Wołoska: "Boję się, że w końcu ktoś tam zginie". Zobacz, jak jeździć po rondzie z pięcioma pasami [WIDEO]

Rondo zostało dopuszczone do ruchu w połowie października - w całości, czyli z przejezdną całą ulicą Wołoską - od 25 października. Jak pisze Gazeta Wyborcza, już doszło na nim do kilku kraks. "Coraz bardziej się boję, że w końcu ktoś tam zginie" - pisał czytelnik w liście do GW. Postanowiliśmy sami sprawdzić, czy wielopasowe rondo jest aż tak niebezpieczne? A może wystarczy po prostu czytać znaki?

Spodobało ci się? Polub nas

Pięć pasów to nie żart. Czytelnicy GW twierdzą, że dochodzi do wypadków, ponieważ kierowcy rozpędzają się na szerokiej ulicy Wołoskiej. Przyczyną kolizji są również światła dla przejeżdżających Racławicką do Odyńca. Te przed torami tramwajowymi zmieniają się na zielone, ale wielu kierowców nie zauważa, że za torami pali się jeszcze czerwone, i wjeżdżają na skrzyżowanie, gdzie auta pędzą Wołoską.

Rondo przy Wołoskiej-Odyńca-Racławickiej - niebezpieczne? Jak poruszać się po rondzie?

Aby sprawdzić, czy rzeczywiście na rondzie dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, wybraliśmy się tam z instruktorem techniki jazdy  Janem Niesiołowskim , który dokładnie opowiedział nam, jak powinno się po rondzie poruszać. Przede wszystkim, jak zauważył, w kodeksie drogowym nie ma definicji ronda, czy też skrzyżowania z ruchem okrężnym. Więc rondo to po prostu skrzyżowanie. Zawsze w takich sytuacjach pojawia się pytanie - z którego pasa mogę skręcić w lewo, z którego jechać tylko na wprost? W których momencie mogę wjechać na rondo? Który pas mogę zająć skręcając w w lewo?

Nie dostrzegliśmy problemów ze światłami - najpierw włączało się zielone światło przy ulicy Wołoskiej, dopiero później przed torami. Tomasz Kunert z Urzędu Miasta poinformował nas, że sygnalizacja świetlna działa w tym miejscu w tzw. akomodacji. To oznacza, że czas trwania poszczególnych faz świateł dostosowuje się do ruchu nie tylko samochodów, ale też pieszych i tramwajów.

To, co nas zirytowało, to po pierwsze - tworzący się korek już około 15:30 przy skręcie z Wołoskiej w Racławicką w lewo oraz przy skręcie z Racławickiej w Wołoską również w lewo. Przy każdym skręcie są trzy światła, więc żeby zjechać ze skrzyżowania trzeba trochę poczekać. Po drugie - zachowanie kierowców, pieszych oraz rowerzystów. Byliśmy na rondzie dosłownie kilka minut, a już zdążyliśmy być świadkami popełnienia kilku wykroczeń, które mogłyby skończyć się naprawdę źle.

Uznaliśmy, że rondo funkcjonuje sprawnie. Oczywiście zaczyna być "gorąco" w miarę, jak zwiększa się natężenie ruchu - kierowcy wjeżdżają na skrzyżowanie za wcześnie, blokując ruch, próbują zmienić pas na ten do skrętu w lewo w ostatniej chwili, wjeżdżają na tory, na wysepkę. To już chyba w Warszawie standard!