Kopa Cwila, metro, bloki z wielkiej płyty... Poznaj historie klipów kręconych na Ursynowie [CZ.2.]

W drugim odcinku wspólnego cyklu serwisu metrowarszawa.pl i kanału telewizyjnego Kino Polska Muzyka zabieramy Was na Ursynów. Jedna z najmłodszych dzielnic Warszawy od początku swego istnienia przyciągała uwagę filmowców, ale także muzyków. W początkach lat 80-tych debiutowały nowe rockowe kapele: Oddział Zamknięty i Lady Pank. Obie nagrały na Ursynowie klipy do swoich pierwszych singli. Zobaczymy w nich wyrastające z pól blokowiska. A potem przeniesiemy się do końcówki lat 90-tych, by posłuchać hip-hopu. W końcu to na Ursynowie zaczynało się rapować. Zobaczycie pierwsze w historii klipy Molesty i Fisza.
 Fot. YouTube

Oddział Zamknięty - Ten wasz świat

Nasz spacer po Ursynowie zaczniemy w początkach lat 80-tych. W kraju wprowadzono stan wojenny, wieczorami obowiązuje godzina milicyjna, a w sklepach nic nie ma. Warszawa, jak inne miasta, jest szara, brzydka, a na ulicach - co chwila - mija się patrole wojska i milicji. Wcale nie chce się wychodzić z domu. W tym czasie w piwnicach, kawalerkach albo domach kultury ćwiczą młode warszawskie kapele rockowe. Członkowie jednej z nich spotykają się regularnie na Mokotowie. Na próbach rodzą się piosenki na debiutancki album Oddziału Zamkniętego. W ten sposób powstają same przeboje: "Party", "Obudź się", "Andzia i ja" i "Ten wasz świat".

Do ostatniego singla muzycy kręcą klip. Dwie pierwsze minuty gotowego teledysku wcale nie wskazują, że zdjęcia robiono na Ursynowie. Ba, trudno uwierzyć, że wideoklip powstał w Polsce. Nie, żeby był "światowy", ale od początku budzi skojarzenia z pierwszymi pięcioma sekundami klipu "Rock The Casbah" The Clash. Muzycy Oddziału Zamkniętego, podobnie jak londyńscy punkrockowcy, są w kolorowych strojach, odziani w skórę chodzą po wertepach. W tle nic nie widać poza hałdami ziemi.

Zanim zobaczycie, co się wyłania zza górki, po której wspinają się muzycy, zwróćcie raz jeszcze uwagę, jak są ubrani. Wiąże się z tym jedna z anegdot, którą wspomina dla metrowarszawa.pl Paweł Mścisławski ("Kapiszon"), były basista Oddziału Zamkniętego. - Spotkałem się z Wojtkiem (Wojciech Łuczaj-Pogorzelski, gitarzysta i drugi wokalista Oddziału Zamkniętego - przyp. red.) na placu Zbawiciela, żeby tramwajem dojechać na miejsce planu. Obaj byliśmy ubrani w ciuchy widoczne na teledysku. Nikt nie miał wtedy w głowie żadnych przebieralni albo garderoby. Zanim wsiedliśmy do tramwaju, zdążyliśmy usłyszeć kilkakrotnie od młodych matek z dziećmi w wózkach: "spójrz maleństwo, cyrk przyjechał".

Dziś muzycy śmieją się z tych skojarzeń, ale w 1982 roku, gdy powstawał klip, ich kolorowe stroje były znakiem zachodniego świata i panującej tam mody.

11.04.2013 Rzeszow . Zdjecia archiwalne z kroniki osiedla Członkowie zespołu Oddział Zamknięty, rok 1985, fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Główną rolę w teledysku "gra" Kopa Cwila - dobrze znana wszystkim mieszkańcom Ursynowa sztuczna ponad 100-metrowa górka. Usypano ją z ziemi pochodzącej z wykopów pod budowę nowych bloków. W ten sposób obok Kopy Cwila powstawało jedno z pierwszych ursynowskich osiedli - Jary. To oczywiście przypadek, ale taki przydomek - ze względu na nazwisko - miał wokalista Oddziału Zamkniętego Krzysztof Jaryczewski.

Dziś Kopa Cwila to miejsce spacerów, ale także koncertów czy pokazów letniego kina. Na górce odbywają się także zawody sportowe. Z kolei w latach 80-tych przez kilka miesięcy działał tam także wyciąg narciarski.

06.10.2010 WARSZAWA , KOPA CWILA .  FOT. JACEK LAGOWSKI / AGENCJA GAZETAKopa Cwila na Ursynowie, fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta

O tym, że piaszczyste wzgórze, po którym chodzą z instrumentami muzycy, to Kopa Cwila, dowiadujemy się dopiero w 140. sekundzie klipu, gdy zza górki wyłaniają się charakterystyczne dla Ursynowa Północnego blokowiska. Na ich tle stoją panowie z Oddziału Zamkniętego i śpiewają: "Jak wygląda ten Wasz cudny świat", choć uważni odbiorcy słyszeli w tym: "Jak wygląda ten paskudny świat". Dziś trudno oceniać, czy Ursynów symbolizował świat "cudny" czy "paskudny", wszak słowa piosenki nie są optymistyczne.

Muzycy nie wiedzą, czemu Rock Estrada, która zajmowała się produkcją klipu, wybrała akurat tę lokalizację. Możemy być im jednak wdzięczni, bo dzięki temu otrzymaliśmy kilka niezłych zdjęć dokumentujących, jak wyglądało otoczenie - jeszcze nie zielonej - Kopy Cwila: bloki, bloki, bloki...

 Fot. YouTube

Lady Pank - Fabryka małp

W tym samym czasie co Oddział Zamknięty, swoją debiutancką płytę wydaje zespół Lady Pank. Lepiej zacząć nie mogą. Prawie każda z 10-ciu piosenek, które znalazły się na ich pierwszym albumie, jest dziś uznawana za wielki przebój zespołu. Piosenki grane są w radiu, a w telewizji pojawia się teledysk do singla "Fabryka małp". Gdy panowie śpiewają "gdzie spojrzę, dookoła dżungla" widzowie mogą zobaczyć panoramę Ursynowa, czyli tak naprawdę mają widok na blokowisko, bo w początkach lat 80-tych nic więcej tu nie powstało. Nieprzypadkowo o Ursynowie mówiło się przez wiele lat, że to "betonowa dżungla".

Panoramę dzielnicy podziwiamy razem z wokalistą Lady Pank Januszem Panasewiczem, który w klipie wychodzi na balkon jednego z mieszkań w najwyższym wówczas bloku na Ursynowie. To 16-piętrowiec przy ul. Szolc-Rogozińskiego 21. Obok niego ciągnie się jeszcze kilka równie wysokich budynków, stąd swego czasu mówiło się o ursynowskim "Manhattanie". Wracamy na balkon. Panasewicz patrzy przed siebie wprost na rozbudowujące się osiedle. Mamy widok na południe - w stronę ul. Cynamonowej i Płaskowickiej. Tam kończą się bloki, a dalej - aż do Lasu Kabackiego - ciągną się pola. Kilka lat później widok z balkonu będzie już zupełnie inny. Ursynowskie blokowisko w latach 80-tych rozbudowuje się przecież w zawrotnym tempie.

29.01.2010 WARSZAWA , ULICA INDIRY GANDHI .   FOT. ALINA GAJDAMOWICZ / AGENCJA GAZETANa zdjęciu po lewej stronie widać 16-piętrowe bloki, fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta

- Ursynów nie robił wtedy dobrego wrażenia - przyznaje w rozmowie z metrowarszawa.pl Janusz Panasewicz. - Jak wyszedłem na balkon, to widok był przygnębiający: kilka porozrzucanych bloków, a wokoło pustka.

Wokalista przyznaje, że trochę zmarzł wychodząc na balkon w żółtej koszulce bez rękawków. - Kręciliśmy kilka minut i wracaliśmy do ciepłego mieszkania, by się ogrzać - mówi Panasewicz. Klip nagrywano w mieszkaniu jednej z producentek klipu. Wokalista nie pamięta, na którym piętrze kręcono teledysk. - To było 10. albo 12., ale stamtąd naprawdę była świetna perspektywa - mówi.

PHOTO: POLFILM-PHOTO / EAST NEWS  POCZATEK BUDOWY METRA W WARSZAWIE.  URSYNOW - KABATY. 1983 R. PIERWSZA LINIA.  Poland. Warsaw. 1983. Start of construction of subway (Warsaw Metro). First line. SLOWA KLUCZOWE: WARSZAWA WARSAW METRO SUBWAY 1983 FIRST LINE POCZATEK BUDOWA URSYNOW KABATY CZARNO-BIALE BLACK AND WHITE CZB CZ-B START CONSTRUCTIONPoczątek budowy metra w Warszawie, rok 1983, fot. POLFILM-PHOTO EAST NEWS

Janusz Panasewicz przyznaje, że Ursynów wtedy wyglądał zupełnie inaczej. - Jak teraz tam wjeżdżam, to nawet nie wiem, gdzie jest blok, w którym nagrywaliśmy, tak się tam teraz pozmieniało - ocenia wokalista, który przez pół roku wynajmował mieszkanie na Ursynowie. - To było na początku lat 90-tych, gdy wróciłem do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Mieszkałem przy ul. Rosoła - wspomina.

Klip do piosenki "Fabryka małp" nie był jedynym teledyskiem Lady Pank kręconym na Ursynowie. Dzielnicę zobaczycie też w klipach do przebojów: "Sztuka latania" i "Kryzysowa narzeczona".

 Fot. YouTube

Molesta - Wiedziałem, że tak będzie

Mówisz hip-hop, myślisz Ursynów. - Najważniejsze jest miejsce, z którego pochodzisz i miłość do swoich korzeni. To hip-hopowa doktryna. Zawsze się mówi, skąd się pochodzi, z jakiego miasta, z jakiej dzielnicy, klatki, co się dzieje u ciebie na podwórku. To pierwsza prezentacja, identyfikacja poprzez miejsce - przyznał rok temu w wywiadzie dla metrowarszawa.pl Piotr Więcławski, czyli Vienio - raper i jeden z założycieli zespołu Molesta (dziś pod nazwą Molesta Ewenement, a w połowie lat 90-tych Mistic Molesta). W rozmowie z Igorem Nazarukiem zachwalał "dzielnię", w której się wychował. - Dziś Ursynów jest najbardziej uprzywilejowaną dzielnicą Warszawy. Ma metro, wyścigi konne, las, górki, ekstra infrastrukturę, urząd piękny ze szkła zbudowany.

Gdy kilka dni temu rozmawiałem z Vieniem o klipie do "Wiedziałem, że tak będzie" namalował mi swoimi wspomnieniami obraz typowego warszawskiego osiedla z końcówki lat 90-tych. Ursynów to było miejsce, gdzie m.in. narodziła się muzyka hip-hopowa w Polsce.

Rok 1998. Wiosną ukazuje się album "Skandal" zespołu Molesta. Płyta robi furorę wśród miłośników hip-hopu. Proste teksty opowiadające o codzienności z wręcz reporterskimi opisami przygód muzyków trafiają do uszu młodych słuchaczy. Płyta sprzedaje się na pniu. Tak wielkiego sukcesu pewnie nie byłoby bez promocji. A ta jest możliwa dzięki temu, że Pomaton, jedna z największych wytwórni muzycznych w kraju, odezwała się do chłopaków. Zaproponowano im kontrakt. - Zaprotegował nas Volt (producent muzyczny i promotor hip-hopu - przyp. red.) jako dobrze zapowiadający się zespół - opowiada Vienio. Za sobą mieli już debiut na składance hip-hopowej "Smak B.E.A.T. Records". Zostali zauważeni. - Pomaton nie miał wcześniej u siebie wykonawcy hip-hopowego, więc to my im podpowiadaliśmy, gdzie mają nas promować, w których programach warto wystąpić. Pamiętam, że wywiad z nami robił Kuba Wojewódzki, który był wtedy naczelnym miesięcznika Brum.

Vienio, fot. Paweł Bajew

Zapadła decyzja: trzeba zrobić teledysk promujący płytę. Klip do "Wiedziałem, że tak będzie" to ich pierwszy teledysk w historii. - W tamtych czasach pokazanie czegokolwiek, co wiązało się z hip-hopem, było szokujące z założenia - wspomina Vienio. - Pamiętam, jak przejeżdżał samochód, a z głośników leciały hip-hopowe rytmy. Każdy odwracał głowę, bo to było nowe i dziwiło ludzi. Tak samo, jak nasze szerokie spodnie, bluzy z kapturem, czapki bejsbolówki czy sportowe buty, a do tego walkmany i deskorolki. Taka była nasza stylówa. Chcieliśmy wyglądać, jak kolesie z Nowego Jorku.

Ruszyły prace nad teledyskiem. Vienio zwraca uwagę na ówczesne możliwości techniczne. - W tamtych czasach nie było canonów, a kamery cyfrowe nie dawały odpowiedniego efektu, żeby przygotować dobrze klip, więc pozostawała taśma 16 mm, która była niezmiernie droga. Pamiętam dobrze, że klip kosztował wtedy 16 tys. złotych, a firma fonograficzna na całą promocję płyty przeznaczała 20 tys. zł. Baliśmy się, że wszystkie pieniądze spożytkujemy na teledysk, ale nie było innego wyjścia: albo jakość, albo kasa. Potem był strach, bo taśma była wywoływana w Czechach i wszystko mogło się po drodze zepsuć. Kosztowało nas to mnóstwo pieniędzy - wspomina.

Molesta Ewenement, fot. materiały prasowe

Chłopaki co tydzień w sobotę nagrywali na kasety VHS program "Yo! MTV Raps". Potem całą niedzielę spędzali razem na oglądaniu klipów zza wielkiej wody. Stamtąd czerpali inspiracje. - To miał być nasz pierwszy klip. Chcieliśmy, żeby wyglądał jak najlepiej, żeby kamera nas pokazywała tak, jak w zagranicznych teledyskach, a tu przyszli kolesie w dziwnych kożuchach i okularach i powiedzieli: "przybijajcie sobie piątki i bądźcie na luzie". Kopary nam opadły - opisuje Vienio.

Ci "kolesie" to ludzie, którzy już wcześniej robili teledyski dla innych artystów, ale nigdy nie pracowali z ekipą hip-hopowców. Przyszli z polecenia wytwórni fonograficznej, która rekomendowała "specjalistów, którym można zaufać". - To byli ludzie po szkołach filmowych, ale takie były czasy, że w Polsce nikt nie robił wtedy porządnych klipów hip-hopowych. Co prawda były pierwsze teledyski Liroya, Wzgórza Ya-Pa 3 czy Kolibra, ale to były bardziej eksperymenty z wideoklipami niż produkcje, które miały coś na celu.

Molesta Ewenement. Od lewej: Wilku, Vienio, Włodi i Pelson, fot. Mariusz Piekarski / ODNOWA

Co powstało? Vienio mówi krótko: - Krasnoludy, które spacerują zimą po Ursynowie.

Efekty zasmuciły chłopaków. - Taśma "16", to nie "35", więc po wywołaniu obraz miał w sobie dużo "kaszy", był nieczytelny, a w wielu miejscach jest ciemno. Jak się potem okazało, to miał być celowy efekt. Ekipa filmowa była przekonana, że to ozdobi teledysk. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Nam jednak od początku zależało, by decydować o tym, jaki będzie klip. Jak można komuś powiedzieć: "chodźcie sobie i przybijajcie piątkę". Co to za scenariusz bez żadnego pomysłu? I tylko ciągłe narzekania, że nie mają kasy i nic nie zarobią. Więc wymyśliliśmy, że pójdziemy pod naszą szkołę, bo hip-hop to przywiązanie do ziemi. Chcieliśmy pokazać miejsca, które uznawaliśmy za swoje. Oni byli pewnie zaszokowani tym, że nie wszystko nam się podobało i że o tym mówimy - relacjonuje.

Zdjęcia kręcono więc przy podstawówce na ul. Cybisa na Ursynowie, do której chodził Vienio. - To była nasza miejscówka. Codziennie tam przesiadywaliśmy, graliśmy w nogę, tu się odbywały imprezy, przynosiliśmy gramofony, mieliśmy swoje ławeczki, murki i nikt sobie nie wyobrażał, że można to zrobić gdzie indziej - mówi. W związku ze zdjęciami, zrobiło się spore zamieszanie. Na miejscu zjawiła się straż miejska, co zresztą widać w klipie. - Mieliśmy pozwolenie na kręcenie zdjęć na terenie szkoły, ale widocznie komuś nie spodobało się, że wjechaliśmy dużym samochodem ze sprzętem na boisko i zadzwonił naskarżyć na nas - wspomina Vienio.

17.11.2011 WARSZAWA , SKWER W OKOLICACH ULIC CYBISA I DUNIKOWSKIEGO , NA KTORYM MA POWSTAC BUDYNEK MIESZKALNY .  FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: SKWER URSYNOWSzkoła podstawowa przy ul. Cybisa, do której chodził Vienio, fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Skończyło się mandatem? - pytam. - Pokazaliśmy papiery i odjechali, ale scenę nakręciliśmy - odpowiada Vienio. Ekipa pojawiła się także na Kopie Cwila. - To również była nasza miejscówa. Zimą chodziliśmy tam na sanki, tu się urywaliśmy na wagary, tu piliśmy z kumplami. To jest górka, na której się wychowałem - przyznaje Vienio.

Całkiem niedawno jedna z koleżanek przyznała się chłopakom, że występuje w ich teledysku. - Miała wtedy kilka lat i była z tatą na sankach. Teraz ma świetne wspomnienie siebie sprzed lat - śmieje się Vienio.

W sumie zdjęcia trwały dwa dni: jeden na Ursynowie, drugi to dogrywki na mieście. - Scena z lodówką była dogrywana w mieszkaniu u reżysera na Mokotowie. Lodówkę wnieśliśmy na środek pokoju tak, żeby zmieścić kamerę, która była dosyć spora. Nie dało się takiego ujęcia zrobić w kuchni, bo było za mało miejsca.

W Śródmieściu kręcono zdjęcia do klipu pod hotelem Forum (dziś to Novotel) i w podcieniach jednej z kamienic MDM-u na pl. Konstytucji z widokiem na neon nieistniejącego dziś Kina Polonia (przy okazji Vienio wspomniał, że członkowie Molesty często chodzili na chińszczyznę do słynnego baru Lily na pl. Konstytucji).

22.05.1999 WARSZAWA PLAC KONSTYTUCJI BARY WIETNAMSKIE DZISIAJ JUZ NIEISTNIEJA WIETNAMCZYCY W POLSCE PRACUJA WIETNAM  FOT. ADAM KOZAK / AGENCJA GAZETA  XFSSprzedawca jednego z barów wietnamskich na pl. Konstytucji czyta gazetę, 22 maja 1999 roku, fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

Pokazujemy Wam podstawową wersję teledysku. Dla telewizji przygotowano inną. Na początku widoczna była plansza z napisem: "pierwsza zwrotka została ocenzurowana w interesie mediów", co oczywiście prowokowało, by sięgnąć po płytę i sprawdzić, co się nie nadawało na antenę.

Dziś członkowie Molesty uśmiechają się pod nosem oglądając teledysk do "Wiedziałem, że tak będzie". - Mam nadzieję że ten klip najbardziej zaszokuje młodych ludzi, którzy mają dziś po 20 lat i gdy my startowaliśmy, oni byli w brzuchu - mówi z refleksją w głosie Vienio.

 Fot. YouTube

Fisz - Polepiony

Fisz, czyli Bartek Waglewski, już dziś niewiele pamięta z tamtych czasów. Ostatni raz oglądał ten klip sześć lat temu. A od premiery teledysku minęło w tym roku 15 lat. - To był nasz pierwszy klip - wspomina. Wraz ze swoim bratem Emade oraz producentami: DJ 600V i Tytusem przygotował w 2000 roku bardzo dobrze przyjęty przez krytyków i słuchaczy debiutancki album "Polepione dźwięki". - Całą płytę nagrywaliśmy w pokoju. To były nasze pierwsze doświadczenia, które miło do dziś wspominam - mówi Bartek. Krążek był na tyle popularny, że na liście przebojów Radiostacji, grającej wówczas muzykę alternatywną i niezależną, znalazły się aż trzy single z tego wydawnictwa. - Wersja kompaktowa i kasetowa narobiły wtedy trochę szumu - przyznaje Fisz. Teledysk powstał jednak tylko do piosenki "Polepiony". - Klip doczekał się takiej rotacji w polskim MTV, że grano go o każdej pełnej godzinie, dzięki czemu zawojował listy przebojów - dodaje.

Mimo to Fisz nie był zadowolony z efektów pracy nad teledyskiem. Ale jak sam przyznaje: - Tak naprawdę to w ogóle nie chcieliśmy mieć klipów, bo ich nie lubimy. Od początku byliśmy więc sceptycznie nastawieni do tego wideoklipu.

Teledysk w całości kręcono na Ursynowie. Dla Bartka taki wybór był oczywisty. Tu się wychował. Najpierw mieszkał z rodzicami (jego tata to Wojciech Waglewski, założyciel i lider Voo Voo) na imielińskim Osiedlu Na Skraju, a potem przeniósł się na Kabaty. - Ursynów to była nasza baza, a ponieważ to była muzyka jak najbardziej miejska, więc przyznawanie się do swojego osiedla było uzasadnione - tłumaczy Fisz. - A tu w okolicach Natolina i Imielina było kilka ekip hip-hopowych.

FEFisz, fot. materiały prasowe

Fisz, podobnie jak Vienio, wspomina o deskorolce. - W latach 90-tych towarzyszyła też ludziom, którzy słuchali wtedy punk rocka czy Red Hot Chili Peppers. Ale ok. 2000 roku deskorolka zaczęła wiązać się w naturalny sposób z hip-hopem. Większość takich zespołów tworzyli skejci. A na Ursynowie od dawna dużo osób jeździło na desce - opowiada.

W teledysku widzimy Fisza w trzech miejscach: w metrze, na parkingu i na górce Kazurówce (choć formalnie nazywa się Wzgórzem Trzech Szczytów, to wszyscy mieszkańcy Ursynowa, a zwłaszcza osiedla przy ul. Kazury używają potocznej nazwy).

- Z tą górką nie jestem jakoś specjalnie związany, bo mieszkałem na Imielinie i tam mieliśmy swoje dwie górki, a to były czasy podwórkowe, okres różnych animozji. Kazury i Imielin były jak dwa zupełnie różne kontynenty. Skąd ten wybór? Pewnie coś trzeba było szybko dokręcić i tam się pojawiliśmy - wyjaśnia.

08.07.2012 WARSZAWA , ZAWODY 4 X OPEN W ZJEZDZIE CZWORKAMI NA ROWERACH GORSKICH , NA GORCE PRZY UL KAZURY NA URSYNOWIE .Zawody w zjeździe czwórkami na rowerach górskich na "Kazurówce" w lipcu 2012 roku, fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Swoje "miejscówki" na Ursynowie Fisz miał m.in. w okolicach Szkoły Podstawowej nr 324 przy ul. Szolc-Rogozińskiego, do której Bartek chodził przez 8 lat. - Mieliśmy tam rampę do jazdy na desce, ale mieszkańcom to się bardzo nie podobało, bo huk roznosił się po całym osiedlu. Raz ktoś nawet ze strzelbą wyszedł na balkon i strzelał nad naszymi głowami - wspomina. - Ale to i tak nas nie wystraszyło i dalej tam przychodziliśmy - dodaje.

Parking, który widać w klipie, fani hip-hopu pewnie doskonale rozpoznają. Nie pierwszy raz kilkupoziomowy garaż na tyłach Multikina "występuje" w teledyskach rapujących zespołów. Zresztą podobnie jest ze scenami w metrze. Ich kręcenie Fisz nazywa "drastyczną przygodą". - Nie mieliśmy żadnej zgody na filmowanie, wszystko kręciliśmy z półukrycia małą kamerą. Trochę to trwało, a my tak jeździliśmy od stacji Kabaty do stacji Ursynów i z powrotem. Dziwne to było, bo do kamery musiałem udawać, że gadam - przypomina sobie Bartek i zapewnia, że żadna ze scen w metrze nie była zaaranżowana.

25.11.2011 WARSZAWA , KONCERT Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Trudno więc mówić, że w klipie występują statyści. To po prostu nieświadomi obecności kamer pasażerowie ursynowskiego odcinka metra. Jedynie - grająca główną postać -  dziewczyna w metrze, wiedziała, że bierze udział w teledysku. W tej roli wystąpiła znajoma chłopaków.

- Nie jestem nostalgiczny i nie lubię wracać do swoich klipów - mówi na koniec Fisz. - Dopiero po tylu latach jesteśmy zadowoleni ze swoich dwóch ostatnich teledysków. Zawsze brakowało na nie pieniędzy. Ale z drugiej strony mieliśmy to szczęście, że klipy kręcili nam ludzie, którzy lubili naszą muzykę i mieli na teledysk jakiś pomysł.

Wybierz swój warszawski teledysk

Kolejna porcja teledysków z Warszawą w tle już za tydzień w serwisie metrowarszawa.pl. W następny wtorek (15 września) zaprezentujemy Wam kolejne cztery klipy, tym razem z Żoliborza.

A do końca miesiąca czekamy na zgłoszenia Waszych ulubionych "warszawskich" teledysków. Swoje propozycje podsyłajcie na adres: metrowarszawa@agora.pl. Te klipy, które zdobędą najwięcej Waszych głosów, zostaną opisane w naszym cyklu i zaprezentowane w specjalnym programie na antenie Kino Polska Muzyka w weekend 3-4 października.

 

Logo Kino Polska MuzykaKino Polska Muzyka