Teraz warszawiacy jadają w ministerstwach. Hitem bufet resortu edukacji

Wygłodniali (i pomysłowi) mieszkańcy Warszawy szukający dobrego jedzenia, znaleźli je w ministerialnych bufetach! Jest tanio, do tego bardzo smacznie i dostępnie. Chwalimy i powiadamy - jeden z fajniejszych trendów, utrzymujących się od lat! Skąd zachłyst tego rodzaju barami? Pewnie wróciliśmy trochę do nich z sentymentu, trochę z przekorności i z chęci zagrania na nosie wielkim restauracjom. Kochaliśmy się w sushi, potem z wilczym apetytem pomknęliśmy do burgerowni. W ostatnich sezonach hitem są food-trucki, które doczekały się już nawet własnych zjazdów a w ostatnim czasie - falafele. W Warszawie z jednej strony kochamy budki z jedzeniem, z drugiej zaś wychwalamy pod niebiosa atelier z gwiazdką Michelin. Dziś, na pytanie, gdzie warto w mieście stołecznym zjeść, ku mojemu zdziwieniu padają adresy, co do których nie miałem wątpliwości tylko w jednej kwestii - urzędy i ministerstwa to budynki pełne formalności ocierających się o nudę. Jak się okazuje, pozornie niepatetyczny gmach resortu Infrastruktury może kryć bistro, w którym podają najlepszą zapiekankę ziemniaczaną w mieście. Warszawiacy jadają w ratuszach, instytutach czy właśnie w ministerstwach bowiem jest tu smacznie, jakościowo najlepiej i tanio. Oraz to, że przyjść tu może każdy. Podążyłem zatem kulinarnym tropem za innymi, odkrywając cztery naprawdę niezłe adresy. Chwała odkrywcom!
Ministerstwo Kultury Ministerstwo Kultury Tomasz Golonko/ metrowarszawa

Ministerstwo Kultury, Krakowskie Przedmieście 15

Spodobało ci się? Polub nas

Ministerstwo Kultury, Krakowskie Przedmieście 15
Żeby się tu dostać, trzeba przejść przez główną bramę budynku przy Krakowskim Przedmieściu 15 i zajrzeć do Bufetu Pracowniczego mieszczącego się w prawym skrzydle gmachu. Lokal czynny w dni powszednie od 8.00 do 16.30, a za smaki odpowiada dwóch zdolnych kucharzy. Niepozorny, można nawet powiedzieć, że skryty w podziemiach ministerstwa kultury bufet to resort dobrego smaku. - Pani minister jada tylko potrawy bezmięsne ? mówi obsługa bistro. I dla tych bezmięsnych potraw przychodzą tu nie tylko pracownicy, ale i studenci z Uniwerku. Hitem zupy za niecałe cztery złote. Jest tanio. I smacznie. Za 12 polskich złotych zjemy tu danie dnia, czyli na przykład wieprzowinę w towarzystwie kaszy pęczak oraz z bukietem surówek. - Warto do nas przyjść, gdy w sezonie wiosennym mamy nowalijki ? mówią kucharze. A co na jesień? - Kurki, prawdziwki oraz sezonowe produkty, jak dynie ? dodają. Można komponować własne dania. Danie szefa kuchni już od 15 złotych. To niedużo, biorąc pod uwagę, że możemy zjeść tu pyszną pierś kaczki, która zachwalają pracownicy ministerstwa. Kultura pełną gębą.

Żeby się tu dostać, trzeba przejść przez główną bramę budynku przy Krakowskim Przedmieściu 15 i zajrzeć do Bufetu Pracowniczego mieszczącego się w prawym skrzydle gmachu. Lokal czynny w dni powszednie od 8.00 do 16.30, a za smaki odpowiada dwóch zdolnych kucharzy. Niepozorny, można nawet powiedzieć, że skryty w podziemiach ministerstwa kultury bufet to resort dobrego smaku.

Ministerstwo KulturyTomasz Golonko/ metrowarszawa

- Pani minister jada tylko potrawy bezmięsne - mówi obsługa bistro. I dla tych bezmięsnych potraw przychodzą tu nie tylko pracownicy, ale i studenci z Uniwerku. Hitem zupy za niecałe 4 złote. Jest tanio. I smacznie. Za 12 polskich złotych zjemy tu danie dnia, czyli na przykład wieprzowinę w towarzystwie kaszy pęczak oraz z bukietem surówek. - Warto do nas przyjść, gdy w sezonie wiosennym mamy nowalijki - mówią kucharze. A co na jesień? - Kurki, prawdziwki oraz sezonowe produkty, jak dynie - dodają. Można komponować własne dania. Danie szefa kuchni już od 15 złotych. To niedużo, biorąc pod uwagę, że możemy zjeść tu pyszną pierś kaczki, którą zachwalają pracownicy ministerstwa. Kultura pełną gębą.

Ministerstwo Infrastruktury Ministerstwo Infrastruktury Tomasz Golonko/ metrowarszawa

Ministerstwo Infrastruktury, Chałubińskiego 4

 

Ministerstwo Infrastruktury, Chałubińskiego 4
Powoli zaczynam rozumieć, dlaczego ministerialne bufety to kulinarny trend. Zajrzyjcie do WaWa Lunch Bar, aby się o tym przekonać. Tu jest tak dobrze, że stołują się nie tylko pracownicy ministerstwa, ale także rektorzy i studenci Uniwersytetu Medycznego. Co jedzą? Karkówkę w śliwkach czy wegetariańskie dania jak chociażby zapiekankę ziemniaczaną z warzywami. Dania główne, wydawane po godzinie 12.00 to koszt około dwunastu złotych. Drogo nie jest, za to smaki ponoć bezcenne.
Popularnością cieszą oczywiście domowe zupy jak pomidorowa z makaronem czy pieczarkowa. Talerz gorącej i sycącej potrawy dostaniemy już od czterech złotych. Nic więc dziwnego, że gości nie brakuje. Jest smacznie, po domowemu i tanio. Dla rannych ptaszków serwowane są śniadania. Kanapki od trzech złotych, jajecznica za 4,5 złotego, a także omlety czy parówki. Do każdego śniadania można zamówić kawę czy herbatę. W tym bistro, za cenę około dziesięciu złotych, można naprawdę dobrze zjeść. Jednym słowem ? nieźle zaplanowany bufet.

Powoli zaczynam rozumieć, dlaczego ministerialne bufety to kulinarny trend. Zajrzyjcie do WaWa Lunch Bar, aby się o tym przekonać. Tu jest tak dobrze, że stołują się nie tylko pracownicy ministerstwa, ale także rektorzy i studenci Uniwersytetu Medycznego. Co jedzą? Karkówkę w śliwkach czy wegetariańskie dania jak chociażby zapiekankę ziemniaczaną z warzywami. Dania główne, wydawane po godzinie 12.00 to koszt około dwunastu złotych. Drogo nie jest, za to smaki ponoć bezcenne. Popularnością cieszą oczywiście domowe zupy jak pomidorowa z makaronem czy pieczarkowa. Talerz gorącej i sycącej potrawy dostaniemy już od czterech złotych. Nic więc dziwnego, że gości nie brakuje. Jest smacznie, po domowemu i tanio. Dla rannych ptaszków serwowane są śniadania. Kanapki od trzech złotych, jajecznica za 4,5 złotego, a także omlety czy parówki. Do każdego śniadania można zamówić kawę czy herbatę. W tym bistro, za cenę około dziesięciu złotych, można naprawdę dobrze zjeść. Jednym słowem - nieźle zaplanowany bufet.

Bufet w warszawskim ratuszu Bufet w warszawskim ratuszu Tomasz Golonko/ metrowarszawa

Ratusz, Plac Bankowy 3/5

 

Ratusz, Plac Bankowy 3/5
-Halo, co dzisiaj u Hanki? - żartobliwie zagajają stali bywalcy bufetu na Facebooku. Coś w tym jest, a nawet mówi się, że Bufet to osobisty interes pani prezydent. Nie ma co jednak wierzyć plotkom. Jakie są zatem fakty? Tu jest pysznie! I tak jak w przypadku innych opisanych w tym artykule miejsc, króluje przede wszystkim kuchnia domowa. Czyli jaka? Zupy, takie jak krupnik czy pomidorowa (krupnik ? rewelacja!) za złotych pięć, ale także pieczony kurczak czy zrazy. Te w cenie dziesięciu polskich złotych. Każdego dnia inna karta. Wśród dań polecanych przez urzędników pojawia się ryba po grecku czy kotlet mielony. Ponoć kultowy. Warto osobiście spróbować. Jest jeszcze coś. Kto lubi kuchnię sezonową, także może tu znaleźć coś dla siebie. Hitem jest krem dyniowy z imbirem i curry.
Bistro Ratusz Arsenał goście chwalą nie tylko za jedzenie, jego ceny, ale same wnętrza. Wszakże to była siedziba Komisji Przychodów i Skarbu. Prawdziwy pałac! Więc i przestrzenie zacne. W oczy rzucają się wielkoformatowe, przedwojenne fotografie Warszawy, które dekorują przestrzeń. W końcu to obecnie siedziba prezydenta i władz Warszawy dlatego nie może zabraknąć odwołań do historii miasta. Bistro czynne od poniedziałku do piątku, od godziny 8.00 do 16.00. Obiady podawane w samo południe. Można płacić kartą! Co jada pani prezydent? Brak odpowiedzi. No cóż, każdy pałac ma swoje? tajemnice. Bhawo!

-Halo, co dzisiaj u Hanki? - żartobliwie zagajają stali bywalcy bufetu na Facebooku. Coś w tym jest, a nawet mówi się, że Bufet to osobisty interes pani prezydent. Nie ma co jednak wierzyć plotkom. Jakie są zatem fakty? Tu jest pysznie! I tak jak w przypadku innych opisanych w tym artykule miejsc, króluje przede wszystkim kuchnia domowa. Czyli jaka? Zupy, takie jak krupnik czy pomidorowa (krupnik - ewelacja!) za złotych pięć, ale także pieczony kurczak czy zrazy. Te w cenie dziesięciu polskich złotych. Każdego dnia inna karta. Wśród dań polecanych przez urzędników pojawia się ryba po grecku czy kotlet mielony. Ponoć kultowy. Warto osobiście spróbować.

Bufet w warszawskim ratuszuTomasz Golonko/ metrowarszawa

Jest jeszcze coś. Kto lubi kuchnię sezonową, także może tu znaleźć coś dla siebie. Hitem jest krem dyniowy z imbirem i curry. Bistro Ratusz Arsenał goście chwalą nie tylko za jedzenie, jego ceny, ale same wnętrza. Wszakże to była siedziba Komisji Przychodów i Skarbu. Prawdziwy pałac! Więc i przestrzenie zacne. W oczy rzucają się wielkoformatowe, przedwojenne fotografie Warszawy, które dekorują przestrzeń. W końcu to obecnie siedziba prezydenta i władz Warszawy dlatego nie może zabraknąć odwołań do historii miasta. Bistro czynne od poniedziałku do piątku, od godziny 8.00 do 16.00. Obiady podawane w samo południe. Można płacić kartą! Co jada pani prezydent? Brak odpowiedzi. No cóż, każdy pałac ma swoje tajemnice. Bhawo!

Ministerstwo Edukacji Ministerstwo Edukacji Tomasz Golonko/ metrowarszawa

Ministerstwo Edukacji, Aleja Szucha 25

Spodobało ci się? Polub nas

 

Ministerstwo Edukacji, Aleja Szucha 25
Warto wierzyć ludziom na słowo. Przynajmniej w kwestii tego, gdzie naprawdę warto jadać. Bufet w Ministerstwie Edukacji to bowiem absolutny hit wśród ministerialnych bistro! Od dziś także i mój ulubiony bufet.
Jeżeli jesteście naprawdę głodni i znajdujecie się w okolicy Alei Szucha, to koniecznie odwiedźcie gmach przy numerze 25. Pyszne pierogi z mięsem biją na głowę inne pierogi w mieście. A i cena dobra. 9 złotych za porcję siedmiu, domowych pierogów. Pycha. A takich strzałów jest zdecydowanie więcej. Eskalop wieprzowy także ma swoich wiernych klientów. Po przekroczeniu drzwi z napisem Jadalnia, warto zamówić także pieczeń z indyka za 13 złotych czy camemberta w towarzystwie żurawiny za złotych dziesięć.
Są i śniadania. Kanapki od trzech złotych, tosty, parówki oraz jajecznica. Taka z trzech jaj będzie nas kosztować pięć złotych. Treściwa lektura. Obowiązkowa.
U pani minister znajdziemy, dla przykładu pewnie, także zdrowe przekąski. Spore porcje pokrojonych w słupki warzyw czy owoców za złotych pięć. I sam wystrój ?Jadalni? nieco przypomina te szkolne wnętrze stołówek. W oku niejedna łza się zakręci. Można płacić kartą, a dwudaniowy obiad to koszt 15 złotych. Ocena: celująca!

Warto wierzyć ludziom na słowo. Przynajmniej w kwestii tego, gdzie naprawdę warto jadać. Bufet w Ministerstwie Edukacji to bowiem absolutny hit wśród ministerialnych bistro! Od dziś także i mój ulubiony bufet. Jeżeli jesteście naprawdę głodni i znajdujecie się w okolicy Alei Szucha, to koniecznie odwiedźcie gmach przy numerze 25. Pyszne pierogi z mięsem biją na głowę inne pierogi w mieście. A i cena dobra. 9 złotych za porcję siedmiu, domowych pierogów. Pycha. A takich strzałów jest zdecydowanie więcej. Eskalop wieprzowy także ma swoich wiernych klientów. Po przekroczeniu drzwi z napisem Jadalnia, warto zamówić także pieczeń z indyka za 13 złotych czy camemberta w towarzystwie żurawiny za złotych dziesięć. Są i śniadania. Kanapki od trzech złotych, tosty, parówki oraz jajecznica. Taka z trzech jaj będzie nas kosztować pięć złotych. Treściwa lektura. Obowiązkowa. U pani minister znajdziemy, dla przykładu pewnie, także zdrowe przekąski. Spore porcje pokrojonych w słupki warzyw czy owoców za złotych pięć. I sam wystrój "Jadalni" nieco przypomina te szkolne wnętrze stołówek. W oku niejedna łza się zakręci. Można płacić kartą, a dwudaniowy obiad to koszt 15 złotych. Ocena: celująca!