Teledysk hip-hopowy jak reklamówka Warszawy, gang na rowerach, sesja w parku... Klipy kręcone na Żoliborzu [CZ.3.]

"Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz" - śpiewał 25 lat temu Muniek Staszczyk w swoim wielkim przeboju "Warszawa". Dziś o tej dzielnicy piosenki nie powstają, ale za to muzycy chętnie na Żoliborzu kręcą swoje klipy. W kolejnym odcinku wspólnego cyklu serwisu metrowarszawa.pl i kanału telewizyjnego Kino Polska Muzyka przygotowaliśmy dla Was kolejne cztery teledyski. Są zaskakujące, ale też bardzo malownicze.
 Fot. YouTube

Rasmentalism - Taka sobota

Jeśli chcecie wiedzieć, jaka pogoda panowała w Warszawie 28 lipca 2012 roku, zerknijcie na teledysk "Taka sobota". Jeśli nie wiecie, jak znajomym zareklamować Warszawę, pokażcie im ten klip. Jeśli do tej pory teledyski hip-hopowe kojarzyły wam się z zakapturzonymi chłopakami, którzy idą między blokami, to naciśnijcie przycisk PLAY w oknie poniżej i z pewnością zmienicie zdanie.

- Teledysk dzieje się w najładniejszych częściach Żoliborza, możliwie najmniej dotkniętych współczesną architekturą - wyjaśnia metrowarszawa.pl Rafał Grobel z S1 Warsaw, który odpowiada za przygotowanie klipu i jest współtwórcą projektu Niewidzialna Nerka. To także nazwa ciekawej kompilacji podsumowującej 20 lat hip-hopu w Polsce. - To jest hołd producentów i didżejów dla pionierskich czasów kultury hip-hopowej w naszym kraju. Na płycie jest blisko 40 utworów bazujących na kultowych nagraniach z okresu formowania się rodzimej sceny, przeplatanych licznymi pozdrowieniami i wypowiedziami zasłużonych dla niej postaci - opisuje Rafał.

Jednym z kawałków jest "Taka sobota" jako reinterpretacja klasycznego utworu zespołu Warszafski Deszcz. Co z tego powstało? Instrumentalny utwór producenta Menta XXL ze zwrotką lubelskiego rapera Rasa. "Popularny duet Rasmentalism połączył siły w charakterystycznym dla siebie wyluzowanym stylu, aby raz jeszcze oddać hołd pionierskim czasom polskiego hip-hopu. Tym razem na znanym z mixtape'u Niewidzialna Nerka bicie, położone zostały zupełnie nowe, zabawne i pełne followupów linijki" - napisali twórcy kompilacji.

Rasmentalism, fot. Piotr Książek i Filip Blank / Warsaw Streets

Teledysk powstał pewnej wakacyjnej soboty na warszawskim Żoliborzu. Dlaczego tam? - Część osób związanych z projektem Niewidzialna Nerka mieszkało już wtedy na Żoliborzu i nie wyobrażało sobie innego miejsca do tego klipu. Tu żyje dużo ludzi świadomych pewnej estetyki, będących romantykami, którzy cenią varsavianistyczne akcenty, ale w zdrowych proporcjach. A my chcieliśmy pokazać fajny warszawski dzień - opowiada Rafał. Kamera zarejestrowała życie mieszkańców dzielnicy od poranka do zachodu słońca.

- Ten projekt muzyczny szedł w kontrze do przyjętej wiele lat temu estetyki hip-hopowej, gdy pokazywano Warszawę szarą, smutną i ponurą. A my pokazaliśmy pogodne miasto, w klimacie Berlina z piękną architekturą i pięknymi przestrzeniami rekreacyjnymi. Chcieliśmy podkreślić, że Warszawa mocno się zmienia, wygląda tak, jak zawsze myśleliśmy o Zachodzie i że w naszym mieście nareszcie zrobiło się fajnie. Uznaliśmy, że zaryzykujemy i zaproponujemy środowisku hip-hopowemu coś, co nie będzie tak typowe. Niektórzy mówili, że jest to zakłamane, ale my tak żyjemy, tak spędzamy czas i tak chcieliśmy to pokazać - opowiada Rafał. Tego samego dnia, gdy kręcono teledysk, w Cudzie nad Wisłą miał wystąpić artysta z USA, Jesse Boykins. Zobaczycie go pod koniec teledysku. - To ta dziwnie ubrana, czarnoskóra osoba. Zaprosiliśmy go na nagranie i bardzo mu się podobała atmosfera i miejsce - dodaje Rafał. Wspomniany park to Kępa Potocka, gdzie znajomi twórców teledysku zebrali się na wspólnym grillu, a przy okazji grali we frisbee, kometkę, rozmawiali i po prostu dobrze się bawili spędzając sobotę na świeżym powietrzu.

Rasmentalism, fot. Marcin Grabski

- To była w 100% naturalna sytuacja. Zasponsorowaliśmy naszym znajomym grilla, a oni przyszli tłumnie. My chodziliśmy między nimi z kamerą i kręciliśmy. Oni się zachowywali zupełnie naturalnie. Nic nie było wyreżyserowane.

W klipie pojawia się sporo "żoliborskich" twarzy, m.in. Borek, właściciel Planu B, BarKi i Placu Zabaw nad Wisłą. - Pokazaliśmy ich w żoliborskim anturażu, rzucając na ich sylwetki trochę inne światło. Ale ten Żoliborz był bardzo zamierzony, uważaliśmy że to jest dzielnica, której się wtedy jeszcze nie pokazywało, a ona skrywała bardzo dużo pięknych zakątków.

RASMENTALISM Rasmentalism, fot. materiały prasowe

W klipie zobaczycie m.in. bar mleczny "Sady", piekarnię na Krasińskiego, boisko przy ul. Siemiradzkiego, okolice Teatru Komedia, park Żeromskiego, w którym widać dzieci kąpiące się w fontannie i Sady Żoliborskie, w którym panowie grają w szachy.

- To była w pewnym sensie sytuacja paradokumentalna, ponieważ zachowując chronologię wydarzeń pokazaliśmy jeden dzień z życia mieszkańców Żoliborza. I choć można powiedzieć, że w pewnym sensie byliśmy inicjatorami tego, że ci ludzie się zebrali w jednym miejscu, to brali oni udział w wydarzeniach, które spotykają mieszkańców tej części miasta.

Afromental - Rollin' With You

Gang rowerowy z Żoliborza atakuje. Tak przynajmniej wygląda to w tym klipie. I choć panowie z Afromental nie są związani z Warszawą, wsiedli na rowery i swój klip sprzed czterech lat nakręcili właśnie tam.

- Najpierw był pomysł, by jeździli na longboardach, bo wtedy te długie deski zaczynały być modne, a chłopaki z Afromental lubią podkreślać, że są na czasie - mówi Mateusz Rakowicz, jedna druga 2DajREKTORS, tandemu reżyserskiego, który ma na swoim koncie m.in. klip do piosenki Ani Dąbrowskiej "Bang Bang", za który dostali Fryderyka. - Okazało się, że deska jest zbyt ryzykowna i nie każdy mógłby sobie poradzić z płynną jazdą. Dlatego dużo pewniejsze były rowery. Większość z nich była pożyczona od ekipy. Na przykład Łozo jedzie na moim rowerze. Za członkami zespołu jechali jeszcze wynajęci przez nas bajkerzy, którzy potrafią robić triki - wspomina Mateusz.

W teledysku pojawia się też czerwony kabriolet. - Szukaliśmy klasycznego samochodu ze sportowym zacięciem. To był starszy model, który wypożyczył nam człowiek, który często przekazywał swoje auto do różnych filmów. Poza tym oglądaliśmy sporo amerykańskich klipów, inspirując się tym, jak robi się porządne klipy za Oceanem. Wiedzieliśmy, że to ma dobrze wyglądać, być porządnie zrobione, mieliśmy niezły budżet. Wcześniejsze klipy Afromental były także na wysokim poziomie i wiedzieliśmy, że nie możemy w żaden sposób odpuścić - zapewnia.

AfromentalAfromental, fot. Kapif

Dlaczego wybrali Żoliborz? - Obydwaj z Tymonem (Tymon Wyciszkiewicz, także w 2DajREKTORS - przyp. red.) jesteśmy z Żoliborza. Do klipu potrzebowaliśmy spokojnych uliczek, gdzie jest willowa zabudowa, dużo zieleni. Najwięcej sentymentu mieliśmy do własnej dzielnicy. Pokazaliśmy zdjęcia chłopakom, a oni zgodzili się, że tu będziemy kręcić.

Ulica, po której jeżdżą chłopaki na rowerze, to Niegolewskiego, równoległa do al. Wojska Polskiego. - Tam był niewielki ruch, więc nie trzeba było zamykać ulicy, ale blokowaliśmy tylko wtedy, gdy kręciliśmy ujęcie - wspomina Mateusz. - Jechaliśmy przed chłopakami tzw. lorą, czyli dużą ciężarówką, na której było postawione długie, ogromne ramię z kamerą. To robiło wrażenie. Mieszkańcy byli zainteresowani co robili, ale nie narzekali, że hałasujemy i robimy zamieszanie w spokojnej okolicy.

31.12.2013 Warszawa . Koncert zespolu Afromental podczas imprezy sylwestrowej na bloniach Stadionu Narodowego Afromental, fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Choć w klipie jest piękna, wakacyjna pogoda, to na planie panowała zmienna aura. - Dwa razy udało nam się przypadkowo nakręcić pioruny. Nie użyliśmy do tego komputerów - zapewnia Mateusz. - Są prawdziwe, złapane podczas ujęcia.

Szukajcie ich pod koniec teledysku i w scenie na pl. Słonecznym, gdy chłopaki jadą na rowerach.

Więcej pracy podczas montażu było za to ze sceną kręconą w radiowozie na rogu Krasińskiego i Czarnieckiego. - Dopiero na miejscu dowiedzieliśmy się od policjanta, że nie wolno aktorowi ani komukolwiek innemu kierować radiowozem. Musieliśmy więc trochę oszukiwać - śmieje się Mateusz. - Gdy samochód jechał, faktycznie prowadził go policjant, a my tak filmowaliśmy, żeby nie było widać kierowcy, ale podczas montażu tak to pokazaliśmy, że tego nie widać. Natomiast, gdy radiowóz stał, to za kierownicą usiadł klaun - zdradza tajniki powstania klipu Mateusz.

Klip do piosenki "Rollin' With You" nie był kręcony tylko na Żoliborzu. - Wnętrza i wejście do knajpy robiliśmy w centrum. Na przykład zdjęcia z siłowni były kręcone w budynku InterContinental - wyjaśnia Mateusz. Klub wcale nie był prawdziwy. - To też jest oszustwo - śmieje się. - Wejście do klubu zainscenizowaliśmy na rampie na tyłach Emilki. Wstawiliśmy światła, ustawiliśmy statystów i się udało.

Prawdziwy jest za to gabinet dentystyczny. Znajdował się w jednym z najwyższych biurowców Warszawy.

21.05.2010 LODZ , JUWENALIA , KONCERT AFROMENTAL Afromental, fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta

- To były dwa bardzo intensywne dni zdjęciowe, ale jeden z chłopaków miał wtedy urodziny, więc było też bardzo przyjemnie - wspomina Mateusz. - Z chłopakami pracowało się bardzo fajnie, choć początkowo obawialiśmy się, że łatwo może nie być, bo to w końcu dość liczny band. Ale na szczęście wszystko poszło sprawnie, a klip do dziś zbiera dobre recenzje.

W.E.N.A. - Podstawowe instrukcje

W tym klipie poznajemy zupełnie inne oblicze Żoliborza. Hip-hopowiec przenosi nas do siebie. Znajdujemy się na osiedlu Marymont między blokami. To miejsce, gdzie wychowywał się raper. Swoją muzyczną karierę zaczął jeszcze w latach 90-tych. Dziś na koncie ma kilka wydanych płyt, tysiące koncertów i oddanych fanów.

Klip "Podstawowe instrukcje" przygotował Miłosz Hunzvi - reżyser, operator, scenarzysta, współtwórca Diil TV, jednego z największych polskich kanałów na YouTube. Jest autorem wielu popularnych teledysków hip-hopowych m.in. dla Hemp Gru, Rasmentalism, Elda. - Zawsze interesowałem się kulturą hip-hop. (...) Pierwsze teledyski robiłem ziomkom, a później jakoś poszło. (...) Byłem strasznym gówniarzem, w czwartej klasie podstawówki usłyszałem "Skandal" Molesty i zafascynowało mnie, że chłopaki są tacy buntowniczy, niegrzeczni. Później zacząłem słuchać Gramatika, Tedego, Stare Miasto - mówił w wywiadzie dla metrowarszawa.pl.

29.10.2010 WARSZAWA , PLAC GRZYBOWSKI PO REMONCIE . FOT. ROBERT KOWALEWSKI / AGENCJA GAZETAPlac Grzybowski w 2010 roku, fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Choć klip jest "żoliborski", to zaczyna się w Śródmieściu - na wyremontowanym kilka lat temu pl. Grzybowskim. Zwróćcie uwagę, że jeszcze nie ma Cosmopolitana - jednego z najwyższych budynków w mieście. Ten 160-metrowy wieżowiec oddano do użytku w 2013 roku, a klip kręcono dwa lata wcześniej. W.E.N.A., czyli Michał Łaszkiewicz rapuje przy oczku wodnym. Chwilę później przenosimy się na Marymont i kamera obraca się wokół ponad 20-piętrowych bloków. A w tle słychać "Tytułem wstępu, powtarzam wciąż Marymont reprezentuj".

"Podstawowe instrukcje" pojawiły się na płycie "Dalekie zbliżenia". Krążek był świetnie oceniany przez fanów i krytyków muzycznych. Jeden z najbardziej opiniotwórczych serwisów hip-hopowych Popkiller ocenił wydawnictwo przyznając mu pięć punktów w sześciostopniowej skali. Duża w tym zasługa klipu, który intensywnie komentowali słuchacze W.E.N.Y.

Maja Kleszcz & incarNations - Nasza miłość ma skrzydła

Ten jak najbardziej "żoliborski" klip to zapis niecodziennej sesji wideo, jaką Maja Kleszcz razem z muzykami: Wojtkiem Krzakiem i Hubertem Zemlerem zrealizowali w malowniczych okolicznościach przyrody. W ten sposób powstały trzy klipy. My wybraliśmy "Nasza miłość ma skrzydła", bo słowa świetnie się komponują z obrazem.

- Wszystko było nagrywane na "setkę", a więc na żywo, bez poprawiania, majstrowania, zbędnego kombinowania, a nawet bez nagłośnienia - mówił nam Wojtek Krzak. Jak przyznali muzycy, "żoliborska" sesja to jedno z największych wydarzeń w ich dotychczasowej działalności producenckiej. Maja współpracowała przez długie lata z Kapelą ze wsi Warszawa, zjeździła świat, odebrała mnóstwo nagród, aż w końcu poszła własną drogą i gra z zespołem IncarNations. Kto jeszcze jej nie słyszał, z pewnością będzie zaskoczony jej silnym i głębokim głosem.

Maja Kleszcz, fot. materiały prasowe

Muzycy wybrali się do Parku Cytadela i wykonali akustyczne wersje piosenek z drugiego albumu "Odeon". - To wspaniałe miejsce, pełne zieleni i jeszcze dzikie, nieodkryte przez wielu warszawiaków - mówi Krzak. - Ale czytałem, że są zakusy na ten park, więc warto go teraz odwiedzać, bo kto wie, czy wkrótce nie zmieni się bezpowrotnie jego otoczenie.

Jak wypadła ich sesja w plenerze? Najlepiej się o tym przekonać oglądając dwa pozostałe klipy z tej sesji.

Wybierz swój warszawski teledysk

Kolejna porcja teledysków z Warszawą w tle już za tydzień w serwisie metrowarszawa.pl. W następny wtorek (22 września) zaprezentujemy Wam kolejne cztery klipy, tym razem z Pragi-Północ.

A do końca miesiąca czekamy na zgłoszenia Waszych ulubionych "warszawskich" teledysków. Swoje propozycje podsyłajcie na adres: metrowarszawa@agora.pl. Te klipy, które zdobędą najwięcej Waszych głosów, zostaną opisane w naszym cyklu i zaprezentowane w specjalnym programie na antenie Kino Polska Muzyka w weekend 3-4 października.

 

Logo Kino Polska MuzykaKino Polska Muzyka

Więcej o: