Sztuczne słońce, autobus przez rezerwat i przemarznięta czapla - podsumowanie tygodnia według Pańskiej Skórki

Nie słabną emocje związane z pomysłem wydzielenia Warszawy z Mazowsza. Ale mijający tydzień obfitował także w inne wydarzenia, które pobudzały tętno mieszkańców miasta.

Spodobało ci się? Polub nas

O tych #eleganckich i o tych #frajerskich pisze dla Was, jak co piątek, redakcja warszawskiego bloga Pańska Skórka.

#ELEGANCKO
Warszawa to kolejne miasto, które zakazało cyrków, w których wykorzystuje się zwierzęta. Przynajmniej na terenach miejskich. Pani prezydent, dobra robota! Mamy tylko nadzieję, że właścicieli prywatnych działek nie skusi wizja łatwych (i śmierdzących krwią) pieniędzy i również oni nie będą chcieli gościć u siebie tej okrutnej, anachronicznej rozrywki

#ELEGANCKO

Warszawa to kolejne miasto, które zakazało cyrków, w których wykorzystuje się zwierzęta. Przynajmniej na terenach miejskich. Pani prezydent, dobra robota! Mamy tylko nadzieję, że właścicieli prywatnych działek nie skusi wizja łatwych (i śmierdzących krwią) pieniędzy i również oni nie będą chcieli gościć u siebie tej okrutnej, anachronicznej rozrywki.

O Straży Miejskiej nie mówi się zwykle zbyt ciepło. Ale trzeba przyznać, że działania strażników z Eko Patrolu zasługują na uznanie. Do listy zadań mniej typowych mogą teraz dopisać uratowanie przemarzniętej czapli przy Trakcie Brzeskim. Brawa dla strażników, ale też dla mieszkańców, którzy wykazali się empatią i wezwali profesjonalistów. Tak trzymać! I pamiętajcie, że zima - nawet niezbyt mroźna - jest bardzo trudna dla żyjących w mieście zwierząt.

Ratusz opublikował kolejne wydanie "Barometru Warszawskiego". Oczywiście można (i należy) patrzeć na takie badanie krytycznie - jest to bowiem z definicji "laurka" dla rządzących. Ale nie da się nie dostrzec kilku pozytywów - np. tego, że czujemy się bezpiecznie (88%) i doceniamy transport publiczny (89%). Wprawdzie entuzjazm w zakresie "sprzyjania rowerzystom", mimo niewątpliwego przyspieszenia w tej materii, wydaje nam się nieco przesadzony, ale niech już będzie.

#FRAJERSKO

Coraz częściej powraca temat wydzielenia Warszawy z Mazowsza. Pal licho, czy oficjalnie, czy "statystycznie". Wiadomo, sytuacja polityczna jest taka, jaka jest, ale nas - mieszkańców Warszawy - smuci fakt, że jest to klasyczna dyskusja "o nas bez nas". Wprawdzie oczywiście słyszymy zapowiedzi "konsultacji społecznych", ale obawiamy się, że będą fasadowe, a Pańskiej Skórce jakoś nie wydaje się, aby zwolenników tego typu rozwiązania było w Warszawie zbyt wielu. Ościenne gminy, które de facto tworzą z Warszawą jeden organizm, pewnie również nie są zachwycone.

Warszawski rynek deweloperski jest trudny, a mieszkańcy naszego miasta niekoniecznie reagują entuzjastycznie na kolejne wieże. A już zupełnie nieentuzjastycznie podchodzą do utrudnień związanych z ich budową. Dlatego działy marketingu poszczególnych inwestorów dwoją się i troją, aby "ocieplić wizerunek" nowych budynków. No i za sprawą takich tęgich głów na elewacji jednego z nowych biurowców rozbłysło "słońce", które ma poprawiać humor warszawiakom w ciemne zimowe poranki i wieczory. Efekt jest być może interesujący, ale raczej w kategorii "creepy" - świetlna instalacja kojarzy się raczej z planem "Łowcy Androidów", a zniszczona zieleń wokół inwestycji i utrudnienia na okolicznych ulicach (wynikające zwykle z nonszalanckiego traktowania przepisów przez pojazdy budowy) nie zniknęły pod wpływem zbawiennych promieni "drugiego słońca".

Student, jak wiadomo, to istota delikatna, a nawał pracy naukowej jest dla niego bardzo wyczerpująca. Dlatego władze UKSW nalegają na wpuszczenie na ul. Dewajtis... regularnej linii autobusowej. Tak, aby oszczędzić studiującym na uczelni osobom wysiłku kilkusetmetrowego spaceru przez las (bardzo przyjemną, swoją drogą, ścieżką). W czasie dyskusji z udziałem bielańskich radnych padały alternatywne propozycje, takie jak doprowadzenie połączenia od strony Wisłostrady, ale władze uczelni wydają się nieugięte. Ma być autobus przez rezerwat i basta.