Chóry, disco polo, wycięte drzewa i sentymentalne zdjęcia - podsumowanie tygodnia według Pańskiej Skórki

Warszawa śpiewa, Warszawa świętuje, Warszawa ma za nic swoją przyrodę i dziedzictwo historyczne - takie już jest to nasze miasto, pełne sprzeczności na każdym kroku.

O najbardziej #eleganckich i najbardziej #frajerskich wydarzeniach mijającego tygodnia pisze dla Was, jak co piątek, redakcja warszawskiego bloga "Pańska Skórka"

Spodobało ci się? Polub nas

#ELEGANCKO

Od dziś do niedzieli potrwają czterdzieste urodziny Dworca Centralnego. Wybitnie kontekstowa rocznica zostanie uczczona m.in. maratonem z serialem "Czterdziestolatek". Jubilatowi, wobec którego (a raczej działki, na której stoi) snute są różne plany, dedykujemy wers z serialowej piosenki: "Więc nie wbijaj w głowę, żeś przeżył połowę, ale że dopiero pół"!

Dworcowi stuka czterdziestka, a Bródno będzie obchodzić stulecie włączenia do Warszawy. Jednym z pomysłów na uczczenie tej okazji jest stworzenie albumu z fotografii (i wspomnień) zebranych wśród mieszkańców. Ruszył projekt fundraisingowy, któremu bardzo kibicujemy. Tym bardziej, że kwota potrzebna na stworzenie takiego, z całą pewnością wyjątkowego, wydawnictwa, jest relatywnie niska. Trzymamy kciuki za powodzenie, a dzielnicy już dziś życzymy kolejnych stuleci w harmonii z resztą miasta.

Nowy hit w Warszawie to osiedlowe chóry. Wprawdzie w redakcji Pańskiej Skórki zdania na temat tej formy muzycznej są podzielone, ale wszyscy zgadzamy się, że taka forma sąsiedzkiej aktywacji jest niezwykle sympatyczna, rozwijająca, a do tego kulturalna. A czasem wynikają z niej kolejne fajne inicjatywy, jak np. akcja "Hymn dla Grochowa", którą z radością wspieraliśmy. Niech cała Warszawa śpiewa, to najlepszy sposób na miejskie ponuractwo.

#FRAJERSKO

#FRAJERSKO
Kilka miesięcy temu warszawiaków ucieszyła zapowiedź posadzenia przez władze "miliona nowych drzew". No ale przecież nikt chyba nie spodziewał się, że nowe nasadzenia uzupełnią istniejący już drzewostan? W każdym razie na pewno tym tropem nie szli urzędnicy. Praktycznie w każdym tygodniu słyszymy o nowych wycinkach. Niektóre to "drobiazgi", takie jak np. sześć sztuk dorodnej topoli przy ul. Sadowskiej na Bielanach, a niektóre wręcz przerażające (129 drzew przy Cytadeli, a przy okazji fragment zabytkowego muru). Obawiamy się, że z sadzeniem nowych obecne władze miasta mogą nie zdążyć do końca kadencji.
Zreprywatyzowana kamienica przy Noakowskiego 16 przetrwała I i II wojnę. Oparła się niszczeniu w czasach ustroju słusznie minionego. Ale nie ma mocnych na dewelopera. W ostatnich dniach robotnicy skuli pięknie zachowane ceramiczne płytki z 1915 roku. W kilku miejscach "pogonili" ich mieszkańcy - i słusznie. To kolejny dowód na to, że wszelkie prace "rewitalizacyjne" powinny być prowadzone pod czujnym okiem odpowiednich ekspertów. Co ciekawe - kamienica, jako chyba jedyna z początków XX wieku, nie jest wpisana do rejestru zabytków. Do developerskiego combo dodajmy jeszcze fakt, że do warszawskiego pejzażu powraca Hala Koszyki. Szkoda, że w formie smutnej atrapy, bo oryginalna konstrukcja została zdemontowana i pocięta. Czego nie zniszczyli hitlerowcy, dobija wolnodeweloperka.
Tegoroczna plenerowa impreza sylwestrowa na Pradze odbędzie się przy dźwiękach disco polo. Winszujemy.#FRAJERSKO

Kilka miesięcy temu warszawiaków ucieszyła zapowiedź posadzenia przez władze "miliona nowych drzew". No ale przecież nikt chyba nie spodziewał się, że nowe nasadzenia uzupełnią istniejący już drzewostan? W każdym razie na pewno tym tropem nie szli urzędnicy. Praktycznie w każdym tygodniu słyszymy o nowych wycinkach. Niektóre to "drobiazgi", takie jak np. sześć sztuk dorodnej topoli przy ul. Sadowskiej na Bielanach, a niektóre wręcz przerażające (129 drzew przy Cytadeli, a przy okazji fragment zabytkowego muru). Obawiamy się, że z sadzeniem nowych obecne władze miasta mogą nie zdążyć do końca kadencji.

Zreprywatyzowana kamienica przy Noakowskiego 16 przetrwała I i II wojnę. Oparła się niszczeniu w czasach ustroju słusznie minionego. Ale nie ma mocnych na dewelopera. W ostatnich dniach robotnicy skuli pięknie zachowane ceramiczne płytki z 1915 roku. W kilku miejscach "pogonili" ich mieszkańcy - i słusznie. To kolejny dowód na to, że wszelkie prace "rewitalizacyjne" powinny być prowadzone pod czujnym okiem odpowiednich ekspertów. Co ciekawe - kamienica, jako chyba jedyna z początków XX wieku, nie jest wpisana do rejestru zabytków. Do developerskiego combo dodajmy jeszcze fakt, że do warszawskiego pejzażu powraca Hala Koszyki. Szkoda, że w formie smutnej atrapy, bo oryginalna konstrukcja została zdemontowana i pocięta. Czego nie zniszczyli hitlerowcy, dobija wolnodeweloperka.

Tegoroczna plenerowa impreza sylwestrowa na Pradze odbędzie się przy dźwiękach disco polo. Winszujemy.