Niezwykły dzień w warszawskim teatrze. Nagle do środka wchodzi ponad 200 bezdomnych [WIDEO]

Ponad 200 bezdomnych odwiedziło w środę Teatr Kamienica przy al. Solidarności w Warszawie. Jego dyrektor Emilian Kamiński zaprosił ubogich na wielkanocne śniadanie. - Spotkania są też po to, żebyście próbowali znaleźć promyk nadziei. Wrócić do normalnego życia, poszukać domu, pracy. To jest możliwe - mówił.
Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Teatr, który "przytula"

Po raz ósmy bezdomni zebrali się w Teatrze Kamienica. W środę o godz. 10:30 Emilian Kamiński, założyciel i dyrektor teatru, jak zwykle już zaprosił ich na wielkanocne śniadanie.

Dzień wcześniej teatr obchodził swoje dziewiąte urodziny. - Chciałbym, żeby był miejscem, które przytula ludzi - mówił Kamiński do zgromadzonych. Ubodzy, bezdomni i bezrobotni przybyli tłumnie, stawiło się ponad 200 osób, głównie mężczyzn. - Nie musi to być przytulenie fizyczne, to pewien rodzaj duchowego przytulenia, życzliwości - tłumaczył aktor.

- Spotkania są też po to, żebyście w ciężkim losie, który was spotkał, próbowali znaleźć promyk nadziei - dodał Kamiński. - Żebyście próbowali wrócić do normalnego życia, poszukać domu, pracy. To jest możliwe - zaznaczał.

Jak mówił założyciel sceny przy al. Solidarności, w ciągu ośmiu lat organizowania tego typu spotkań poznał wielu ludzi, którym udało się wyjść z bezdomności. - Chodzi też o to, żebyście na tych kilka chwil, w których jesteście, mieli ciepło, dobre jedzenie i życzliwość - dodał.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Straż miejska "to ORMO"

Podkreślał rolę straży miejskiej, na co z tłumu dało się słyszeć pomruki niezadowolenia. Jeden z bezdomnych wyraźnie chciał coś powiedzieć, więc aktor zaprosił go na scenę. - Proszę państwa, straż miejska jest tylko po to, żeby pomagać, tak? - pytał. - To jest formacja, która została stworzona sztucznie i ona ma pomagać? Niech pomaga, a nie stresuje - zakończył.

- W tym przypadku zdecydowanie pomaga i to już od lat - protestował Kamiński. Mówił o strażnikach, którzy także brali udział w całej akcji. - Straż miejska i policja to służby, które nam służą. Pora, żebyśmy nabrali do nich szacunku - podkreślił.

- Respektu! - krzyknął ktoś z sali. - To jest naprawdę ciężka służba - mówił dyrektor teatru. - To jest ORMO - ripostował kobiecy głos z tłumu.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

"Wyjście z zaklętego kręgu biedy jest możliwe"

Mimo tych niewielkich spięć dominowała świąteczna atmosfera. - Czego sobie ludzie życzycie? - spytał ze sceny Kamiński. Dało się słyszeć "zdrowia", "szacunku", "sprawiedliwości", "spokoju", "ciepła".

- Ważne, żebyście pamiętali o nadziei, ona jest podstawowa. Żeby z tego zaklętego kręgu biedy wyjść. To jest możliwe - powtórzył aktor.

Następnie Kamiński, przygrywając sobie na gitarze, zaśpiewał pieśń "Nim świt obudził dzień", po czym wspólnie ze zgromadzonymi odmówił modlitwę "Ojcze nasz".

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Dzielenie się wielkanocnym jajkiem

W końcu nadeszły świąteczne potrawy. Jajka, żurek, ryby, mięsa, ciasta, kawa i herbata.

W Kamienicy ubodzy spotykają się dwa razy w roku - na opłatek przed świętami Bożego Narodzenia oraz właśnie na jajeczko przed Wielkanocą. - Chodzi o to, żeby na te kilka godzin mieli ciepło, byli przytuleni, żeby było im na chwilę lżej - mówił Kamiński dziennikarzom.

- Żeby w swoim trudnym życiu próbowali złapać nadzieję. Wielu bezdomnym udało się wyrwać z beznadziei - powtarzał dyrektor teatru.

Kamiński podkreślał rolę pracowników teatru, straży miejskiej i policji, która czasem także uczestniczy w spotkaniach.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Kamiński: We mnie jest rodzaj zaszczytu, że oni do mnie przyszli

Aktor wyznał, że w jego życiu był moment, gdy obcy ludzie, być może właśnie bezdomni, bardzo go wsparli. - Jako dziecko uciekałem z domu. Ludzie, którzy byli wtedy na dworcach, bardzo mi pomagali, dawali jeść. Nie miałem ani grosza - odpowiadał. Dodał jednak, żeby nie traktować jego inicjatywy jako "długu". - Ludziom trzeba służyć. We mnie jest rodzaj zaszczytu, że oni do mnie przyszli - zaznaczał Kamiński.

- Proszę pomyśleć o ich losie - mówił. Taka sytuacja to, w jego przekonaniu, "często ich wina". - Ale wina, której nie są w stanie unieść - podkreślał aktor.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Roman: Najgorsze są nocki

Roman (bezdomny od 20 lat) dowiedział się o akcji od braci kapucynów (prowadzą jadłodajnię dla bezdomnych przy ul. Miodowej). - Najgorsze to nocki są - opowiada o swoim losie. Gdzie je spędza? - Gdzie się da, gdzie miejsce jest. Zimą na dworcach. Trzeba sobie radzić - ucina.

Czego sobie życzy na święta? - Mieszkania i pracy. Pracowałem po budowach dorywczo, trzeba jakoś żyć, nie? - pyta. To jednak już przeszłość. - Wiek robi swoje, wolą młodych. Ja już niepotrzebny - kończy.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

"Tu nie ma kolegów!"

- Pierwszy raz jestem - mówi inny ze spotkanych mężczyzn. Nie chce zdradzić swojego imienia. O wydarzeniu doniosła mu "poczta pantoflowa". Koledzy? - Tu nie ma kolegów! Dawniej byli, razem sobie pili, potem jeden drugiego odprowadzał do domu. Teraz piją, jeden ma głowę słabszą, to się go okradnie - mówi.

- Ja mam mieszkanie, na razie roboty nie mam - dodaje. Wcześniej zajmował się rzeźbieniem. - Kto zapłaci za dobrą rzeźbę? - zastanawia się.

Na święta życzy ludziom... mniej modlitwy. - Trzeba odpocząć od niej - twierdzi.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Marysia: Zdrowia, nadziei i wiary w siebie

- Pięć lat tu przychodzę, cały czas z mężem, ale dziś on pracuje - opowiada Marysia, która wplata do rozmowy słowa z języka białoruskiego. Stamtąd pochodzi. Bezdomna? - Na razie. Mieszkam w opuszczonym mieszkaniu. Dobrzy ludzie nam pomagają, straż miejska też - chwali służby. - Ten Kamiński pomaga jak może. Zajęty człowiek, ale robi obiady dla bezdomnych. Życzę mu wszystkiego najlepszego, aby żył i pomagał bezdomnym - mówi.

Czego zaś życzyć jej na nadchodzące święta? - Zdrowia, nadziei i wiary w siebie - odpowiada, szczególnie zwracając uwagę na to ostatnie. Co jest w bezdomności najgorsze? - Ludzie piją. Bardzo, bardzo piją. W takich warunkach człowiek nie może myśleć, podejmować decyzji - uważa kobieta.

Mąż znalazł wreszcie pracę. Prostą, fizyczną - sprząta. Ona? Jest opiekunką starszej pani. - Dużo zdrowia - życzy na odchodne Marysia. - Będzie zdrowie, będzie wszystko - podkreśla.

Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Śniadanie wielkanocne dla bezdomnych w Teatrze Kamienica Metrowarszawa.pl

Mirosław: Muszę się włóczyć na stare lata

Mirosław też jest bezdomny. - W tej chwili - podkreśla. - Czwarty rok. Dom postawiłem, z żoną się skłóciłem, musiałem odejść na razie - tłumaczy. - Jeszcze myślę się złączyć. Trzeba trochę czasu dać, nie? Jeszcze rozwodu nie założyła, to chyba jeszcze będzie chciała - śmieje się.

Co jest najgorsze? - Muszę się włóczyć na stare lata, chałupa postawiona, kurde... Ale se poradzę, po świętach pójdę do roboty na koparkę. Jak zarobię pieniądze, to i kwatera będzie, wszystko - twierdzi Mirosław.

***

Co sądzicie o inicjatywie teatru? Czy w waszej okolicy również organizowana jest tego typu pomoc dla bezdomnych? Piszcie na listy_do_metrowarszawa@agora.pl.