Po Marcu 68 musieli opuścić Polskę. Byli przyjaciółmi, wśród nich były zakochane pary. Co się z nimi stało?

- Odrzucono ich, wygnano, albo przynajmniej tak się poczuli, zmuszeni zostali do budowania wszystkiego od nowa - mówi Agata Tuszyńska, autorka książki "Bagaż osobisty. Po Marcu", na podstawie której powstała wystawa w Domu Spotkań z Historią. Z 30-osobowej paczki znajomych, którzy opuszczali Polskę po 68 roku na skutek antysemickiej nagonki, odnalazła niemal wszystkich. Co się z nimi stało po Marcu? Czy sobie poradzili? Jak wspominają tamten dzień na Dworcu Gdańskim, gdy opuszczali swój dom prawdopodobnie na zawsze?
Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin z ojcem Samuelem Neftalinem Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin z ojcem Samuelem Neftalinem Fot. E.Turlejska

Antysemicka nagonka komunistów

Komuniści zainicjowali antysemicką nagonkę, w wyniku której w latach 1968-1969 z Polski wyemigrowało ponad 15 tys. Żydów bądź osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich było m.in. około 500 pracowników naukowych, około 1000 studentów, a także dziennikarze, filmowcy, pisarze i aktorzy.

W 50. rocznicę Marca '68 Dom Spotkań z Historią prezentuje wystawę Bagaż osobisty. Po Marcu według scenariusza Agaty Tuszyńskiej. To wielogłosowa opowieść o pokoleniu pomarcowych emigrantów, którzy opuścili Polskę z "dokumentem podróży", stwierdzającym, że jego okaziciel nie jest już obywatelem tego kraju.

Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański 4 sierpnia 1969 Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański 4 sierpnia 1969 fot. Z archiwum Agaty Tuszyńskiej

Jak opowiedzieć o Marcu

Jak mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl Agata Tuszyńska, źródłem wystawy jest książka "Bagaż osobisty. Po marcu", której premiera odbędzie się już 19 maja.

- To interesujący formalnie twór, rodzaj collage'u - wielogłosowa opowieść przyjaciół i pokolenia. Już dawno chciałam opowiedzieć o Marcu 68 i ludziach, którzy zostali wówczas zmuszeni do opuszczenia Polski. Sama miałam wtedy 11 lat. To za mało, by o czymkolwiek decydować. A moja mama zachowywała się tak, jakby Marzec w ogóle jej nie dotyczył. O tym, że pochodzi z żydowskiej rodziny, dowiedziałam się dopiero w wieku 19 lat - mówi.

Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie
Fot. E.Turlejska

Agata Tuszyńska przez 15 lat była związana z Henrykiem Dasko, który był wśród tych, którzy po 1968 roku opuścili Polskę. To między innymi jego widzimy na zdjęciach z Dworca Gdańskiego, z którego wyruszali za granicę niechciani w kraju Żydzi. Żegnali się z bliskimi, z przyjaciółmi, a w bagażu osobistym mieli przede wszystkim polskie książki.

Henryk Dasko należał do pewnej nietypowej paczki znajomych, z których większość opuściła kraj. - Szukałam formalnego sposobu na opowiedzenie o wyjeżdżających. Zrobienie tego z perspektywy dużej grupy ludzi, którzy znali się niemal od dzieciństwa, chodzili do tej samej szkoły, wspólnie dorastali w Warszawie, przeżywali pierwsze randki, prywatki, spędzali wakacje i nagle, ze względu na antysemicką nagonkę, musieli dorosnąć i wyjechać, wydała mi się niezwykle poruszająca i ciekawa - przekonuje Tuszyńska.

Wakacje rodziny Ringerów, Ulmanów, Melchiorów i Szulkinów. W górym rzędzie od prawej: Adam Ringer, Ryszard Szulkin (trzeci od prawej). W dolnym rzędzie drugi od lewej Stefan Ulman. lato 1985 Wakacje rodziny Ringerów, Ulmanów, Melchiorów i Szulkinów. W górym rzędzie od prawej: Adam Ringer, Ryszard Szulkin (trzeci od prawej). W dolnym rzędzie drugi od lewej Stefan Ulman. lato 1985 Fot: Z archiwum Jana Krzysztofa Melchiora

Niezwykła paczka

Jak podkreśla reporterka, nie była to zwyczajna grupa ludzi. Liczyła aż 30 osób, do tej pory nikt się nie wykruszył. Dziś z "młodych" brakuje tylko jednej osoby - zmarłego na nowotwór męża Agaty Tuszyńskiej.

- Mimo że rozjechali się po całym świecie - wielu trafiło do Szwecji, Danii, ale również do Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Australii i Izraela, przez cały czas utrzymywali ze sobą kontakt. Po 69 r. pisali do siebie listy, telefonowali, odwiedzali się. Bardzo tęsknili za sobą i za Polską. Odkąd znowu zaczęto ich do kraju wpuszczać, spotykają się pod pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego, 19 kwietnia, w rocznicę wybuchu powstania. Przyjadą na wernisaż wystawy w Domu Spotkań z Historią i na premierę książki w maju - opowiada Tuszyńska.

Wyjazd Anny Karpińskiej z Dworca Gdańskiego, 23 lipca 1969 Wyjazd Anny Karpińskiej z Dworca Gdańskiego, 23 lipca 1969 Fot. Z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

Rozstanie

Jak udało się pisarce ich wszystkich odnaleźć? - Wszystko zaczęło się od Jurka Neftalina, kolegi mojego męża, wówczas studenta politechniki. Któregoś dnia, niedawno, pokazał mi zdjęcia ze swojego pożegnania na Dworcu Gdańskim z 19 maja 1969. 24 kadry fotograficzne zarejestrowane przez przyjaciółkę rodziców, Elżbietę Turlejską. Uznała, że to ważny moment, wart zapisu - opowiada Tuszyńska.

Pomysł książki ostatecznie skrystalizował się podczas warsztatów, jakie reporterka prowadziła zeszłej wiosny w Domu Spotkań z Historią. - Ich uczestniczki przyłączyły się do moich poszukiwań i spisywania historii marcowych emigrantów, postaci z dworcowych fotografii sprzed pół wieku. Uczestniczyły w detektywistycznym śledztwie, w rozmowach i komponowaniu opowieści. Dorota Barczak-Perfikowska, Grażyna Latos, Elżbieta Strzałkowska i Wiola Wejman wyrosły na współautorki tej książki - wyjaśnia.

Tuszyńska postanowiła znaleźć wszystkie osoby należące do paczki Jurka i opowiedzieć ich historie. - Tu i tam, po wyjeździe - dodaje.

Jak mówi, niemal wszystkich udało się odszukać. - Opowiedzieli mi, jak zapamiętali ten dzień na dworcu, rozstanie z Polską, jak wspominają swoją warszawską młodość, to, co ich łączyło, jaki dziś mają stosunek do Marca 68 i jak potoczyło się ich życie w nowych ojczyznach - mówi Tuszyńska.

Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański 4 sierpnia 1969 Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański 4 sierpnia 1969 Fot. Z archiwum Agaty Tuszyńskiej

Romantyczne miłości

Jak dodaje, 68 rok był wyjątkową cezurą. - Dla wielu opuszczenie Polski, rozstanie z przyjaciółmi, częścią rodziny, to był ogromny dramat. W paczce byli nie tylko bliscy przyjaciele, ale i zakochane pary - opowiada.

Niektórzy jechali razem, jak Anka Karpińska i Janek Lec, pobrali się jeszcze w Polsce. - Dziś mają czworo dzieci, ośmioro wnuków i kolejne w drodze - dodaje. - Siostra bliźniaczka Anki, Ela, wyjechała z rodzicami i bratem do Izraela. Jej chłopak, Włodek Kofman oświadczył się dopiero tam. Wspólnie osiedlili się we Francji - mówi.

Wszyscy z paczki, jak podkreśla, byli ze sobą bardzo związani. - Przez kulturę, w której się wychowywali, przez język i miasto - Warszawę. Między sobą rozmawiają wyłącznie po polsku, choć ich dzieci często już nie są biegli w języku Mickiewicza i Tuwima. Nie można obrazić się na język - powtarzają. I jeszcze: Nie mamy komu zostawić polskich bibliotek - opowiada.

Ale, jak podkreśla, byli blisko przede wszystkim ze względu na wspólnie spędzoną młodość. - Mówię o nich - świadkowie swojej młodości. Gdy ze sobą rozmawiają, mówią własnym wewnętrznym językiem. Odwołują się do zdarzeń i przygód tylko sobie znanych. Jak wśród wtajemniczonych. Trudno przeniknąć do tego kręgu. Są ze sobą niesamowicie zżyci. Z wiekiem tę budowaną od dzieciństwa zażyłość czuje się jeszcze intensywniej - mówi Tuszyńska.

Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin (po lewej) z Henrykiem Daszkiewiczem Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin (po lewej) z Henrykiem Daszkiewiczem Fot. E.Turlejska

Spektakularne kariery

Po Marcu, jak podkreśla, ci młodzi ludzie w wieku od 17 do 21 lat musieli odbudować swoje życie gdzie indziej, stworzyć swój świat na nowo. - Żegnali się wtedy na dworcu z Polską na zawsze - opowiada pisarka.

- Odrzucono ich, wygnano, albo przynajmniej tak się poczuli, zmuszeni zostali do budowania wszystkiego od nowa. Wymagało to wysiłku i poświęceń, ale wspaniale sobie poradzili - przekonuje Tuszyńska. I przekonuje: Młodzi z dworca to dziś wybitni profesorowie na prestiżowych uczelniach, w Paryżu, Sztokholmie, Nowym Jorku. Humaniści, lekarze, fizycy, jeden z nich odkrył planetę! Większość zrobiła spektakularne kariery. Udało im się, dowiedli, że potrafią! Są ważni i wiele warci.

Urodziny Stefana Ulmana, Warszawa. Na zdjęciu bohaterowie wystawy: Elżbieta Kofman, Elżbieta Nekanda-Trepka, Stefan Ulman, Anna Karpińska de Tusch-Lec, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Irena Bogusz-Gregori, Adam Ringer Urodziny Stefana Ulmana, Warszawa. Na zdjęciu bohaterowie wystawy: Elżbieta Kofman, Elżbieta Nekanda-Trepka, Stefan Ulman, Anna Karpińska de Tusch-Lec, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Irena Bogusz-Gregori, Adam Ringer Fot. Z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

Wrócił tylko jeden

Reporterka pisze, że kult nauki wynieśli z domu, gdzie liczyła się książka i intelektualny rozwój. - Wpajano im, że to, co wiedzą, nigdy nie zostanie im odebrane. Bo można człowieka pozbawić wszystkiego, prócz tego, co mają w sobie, czego się nauczyli i czego doświadczyli. Mieli ogromną motywację, żeby coś osiągnąć - podkreśla.

Choć antysemityzm i krzywda, której doznali w Polsce bardzo odbiły się na ich życiu, nigdy się nie poddali. - To silni ludzie, którzy potrafią pracować, ale też śmiać się i bawić. Doceniają życie. Większość założyła rodziny. Dziś są już nie tylko rodzicami, ale i szczęśliwymi dziadkami - przekonuje reporterka.

Urodziny Jacka Andrzejewskiego, Warszawa 1962. Na zdjęciu bohaterowie wystawy: Jacek Andrzejewski, Stefan Ulman, Adam Ringer, Irena Bogusz, Anna Karpińska de Tusch-Lec, Elżbieta Nekanda-Trepka, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Ela Karpińska
Fot. Z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

Tylko jeden z chłopaków z paczki wrócił do Warszawy w czasie transformacji w 1994 roku. - To przedsiębiorca i biznesmen Adam Ringer, pomysłodawca i współwłaściciel sieci kawiarni Green Cafe Nero. Człowiek sukcesu - informuje Tuszyńska.

Wyjazd Ewy Harley z Dworca Gdańskiego 19 czerwca 1969 Wyjazd Ewy Harley z Dworca Gdańskiego 19 czerwca 1969 Fot. Z archiwum Ewy Harley

Decyzja o wyjeździe była trudna

Nie wszyscy z grupy, jak podkreśla, opuścili kraj po Marcu 68 roku. - Trzy dziewczyny zostały. Nie umiały wyobrazić sobie swojego życia gdzie indziej. Podobnie, jak ich rodziny. Na dworcu żegnały swoich przyjaciół - opowiada Tuszyńska.

Decyzja o wyjeździe z Polski była wyjątkowo trudna. Trzeba było pożegnać się z całym dotychczasowym światem i skoczyć w nieznane. - W obcy kraj, kontekst, język. Byli tacy, dla których emigracja była jedyną możliwością, by zachować godność, nie czuć się naznaczonym, niechcianym. Tutaj nie mieli żadnych perspektyw. Inni uważali, że nie będą w stanie żyć nigdzie indziej - mówi Tuszyńska.

Jak dodaje, mimo że po Marcu wyjechało od 15 tys. do 20 tys. Żydów, część została. - Także tacy, którzy chcieli walczyć o demokrację, jak Adam Michnik czy Seweryn Blumsztajn. Nie wszyscy chcieli walczyć, nie wszyscy byli gotowi pójść do więzienia - przekonuje.

Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie Fot. E.Turlejska

Nigdy nie czułam się częścią tej grupy

Wydawałoby się, że tylko Agata Tuszyńska mogła opowiedzieć historię niezwykłej grupy ludzi, którzy opuścili Polskę po 68. Mimo że była żoną Henryka, nigdy nie czuła się jednak częścią paczki.

- Bardzo chciałam mieć do nich dostęp, bo wiedziałam, jak ważni są dla mojego
męża. Bywałam nawet o nich zazdrosna. Ale Henryk szybko mi wytłumaczył, że są dla niego jak rodzina. Zaakceptowałam to. Staliśmy się sobie bliscy. Okazali mi ogromne wsparcie przez półtora roku choroby Henryka. I potem, kiedy odszedł - opowiada.

Jak dodaje, książka pozwoliła jej ponownie wejść w to środowisko i poznać je na nowo. - Przekonałam się, jakimi są ludźmi, jak ważną są częścią polsko-żydowskiej inteligencji. To ludzie z pasją. Ich istnienie warto zapisać. Jestem szczęśliwa, że mogłam to zrobić - dodaje.

Wystawa, jak podkreśla, jest zapowiedzią tego, co będzie w książce. - Pojawią się najważniejsze fragmenty mówiące o tym, kim byli, jak definiują swoją polsko-żydowska tożsamość, jak trudno zaczynać wszystko od nowa i jaką satysfakcję dają osiągnięcia. To historia odrzucenia i próba stworzenia siebie na nowo - opowiada.

Na wystawie zobaczymy zdjęcia wszystkich przyjaciół w młodości, ale również ich portrety współczesne. - W tych twarzach zapisało się wszystko to, co przeżyli. Cała 50-letnia historia - mówi Tuszyńska.

Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie Fot. E.Turlejska

Ustawa wywołała demony

Pisarka podkreśla, że wystawa i premiera książki odbywać się będą w specyficznym momencie. Widzi wiele analogii między tym, co dzieje się w Polsce teraz, a tym, co działo się w 68 roku.

- Boję się, że ten dyskurs marcowy powróci z winy tych, którzy są chorzy na ksenofobię i antysemityzm. Nie chciałabym, żeby moi bohaterowie to odczuli. I nie jestem w stanie ich przed tym uchronić - mówi.

Jak przekonuje, mają wielkie obawy przed wizytą w Polsce właśnie teraz. - Ta rocznica była przygotowywana w całkiem innej atmosferze. Ustawa IPN-u, która ma bronić dobre imię Polaków, wywołała demony, które wydawałoby się już dawno zostały oswojone - mówi Agata Tuszyńska.

Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin z ojcem Samuelem Neftalinem Pożegnanie Jerzego Neftalina, 19 maja 1969, Dworzec Gdański w Warszawie, Jerzy Neftalin z ojcem Samuelem Neftalinem Fot. E.Turlejska

"Wyjechałabym"

W jednym z wywiadów powiedziała, że jej mama myśli o tym, że trzeba szykować kryjówkę. - Moja mama jest dzieckiem warszawskiego getta. Po wojnie nadal żyła na aryjskich papierach. Nie przestawała się bać. Może miała rację? Nie zdobyła się na wyjazd w Marcu. Dziś ma 87 lat i czasem tego żałuje. To wielki dramat, dla nich i dla tych wszystkich, którzy nadal traktują Polskę jak swoją ojczyznę - mówi Tuszyńska.

Na pytanie, czy gdyby sama w 68 roku miała o kilka lat więcej i wiedziała, że jest Żydówką, chciałaby wyjechać, odpowiada bez namysłu: Wyjechałabym na pewno.

Czy rozważa wyjazd dziś? - Spędziłam dużo czasu za granicą, między Francją, Kanadą, a Stanami Zjednoczonymi. 15 lat z Henrykiem. Nie, nigdy nie myślałam o emigracji. Mam nadzieję, że nie będzie się to musiało zdarzyć - wyznaje.

***

Autorkami książki Bagaż osobisty. Po marcu są Agata Tuszyńska oraz uczestniczki warsztatów mistrzowskich prowadzonych przez pisarkę w 2017 roku w Domu Spotkań z Historią: Dorota Barczak-Perfikowska, Grażyna Latos, Elżbieta Strzałkowska i Wioletta Wejman.

Wystawa w 50. rocznicę Marca '68 odbędzie się Domu Spotkań z Historią przy ul. Karowej 20. Wernisaż wystawy - 7 marca. Wstęp wolny.

Wystawa potrwa do 20 maja.