Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Dziś podjąć decyzję, dokąd zabrać dziecko z okazji Dnia Dziecka, to nie lada problem - instytucje kultury czy galerie handlowe prześcigają się w tym, która zorganizuje ciekawszy piknik, przygotuje atrakcyjniejsze występy czy wymyśli bardziej ekscytujące gry. W czasach PRL wybór nie był tak szeroki. Co robili rodzice z dziećmi na Dzień Dziecka?
Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka PRL Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Dziś podjąć decyzję, dokąd zabrać dziecko z okazji Dnia Dziecka, to nie lada problem - instytucje kultury czy galerie handlowe prześcigają się w tym, która zorganizuje ciekawszy piknik, przygotuje atrakcyjniejsze występy czy wymyśli bardziej ekscytujące gry. W czasach PRL wybór nie był tak szeroki. Co robili rodzice z dziećmi na Dzień Dziecka?

Dzień Dziecka w PRL Dzień Dziecka w PRL Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

- Wyjście to Pewexu to zawsze było święto - mówi Julia, która dzieciństwo w latach 80. spędziła na Ochocie. Julia wspomina przede wszystkim Pewex w Hotelu Vera, przy ulicy Szczęśliwickiej, który powstał w 1980 r. - Przed Pewexem w Verze była maszyna do czyszczenia butów - uwielbiałam ją - mówi Julia. - Poza tym pamiętam oczywiście klocki LEGO oraz samochody Matchbox - wspomina.

Dla osób, które nie wyje?d?ały za granicę Pewex był szczytem marzeń, luksusu i
wytworności. Tam mo?na było dostać praktycznie wszystko bez stania w kolejkach, ale
trzeba było mieć dolary?

Dzień Dziecka PRL

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pewexy były powiewem Zachodu. Tam za twardą zachodnią walutę można było zakupić namiastkę kapitalistycznego zepsucia - batonik Mars i na przykład w Dzień Dziecka pokroić go w plasterki i rozdać wszystkim dzieciom. Dla osób, które nie wyjeżdżały za granicę Pewex był szczytem marzeń, luksusu i wytworności.

Teraz wyjście do żadnego sklepu nie wywoła już tego samego dreszczyku emocji, który towarzyszył zakupom w sklepach Pewex.

Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka PRL Widok na Warszawskie ZOO - 1972 r./ Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

- Z ZOO pamiętam przede wszystkim wilki - mówi Adam, który wychował się na Chomiczówce. Ale, wnioskując po zdjęciach archiwalnych w Warszawskim ZOO w czasach PRL były nie tylko wilki, ale i pawiany, niedźwiedzie polarne czy brunatne, słonie oraz wiele innych zwierząt.

Dzień Dziecka PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka PRL

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wypad do ZOO zawsze był gratką dla najmłodszych i, w przeciwieństwie do innych zwyczajów z czasów PRL, ten przetrwał do dziś. Warszawskie ZOO co roku stara się wyjść naprzeciw oczekiwaniom dzieciaków - w tym roku w ZOO będzie można zobaczyć 10 ogromnych modeli dinozaurów.

Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka - 1976 r./ Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

- Ja chodziłam co roku na festyn do Parku Skaryszewskiego. Była wata cukrowa, soki z torebki ze słomką i lody Bambino - wspomina Marta, która wychowała się na Pradze. - Pamiętam, że zawsze, jak próbowałam przebić folię soczku, to się cała oblewałam - śmieje się.

W parku czekały na dzieci różne atrakcje - grało się w kręgle, strzelało do tarczy, chodziło na szczudłach. Julia pamięta z kolei Dzień Dziecka w Łazienkach Królewskich: - Były występu, śpiewano piosenki dla dzieci, wszędzie było dużo balonów, można było kupić pańską skórkę, szyszki z dmuchanego ryżu i pierścionki z kolorowymi oczkami, które zawsze dostawałam od dziadka - wspomina. - Mama mówiła mi, że na takim festynie odbywały się również spektakle teatralne w Teatrze na Wodzie - dodaje.

Dzień dziecka PRL Dzień dziecka PRL Lata 60./ Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Wielu pamięta również wypady w Dzień Dziecka do lunaparku. Na przełomie lat 50. i 60. lunapark wraz z diabelskim młynem oraz kolejką torową zorganizowano przy Moście Poniatowskiego.

Co jakiś czas wesołe miasteczko ustawiano również na Pradze - na rogu ul. Waszyngtona i al. Stanów Zjednoczonych.

Podążając w stronę
U n i w e r s a m u , n a r o g u u l .
Wa s z y n g t o n a i A l. S t a n ó w
Zjednoczonych, miniemy nowo
powstałe osiedle wieżowców ? na
jego miejscu w czasach PRL co jakiś
czas budowano wesołe miasteczko.

Dzień Dziecka PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka PRL Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Włoskie, Bambino, Calypso, kręcone, na ciepło, Pingwinki. - Pamiętam, że na Ochocie była cukiernia Motylek, do której zawsze chodziłyśmy z mamą na pyszne eklerki. A jak nie na eklerki to na lody, oczywiście w przeciekających wafelkach - wspomina Julia.

Dzień Dziecka PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe

Smak Calypso czy lodów na patyku Pingwinek pamięta każde dziecko wychowywane za czasów PRL. Co ciekawe, w niektórych sklepach w dalszym ciągu można je kupić. Według opinii wielu, to najlepsze lody w historii ludzkości.

Lody Bambino należało zajadać dość szybko, najlepiej gryząc. A lodowy 'kręgosłup' miał po zjedzeniu, w czasach, gdy wszystko mogło się przydać, różne zastosowanie. Patyczek znajdował wtórne zastosowanie w domowej profilaktyce zdrowotnej. Chodzi o sposobność zbadania stanu gardła, zwłaszcza małego konsumenta.

Mimo że oferta lodów współcześnie nijak się ma do tego, co było na rynku w latach 70. i 80., zdaniem wielu nikomu nie udało się już powtórzyć smaku najlepszych w historii lodów Calypso.

Wynalazek, który przetrwał do dziś, który również ma wielu fanów, to lody ciepłe. Prawdziwy wafelek lodowy wypełniała słodka pianka. Smak niczym się nie różnił od ciastek, więc chodziło chyba raczej o możliwość kupienia dziecku czegoś zamiast lodów.

Dzień Dziecka PRL Warszawa Dzień Dziecka PRL Warszawa Facebook.com

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Dla mieszkańców Grochowa odpowiedź na pytanie - dokąd z dzieckiem na Dzień Dziecka - zawsze była prosta - na rurki z Wiatraka.

Chodzi oczywiście o słynną cukiernię działającą niezmiennie od 1958 roku przy Rondzie Wiatraczna. W dalszym ciągu, jak twierdzi wielu, serwuje ona doskonałe słodkości, w tym właśnie rurki z bitą śmietaną. Jeżeli macie więc ochotę pokazać swojej pociesze, jak to było w Dzień Dziecka za waszych czasów, zabierzcie je do Wiatraka.

Dzień Dziecka PRLFacebook.com

Obecnie właścicielem lokalu jego wnuk Robert Przewłocki. Do nabijania rurek śmietaną od ponad pół wieku wykorzystywana jest ta sama maszynka. W lokalu wciąż pracuje córka założyciela lokalu, Alina Przewłocka.

Dzień Dziecka PRL w Warszawie Dzień Dziecka PRL w Warszawie Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

W latach 60. zabawy dla dzieci z okazji Dnia Dziecka organizowano również na ulicy Puławskiej. Oprócz tańców oraz innych występów, które odbywały się - po prostu - na chodnikach, rozstawiano stoiska z książkami i komiksami. Dziś to właściwie nie do pomyślenia, ale wtedy kiermasz książek był jedną z ciekawszych atrakcji dla dzieciaków.

Dzień Dziecka PRL w WarszawieNarodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka PRL Warszawa Dzień Dziecka PRL Warszawa Wikimedia Commons

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Warszawiacy, którzy wychowali się w Warszawie za czasów PRL wspominają również wypady na Dzień Dziecka do kina. Najczęściej we wspomnieniach pada kino Moskwa przy Puławskiej, gdzie w dalszym ciągu obecne są charakterystyczne lwy.

- W kinie grali wtedy różne bajki, najczęściej te same przez kilka miesięcy, więc tę samą bajkę widziało się kilkakrotnie - wspomina Marta.

Dzień Dziecka PRL Dzień Dziecka PRL Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka

Jeżeli Dzień Dziecka wypadał w ciągu tygodnia, to zawsze z tej okazji szkoła albo przedszkola organizowały różne atrakcje dla dzieci. Najczęściej jednak dzień ten kończył się o wiele wcześniej niż zwykle, więc dzieciaki, których rodzice byli zajęci, od razu wybiegały na swój najbardziej oswojony teren - czyli podwórko.

Tam młodsze budowały Pałac Kultury w piaskownicy, a starsze wisiały na trzepakach, grały w kolej, podchody albo kapsle. - My wyciągaliśmy historyjki z gum Donald, wykopywaliśmy dziury w ziemi, wkładaliśmy je tam i przykrywaliśmy szkiełkiem. A następnie zakopywaliśmy. Jeżeli ktoś odnalazł później skarb, mógł zobaczyć taki obrazek - opowiada Adam z Chomiczówki.

Dzień Dziecka PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe

Świat dziecka ograniczał się wtedy do kilkudziesięciu metrów kwadratowych. - Mieszkałam na Powiślu, na ulicy Radnej, Świętokrzyska to był już wielki świat - opowiada Beata. - Musieliśmy bawić się na podwórku tak, żeby nasi rodzice z dziewiątego piętra bloku mogli nas zobaczyć - dodaje Adam.

Dzieci w czasach PRL-u potrafiły dobrze bawić się bez Internetu, komputerów, smartfonów. Wystarczyło podwórko, piaskownica i trzepak. I nikt nie narzekał, że się nudzi.

Więcej o:
Komentarze (21)
Dzień Dziecka w Warszawie. Jak wyglądał w PRL? Chodziło się na oranżadę, do Pewexu, na festyn do Skaryszaka
Zaloguj się
  • siwywaldi

    Oceniono 30 razy 26

    Zacznijmy od tego, że w czasach PRL ludzie byli na tyle normalni, że NIKT nie dostawał sraczki z byle okazji, tak jak to ma miejsce dziś. Wtedy Pierwsze Komunie nie przypominały wesel, a urodzin 6-cio latków NIKT nie urządzał w "salach zabaw", McDonaldach itp. miejscach.

    I tak było z Dniem Dziecka. Oczywiście państwowe instytucje kulturalne organizowały parę okolicznościowych imprez, ale uczestniczyli w nich nieliczni. Dla reszty, Dzień Dziecka, był zwyczajnym, normalnym dniem.

  • stanislaw50

    Oceniono 17 razy 13

    Jesteś żałosny z tą oranżada i PEWEXEM. Ja tam piłem w wieku o którym wspominasz wspaniałą i smaczną oranżadę ze sklepu GS-owskiego.
    Pamiętam również, że kto chciał z dzieci mógł wyjechać na kolonie. Było skromniej to prawda, ale po ludzku w miarę jednakowo, na ile stać było rodziców.
    Na komunii były prezenty w postaci zegarków najczęściej, a nie jak dziś we wszystkim wyścig szczurów i pokaż najbliższemu "na co mnie stać".
    Powszechna OBŁUDA i ZAKŁAMANIE !!!!
    demos

  • siwywaldi

    Oceniono 10 razy 10

    i jeszcze jedno:
    Piszecie że cyt.: "Pewexy były powiewem Zachodu. Tam za twardą zachodnią walutę można było zakupić namiastkę kapitalistycznego zepsucia - batonik Mars i na przykład w Dzień Dziecka pokroić go w plasterki i rozdać wszystkim dzieciom."

    Otóż to gowno prawda. W latach 80-tych w Pewexach ponad POŁOWĘ towarów stanowiły produkty krajowe, tyle że z grupy praktycznie nie osiągalnych w normalnych sklepach, np. wafelki Prince Polo czy Ptasie mleczko. Zagraniczne były głównie alkohole gatunkowe, papierosy, kosmetyki i odzież z czego 90% stanowił jeans. Oczywiście było to "ubrane" puszkami z coca colą, spritem czy jakąś mało znaną holenderską czekoladą. A klocki Lego pojawiły się dopiero pod koniec lat 80-tych

    W Warszawie były jeszcze dwa Pewexy specjalistyczne, w którym sprzedawano angielskie tapety oraz części samochodowe do zachodnich marek.

  • boczny_obserwator

    Oceniono 6 razy 6

    No w Pewexie to tylko kupowali wybrańcy mający dolary. Młodsi nie uwierzą, ale w PRL wolno było mieć dolary, ale ich kupno i sprzedaż były karalne.

  • vald

    Oceniono 9 razy 3

    Tworzenia stereotypów ciąg dalszy .Pojęcia zielonego, a właściwie żadnego nie macie o tym jak było w PRL.
    Dla osób które były dziećmi w latach 60-80 jesteście śmieszni i żałośni.

  • kacperski1968

    Oceniono 1 raz 1

    Dzisiejsze dzieci, epoki smartfonów, komputerów, internetu, są znacznie uboższe. Kiedyś wystarczył kij, piłka, kapsle, trzepak i kreatywność, bo od tego zależała zabawa. Było ciekawie, wesoło. Znały się wszystkie dzieciaki z bliższej i dalszej okolicy. A dzisiaj .....

  • jan.w2

    Oceniono 1 raz 1

    Lata dzieciństwa. Miło powspominać.

  • s-ad

    Oceniono 3 razy 1

    Ja z rodzicami chyba chodziłem do Cerfura a nie do Tesco bo w Cerefurze były puste półki.
    Pułki stacjonowały chyba w Rembertowie. Wszystko mi się myli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX