Nieszczęśliwy wypadek czy błąd organizatora Pikniku? Ofiary eksplozji walczą o zadośćuczynienie

Sylwia i Paweł, odwiedzając 9 maja Piknik Naukowy, nie spodziewali się, że ten dzień na zawsze zmieni ich życie. Podczas jednego z eksperymentów, który obserwowali, nastąpiła eksplozja, w wyniku której doznali poważnych poparzeń. Prokuratura nie dopatrzyła się winy po stronie organizatora. Paweł i Sylwia nie mają zamiaru się poddać. Będą walczyć o zadośćuczynienie.

Spodobało ci się? Polub nas

9 maja 2015 roku na Stadionie Narodowym odbywał się Piknik Naukowy organizowany przez Centrum Nauki Kopernik oraz Polskie Radio. Mimo że była to już 20. edycja imprezy, na jednym ze stoisk doszło do tragedii.

Paweł Truszkowski i Sylwia Jasińska zatrzymali się przy stoisku E13, gdzie uczniowie z Politechniki Łódzkiej przeprowadzali eksperymenty przy użyciu denaturatu oraz sproszkowanych rud metali. W pewnym momencie jeden ze studentów zaczął dolewać ciecz do metalowego kubka. Doszło do eksplozji, wskutek czego Sylwia i Paweł zajęli się ogniem.

Sylwia i Paweł doznali licznych poparzeń. Jak relacjonują ofiary wypadku, Paweł miał tak liczne poparzenia, że lekarze musieli wprowadzić go w śpiączkę farmakologiczną.

Piknik NaukowySylwia Jasińska/ Facebook.com

Jak informują, Paweł będzie oszpecony do końca życia. Incydent zniweczył również jego plany zawodowe i odebrał możliwość realizowania sportowych pasji.

Kilka dni temu prokuratura umorzyła śledztwo. - Prokurator prowadzący dochodzenie nie dopatrzył się przesłanek do przedstawienia zarzutu. W przypadku jednej z tych pokrzywdzonych osób zdarzenie stanowiło zagrożenie dla zdrowia i życia, ale dochodzenie nie wykazało, by doszło do złamania reguł przeprowadzania tego eksperymentu. Był to wypadek, który z punktu widzenia organizatorów był nie do przewidzenia. Każdy eksperyment jest pod jakimś względem nieprzewidywalny. Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne - poinformował Szymon Brzozowski z Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe.

Piknik NaukowyPaweł/ Facebook.com

Sylwia i Paweł są innego zdania. Zwrócili się o pomoc do adwokata i będą walczyć o zadośćuczynienie. - Moim zdaniem policjanci uprościli sprawę i winą obarczyli samych poszkodowanych - skupili się wyłącznie na tym, że moi klienci podeszli za blisko miejsca, gdzie przeprowadzany był eksperyment, mimo że nie było żadnej informacji o tym, z jakiej odległości powinni oglądać pokazy. Policja nie powołała również żadnego biegłego sądowego w zakresie chemii i pożarnictwa, który wyraziłby opinię na temat przyczyn, dla których doszło do eksplozji i poparzenia widzów - mówi adw. Jarosław Błasiński, pełnomocnik Sylwii i Pawła.

Zdaniem mec. Błasińskiego organizatorzy Pikniku, mając świadomość, że w czasie imprezy przeprowadzane są będą eksperymenty z substancjami łatwopalnymi, powinni tak zabezpieczyć teren, aby zminimalizować ewentualne skutki pożaru. - Organizatorzy dopuścili się co najmniej lekkomyślności w organizowaniu stoisk zezwalając na pokazy tego typu w namiotach. Powinni wydzielić określoną strefę bezpieczeństwa lub przynajmniej zarządzić nadzór nad przeprowadzaniem eksperymentu przez osobę bardziej doświadczoną. Na stoisku obecni byli wyłącznie studenci - mówi.

Więcej o:
Skomentuj:
Nieszczęśliwy wypadek czy błąd organizatora Pikniku? Ofiary eksplozji walczą o zadośćuczynienie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX