"Mam pewnie bombę w pakunku". Rasistowskie, agresywne zaczepki w centrum Warszawy

Do zdarzenia doszło dzisiaj w autobusie linii 116. Agresywni i pijani mężczyźni m.in. krzyczeli do jednego z pasażerów "Ciapaty plis dont brejk maj hart". Gdy ten wezwał policję - nie przyjechała. Mimo dwukrotnego zgłoszenia. Mężczyzna relację z szokującego zajścia opisał w internecie.

Anouar Abou-Hilal, na co dzień zajmuje się filmem, jest w połowie Marokańczykiem i mieszka w Polsce od 1995 roku, w Warszawie - od pięciu lat. Przed godziną 14 wsiadł ze swoją dziewczyną do autobusu 116, jechał z Bielan w kierunku centrum.

- "Usiedliśmy a na kolanach miałem kwadratowy obraz zapakowany w szary papier. Przed Generała Zajączka wsiadło dwóch pijanych gości, z otwartymi browarami. Usiedli na przeciwko nas (na tyle autobusu). I jeden zaczął mnie zaczepiać - opisuje sytuację mężczyzna. - Na początku coraz głośniej powtarzał do kolegi żart o tym, że mam pewnie bombę w tym pakunku. Później zaczął już bezpośrednio do mnie podśpiewywać refren Popka "ciapaty plis dont brejk maj hart" z akcentem odpowiadającym pisowni, (swoją drogą co to za dis gdy koleś do kolesia mówi: ciapaty nie łam mi serca?). No ale dobra angielski trudny język. Później już zaczął mi wygrażać, że zaraz do mnie podejdzie."

Spodobało ci się? Polub nas

Na to jak opisuje Anouar wstał, oddalił się kawałek i poprosił swoją dziewczynę, aby wysiadła na najbliższym przystanku. Sam zaś zadzwonił na policję.

- Opisałem sprawę (rasistowskie wyzwiska, picie alko i groźby). Podałem dokładnie przystanek, numer boczny pojazdu. Nikt się nie zjawił przez dwa przystanki więc ponowiłem zgłoszenie (skończyłem drugą rozmowę z policją na wysokości przystanku Kapitulna. Znowu mnie zapewniono, że ktoś przyjedzie. Dojechałem do Foksalu i tam wysiadłem bo panowie też wysiedli i spokojnie sobie uciekli. Nikt do mnie nie oddzwonił z policji do tej pory.

Policja jednak uważa, że zareagowała. - W Al. Ujazdowskich policjanci interweniowali w autobusie, gdzie ustalili, że osoba zgłaszająca interwencję już wysiadła - tłumaczy podkom. Iwona Jurkiewicz. Anouar przyznaje, że wysiadł na przystanku przy ul. Foksal. - Pierwszy raz zadzwoniłem na policję - z Generała Zajączka czyli z Żoliborza, także funkcjonariusze mieli trochę czasu, aby dojechać na Foksalu.

Mężczyzna przyznaje, że daleki jest od przewrażliwienia na punkcie rasizmu. - Ci z Was, którzy mnie znają osobiście wiedzą o tym najlepiej - tłumaczy. I mówi dalej: - Ale to co się teraz dzieję, ta fala nienawiśći wobec Arabów w Polsce jest straszna. Boję się tego, tego cichego przyzwolenia na takie sytuacje, tych nienawistnych wstrętnych memów o imigrantach, tej łysej szarej masy pseudopatriotów, która na serio wierzy, że Arab = Islamista = Terrorysta i gwałciciel. Całej tej umysłowej biedocie życzę wakacji w ciepłych afrykańskich krajach. Może wtedy skuma, że ludzie są wszędzie tacy sami.