Od 200 zł długu u teściowej, po kredyt na biznes na... Zapytaliśmy 30 warszawiaków o ich zadłużenie

Niechętnie rozmawiamy o własnych długach, wstydzimy się ich i chcielibyśmy zapomnieć. - Po co psujesz mi dzień? - usłyszałem, kiedy po raz pierwszy zapytałem przechodnia o jego długi. Spośród prawie siedemdziesięciu osób, które pytałem w różnych miejscach Warszawy - Rondo Wiatraczna, Saska Kępa, okolice Dworca Wileńskiego, Plac Bankowy, Krakowskie Przedmieście, ul. Chmielna, "Patelnia" przy Metrze Centrum, Mokotów - odpowiedziało mi 30. Reakcje, mówiąc delikatnie, były zróżnicowane, i nie zawsze pozytywne. Najczęściej słyszałem, że "to nie moja sprawa", że "nie chcę o tym rozmawiać" a raz nawet, żebym "wziął się za uczciwą pracę, a nie ludzi na ulicy zaczepiam". Najwięcej zapytanych twierdziła, że nie ma żadnych długów i mieć ich nie będzie. Co ciekawe, ci z największym długiem, najczęściej z kredytem hipotecznym "niestety we frankach", odpowiadali chętnie, zaś im dług mniejszy, tym bardziej rozmówcy byli nieufni. Nie spotkałem też żadnego dłużnika alimentacyjnego. Długi mamy różne i różnie je rozumiemy. Specjalnie nie uściślałem pytania, każdemu rozmówcy zadawałem to samo - "Ile ma pan (pani) długów?". Nie precyzowałem, nie dopytywałem o kredyty mieszkaniowe, o pożyczki w banku, o raty w sklepach, czy o kasę pożyczoną od babci. Chciałem, żeby moi rozmówcy sami zdefiniowali swój dług. Nie wyciągajcie z tego zestawienia zbyt pochopnych wniosków. To tylko sonda uliczna i przypadkowi przechodnie. A jednak, dużo mówi o nas i naszym zadłużeniu.
grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Zero długu

*Zero - Mieczysław, 69 lat, emeryt, pracował w biurze technologicznym - Po prostu się nie pożycza. A na co mi samochód, autobusy jeżdżą, nogi są. Nie jest mi do szczęścia chwilówka potrzebna, żyję słodkim życiem emeryta. Dużo jeżdżę po kraju, wsiada się w pociąg i się jedzie. Na przykład ostatnio byłem w Sokółce przez tydzień, krążyłem na piechotę po okolicy. Byłem w Krynkach, Kruszynianach, w Supraślu. Pięknie - mówi.

*Zero - Kuba, 28 lat, dziennikarz zatrudniony na umowę o pracę w jednym z warszawskich magazynów, zarabia 3200 zł na rękę, plus zlecenia, które raz są, raz ich nie ma. - Jestem czyściutki, aż mi głupio. Żyję skromnie, mieszkanie wynajmuję z dziewczyną, na razie nie planuję żadnych kredytów.

*Zero - Krzysiek z Tarchomina, 36 lat, pracuje w domu kultury na kierowniczym stanowisku, zarabia 3,5 tys. zł. na rękę, prócz tego prowadzi warsztaty muzyczne dla dzieci i jako dźwiękowiec na zlecenia.   - Wyznaję zasadę, że lepiej żyć bez długów. Kilka miesięcy temu kupiliśmy samochód, kosztował 20 tys. zł. Połowę tej kwoty dostaliśmy od rodziców, 10 tys. zebraliśmy przez rok z dodatkowych zleceń i warsztatów.

*Zero - Kuba, 24 lata, pracuje w jednym z warszawskich muzeów - Udało mi się zaoszczędzić 10 tys. zł w czasie studiów. Wiedziałem, że będzie mi ciężko znaleźć pracę od razu po nich, dlatego żyłem skromnie i oszczędzałem. Od roku mam fajną pracę, ale nie jest jakoś bardzo płatna, więc z oszczędności planuję korzystać jeszcze pół roku - mówi.

*Zero - Leszek, 60 lat, adwokat - Jak człowiek normalnie żyje i funkcjonuje, to nie ma długów. Kredyty i pożyczki to jest uwiązanie sobie kamienia na szyi, udało mi się tego uniknąć - tłumaczy.

*Zero - Wojciech, 35 lat, handlowiec, zarabia więcej niż średnia krajowa. - Już w podstawówce wiedziałem, żeby nie pożyczać. Nie cierpię być zależny od kogoś, najbardziej sobie cenię wolność i niezależność.

*Zero - Alicje, 69 lat, emerytka, na pół etatu pracuje w dziekanacie jednej z prywatnych szkół w Warszawie. - Żyję skromnie, staram się wydawać tylko tyle, ile aktualnie mam. Udaje się, może dlatego, że mimo, że jestem już na emeryturze, pracuję jeszcze na pół etatu. Poza tym jestem już za stara, żeby mieć długi, nie chciałabym ich dzieciom zostawić. Wolę zostawić im oszczędności, które mam.

*Zero - Wacław, lat 75, emeryt, przez całe życie pracował w branży wodnej. - Babcia mnie uczyła, żebym nie wydawał więcej niż mam. Jak mnie nie stać, to nie kupuję. Mówiła też, że najbardziej pewny jest "bank ziemski", czyli złoto schować do słoika i zakopać pod gruszą. Moja rodzina miała w Odessie duży skład materiałów opałowych. Zaczęło się robić głośno, że zbliża się rewolucja, więc sprzedali ten skład, dostali za to woreczek złotych monet. Było im ciężko, tułali się po Rosji, wymienili złoto na papierowe ruble, przyszła rewolucja i stracili wszystko. Tę historię traktuje się w mojej rodzinie, jako przestrogę - mówi.

grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Do 1000 złotych zadłużenia

*200 zł długu u teściowej - Krzysiek z Grochowa, 28 lat, barman. - Nie mam więcej długu, bo nie mam zdolności kredytowej.

*400 zł - dług u sąsiadki - Małgorzata, lat 52, pracownica biurowa. - Staram się nie zadłużać, ale ostatnio miałam rodzinne spotkanie, musiałam urządzić uroczysty obiad i nie udało mi się dopiąć budżetu. Nie mam samochodu, na wakacje jeżdżę zawsze do znajomych na Podlasie.

*1000 zł - na nowy materac - Jerzy, lat 62, rencista, pracuje na zlecenia, prowadzi uniwersytet trzeciego wieku. - Dwa, trzy razy w roku kupuję coś na raty, ostatnio spłaciłem tablet, wcześniej specjalny fotel do masażu, a jeszcze wcześniej aparat fotograficzny. Spłacam w mikro ratach, więc ich nie odczuwam - mówi.

grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Od 1 tys. zł do 10 tys. zł zadłużenia

*1500 zł - kredyt na firmę - Agnieszka, 27 lat, pracuje w gastronomii, niedawno zamknęła własną działalność gospodarczą. - Zainwestowałam w biznes, który mi nie wypalił. Dziś już nie żałuję i mam pomysł na kolejny - mówi Agnieszka.

*3 tys. zł na nowy telewizor - Jarosław, lat 38, nauczyciel wychowania fizycznego w warszawskim gimnazjum. - Stary telewizor się zepsuł, dlatego postanowiliśmy z żoną kupić nowy. Wcześniej spłaciliśmy pralkę, nie mieliśmy z tym większego problemu, więc nie baliśmy się wziąć tego telewizora. Jesteśmy z żoną fanami piłki nożnej, bez telewizora byłoby ciężko oglądać Euro, więc decyzja zapadła jednogłośnie i szybko - śmieje się Jarosław.

*4 tys. zł - dług w spółdzielni mieszkaniowej - Andrzej, 31 lat, pracuje w gastronomii. - Nie pracowałem przez ostatnie pół roku, nie miałem za co opłacać czynszu. Na szczęście mieszkanie jest moje i mam dobre relacje z paniami w księgowości. Rozłożyły mi dług na 20 rat, bez problemu spłacę. Innych długów nie mam - mówi.

*ok. 5 tys. zł, kredyt w IKEA - Arkadiusz, 32 lata, kurier samochodowy - Dwa lata temu odziedziczyliśmy mieszkanie po dziadkach mojej żony. Musieliśmy je wyremontować i urządzić. Remont opłaciłem z oszczędności, na meble, zabudowę kuchni, łazienkę i sypialnię musiałem wziąć kredyt w IKEA. Większość już spłaciliśmy, te 5 tys. planujemy spłacić do końca roku - mówi.

*7500 zł - na wakacje z rodziną - Joanna, 37 lat, pracuje w korporacji. - W tym roku postanowiliśmy zaszaleć i całą rodziną wyjeżdżamy do Chorwacji. Do tej pory wyjeżdżaliśmy na Mazury, do zaprzyjaźnionego gospodarstwa agroturystycznego. Oszczędzaliśmy na te wakacje przez cały rok, ale pojawiły się niespodziewane wydatki i musieliśmy naruszyć nasz wakacyjny fundusz, stąd pożyczka. Na szczęście nie z banku, bez procentów. Pieniądze pożyczyła nam moja siostra, raczej nie powinno być problemu ze spłatą.

*1500 funtów (ok. 8,5 tys. zł) długu na brytyjskiej karcie kredytowej - Joanna z Mokotowa, 30 lat, doktorantka na City University London. Pół roku spędza w Anglii, pół w Warszawie. - Rozliczam się w Anglii, jeszcze przez rok będę dostawała tysiąc funtów miesięcznie stypendium doktoranckiego. Nawet nie zgłaszałam tego polskiej skarbówce. W Polsce nie zarabiam praktycznie w ogóle, czasami łapię jakieś dorywcze prace lub zlecenia. Ostatnio starałam się w banku o kartę debetową, nie dostałam jej. Mieszkam w mieszkaniu należącym do rodziny, więc muszę tylko zapłacić czynsz i opłaty licznikowe.

*10 tys. zł - kredyt na bieżące życie - Piotr, 45 lat, konserwator w urzędzie miasta. - Zaciągnąłem tak zwany kredyt odnawialny, nie mylić z debetem, który spłacam z bieżących wpływów na konto. Jak działa taki kredyt? Każda kolejna wpłata na moje konto zmniejszy zadłużenie, a jednocześnie ponownie zwiększa dostępny w ramach kredytu limit do wykorzystania. Podoba mi się taka forma spłaty, praktycznie jej nie odczuwam.

grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Od 10 tys. zł do 50 tys. zł zadłużenia

*15 tys. zł - chwilówki - Małgorzata, 51 lat, pracuje w administracji publicznej. - Pożyczkę wzięłam z moim partnerem. Wcześniejsze pożyczki (20 tys. zł) spłaciliśmy razem, niestety te 15 tys. muszę spłacać sama, kilka miesięcy temu rozstaliśmy się. Nie wiem jak ją spłacę, staram się o tym nie myśleć - dodaje.

*20 tys. - dług u znajomych - Jerzy, lat 50, plastyk. - Kupowałem mieszkanie w którym mieszkałem 30 lat, zaproponowali dobrą cenę, ale zabrakło mi na jakieś pierdoły. Jestem w dobrej kondycji finansowej, mam gdzieś cały świat.

*20 tys. zł kredytu na mieszkanie - Łukasz z Saskiej Kępy, 31 lat, pracuje jako montażysta filmowy, jest freelancerem. Zarabia ok. 7-8 tys. zł miesięcznie, w zależności od liczby zleceń, bo zdarza się, że przez cały miesiąc nie zarabia nic, a następnego miesiąca 15-20 tys. zł. - 15 tys. zł już spłaciłem, miesięcznie spłacam 1,5 tys. zł raty kredytowej. Mam pieniądze, mógłbym od ręki spłacić ten kredyt, ale wolę je zainwestować w inny sposób. Mieszkanie kupiłem w Bytomiu, kosztowało 120 tys. zł, częściowo pomogli mi rodzice, częściowo zapłaciłem za nie ze swoich oszczędności. Nie wiem, czy będę tam mieszkał, traktuję je jak inwestycję i "bezpieczną przystań" na starość - mówi.

*30 tys. pożyczka prywatna - Aleksandra z Mokotowa, 31 lat, nauczycielka jęz. angielskiego w prywatnej szkole podstawowej. Pieniądze pożyczyła od rodziny. Kilka tygodni temu wzięła ślub, za pieniądze z prezentów młodzi wyjechali w trzytygodniową podróż poślubną do Azji. - Nie musimy się spieszyć ze spłatą tej pożyczki, spokojnie,  oddajemy ok. tysiąc zł miesięcznie - mówi Ola.

*30 tys. zł kredytu z banku. - Daniel, 48 lat, kucharz w tajskiej restauracji w centrum Warszawy. - Musiałem zaciągnąć kredyt na remont w mieszkaniu, kupiłem sobie motor i zrobiłem aparaty ortodontyczne dla dzieci. Innych długów nie mam, nienawidzę pożyczać pieniędzy, ale czasami jestem zmuszony. Nie mam problemów ze spłatą, rata kredytowa wynosi tysiąc złotych - mówi.

*ok. 50 tys. zł - kredyty, pożyczki prywatne, zadłużenia u dostawców, odsetki, długi u znajomych - Bartek z Pragi Płn., 40 lat, pracuje w gastronomii, kiedyś był współwłaścicielem modnej restauracji w centrum Warszawy, dziś prowadzi firmę cateringową, jest współwłaścicielem foodtrucka. - Całe życie na kredycie, jeden spłacam, zaciągam następny i tak w kółko. Taki urok pracy w gastronomii - mówi Bartek

grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Od 50 tys. zł do 300 tys. zł zadłużenia

*250 tys. - kredyt hipoteczny - Beata, 40 lat, pedagog - Mam tak jak wszyscy, kredyt hipoteczny. Zostało jeszcze 10 lat spłacania - mówi.

*70 tys. franków (ok. 280 tys. zł) - kredyt hipoteczny - Kasia 41, menadżer w korporacji. - Na razie jest z czego spłacać, nie narzekam - mówi.

*300 tys. zł kredytu mieszkaniowego we frankach. - Kamil, 39 lat, kucharz, prowadzi prywatną akademię kulinarną, od niedawna mieszka w Warszawie - Bank jeszcze przez 20 lat będzie właścicielem mojego mieszkania - mówi Kamil. Nie chce zdradzić, jakie ma dochody.

grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński grafika Arek Gadaliński

Powyżej 300 tys. zł zadłużenia

*500 tys. zł - kredyt na biznes, Joachim, 31 lat, drukarz. - Prowadzę drukarnię, zatrudniam 30 osób, zajmujemy się drukiem wielkoformatowym. Aktualnie inwestujemy w nowe maszyny. To nie pierwszy tak duży kredyt, poprzednie spłaciłem bez większych problemów. Z tym też będzie podobnie - zapewnia Joachim.