W piątek otwierają w Warszawie Muzeum Słoików Świata. Zebrano ich ponad 1000 [ROZMOWA]

Takiego muzeum nie ma nigdzie na świecie. W roli eksponatów pojawią się słoiki i to nie tylko szklane. Zbierano je przez ostatnie półtora roku. W piątek (4 września) w Pałacu Kultury i Nauki otwiera się Muzeum Słoików Świata.

Spodobało ci się? Polub nas

Rozmowa z Markiem Traczykiem, starszym kustoszem słoikowym i jednym z pomysłodawców muzeum

Czy od piątku Warszawa stanie się światową stolicą słoików?

- (śmiech) Czuję satysfakcję, bo półtora roku temu, gdy ogłaszaliśmy, że powołamy nasze muzeum, słychać było powątpiewanie, czy to się uda. Ale jeszcze bardziej cieszę się, że wokół przedmiotowości słoików zrodziły się podmioty, które już nie krępują się być tak nazywane. I to jest piękne, bo słoiki zostały uszlachetnione. Chodzi mi o słoiki w rozumieniu ludzkich migracji, czyli naturalnego prawa do zmiany miejsca zamieszkania np. w związku z poszukiwaniem pracy gdzie indziej. W tym czasie powstało wiele inicjatyw związanych ze słoikami: restauracje, programy telewizyjne czy piosenki (zespół Big Cyc nagrał piosenkę "Słoiki" - przyp. red.). To pokazuje, jak ten temat jest ważny i wrażliwy w każdym społeczeństwie. Gdy na Festiwalu Słoików Świata rozmawialiśmy z ambasadorami różnych państw, mówili nam, że podobnie dzieje się w ich krajach.

Czy pan, jako jeden z pomysłodawców muzeum, jest słoikiem?

- Jestem i to z ponad 30-letnim stażem. Można więc powiedzieć, że jestem dojrzałym słoikiem (śmiech).

W latach 80-tych jeździł pan po weki do rodzinnego domu?

- Nie tylko. Uwielbiałem robić przetwory, marynaty. Zresztą zajmuję się tym i dziś. Przecież w tym jest cały bukiet witamin, różnych minerałów potrzebnych naszemu organizmowi. Współczesne choroby cywilizacyjne wynikają między innymi ze złego odżywiania i rezygnacji z dobrego jedzenia. Zamknięta w słoikach żywność jest pasteryzowana i nie zawiera konserwantów.

Jeden z eksponatów, który znajdziemy w Muzeum Słoików Świata, fot. archiwum SPM

Od półtora roku zbiera pan eksponaty. Co się znajdzie w Muzeum Słoików Świata?

- Muzeum to przede wszystkim okazja do zaprezentowania przeszłości, szczególnie tej z okresu PRL. Wówczas słoiki były jednym z podstawowych sposobów dobrego zabezpieczenia żywności. Przede wszystkim myślę o wekowaniu. U nas to było bardziej popularne niż twistowanie, czyli zamknięcie na tzw. twista. Z PRL-u kojarzą mi się również musztardówki, czyli słoiki, które stawały się szklankami. One też się u nas pojawią. Będą także słoiki po kosmetykach, słoiki z apteki oraz wiele innych niespotykanych u nas o różnych kształtach i formach.

Jak się panu udało zgromadzić te eksponaty?

- Dostarczały nam je różne osoby. Część słoików udało nam się uzyskać z rynku wtórnego np. na jarmarkach. Dzisiaj przyjedzie do nas 60 słoików z Krakowa od malarki, która je wcześniej wykorzystała przy tworzeniu obrazu. Eksponaty mamy też od ludzi, którzy podróżują po świecie.

Jeden ze słoików przyniesiony podczas Festiwalu Słoików Świata na Ursynowie, fot. acz

Czy rzeczywiście słoiki z różnych stron naszego globu tak bardzo różnią się od siebie?

- Globalizacja gospodarki spowodowała, że rzeczywiście słoiki są do siebie dość podobne albo wręcz takie same. Ale bardzo ciekawe są ich odcienie, różnią się też zawartością. Od przyjaciół, którzy przywożą nam słoiki z innych krajów, dostajemy na ogół eksponaty bardzo cenne, które mają już swoją wartość historyczną, ale czekały na specjalną okazję, by je pokazać. Od Polonii wiemy, że zachowały się weki, które dotarły tam z Polski. Na wystawie mamy również najstarszy dowieziony do nas słoik z 1942 roku, odkryty gdzieś w piwniczce na Dolnym Śląsku. Zobaczymy więc przetwory z czasów II wojny światowej.

A więc nie wszystkie słoiki na wystawie będą puste?

- Nie, będą też takie z zawartością.

Co się w nich znajduje?

- Podstawowe produkty takie jak: owoce, warzywa czy np. smalec. Dziś rano przyglądałem się, jak artyści urządzają to muzeum i muszę przyznać, że jestem zaskoczony różnorodnością słoików, które zgromadziliśmy. One nie są tylko szklane czy ceramiczne, ale też drewniane, często w zaskakujących kształtach i formach. Zdziwiło mnie też, że mamy aż tyle eksponatów.

Tyle, czyli ile?

- Ponad tysiąc.

Jeden z eksponatów, który znajdziemy w Muzeum Słoików Świata, fot. archiwum SPM

Słoik z definicji to przecież naczynie szklane. Czy można więc wasz eksponat z drewna nazwać jeszcze słoikiem?

- To jest dobre pytanie, ale trudno na nie odpowiedzieć. Myślę, że kwestia nazewnictwa jest dość względna, ale traktujemy definicję dość szeroko. Mamy na wystawie protoplastę słoików. Jest np. dzban, który otrzymaliśmy z Niemiec. Warto go zobaczyć.

Jaką pojemność ma największy słoik, który znajdziemy na wystawie?

- To kamionka, która ma 1,8 metra wysokości, waży 300 kilogramów i ma pojemność 1000 litrów. Najmniejszy ma 1 centymetr wysokości. Oba znajdziemy w jednej z sal muzealnych Muzeum Techniki w Pałacu Kultury.

Bo tam będzie się mieściło Muzeum Słoików Świata. To jest pana prywatna inicjatywa?

- Pomysł zrodził się przy jakimś spotkaniu dziennikarzy. Jest osoba, która to spina, natomiast mam wielu przyjaciół, którzy są zaangażowani w organizację Festiwalu Słoików Świata i oczywiście naszego muzeum.

Potrzebna była zgoda na jego otwarcie?

- Nie, to będzie część ekspozycji w Muzeum Techniki.

Skąd wzięliście na to pieniądze?

- To są środki społeczne. Z kolei Muzeum Techniki udostępniło nam salę i to jest ich duży wkład w naszą ekspozycję.

Słoiki przyniesione podczas Festiwalu Słoików Świata na Ursynowie, fot. acz

Co szykujecie na piątkowe otwarcie?

- Będzie kilka niespodzianek, ale szczegółów nie chcę zdradzać. Mogę jedynie powiedzieć, że przedstawimy kilka przesłań słoikowych.

Czy podczas inauguracji dowiemy się więcej o nowym nurcie w filozofii XXI wieku, czyli o słoicyzmie? To pojęcie, które sami ukuliście.

- Więcej zdradzimy podczas uroczystego otwarcia. Ogólnie powiem, że to nurt łagodnie agresywny, broniący prawa człowieka do samostanowienia o sobie w każdym miejscu świata.

Czy otwarcie muzeum może mieć wpływ na powrót do pierwotnego znaczenia słowa "słoik"? Teraz ma ono mocno pejoratywne zabarwienie.

- Ale już się tak nie kojarzy. Powstało na ten temat wiele programów telewizyjnych i radiowych. Przestajemy się wstydzić, że ktoś określa nas mianem "słoika". Tej łatki w odniesieniu do siebie używa wielu profesorów czy aktorów. Oni także zapowiedzieli odwiedzenie naszego muzeum.

Słoiki przyniesione podczas Festiwalu Słoików Świata na Ursynowie, fot. archiwum SPM

Czego się pan spodziewa w piątek?

- Przede wszystkim sympatycznej zabawy, dobrego samopoczucia. Zamierzam obwieścić światu, że przybyło nowe nietypowe muzeum w Polsce: ogólnoświatowe Muzeum Słoików Świata.

Myśli pan, że to będzie jedna z największych atrakcji Warszawy, która ściągnie tu zagranicznych turystów?

- Biorąc pod uwagę liczbę akredytacji dziennikarskich, które wydaliśmy na otwarcie, to myślę, że to jest możliwe. W piątek będą u nas dziennikarze relacjonujący inaugurację muzeum dla Chin, Czech, Francji, Białorusi, Ukrainy. Zainteresowanie jest ogromne.