53 lata temu zmarł Stanisław Grzesiuk. Warszawiacy do dziś nucą jego piosenki

Z okazji 53. rocznicy śmierci Grzesiuka wspominamy najsłynniejszego cwaniaka stolicy.

Spodobało ci się? Polub nas

Motta życiowego Stanisława Grzesiuka nie trzeba warszawiakom przypominać - "boso, ale w ostrogach". Stanisław Grzesiuk był dzieckiem warszawskiej ulicy, od najmłodszych lat zahartowanym w bójkach. Uciekał ze szkoły, z lekcji religii. Wielu widziało w nim jedynie cwaniaka, obiboka, lenia. Za zadziornym spojrzeniem kryły się jednak niebywała inteligencja, spryt i niepospolite poczucie humoru.

Grzesiuk urodził się w Małkowie koło Chełma, ale już w wieku dwóch lat przeprowadził się z rodziną do Warszawy. Dzieciństwo i młodość spędził na Czerniakowie - przede wszystkim w kamienicy przy ulicy Tatrzańskiej - w sporej części zamieszkiwanym przez warszawską biedotę i margines społeczny. Dorastanie na w biednej robotniczej dzielnicy wymagało od niego niezwykłej siły charakteru, odwagi i honorowej postawy.

Zarabiał, śpiewając na warszawskich ulicach. Wśród jego najbardziej znanych szlagierów znalazły się „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”, „Komu dzwonią”, „U cioci na imieninach”, „Siekiera, motyka”.

Grzesiuk zmarł na gruźlicę płuc w 1963 roku. Nawet w chwili śmierci pozostał sobą. Twardy, pełen przewrotnego humoru żył tak długo jak mógł. Boso, ale w ostrogach. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.