Mieszkańcy Pragi zostawiają znicze, zabawki i płaczą pod mieszkaniem zamordowanej kobiety

Tragedia w wstrząsnęła okolicą. Przybywa zniczy pod mieszkaniem przy ul. Stalowej, w którym mieszkała zamordowana Paulina i jej dwójka małych dzieci. Mieszkańcy Pragi zatrzymują się w tym miejscu, zapalają znicze, pozostawiają zabawki, płaczą.

Spodobało ci się? Polub nas

Tragedia rozegrała się w poniedziałek rano. Jako pierwszy dowiedział się o niej kolega dziewczyny. Nikt mu nie otwierał drzwi, a z okna mieszkania wydobywał się dym, mężczyzna wybił szybę i wszedł do środka. Na miejscu znalazł 26-letnią Pyzę, bo tak na nią mówiono na Pradze i jej dzieci: ośmioletnią Oliwkę oraz rocznego Norberta.

Początkowo przypuszczano, że w mieszkaniu doszło do zaczadzenia. Podejrzenia wykluczyła jednak rana cięta na szyi zmarłej. Dzisiejsza sekcja zwłok potwierdziła tezę o zabójstwie. - Kobieta zmarła w wyniku wykrwawienia. Doszło do niego na skutek rany, w okolicy szyi, zadanej nożem lub innym podobnym narzędziem - mówi Artur Oniszczuk z północnopraskiej prokuratury. - Jeśli chodzi o dzieci to do ich śmierci doszło przez zatrucie dwutlenkiem węgla - dodaje.

Według naszych informacji tego dnia kobieta planowała wybrać się na cmentarz by dorobić sobie sprzedając szyszki ryżowe - tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy. Zdążyła jedynie wysłać ok. godz. 6.30 wiadomość do koleżanki, że ma zamiar położyć się jeszcze na chwilę spać. Gdy rano, rówieśnicy Oliwki przyszli ją odebrać w drodze do szkoły, nikt już nie otworzył im drzwi.

W tej chwili policja zatrzymała sześć osób, które mogą mieć związek ze śmiercią rodziny.

Podwórko przy ul. Stalowejwww.metrowarszawa.gazeta.pl

Pierwsze znicze na placyku przy ul. Stalowej pojawiły się wczoraj wieczorem. Ze świeczek sąsiedzi ustawili serce, przynoszone są też pluszowe maskotki. - Płaczemy cały wieczór - mówi starsza pani oglądając znicze.

Podwórko przy ul. Stalowejwww.metrowarszawa.gazeta.pl

Wzruszający wpis na swojej stronie umieściło także praskie Stowarzyszenie Serduszko dla Dzieci.

"Nie wiem jak to poukładać w głowie... Pamiętam takie zdjęcie, które zrobiłem na obozie w Długopolu Zdroju - Jurek założył moją pałatkę, a Ty schowana pod nią wystawiałaś głowę przez otwór na rękę. Pamiętam jak Twoja babcia przyszła porozmawiać i zapisać Cię na ten obóz. I pamiętam kolejne wyjazdy, zajęcia w świetlicy, a potem jak jak spotykaliśmy się na Pradze przy placyku na Stalowej, na rogu Strzeleckiej.Pamiętam, że mimo trudności zawsze byłaś uśmiechnięta. I ta pamięć zostanie we mnie."