Powiedzieli sobie TAK ... na parkingu Park&Ride. "Goście musieli skasować bilet"

" Wspólnie z przyjaciółmi ozdobiliśmy parking wstążkami, goście przyjechali na hulajnogach, grała muzyka z filmu ?Forrest Gump?. Michalina i Franek powiedzieli sobie sakramentalne "tak" na parkingu przy Metrze Stokłosy. Nam opowiadają o swoim szalonym pomyśle.

Spodobało ci się? Polub nas

Ślub na parkingu?

Franciszek Przeradzki: Tak, wiem... Znajomi, którzy dostali od nas zaproszenie pomyśleli, że naprawdę jesteśmy nienormalni (śmiech). Jednak, gdy już przyszli, to stwierdzili, że jest to w sumie dobry pomysł. Pokazaliśmy, że ślub cywilny może być naprawdę fajny: zarówno wesoły, jak i wzniosły. I tak właśnie powiedziało nam dużo osób już po nim. Jest nam bardzo miło, że mogliśmy zaprosić wszystkich tych, których chcieliśmy.

Michalina i Franciszek PrzeradzcyFot. Leszek Peczyński (archiwum prywatne)

W uroczystości wzięło udział aż 250 osób. W żadnym urzędzie stanu cywilnego nie zmieściłoby się ich aż tyle...

Pomijając wszystko, parking to bardzo praktyczne miejsce. Znajduje się blisko centrum, łatwy dojazd komunikacją miejską, sporo miejsc do parkowania (śmiech).. Aby goście mogli wjechać na parking, trzeba było mieć przy sobie skasowany bilet dobowy albo kartę miejską. To dodawało całej imprezie kolorytu. Poza tym goście przyszli z pieskami, przyjechali na hulajnogach czy rowerach.

Ślub Michaliny i Franciszka PrzeradzkichFot. Leszek Peczyński (archiwum prywatne)

A jak zareagowali na pomysł wasi rodzice?

Nie mieli problemu z tym, że jest to takie miejsce. Martwili się tylko czy damy radę udekorować parking tak, aby było tam ładnie. Rodzina ma do nas zaufanie. Wie, że jak już coś robimy, to z reguły wychodzi nam to nieźle.

Próbuję sobie wyobrazić jak wyglądała ceremonia...

Było całkiem ładnie, naprawdę. Wspólnie z przyjaciółmi ozdobiliśmy parking wstążkami, które stworzyły biesiadno weselny klimat. Misia prowadzi firmę cateringową, więc zadbała oto, aby poczęstunek był nie tylko smaczny, ale też estetyczny. Z kolei meble pożyczyliśmy od mojego kolegi, który zajmuje się scenografią filmową i reklamową. Pojawiły się też 2,5 m postacie Ciastka ze Shreka. Dla dzieci przygotowaliśmy poduszki, grała muzyka.

Jaka?

Nasza (śmiech). Włączyliśmy, m.in. ścieżkę dźwiękową z filmu "Forrest Gump".

Ślub Michaliny i Franciszka PrzeradzkichFot. Leszek Peczyński (archiwum prywatne)

Ślub Michaliny i Franciszka PrzeradzkichFot. Leszek Peczyński (archiwum prywatne)

Nie zmarzliście? Jednak parking nie należy do najcieplejszych miejsc.

Rzeczywiście było trochę chłodno, ale poinformowaliśmy wcześniej wszystkich gości, aby nie ubierali się na uroczystość odświętnie, tylko ciepło, jak to na parking. Nie mniej jeden pies przyszedł nawet wystrojony w muszkę.

Zgadzam się z Wami, że parkingi są cenną i nie do końca wykorzystaną przestrzenią w mieście. Ale czy w takim postindustrialnym, mało romantycznym miejscu można się wzruszyć?

Pewnie, że można. Atmosferę tworzą cudowni ludzie. Taką właśnie stworzyli na naszym ślubie. Dziękujemy wszystkim, również urzędnikom, którzy sprawili, że to był tak wspaniały dzień.

- rozmawiała: Natalia Bet

Więcej o: