PiS zamknie Lotnisko Chopina. Pracownicy zdumieni: Tragiczny pomysł. To 1,5 godziny w jedną stronę

Lotnisko Chopina za 10 lat przestanie obsługiwać ruch cywilny. Ten przeniesie się do planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego w Stanisławowie, oddalonego o ponad 40 km od Warszawy. Co o pomyśle rządu sądzą pracownicy Okęcia?

Chopin zostanie zamknięty w 2027 r.

- Uruchomienie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Stanisławowie oznacza jednoczesne zamknięcie dla ruchu pasażerskiego stołecznego Lotniska imienia Fryderyka Chopina - powiedział w poniedziałek pełnomocnik rządu do budowy CPK Mikołaj Wild.

Lotnisko Chopina ma przestać działać w 2027 r. Wybraliśmy się tam, by spytać pracowników, co myślą o decyzji rządu. Czy jej się boją? Czy przeniosą się do Stanisławowa pod Baranowem?

Straż Ochrony Lotniska Straż Ochrony Lotniska SŁAWOMIR KAMIŃSKI

"Wolałbym się nie wypowiadać..."

- No i co będzie? Będzie lotnisko w Stanisławowie - mówi nam jeden z pracowników Straży Ochrony Lotniska. - Wolałbym się nie wypowiadać, bo to co się tu dzieje... - urywa. - Źle jest? - dopytuję. Ale w odpowiedzi dostaję jedynie uśmiech i milczenie.

Od wielu miesięcy pracownicy lotniska domagają się podwyżek i ustąpienia obecnego dyrektora. W październiku kierownictwo zablokowało ich protest pod Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa - donosiło nieoficjalnie Radio Zet.

"Jeszcze wszystko się może zmienić"

- Jeszcze wszystko się może zmienić - twierdzi inna przedstawicielka Straży Ochrony Lotniska. 10 lat to w końcu, jak mówi, sporo czasu. Czy przeniosłaby się do pracy w Stanisławowie? - Nie zastanawiałam się nad tym - przyznaje. Ale już towarzyszący jej w obchodzie ochroniarz zarzeka się, że nie zdecydowałby się pracować tak daleko od Warszawy. - Na pewno nie - podkreśla.

W kwietniu, jak pisała "Gazeta Wyborcza", na Okęciu zakończył się remont pasa startowego, dzięki czemu samoloty rzadziej pojawiają się nad Ursynowem - częściej podchodzą do lądowania lub startują od strony Piaseczna.

"W ogóle nie rozważamy wyjazdu, to 1,5 godziny w jedną stronę"

- Ja się chcę wypowiedzieć na temat CPK - ożywia się młody pracownik obsługi pasażerów, którego spotykam podczas przerwy na papierosa przed budynkiem. - To tragiczny pomysł, ludzie nie będą mogli dojeżdżać. Szczególnie dla ludzi z zagranicy to ciężki dojazd - dodaje. Lotnisko Chopina to ważny węzeł przesiadkowy dla gości z różnych stron świata. Czy CPL także będzie odgrywał tę rolę?

Ponadto, zauważa mężczyzna, nie wiadomo, czy firmy, które są obecne na Lotnisku Chopina (sklepy, restauracje, kantory, biura podróży etc.), będą chciały przenieść się do Stanisławowa.

Co sama likwidacja ruchu cywilnego na Okęciu oznaczałaby dla nich? - Zmianę pracy. W ogóle nie rozważamy wyjazdu, to jest półtorej godziny w jedną stronę - mówi pracownik.

"Tylko jeśli powstanie kolej próżniowa, ma to ręce i nogi"

Podobnie sądzą pracownicy obsługujący kasy. - Dobry pomysł, jeśli podróż tam będzie trwała 15 minut - mówi jeden z nich (spotykam ich także pod budynkiem podczas przerwy na dymka). Tak może być, jeśli powstanie, zapowiadana również, kolej próżniowa.

- Port "Solidarność" (taką nazwę ma nosić CPK - przyp. red.) powinien posiadać dostateczne rezerwy przestrzenne np. do tego, żeby uruchomić połączenia kolei próżniowych, czyli "Hyperloop", które teraz są na bardzo wczesnym etapie. Przez niektórych są traktowane w kategorii science fiction, z naciskiem na fiction, niż na science. Ale w ciągu 10 lat to się może zmienić - mówił minister Wild, cytowany przez Forsal.pl.

- Tylko jeśli taka kolej powstanie, ma to ręce i nogi - podkreśla pracownik lotniska.

Podobnie sądzi sprzedawczyni w jednym z kiosków. Zdecydowałaby się na nowe miejsce pracy pod warunkiem możliwości szybkiego dojazdu.

"Do Baranowa? Chyba do Pacanowa"

Odległość do Stanisławowa to kluczowy problem, jak wynika z naszych rozmów. Pytam sprzątaczkę, czy rozważałaby przenosiny. - E, nie - macha ręką. - Pewnie bym zrezygnowała, tu mam lepszy dojazd - wyjaśnia.

- Musieliby mi samochód kupić - mówi zaś pracownica punktu, gdzie można zabezpieczyć swój bagaż, owijając go specjalną folią. Żartuje, że jeśli ruch przenieśliby do Baranowa, wyjechałaby z kraju. - Do Baranowa? Chyba do Pacanowa - kwituje jej kolega.

Ale w przeniesieniu interesu problemu nie widzi menedżer firmy. - Jesteśmy tam, gdzie nasi pasażerowie - mówi.

"Fajnie byłoby mieć blisko"

Lotnisko w Stanisławowie nie podoba się też młodej pracownicy Zarządu Transportu Miejskiego, do zadań której należy informowanie gości o transporcie publicznym w Warszawie. - Nie jest to dobry pomysł, przydałoby się lotnisko jak w każdym wielkim mieście - mówi dziewczyna. Również zwraca uwagę na odległość - nie chciałaby do pracy aż tak długo dojeżdżać. - Fajnie byłoby mieć blisko - wzdycha.

Lotnisko Chopina Lotnisko Chopina FRANCISZEK MAZUR

"Dziwne: wolą zlikwidować lotnisko, którym możemy się chwalić"

Jeszcze nie wiadomo, co dokładnie stanie się z terenem Okęcia. Pomysłów jest kilka: odsprzedaż deweloperom, wydzielenie części dla wojska albo stworzenie terenu szkoleniowego.

- Dziwne, że wolą zlikwidować lotnisko, którym możemy się chwalić, i stracić pracowników. Dużo z nich ma tu dobry dojazd - zauważa natomiast kobieta, zajmująca się asystą PRM (osób niepełnosprawnych i o ograniczonej sprawności ruchowej). Dodaje, że jednocześnie studiuje i pracuje. - Nie mogę sobie pozwolić na codzienną podróż ponad 40 km - dodaje.

Taksówkarz: Dla nas to bardzo duży cios

Na lotnisku zarabiają też wożący pasażerów taksówkarze. - Dla nas to bardzo duży cios - mówi jeden z nich, gdy zagaduję go na postoju. Jak dodaje, codziennie jego korporacja robi na lotnisko i z niego co najmniej 200 kursów. Okęcie obsługują trzy korporacje, więc kursów dziennie może być nawet 800, jak szacuje mój rozmówca.

Chociaż jednocześnie chwali pomysł CPK. - Nowe wspaniałe lotnisko, jeden z największych portów komunikacyjnych w Europie. Rozwój i splendor - ocenia.

Dla niego jednak pomysł ten nie oznacza niczego dobrego. - To zmniejszenie obrotów o około jedną czwartą miesięcznie. Jakby się pan czuł, gdyby pracodawca nagle o tyle zmniejszył panu pensję? - pyta.

Kierowca tłumaczy, że pasażerowie ze Stanisławowa na pewno nie będą brać warszawskich taksówek, tylko pociągi. A jeśli już, to zarobią lokalne korporacje. - My będziemy stratni, nie taksówkarze z Baranowa - zaznacza.

Skąd na to pieniądze?

Pracownicy pytają też, skąd rząd weźmie pieniądze na budowę nowego portu lotniczego. Mimo wszystko nie wyglądają na szczególnie przejętych doniesieniami o budowie Portu 'Solidarność' - w końcu jego otwarcie miałoby nastąpić dopiero za 10 lat.

Co myślisz o likwidacji Lotniska Chopina? Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub wyślij prywatną wiadomość na Facebooku.