Koniec 1500m2 na Solcu. Michał "bshosa" Brzozowski: Robiąc fajne światełka i loże do wynajęcia na pewno byśmy więcej zarobili

Po 5 latach działalności i niezliczonej liczbie imprez adres Solec 18 na warszawskim Powiślu na zawsze przejdzie do historii. Sylwester będzie ostatnią imprezą w tym klubie. Z właścicielem 1500m2, Michałem "bshosą" Brzozowskim, wspominamy najbardziej pamiętne momenty w historii klubu - wielkie sukcesy i bolesne porażki. Czy 1500m2 odrodzi się w nowej lokalizacji?

Zamykacie 1500m2.

Michał "bshosa" Brzozowski: Od zawsze wiedzieliśmy, że kiedyś zamkniemy. Pozostawało pytanie, kiedy dokładnie deweloper, który zajął tę nieruchomość, ruszy z budową nowego budynku. Na początku byliśmy nastawieni na trzy lata działalności, potem udało się przedłużyć do pięciu. Czyli nie jest źle, ale wiadomo, że zawsze smutno.

1500m2materiały prasowe

Które imprezy 1500m2 zapamiętasz do końca swojego życia i które - Twoim zdaniem - pozostaną na zawsze w pamięci stałych bywalców klubu?

- Na pewno niezapomniane było otwarcie: cztery tysiące osób szturmujących ważącą ponad tonę stalową bramę na wejściu. W końcu ją wyłamano. No cóż... Szacunek. Ważnym wydarzeniem, a dla nas jednym z pierwszych przedsięwzięć na tak dużą skalę był pierwszy w Polsce klubowy występ Simian Mobile Disco.

1500m2Bshosa z Simian Mobile Disco

Wielka gwiazda, profesjonalna organizacja ze wsparciem sponsorskim. Każdy chciał przyjść. Od tamtej pory zaczęliśmy robić naprawdę duże i dobre rzeczy. Kolejna - pierwszy polski występ Moodymanna, legendarnego twórcy, którego z zasady ciężko ściągnąć. Ale się udało. To było zabawne. Moodymann jest totalnym freakiem. Kiedy przyjechaliśmy po niego na lotnisko, okazało się, że już go tam nie ma. Pojechał taksówką do hotelu, zamknął się w pokoju i poszedł spać. Nawet jego agent nie wiedział, co się z nim stało.

1500m2Moodymann w 1500m2

Ale wystąpił?

- Tak. I było super. Jeżeli po zejściu ze sceny taki artysta, jak Moodymann, mówi, że było super, że świetna publiczność, super miejsce, że chce tu wrócić, to dla mnie osobiście jest to sukces.

Tak powiedział?

- Ostatnio wszyscy tak mówią (śmiech). Zrobiliśmy naprawdę dużo fantastycznych wydarzeń. W dniu europejskiej premiery swojej płyty wystąpił u nas wtedy jeszcze w ogóle w Polsce nieznany Jamie Woon. Polska premiera albumu Jessie Ware również odbyła się w 1500m2. Niesamowity hajp był na występy grupy Gus Gus: na jeden koncert w dwa dni sprzedaliśmy wszystkie bilety. Koncert Cypress Hill w poniedziałek również był wyprzedany, a kto uwierzyłby, że Cypress Hill wystąpi w takim klubie w Warszawie?

1500m2po lewej: koncert Jessie Ware, po prawej - jedna z imprez w 1500m2

A porażki? Ktoś nie wystąpił, a miał?

- Do jednej z największych porażek można zaliczyć ostatni koncert Gramatika. Miała miejsce sytuacja kompletnie dla nas niezrozumiała. Na scenę wychodzi tour manager zespołu, żeby podłączyć sprzęt i nagle mówi, że nie spełniamy wymogów technicznych, nasza elektryka spaliła mu sprzęt i grupa nie wystąpi. Mimo że nasza ekipa wszystko sprawdziła i według nich z elektryką wszystko było w porządku, nie udało się ich przekonać. Tłum ludzi czekał przed klubem, a oni po prostu odmówili występu. Nic nie mogliśmy zrobić.

Jak zareagowaliście?

- Otworzyliśmy drzwi i graliśmy imprezę. Wszystko za darmo. Część ludzi została, część, oczywiście, wściekła na nas, poszła.

1500m2materiały prasowe

Który moment był najprzyjemniejszy?

- Była tego cała masa. Teraz to już jestem takim cwaniakiem, że mogę powiedzieć, że tyle nam się udało, ale tak naprawdę większość działań w ogóle nie była zaplanowana. Co chwilę odkrywaliśmy coś nowego i sami siebie zaskakiwaliśmy. Tworzyliśmy to miejsce od zera. Kiedy Dorota, moja wspólniczka, weszła tutaj po raz pierwszy, zastała stare hale pełne gruzu. Zaczęła to wszystko remontować. Najpierw miała to być przestrzeń na sztukę alternatywną. Niestety, szybko się okazało, że nie ma z tego pieniędzy. Wtedy zaczęliśmy planować coś wspólnie. Przebudowaliśmy piwnice, wpuściliśmy do nich ludzi. Oni sobie tam zorganizowali szwalnię, warsztaty rowerowe, studia, sale prób, drukarnię trampków, powstała restauracja sto900. Każda z tych rzeczy z osobna była jak nowe dziecko. Za każdym razem mówiliśmy: Wow, nigdy tego nie planowaliśmy, a to się naprawdę dzieje. Taką ustabilizowaną sytuację mamy dopiero od dwóch lat, wcześniej ciągle się coś zmieniało. Już nie wspominając, że cały czas to była inwestycja.

1500m2Brzosa i Pan-Pot/ materiały prasowe

Czyli na takim miejscu się nie zarabia?

- Prowadzenie takiego miejsca to świetne hobby dla bogatych ludzi. To nie to, co dyskoteka. Robiąc fajne światełka i loże do wynajęcia na pewno byśmy więcej zarobili, ale nie wiem, czy bylibyśmy szczęśliwsi.

W kwestii gwiazd, które wystąpiły - jakie swoje marzenia spełniliście, a jakich jeszcze nie?

- Moim największym, niespełnionym marzeniem jest koncert, podczas którego na tej samej scenie stanęliby obok siebie James Brown, Prince i Michael Jackson, ale to już się podwójnie nie spełni (śmiech). A z gwiazd, które mogły wystąpić w 1500m2, czyli przestrzeni o określonym klimacie i kubaturze, udało się sprowadzić kilka naprawdę rewelacyjnych nazwisk. A dla tych, których nie udało się ściągnąć, ten klub i tak byłby za mały. Nie mam takiego poczucia, że czegoś nie udało mi się zrobić i teraz szybko muszę to nadrabiać. Moim zdaniem było super. W tym roku mieliśmy już taki program, że znajomi z Berlina, jak dowiadywali się, kto u nas grał lub zagra, robili wielkie oczy, że w Polsce udaje się coś takiego realizować. Zdaję sobie sprawę, że w Berlinie z takim programem na pewno zarobilibyśmy dużo więcej, no ale to Warszawę chcemy zmieniać, a nie Berlin.

1500m2Bshosa i Loco Dice

Czyli przerwa?

- Tak. W styczniu oboje z Dorotą wyjeżdżamy na urlopy. Ja do Azji, ona na Karaiby. Grubą kreską chcemy oddzielić to, co było od tego, co będzie. Od dawna wiedzieliśmy, że zamkniemy 1500m2. Mieliśmy go zamknąć już we wrześniu, ale czuliśmy, że mamy jeszcze niedosyt. Teraz, zamykając klub w wielkim stylu - Sylwestrem, mamy poczucie, że ten moment nadszedł. Czas na przerwę i zastanowienie się bez spinki, co dalej. Bo każdy kolejny projekt powinien być o poziom wyżej.

Macie już nową lokalizację? Chyba ciężko będzie znaleźć przestrzeń w podobnym klimacie?

- Klimat może być inny. Zmienił się trochę rynek. Surowe kluby powoli odchodzą w zapomnienie. Najważniejsze, żeby nowe miejsce pasowało do programu. Na pewno chcemy, żeby nowy lokal miał dobrą umowę najmu. Już wiemy, co się wiąże z taką tymczasowością działania. I żeby był w centrum. Mieliśmy jakieś propozycje z Pragi, ale nie do końca to czujemy.

1500m2materiały prasowe

Underground dobrze się czuje na Pradze.

- Pewnie tak, ale jednocześnie wielką zaletą 1500m2 było właśnie jego położenie. Myśleliśmy o dalszych rejonach Warszawy, ale mamy świadomość, że robiąc to, co chcemy, czyli wspierając działania niszowe, jak teatr, targi kulinarne, targi mody, nie możemy być za daleko, bo skażemy się na porażkę. Polacy są jeszcze za mało otwarci, żeby jechać na takie imprezy gdzieś dalej. Bardzo wiele rzeczy, które robiliśmy, wynikało również z charakteru miejsca, rodzaju przestrzeni. Dlatego ciężko jest cokolwiek planować, dopóki nie znajdziemy nowego miejsca, a znajdziemy je, jak poczujemy, że to jest właśnie to.

Jakie wnioski z działalności 1500m2?

- Super przygoda. Super, że udało się zrealizować tyle marzeń i pomysłów, super że daliśmy miastu impuls, który zainspirował innych, super, że miasto odpłaciło nam pięknym za nadobne. Super, że my nauczyliśmy się robić wiele rzeczy, że w tej chwili mamy Na Lato, Plażową i super, że chce się jeszcze komuś o tym rozmawiać.

1500m2materiały prasowe

Macie poczucie spełnionej misji?

- Zdecydowanie. Dlatego nie chcę się spinać z szukaniem nowego miejsca. Nie interesuje mnie odcinanie kuponów. Jeśli mielibyśmy to robić jeszcze raz, to chcielibyśmy to robić ciekawiej i poziom wyżej - lepsze warunki dla gości, publiczności, lepsze warunki techniczne, lepsza organizacja, może również korzystanie ze środków publicznych, pozyskiwanie środków z zagranicy, regularny program, a nie gonienie króliczka. Ale koniec końców chodzi o to, żeby artyści i publiczność byli bardziej zadowoleni.

1500m2Pierwsze polskie targi Size Plus

Komu jest najbardziej smutno, że koniec 1500m2?

- Wydaje mi się, że - paradoksalnie, a dobrze dla nas - naszym gościom. My już mieliśmy czas, żeby pożegnać się z tą przestrzenią.

Ostatnia impreza będzie dobra?

- Właśnie się dowiedziałem, że w ciągu pięciu minut od momentu, jak ruszyła sprzedaż, już poszło 50 biletów.

1500m2Sylwester 2014

Kto zagra?

- Na imprezie będzie 5 scen. Zagra między innymi Jacek Sienkiewicz, Angelo Mike Essence, Tom Encore, Wants, Simon Mattson, Time2Play, Pitti Schmitti & Sovinsky i Warsaw Calling.

Będziecie?

- Na ostatniej imprezie musimy być.