Dekomunizacja w Warszawie obejmie 20 ulic. Dokumenty będzie musiało zmienić 30 tys. osób i 1000 firm

Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent Warszawy potwierdza: Będzie spore zamieszanie.

O dekomunizacji w Warszawie napisał dziś na Twitterze Mariusz Gierszewski. - Obejmie 20 ulic. W związku ze zmianą adresów dokumenty będzie musiało zmienić 30 tys. osób i około 1000 firm - pisze dziennikarz Radia Zet.

twitter.com/MariuszGierszewtwitter.com/MariuszGierszew

- Wstępnie, tylko na podstawie danych adresowych wynika, że sprawa dotyczy ponad 30 tys. warszawiaków i ponad tysiąca firm - mówi Jarosław Jóźwiak. - Osoby fizyczne mogą wymienić dokumenty za darmo, będzie to jednak jakieś zamieszanie organizacyjne. Z firmami będzie trudniej, będą musiały np. wymienić pieczątki, KRS-y, powiadomić kontrahentów, zmienić bazy danych itd. Z tego firmy nie są zwolnione, będą to musiały zrobić na swój koszt. Ostateczną analizę, przygotowują miastu trzy biura: Biuro Geodezji - w zakresie punktów adresowych, Biuro Kultury - w zakresie katalogu ulic i Biuro Prawne - w zakresie rozstrzygnięć prawnych, bo nie wszystkie są ostre. Jest np. kwestia al. Armii Ludowej i ul. Dąbrowszczaków. Czy one powinny być objęte ustawą o dekomunizacji? - pyta Jóźwiak.

Spodobało ci się? Polub nas

Przypomnijmy:

O usunięcia wszystkich nazw osób, organizacji, wydarzeń i dat symbolizujących komunizm z przestrzeni publicznej, zdecydował na początku kwietnia Sejm, niemal jednogłośnie.

Zgodnie z ustawą, nazwy budowli, obiektów użyteczności publicznej takich jak drogi, ulice, mosty i place nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub nawet dat symbolizujących komunizm czy inny ustrój totalitarny.

W Warszawie mówi się o zmianie nazw m.in. następujących ulic: Teodora Duracza - na Kazimiery Iłłakowiczówny (Bielany), Józefa Ciszewskiego - na Stanisława Szenica (Ursynów), Dąbrowszczaków - na Kurcewiczowej (Praga Północ), Jana Kędzierskiego - na Mikrofonową i Michała Sobczaka - na Geograficzną (Bemowo), Anastazego Kowalczyka - na ulicę Żerańską (Białołęka) i Fersta - na Szmaragdową (Targówek) itd.

Listę nazw, które trzeba zmienić przygotował również Instytut Pamięci Narodowej już w 2007 roku. Znajdują się na niej m.in.: ul. Armii Ludowej, Generała Waltera, Aleksandra Kowalskiego, Zygmunta Modzelewskiego, Henryka Raabego, Wincenta Rzymowskiego, Julisza Rydygiera, Henryka Świątkowskiego i Związku Walki Młodych.

Kto ma podjąć ostateczną decyzję, jaką nazwę należy zmienić? Tego ustawa nie precyzuje.

- Czy jak uznamy, że np. nazwy ul. Dąbrowszczaków nie zmieniamy, to co dalej? Wojewoda ją zmieni? - pyta Jóźwiak. - W ciągu dwóch tygodni powinniśmy już znać wstępne koszty całej operacji. Dziś mogę tylko mniemać, że będą to miliony złotych - dodaje.

Obowiązek zmiany starych nazw i określenie nowych leży po stronie samorządów. Mają na to 12 miesięcy od wejścia ustawy w życie.

- Gdańsk rozważa zaskarżenie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. My również przygotowujemy analizę prawną ustawy, zobaczymy, co nam z niej wyjdzie - kończy Jarosław Jóźwiak.