Nie tylko opony i rowery. Nie uwierzysz, co warszawiacy gromadzą w garażach podziemnych [TO JEST DZIWNE]

Garaże podziemne - miejsca na wpół publiczne, na wpół prywatne. Wstęp do nich mają (teoretycznie) tylko mieszkańcy danego budynku, choć, jak każdy wie, do wielu dostać się nie jest trudno. Co kryje się w podziemiach nowych i trochę starszych warszawskich osiedli? Nie tylko opony i rowery. Uwaga, warto doczytać do końca.
Co warszawiacy gromadzą w garażach Co warszawiacy gromadzą w garażach Przygotował Patryk Domożych

Opony, rowery, narzędzia... wraki samochodów

Spodobało ci się? Polub nas

Czyli standard. Rowery, skutery, opony zimowe (a zimą letnie), kartony - pełne albo puste, szafki z płynami do spryskiwacza i narzędziami to rzeczy, które najczęściej były wymieniane wśród tych składowanych w podziemnych warszawskich garażach. I oczywiście - samochody. Ale nie tylko.

Administratorka jednego z osiedli na Tarchominie zdradziła, że w garażu podziemnym, który administruje, od dłuższego czasu stoi samochód z trzema kołami. - Już rozmawialiśmy w tej sprawie z właścicielami, ale nie za bardzo jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić, ponieważ samochód stoi tam legalnie - mówi administratorka. - Więc dlaczego stać tam nie może? - pytam zdziwiona. - Mieszkańcy dzwonią i narzekają. Że wrak w garażu - mówi. - A właściciel nic nie może zrobić, bo na naprawę pieniędzy nie ma. Sytuacja bez wyjścia.

Rzeczy z pierwszej kategorii wywołują jednak zdziwienie najmniejsze. Choć niektórzy administratorzy i na ich składowanie w garażu pozwolić nie mogą. - Opony zaliczają się do rzeczy łatwopalnych, więc i one nie powinny znajdować się w garażu - mówi administratorka. Na jednym z nowych osiedli na Mokotowie nawet opon w garażu trzymać nie można. - Regulamin jest restrykcyjny i staramy się go przestrzegać. U nas żadnych "dziwnych" rzeczy pani w garażu nie znajdzie - powiedział admnistrator.

Co warszawiacy gromadzą w garażach Co warszawiacy gromadzą w garażach Przygotował Patryk Domożych

Meble i sprzęty

Jak się okazuje, osiedle osiedlu nierówne, administrator administratorowi również. - Niektórzy administratorzy przymykają oko, zwłaszcza jeśli rzeczy składowane są w garażu tymczasowo - mówi administratorka osiedla na Pradze Północ. - Jedna z mieszkanek osiedla się przeprowadzała. I wszystkie swoje meble z mieszkania zniosła do garażu i pomieściła na swoim miejscu parkingowym. Wyglądało to dość zabawnie, no ale nie miała po prostu co z nimi zrobić. Po jakimś czasie je stamtąd zabrała - opowiada.

Meble w historiach administratorów, ale i mieszkańców osiedli z garażami podziemnymi pojawiają się wyjątkowo często. - U mnie na Natolinie stoi szafa pancerna - mówi mieszkaniec. - Ale nikomu jakoś nie wadzi - dodaje.

Krzesła, szafy, regały, lampy, klosze, blaty od stołu, wszelkiego rodzaju sprzęty AGD w garażach to więc norma.

Garaże Garaże Przygotował Patryk Domożych

Glazura i terakota

Przeprowadzki - swoją drogą, ale remonty - również.

W garażach ląduje więc wszystko to, co nie zostało wykorzystane podczas remontu, a co może się jeszcze przydać. - Glazura, terakota, kafelki - opowiada mieszkanka Wilanowa.

- I dużo puszek z farbą, wszelkie materiały budowlane, palety - dodaje z kolei mieszkanka Mokotowa. - Mnie to wkurza, bo to wygląda strasznie. Moim zdaniem garaż nie służy do tego, żeby sobie tam składować wszystko, czego nie chcemy trzymać w mieszkaniu. Jeśli trafia do garażu, to równie dobrze mogłoby trafić na śmietnik - dodaje.

Garaże Garaże Przygotował Patryk Domożych

Śmieci

- No wie pani, śmieci, pierdoły, wszystko - powtarzali jak mantrę administratorzy osiedli warszawskich.

- U nas w Miasteczku Wilanów garaż zdaje się być skrytką na każdy bibelot. Lądują tam rzeczy stare, nieużywane, no takie śmieci właśnie, które "może się kiedyś do czegoś przydadzą". Nigdy się nie przydają, tylko zalegają - opowiada mieszkanka osiedla "lemingów".

Administracji, jak twierdzi, bardzo to przeszkadza. - Administratorzy, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, walczą z mieszkańcami, żeby śmieci tam nie umieszczali. Te szybko się bowiem rozprzestrzeniają i wtedy dają sąsiadom z sąsiedniego miejsca parkingowego się we znaki - mówi mieszkanka Miasteczka.

- Fragmenty mebli, jakieś druty, powyginane elementy dekoracji, koszyki - plastikowe, drewniane, sterta pudeł po jajkach, torby plastikowe - takie rzeczy się widywało - mówi mieszkaniec Ochoty.

Co warszawiacy gromadzą w garażach Co warszawiacy gromadzą w garażach Przygotował Patryk Domożych

Znicze, przewijak... ponton

Spodobało ci się? Polub nas

Ostatnia kategoria - najbardziej obszerna. Co się w niej mieści? Mówiąc krótko - wszystko. - Moja dziewczyna mieszka na Włochach. U niej w garażu podziemnym ludzie w rzędach pomiędzy samochodami trzymają namioty, torby Ikea z ciuchami, zestawy piknikowe - opowiada nasz rozmówca.

W jednym z garaży na Bielanach pewne małżeństwo ma dwa miejsca parkingowe. - Na jednym parkują samochód, a na drugim zimą trzymają ponton. Ta pani podobno jest instruktorem żeglarstwa. Z kolei mój kolega, choć ma samochód, to nie parkuje go na swoim miejscu parkingowym w garażu, bo na nim trzyma łódkę na przyczepie. A samochód stoi przed domem, na powietrzu - opowiada.

Garaż podziemny na Włochach zrobił na nas największe wrażenie. Stoją tam blaszane regały, na których poustawiane są kartony wypełnione najróżniejszymi rzeczami. A także: - Głośniki, części i płyny samochodowe, akcesoria ogrodowe, kaski rowerowe, stary sprzęt komputerowy, miski. Wspólnota się nie burzy, bo zdaje sobie sprawę z tego, że mieszkańcy nie mają po prostu gdzie tych rzeczy składować; mają małe mieszkania bez balkonów lub z bardzo małymi i bez garderób - opowiada mieszkaniec budynku.

- W budynkach bez komórek lokatorskich, w których jest dużo mieszkań o małych metrażach, przymykamy na pewne rzeczy oko - przyznaje administratorka jednego z Osiedli na Targówku.

Z dziwnych i ciekawych rzeczy, o których dowiedzieliśmy się, że są trzymane w garażach podziemnych, to sprzęt sportowy typu maszyna do ćwiczeń Orbitrek, kaski rowerowe, sanki, a także np. przewijaki czy zabawki dla dzieci, które dzieciom się najwyraźniej znudziły.

- Nie wiem, czy to dziwne, ale u mnie na ścianie wisi obraz - ktoś najwyraźniej stwierdził, żeby z garażu zrobić galerię sztuki. Obraz jest raczej średni, pewnie w mieszkaniu zastąpiło go coś zacniejszego. A głupio wyrzucić kawałek sztuki - opowiada mieszkanka apartamentowca na Wilanowie.

- Na rurze w garażu ktoś postawił lata temu dwa znicze. Stoją tam ja jakieś memento. Może do 1 listopada znikną... - mówi mieszkaniec Bielan.

- A u mnie swego czasu damskie majtki sobie leżały przy jednym miejscu parkingowym. Dziwne? Chyba trochę dziwne... - mówi mieszkaniec osiedla na Ochocie.

I na tym drugim trzymał w zimie ponton małżonki, która jest trenerem zeglarstwa
A inny kolega samochód trzyma pod blokiem a na parkingu podziemnym łódkę na przyczepie