Ile zarabia się na sprzedaży zniczy 1 listopada? "Nawet kilka tysięcy złotych więcej"

Handel w Dzień Zmarłych dosłownie kwitnie. Tak o ruchu na przycmentarnych kramach mówią zarówno sprzedawcy zniczy i wiązanek, jak i sami klienci. Na czym można zarobić najwięcej? Odpowiedź jest bardzo prosta. Na wszystkim. I to dosłownie.
Znicze Znicze Tomasz Golonko

Ile zarabia się na sprzedaży zniczy 1 listopada? "Nawet kilka tysięcy złotych więcej"

Handel w Dzień Zmarłych dosłownie kwitnie. Tak o ruchu na przycmentarnych kramach mówią zarówno sprzedawcy zniczy i wiązanek, jak i sami klienci. Na czym można zarobić najwięcej? Odpowiedź jest bardzo prosta. Na wszystkim. I to dosłownie.

Żeby to sprawdzić, wybraliśmy na warszawskie cmentarze i okalające je bazary na kilkanaście godzin przed dniem Wszystkich Świętych oraz Zaduszkami.

Wiązanki Wiązanki Tomasz Golonko

Znicze, kwiaty, sprzątanie grobu

Jak przyznali w rozmowie z nami sprzedawcy, najwięcej zarabiają na zniczach oraz wiązankach, które kupują po hurtowych cenach, często u zaprzyjaźnionych dostawców.

- Jak wiele lat prowadzi się ten biznes, to można liczyć na naprawdę dobre rabaty w hurtowaniach, a dzięki temu więcej zostaje w kieszeni. Szczególnie odczuwamy to właśnie w święta - mówi sprzedawca z Bródna. I dodaje: Za zwykły mały znicz w hurtowni zapłacimy 1,05 zł. My sprzedajemy je po około 2 zł tego dnia.

- Ja najlepiej zarabiam na samych wkładach - przyznaje kobieta sprzedająca znicze przed cmentarzem prawosławnym na warszawskiej Woli. - Ludzie mają już znicze, potrzebują taniego wkładu. Ja mam najtańszy po 1,50 zł i dziennie w okresie świąt sprzedaję po 50 sztuk - mówi. Ile zarabia na czysto? - Nie powiem. Tajemnica handlowa - ucina.

Znicze Znicze Tomasz Golonko

Sprzedaż wzrasta nawet o 30 procent

Mimo wszystko udało nam się dowiedzieć, ile w sumie 1 listopada można zarobić na sprzedaży zniczy. - Średnio 1 listopada sprzedaż wzrasta o 20-30 procent - mówi handlarz sprzed Cmentarza Północnego w Warszawie. - Potrafimy zarobić tego dnia kilka tysięcy złotych więcej niż w normalny dzień - dodaje.

Na dobry utarg składa się także sprzedaż kwiatów, zarówno ciętych i doniczkowych, oraz wieńców. Tych świeżych oraz sztucznych. 1 listopada świetnie prężnie działają także firmy usługowe, m.in. te oferujące sprzątanie grobów, na których można nieźle zarobić.

Rośliny Rośliny Tomasz Golonko

Ile za zmiecenie liści, ile za czyszczenie grobu

Ile? Samo zapalenie znicza i zmiecenie liści z grobu kosztuje w Warszawie od 50 do 70 złotych. Natomiast czyszczenie grobu oraz jego otoczenia to wydatek od 50 złotych za urnę po 110 złotych za nagrobek. Ceny oczywiście zależą od wielkości grobu. Jeżeli chcemy zamówić kompleksowe mycie, sprzątanie oraz zapalenie znicza, musimy się liczyć z wydatkiem bliskim nawet 250 złotych. Takie rozwiązania oferują firmy specjalizujące się w czyszczeniu grobów.

- Mamy także dodatkowe usługi, jak impregnacja czy renowacja liter - mówi właścicielka firmy sprzątającej groby na Cmentarzu Północnym w Warszawie. I zaznacza, że nigdy nie podnosi cen na 1 listopada. - Ceny są takie same cały rok - zapewnia kobieta. Czy 1 listopada zamówień jest więcej? - Proszę pana, my nie mamy tego dnia w co ręce włożyć! Tyle pracy. Nie będę mówić, ile zarabiamy, ale powiem tylko, że każdy handlarz, czy sprzedaje znicze, czy cukierki, tego dnia ma dobry zysk - kończy sprzedawczyni.

Lizaki Lizaki Tomasz Golonko

Sprzeda się wszystko. Jedzenie i zabawki

No właśnie, jak zaznacza właścicielka firmy sprzątającej groby, w Warszawie przed cmentarzami 1 listopada dosłownie kwitnie handel. Kupić można nie tylko znicze i kwiaty, ale przedmioty codziennego użytku, jedzenie czy słodycze. - Na wszystkim się da zarobić - mówi sprzedawca prażonych orzechów sprzed Cmentarza Bródnowskiego. I wylicza, ile. - Za 100 gramów orzechów trzeba zapłacić około 10 złotych. Potrafią być godziny, że sprzedajmy po 20 porcji. 1 listopada na sprzedaży orzechów można zarobić kilka tysięcy złotych. Podobnie jest z innymi słodkościami - mówi.

Inne słodycze to żelki, lizaki, prażony ryż oblany karmelem czy obwarzanki. Za sto gramów słodkości niemal na każdym cmentarnym bazarze trzeba zapłacić około 10 złotych. Za lizaki w kształcie dyń  - 11 złotych. - To jest, proszę pana, biznes jak każdy inny. Jeżeli jest potrzeba na słodycze, to się je sprzedaje - mówią sprzedawcy żelek na wagę. I dodają: Gdyby klienci tego nie oczekiwali, to byśmy tu nie stali. Proste.

'Pyszne obiady domowe' 'Pyszne obiady domowe' Tomasz Golonko

"Gorąca herbata w taki ziąb to żadne pogwałcenie dobrych manier"

Czego zatem oczekują jeszcze klienci, a na czym handlarze mogą zarobić? Przy cmentarzach sprzedaje się także gorące posiłki oraz gorące napoje. - Jest mróz, ludzie chcą się ogrzać przy kubku gorącej herbatki, to trzeba im dać możliwość zakupu  - mówi pan Ignacy z Cmentarza Wolskiego, który prowadzi coroczną sprzedaż wieńców i zniczy.

I tak za kubek gorącej kawy trzeba zapłacić 8 złotych. Za flaki w przycmentarnym bistro zapłacimy 12 złotych, a za rosół 10. Pan Ignacy mówi, że wszystko tego dnia idzie jak złoto. - To są utargi dochodzące kilkunastu tysięcy złotych.

- Ja bym tego nie krytykował. Gorąca herbata w taki ziąb to żadne pogwałcenie dobrych manier, a raczej racjonalnego myślenie o tym, czego potrzebuje klient - mówi mężczyzna. - Są tacy, którzy 1 listopada prowadzą tu prawdziwe markety. Od zniczy po gorące napoje. Od zabawek dla dzieci po żelki i drobne upominki. Każdy chce tego dnia zarobić jak najwięcej - kończy sprzedawca.

Wiązanki Wiązanki Tomasz Golonko

Zarabiają studenci i seniorzy

Zarabiają studenci i seniorzy

Jak zaznaczył pan Ignacy, sprzedawcy w święta mają bardzo duże obroty, a co za tym idzie duży ruch klientów. Dlatego na okres świąteczny zatrudnia się osoby do pomocy. - Zatrudniamy studentów, którzy chcą dorobić i pomagają sprzedawać - mówi pani Alina, która sprzedaje znicze przy cmentarzu prawosławnym w Warszawie. I dodaje: Ja daję 300 złotych za dzień pracy, bo stoi się nawet 20 godzin.

Kto jeszcze może zarobić podczas listopadowych świąt? Handlarze chętnie zatrudniają do pomocy w sprzedawaniu seniorów oraz mężczyzn do obsługi przycmentarnych parkingów. - Za dzień pracy na parkingu można zarobić 200 złotych od szefa i drugie tyle od samych ludzi - mówi pan Zbyszek z Bródna. - Poza sezonem te zarobki są o połowę mniejsze - dodaje.

Pańska skórka Pańska skórka Tomasz Golonko

(Nie) wszyscy zarabiają

Na cmentarzu Bródnowskim oprócz zniczy czy kwiatów można kupić słynny warszawski smakołyk: pańską skórkę. Jak zapewnia sprzedawca słodkości, dla niego 1 listopada, w przeciwieństwie do innych handlarzy, to żaden zarobek. - Normalnie w ciągu roku sprzedaję pańską skórkę po 1,50 zł za sztukę. Jednak 1 listopada obniżam cenę i sprzedaję po złotówce. Dlaczego? Z przyzwoitości, bo pańska skórka to tradycja podczas Dnia Zmarłych - mówi. Sprzedawca dodaje, że nazywa 1 listopada Świętem Pańskiej Skórki. - Gdybym miał powiedzieć, ile zarabiam tego dnia, to z ręką na sercu przyznaję, że wręcz dokładam do interesu - wyjawia.

Wiązanki Wiązanki Tomasz Golonko

"Są święta, trzeba być dla siebie człowiekiem"

No dobrze, ale ile cukierków można sprzedać w ciągu jednego dnia okresu świątecznego? - Sprzedaż rusza na tydzień przed świętami - mówi inny handlarz pańską skórką. - Dziennie schodzi około tysiąca cukierków, bo ludzie biorą po kilka, nawet kilkanaście sztuk. To daje 1500 złotych utargu. W święta przestajemy liczyć, bo są takie tłumy, że trudno tak naprawdę policzyć czysty zysk - przyznaje.

Sprzedawca zaznacza, że często warszawski przysmak się rozdaje. - Od dziecka, które chwyci ręką za cukierka, się nie weźmie. Dlaczego? Bo są święta, szczególne, trzeba być dla siebie człowiekiem. Innym się cukierki dorzuca w gratisie, gdy kupują więcej niż jedną sztukę. Często też seniorom się daje, bo nie mają nawet złotówki, bo wszystko wydali na znicze. Więc, gdybym miał powiedzieć, ile naprawdę zarabiam 1 listopada, to chyba nie ma prawdziwej sumy - mówi.

Wiązanki Wiązanki Tomasz Golonko

A ile wydają klienci?

Przy okazji zapytaliśmy także ludzi, ile zostawiają tego dnia pieniędzy w kasach sprzedawców zniczy. - Około stu złotych każdego 1 listopada - mówi pani Joanna z Mokotowa, która odwiedza na Cmentarzu Wolskim grób rodziców. - Najdroższe są kwiaty, bo zwykłe chryzantemy potrafią kosztować nawet 40 złotych. Za opakowanie sześciu sztuk zniczy płacę około 20 złotych. Poza świętami wydaję na groby bliskich około 50 złotych w ciągu roku - dodaje.

Jeszcze więcej wydaje pan Łukasz. - Nie mieszkam w Polsce, więc nie mogę być 1 listopada w Warszawie. Dlatego zamawiam obsługę grobu brata w specjalnej firmie. W tym roku zapłaciłem za czyszczenie nagrobka i zapalenie znicza 249 złotych - mówi. Pan Łukasz dodaje, że nie odczuwa, by ceny z roku na rok szybowały ku górze. - Jeżeli są jakieś zmiany, to dosłownie o kilka złotych - twierdzi mężczyzna.

Dodaje również, że taki wydatek ponosi tylko raz w roku, właśnie na 1 listopada. Poza świętami znicze na grób brata przynoszą inni członkowie rodziny.

Wrzosy i inne kwiaty Wrzosy i inne kwiaty Tomasz Golonko

"Wciąż ważniejsza od biznesu jest pamięć o zmarłych"

W sumie nasi rozmówcy wydają 1 listopada na znicze, kwiaty i usługi średnio 150 złotych. To tyle, ile wynosi niektórych roczne utrzymanie porządku na rodzinnych grobach. W efekcie przycmentarni sprzedawcy potrafią 1 listopada zarobić nawet o kilka tysięcy złotych więcej niż w zwykły dzień handlowy. Jednak, co warte podkreślenia, żaden z naszych rozmówców nie przyznał, by ceny podczas świąt były wyraźnie wyższe niż w normalne dni. Pan Łukasz ma na to swoją teorię.

- Mam wrażenie, że sprzedawcy nie szarżują z cenami, by nie być posądzonymi o bycie cmentarnymi hienami. A przecież żerowanie na uczuciach i naiwności ludzi w takie dni jak 1 listopada jest bardzo proste i pewnie opłacalne. Na szczęście w całym dniu wciąż ważniejsza od biznesu jest pamięć o zmarłych - podkreśla.