nazwą ulicy Zmiana tablic z nazwą ulicy FRANCISZEK MAZUR

Ulica Lecha Kaczyńskiego czy Armii Ludowej?

Batalia o dekomunizację nazw ulic w Warszawie trwa już do zeszłego roku. W listopadzie 2017 roku wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera wydał rozporządzenie dotyczące dekomunizacji ok. 50 nazw ulic. I się zaczęło... W sądach pojawiały się kolejne odwołania - warszawski ratusz chciał zachować wiele z nich, a biuro wojewody je zmienić.

Rok później batalia o dekomunizację warszawskich ulic nadal trwa. Ostatni wyrok przywrócił jednak 44 z 45 ulic, w tym al. Armii Ludowej. To właśnie o nią jest najwięcej krzyku. Wielu osobom nie podoba się, że chciano zamienić ją na ul. Lecha Kaczyńskiego. Tabliczka była już kilkukrotnie zmieniana. 

Warszawiacy mają już dość nieustannych zmian. Wielu z nich nie wie już nawet po jakiej ulicy idzie albo nawet gdzie mieszka.

Po ostatniej decyzji sądu wojewoda Sipiera zapowiedział jednak, że będzie walczył dalej o zmianę nazw.

Auto w służbie ojczyzny Auto w służbie ojczyzny Agencja Gazeta

Twój samochód przejmuje teraz wojsko

W 2018 wszystkim trudno było uwierzyć , że pismo, które otrzymał pan Bartek z Warszawy, jest prawdziwe. Informowano w nim, że jego prywatny samochód terenowy marki Nissan może zostać przejęty przez państwo w razie zagrożenia lub wojny. Na początku brzmiało to jak żart, ale później okazało się, że takie 'wypożyczenie' jest usankcjonowane w prawie. Dokładnie w ustawie z. 1967 roku.

W rozmowie z Metrowarszawa.pl pan Bartek mówił, że dowiedział się, iż co roku losowanych jest kilka aut i w tym padło akurat na niego. Dodał, że oprócz przekazania samochodu na poligon w razie wojny, musi jeszcze pamiętać o utrzymywaniu auta w dobrym stanie oraz zgłaszania wszystkich zagranicznych wyjazdów.

Pomnik smoleński Pomnik smoleński Jacek Stawiany

Całodobowa ochrona pomnika smoleńskiego

W kwietniu 2018 roku na placu Piłsudskiego stanął Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. Jego pojawienie się tam od początku wzbudzało wiele kontrowersji: ponad 70 proc. mieszkańców go nie chciała, a warszawski ratusz alarmował, że znajduje się na placu nielegalnie.

Kilka dni po odsłonięciu pomnika warszawiacy zauważyli też, że monument jest objęty całodobową ochroną policji. Stołeczna policja tłumaczyła, że to prewencja przeciwko zachowaniem chuligańskim i dodawała, że jest to też związane ze wzmożonym ruchem turystycznym na placu Piłsudskiego. Miesięczna ochrona policyjna to koszt 22 tys. złotych.

Kilka miesięcy później okazało się, że policyjny dozór dotyczy także stojącego nieopodal pomnika Lecha Kaczyńskiego.

Kierowca wyprosił matkę z wózkiem z autobusu miejskiego. [zdjęcie ilustracyjne] Kierowca wyprosił matkę z wózkiem z autobusu miejskiego. [zdjęcie ilustracyjne] Fot. Tomasz Stańczak /AG

Ile wózków zmieści się w autobusie miejskim?

Latem pisaliśmy również o nieprzyjemnej sytuacji w autobusie miejskim w Warszawie. Jeden z mieszkańców opisał sytuację, której był świadkiem. Widział jak matka z wózkiem dziecięcym próbowała wsiąść do pojazdu. W środku znajdowały się już dwa inne wózki, więc kierowca poinformował ją, że nie może wsiąść. Oburzenie wzmagało to, że na zewnątrz panował 30-stopniowy upał.

Rzecznik ZTM tłumaczył nam, że kierowca miał do tego prawo. Pomimo że w przepisach nie widnieje zapis o limicie przewożonych wózków, to kierowca może odmówić przewiezienia kolejnego kierując się bezpieczeństwem innych pasażerów.

Jeden ze sklepów sieci Biedronka Jeden ze sklepów sieci Biedronka Agencja Gazeta

Za parking pod Biedronką nawet 95 złotych

Od niedawna przy sklepach sieci Biedronka lub restauracjach sieciowych takich jak McDonald's pojawiły się płatne parkingi. Klienci mogą na nich parkować za darmo, ale przed wjazdem muszą pobrać bilet. I tutaj zaczynają się schody.

Do naszej redakcji spłynęło w tym roku dziesiątki listów od osób, na które nałożono dodatkową opłatę w wysokości 95 złotych, bo nie pobrali biletu. Co więcej, paragon potwierdzający, że ktoś był klientem sklepu lub lokalu, nie załatwia sprawy.

Dlatego przypominamy, zwracajcie uwagę na to, gdzie parkujecie!

Mieszkańcy bloku na Gocławiu mają problem z sąsiadem Mieszkańcy bloku na Gocławiu mają problem z sąsiadem Fot. Dzięki uprzejmości pana Krzysztofa

Balkon grozy na Gocławiu

W 2018 roku udało się także posprzątać "balkon grozy" na Gocławiu. Mieszkańcy jednego z bloków na Pradze-Południe od wielu, wielu lat użerają się z sąsiadem, który składuje w swoim mieszkaniu różne przedmioty. Było ich tak dużo, że zaczęły wylewać się na balkon. 

Prusaki, smród, gdy sąsiad otwiera drzwi do mieszkania, wybiegają myszy - opowiadali mieszkańcy. Dodają, że nic nie może się jednak równać z latem. Oprócz tego, że śmierdzi, wszyscy boją się jeszcze pożaru.

Po długiej batalii udało się nakłonić właściciela mieszkania (i bałaganu) do sprzątania. Pomagały służby porządkowe i policja.

Ogłoszenie Ogłoszenie metrowarszawa.pl

Sąsiedzi ogłoszenia piszą

Jak co roku mieliśmy także kilka perełek wśród ogłoszeń sąsiedzkich. Największe zainteresowanie wzbudziła kartka, którą znalazła w drzwiach nasza czytelniczka. 'Nie zastałem nikogo w mieszkaniu. Proszę o pilny kontakt!' - przeczytała pani Ewa. Później okazało się, że tak spieszyło się agentowi nieruchomości, który chciał zapytać ją czy nie zechciałaby sprzedać swojego mieszkania.

To nie jedyny trik handlarzy nieruchomościami, o którym pisaliśmy w tym roku. Na wyróżnienie zasługują m.in. 'ręcznie' pisane ogłoszenia wrzucane do skrzynek warszawiaków oraz para młoda, która szukała mieszkania w tej okolicy.

Nic nie pobije jednak na pewno ogłoszenia, które zauważyliśmy w bloku na Targówku. Jedna z mieszkanek w desperacji poprosiła sąsiada, aby przestał wyrzucać przez okno butelki wypełnione moczem.