W Wilanowie strzelają do dzików. "W miejscu, z którego przepłoszyłem mężczyzn zastaliśmy martwego dzika" [RELACJA ŚWIADKA]

- Przestroga dla mieszkańców, bo mamy kłusowników, którzy nie boją się strzelać do dzików tuż po 19 w piątek! Uwaga dla wszystkich chodzących z psami wieczorem w tamtej okolicy - czytamy na stronie Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów, którego członek był świadkiem zdarzenia. W tej chwili policja bada, czy doszło do złamania prawa.

Spodobało ci się? Polub nas

- W piątek po 18 wyszedłem z psem na spacer. Przeszliśmy ścieżką rowerową w stronę Powsina do ulicy Pałacowej i wracaliśmy od strony pałacu w Natolinie wzdłuż ogrodzenia. Byliśmy po 5 km marszu. Za końcem płotu pałacu, na wysokości ulicy Karuzela, 200 może 250 metrów od nowo-powstającej inwestycji Robyga, za Almą, usłyszeliśmy huk - relacjonuje świadek.

Spojrzał w lewą stronę na pole i zobaczył 5-6 dzików biegających w kółko około 100 metrów dalej. - Krzyknąłem "ej" obawiając się, że dziki pójdą w stronę moją i psa. Usłyszałem drugi huk i zdałem sobie sprawę, że to strzał - kontynuuje.

Dziki spłoszone ruszyły w stronę nitki lasu - jak pisze świadek pierwszego grodzącego pola ciągnące się od biurowców na północy i Almy na wschodzie. - Zobaczyłem dwóch mężczyzn, którzy wyskoczyli z tego lasu i zaczęli ściągać truchło dzika z pola w stronę schowanego w tym lesie samochodu. Krzyknąłem drugi raz "ej" i spłoszyłem ich - dodaje.

Była 19:15. Zadzwonił do straży miejskiej. Zgłoszenie zostało przyjęte i przekazane policji. - Po kwadransie dostałem telefon od patrolu. Spotkałem się z policją pod Almą i razem dotarliśmy do miejsca zdarzenia. Pojawiły się dwa patrole. Jeden oznakowany, drugi nie. W miejscu, z którego przepłoszyłem mężczyzn zastaliśmy martwego dzika! Ukłony oraz podziękowania dla straży miejskiej i policji, że tak szybko zareagowali - podsumowuje.

Skontaktowaliśmy się z Komendą Rejonową Policji II, żeby dowiedzieć się, na jakim etapie jest śledztwo. - W tej chwili prowadzimy czynności sprawdzające oraz przesłuchujemy świadków oraz łowczego, który był na miejscu zdarzenia i dokonał oględzin. Sprawdzamy, czy mężczyźni działali zgodnie z prawem, czy mieli prawo do tego, żeby dokonywać ostrzału w tym miejscu oraz czy strzał w kierunku dzika był przeprowadzony prawidłowo. Jeszcze nikt nie został zatrzymany w tej sprawie, trwają poszukiwania dwóch mężczyzn - poinformowała nas Joanna Banaszewska z KRP II.

Jeżeli doszło do popełnienia przestępstwa, sprawcy będą odpowiadać z prawa łowieckiego - art. 53 punkt 4, który stanowi: "Kto poluje nie posiadając uprawnień do polowania podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

Skontaktowaliśmy się również z łowczym. - Na pewno ci mężczyźni nie mieli prawa dokonać ostrzału. Gdyby mieli, to my byśmy o tym wiedzieli. Żadna zgoda na strzelanie do dzików na błoniach wilanowskich nie była wydawana. Dlatego od razu, jak skontaktowała się ze mną straż miejska, powiedziałem, żeby zgłosić sprawę na policję - powiedział stołeczny łowczy z Lasów Miejskich, który dokonywał oględzin na miejscu zdarzenia.