Tęczo nie znikaj. Jesteś symbolem współczesnej Warszawy [FELIETON]

Podczas Parady Równości, która odbędzie się już w tę sobotę, Tęczę na Placu Zbawiciela odwiedzi kilkanaście tysięcy ludzi. Być może odwiedzi po raz ostatni, bo według początkowych założeń - ma tu stać do 2015 roku. I w rozbiórce tejże instalacji nie widziałbym nic złego, gdyby nie fakt, że w ciągu trzech lat stała się nowym symbolem Warszawy. Jest jednocześnie znakiem wszystkiego, co w nas najlepsze i zawstydzająco najgorsze. Tęczo, nie znikaj!

Spodobało ci się? Polub nas

Tęcza, jak to tęcza - mieni się różnymi kolorami. Ta warszawska miała z początku symbolizować miłość i nadzieję, a historia, jak wszyscy dobrze wiemy, upomniała się o swoje kolory, jakimi jest nienawiść i zwątpienie. Stała się autoportretem nas wszystkich i wyraża wszystko, co polskie jak żaden innym pomnik w mieście. Tęcza symbolizuje dziś tak samo gejów, jak i narodowców. Heteryków jak i wszystkich wiernych. Po co usuwać coś, co tak naprawdę nas wszystkich łączy? W końcu - każdy się o nią upomniał i każdy, bez względu na poglądy i preferencje seksualne, dał sobie prawo do decydowania o jej, moim zdaniem, nieszczęsnym losie. Jest zatem nasza, wspólna.

Bo Tęcza jest uniwersalna. Równie chętnie odwiedzana przez pielgrzymki, jak i parady narodowców czy marsze równości. To także symbol sprzeciwu mieszkańców, ale i stanowczości władz miasta. Jest znakiem podziału i paradoksalnie - społecznego dialogu. Jest synonimem brzydoty artystycznej, a jednocześnie instalacją dodającą uroku kawałkowi obdrapanego miasta. Jest hipsterska, dresiarska, pedalska, miejska. I bardzo wiejska. Polska. Tęczo, nie znikaj.

Jest jednocześnie znakiem wszystkiego, co w nas najlepsze i zawstydzająco najgorsze. W ciągu trzech lat stała się znakiem podziałów i powodem, dla którego zaczęliśmy się integrować. W końcu - ze sobą rozmawiać. Jest pomnikiem miłości i chęci zmian na lepsze, ale jednocześnie mówi o tym, jak bardzo potrafimy się różnić, wręcz nienawidzić. Prosta w swej formie ukazuje, jak bardzo różne jest społeczeństwo tego miasta. Mówi o nas więcej niż wszystkie pomniki razem wzięte. A takich ruszać się nie powinno. Dlatego - Tęczo, nie znikaj.

W końcu - Tęcza stała się miejską legendą którą opowiadają sobie ludzie w Poznaniu, Białymstoku czy Brukseli. Jest nowym symbolem Warszawy. I nie można pozwolić, by przestał istnieć. Ma nam przypominać o wszystkim, co w narodzie dobre i jednocześnie złe. Dopóki stoi niech wysyła sygnał o zmianach, które wciąż trwają.

Możemy ją palić, możemy podlewać jej sztuczne kwiaty. Zraszać ciepłymi słowami, obrzucać w imię wiary kamieniami. Zwilżać polską żółcią. Ale musimy powiedzieć to sobie jasno - przez to kim jesteśmy i jak postępujemy - stała się naszą Tęczą. Niekonsekwentnie jest wspólnym mianownikiem nas wszystkich. Takiej Tęczy jak NASZA, nie ma na całym bożym świecie. Wyjątkowa i bardzo polska. Dbajmy o nią, każdy na swój jak wiemy sposób.

Więc apel do władz i mieszkańców - zostawmy sobie Tęczę, tak dla "świętego spokoju".