"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Do wypadków z udziałem pieszych, rowerzystów i samochodów dochodzi w Warszawie bardzo często. Jedni mają pretensje do drugich o... wszystko. "Rowerzyści zachowują się pany", "piesi jak święte krowy łażą po drogach dla rowerów", "kierowcy spychają rowerzystów z jezdni"... Lamentów nie ma końca. A bliskie spotkania członków tych trzech grup potrafią być tragiczne w skutkach.
Wypadek na Kabatach Wypadek na Kabatach Zbigniew Paweł Kawalec

"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Do wypadków z udziałem pieszych, rowerzystów i samochodów dochodzi w Warszawie bardzo często. Jedni mają pretensje do drugich o... wszystko. "Rowerzyści zachowują się pany", "piesi jak święte krowy łażą po drogach dla rowerów", "kierowcy spychają rowerzystów z jezdni"... Lamentów nie ma końca. A bliskie spotkania członków tych trzech grup potrafią być bardziej i mniej tragiczne w skutkach.

Mieszkańców Warszawy poruszyły dwie niebezpieczne sytuacje, do których doszło w ciągu ostatnich kilku dni. Na szczęście skończyło się na zwykłych otarciach. W pierwszym przypadku rowerzysta wtargnął na przejście dla pieszych i został potrącony przez wyjeżdżający z Tesco peugeot. W drugiej rowerzysta wjechał w pieszego na przejściu dla pieszych.

Co warszawiacy - rowerzyści, kierowcy, piesi - zarzucają sobie nawzajem? Czy są to słuszne skargi?

Rowerzyści vs kierowcy vs piesi Rowerzyści vs kierowcy vs piesi Jacek Marczewski/ Agencja Gazeta

"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Rowerzyści

Wystarczyło zadać pytanie - co warszawiaków wkurza w rowerzystach, żeby dać upust frustracji.

"Jako rowerzystkę zawsze irytował mnie brak dróg rowerowych oraz kierowcy niezwracający uwagi na cyklistów, przejeżdżający niebezpiecznie blisko nich, co mogło grozić tragicznym w skutkach wypadkiem.

Sytuacja odwróciła się kilka lat temu. W Warszawie - mieszkam na Ursynowie - powstało bardzo dużo dróg rowerowych, a rowerzyści nadal jeżdżą po ulicach. Jako kierowca uważam, że jest to bardzo niebezpieczne.

Czasem pęd powietrza od samochodu może spowodować upadek rowerzysty. Pomimo zbudowanych wielu kilometrów dróg rowerowych, cykliści nic sobie z tego nie robią, argumentując to "złym stanem dróg rowerowych", natomiast jeżdżąc po ulicach (mając obok ścieżkę) powodują duże spowolnienie w ruchu, korki. Nieraz przejeżdżałam obok potrąconego rowerzysty, który jechał szosą, mimo wyznaczonej dla niego ścieżki obok" - żali się Ania.

Edyta dodaje: W przeciwieństwie do aut, nie przepuszczają pieszych na pasach - pisze Edyta. Wtóruje jej Ewa: Za każdym razem jak widzę przejście dla pieszych na drodze rowerowej, to rozglądam się wokół. Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby rowerzysta zwolnił przed pasami. Na drodze rowerowej, która jest szybka, jest to bardzo niebezpieczne. Raz rowerzysta prawie na mnie wjechał - wyjeżdżał zza zakrętu i nie zauważył, że już weszłam na pasy.

"I jeszcze mają czelność w takiej sytuacji dzwonić na pieszych. Rowerzyści czują się wszędzie jak u siebie - i na ścieżce, i na chodniku - jeśli nie ma ścieżki - to na jezdni" - dodaje Marcin.

Kolejnym problemem, tym razem dla kierowców, są rowerzyści jadący jezdnią. A zwłaszcza: Tacy, co jadą po ulicy przy krawężniku, ale czasem im się kierownica odbije i nagle zjeżdżają na środek pasa - mówi Arek.

Ale również tacy, którzy, jak pisze Adam, "wykazują się jakimś aroganckim luzem". "Słuchawki na uszach i mają wszystko gdzieś" - dodaje.

"Irytują mnie również rowerzyści, którzy nie chcą stać w korkach, więc niczym motocykliści przemieszczają się pomiędzy samochodami" - pisze Ania.

Rowerzyści vs piesi vs kierowcy Rowerzyści vs piesi vs kierowcy Franciszek Mazur/ Agencja Gazeta

"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Piesi

"Mieszkam w Warszawie, czyli w mieście, w którym jest najwięcej dróg rowerowych w Polsce. Niestety wielu pieszych kompletnie tego nie respektuje - pisze Kasia.

Rowerzysta na drodze jest złem dla kierowców, na chodniku jest złem dla pieszych. Wydawałoby się więc, że przynajmniej na swojej drodze rowerowej będzie mógł czuć się komfortowo. Nie - piesi muszą zaanektować ścieżkę dla siebie, mimo że obok "jak byk" jest wolny szeroki chodnik. I są oczywiście wielce oburzeni, jeśli ktoś zacznie na nich dzwonić" - dodaje.

Nie dotyczy to nawet osób starszych. "Potrafię zrozumieć, że nie zauważą że są na ścieżce, ale w przeważającej liczbie to ludzie młodzi - kompletni ignoranci" - pisze Kasia.

"Nie rozumiem, na jakiej zasadzie to działa, ale bardzo często spotykam się z tym, że piesi, zamiast wytyczonym pasem dla pieszych, idą drogą rowerową. Jak się zwróci im uwagę, to reagują, ale sami z siebie żeby rozejrzeć się i zobaczyć, czy na pewno są w odpowiednim miejscu - nie" - komentuje Marta.

"O wchodzeniu na ścieżkę bez rozejrzenia się wokół nie wspomnę. Nigdy nie zapomnę, jak szłam kiedyś z kumplem i przed ścieżką zatrzymałam się, żeby rozejrzeć się, czy coś jedzie. Był w szoku: po raz pierwszy widział, żeby ktoś się rozglądał, zanim przejdzie przez drogę dla rowerów. Ludzie tego po prostu nie robią" - dodaje Kasia.

Rowerzyści vs kierowcy vs piesi Rowerzyści vs kierowcy vs piesi Cezary Aszkiełowicz/ Agencja Gazeta

"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Kierowcy

"Kierowcy są wściekli, że na drogach jest coraz więcej rowerzystów. Mam wrażenie, że specjalnie przejeżdżają blisko roweru jadącego jezdnią - bo nie ma ścieżki - żeby rowerzystę przestraszyć" - pisze Darek.

"Kierowcy są bezczelni - są w stanie zaparkować nie tylko na chodniku, ale i na ścieżce dla rowerów. Jadąc ulicą za rowerzystą, bardzo często trzymają się zbyt blisko prawej strony jezdni. Podczas wyprzedzania rowerzysty, nie utrzymują bezpiecznego odstępu. Albo jadą za tobą, tak jakby cię śledzili, bardzo blisko. Któregoś razu musiałam się zatrzymać, żeby go przepuścić, bo by tak za mną jechał - pisze Andrzej.

"Mają przewagę, bo w przeciwieństwie do rowerzystów, nie stanie im się żadna krzywda, jeśli dojdzie do zderzenia. Rowerzysta ma o wiele większy stres, kierowca porusza się z dużą prędkością. Raz prawie wpadłem na chodnik, bo samochód tak szybko i tak blisko przejechał obok mnie" - mówi Marcin.

"Mam wrażenie, że kierowcy jeszcze nie mają świadomości, że rowerzyści mają swoje drogi dla rowerów, którymi mogą poruszać się bez przymusu zsiadania z dwuśladu. Wjeżdżają na te drogi bez sprawdzenia, czy nie zbliża się do niej rowerzysta. Byłem świadkiem, jak samochód skręcał na zielonej strzałce w prawo, a rowerzysta przejeżdżający na zielony drogą rowerową wjechał wprost na przednie koło. Na szczęście rowerzysta nie jechał zbyt szybko i nie doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu - opowiada Waldek.

Piesi vs rowerzyści vs kierowcy Piesi vs rowerzyści vs kierowcy Agencja Gazeta

"Piesi jak święte krowy", "rowerzyści w słuchawkach". Policja: Wszyscy zapominamy o jednej zasadzie

Najczęstszą przyczyną bliskich spotkań rowerzystów, kierowców i pieszych jest, jak informuje asp. Rafał Retmaniak z sekcji prasowej Komendy Stołecznej Policji, nieznajomość przepisów. Ale nie tylko. - Wszyscy zapominają o podstawowej zasadzie - ograniczonego zaufania.

- Każdy ma obowiązek podjąć wszystkie możliwe czynności mające na celu uniknięcie zdarzenia (art. 3 kodeksu drogowego). Wiele spraw, które prowadzimy, rozstrzyga się dopiero po sprawdzeniu wersji obu stron - rowerzyści wjeżdżają często na jezdnię z dużą prędkością i uderzają np. w tył samochodu, który już się na drodze znajduje - wyjaśnia Retmaniak.

Podobnie sytuacja wygląda z pieszymi i przejściami dla pieszych. - Przepisy mówią, że na przejściu dla pieszych pierwszeństwo mają piesi. Co nie oznacza, że piesi nie mają obowiązku upewnić się, że mogą na przejście wejść. Jeżeli jest tak, że pieszy już wszedł na przejście, to rowerzysta ma obowiązek go przepuścić. Ale jeśli rowerzysta jedzie z dużą prędkością, już na przejście wjeżdża i nagle pieszy wtargnie na przejście, wina jest po stronie pieszego - dodaje.

Do wypadków z udziałem rowerzystów i kierowców dochodzi natomiast najczęściej, gdy oba pojazdy poruszają się ulicą. - Kierowcy często poruszają się zbyt blisko prawej strony jezdni podczas wyprzedzania rowerzystów i zahaczą np. lusterkiem i cyklistę. Należy zawsze zachować bezpieczną odległość - wyjaśnia i dodaje: Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby to rowerzysta poruszał się zbyt blisko środka jezdni.

- Jeśli rowerzysta zostanie uderzony w tył przez kierowcę samochodu, to wina jest również po stronie kierowcy - mówi.

Rowerzyści mają również tendencje do poruszania się ulicą, podczas gdy wzdłuż niej prowadzi droga dla rowerów. - To oczywiste wykroczenie - mówi Retmaniak. Prawo drogowe mówi o tym, że jak mamy drogę dla rowerów przy drodze, rowerzyści mają obowiązek poruszania się tą drogą - dodaje.

Jak się okazuje, problematyczne są również przejścia dla pieszych, obok których znajduje się droga dla rowerów. - Droga dla rowerów to jedno, przejście dla pieszych to drugie - w obu miejscach obowiązują inne przepisy. Więc jeśli rowerzysta wjedzie na przejście dla pieszych, ma obowiązek z roweru zsiąść. Wielu to ignoruje - mówi Retmaniak.

Podkreśla, że dozwolona prędkość, z jaką mogą poruszać się rowerzyści na drodze dla rowerów to 50 km/h. - To naprawdę dużo, ciężko nawet taką prędkość osiągnąć - mówi. - Mimo to, rowerzyści rozpędzają się na ścieżkach, trudniej im zahamować lub po prostu - nie hamują, wjeżdżając na jezdnię czy na przejście dla pieszych - dodaje i podaje przykład cyklisty, który jechał tak rozpędzony, że wjechał w sygnalizator świetlny. - Trafił do szpitala. Doznał poważnych obrażeń wewnętrznych. Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale się zdarzają - podsumowuje.