Piwnice katowni UB wpisano do rejestru zabytków. Uratowane zostały przed dewastacją dewelopera

Dzisiaj mija rok, od kiedy udało się zablokować niszczenie piwnic dawnej komunistycznej katowni przy ul. Strzeleckiej na warszawskiej Pradze. - Cele trafiły właśnie pod specjalną opiekę konserwatora zabytków - poinformował na swoim profilu poseł Paweł Lisiecki, były burmistrz Pragi Północ oraz społecznicy, którzy walczyli o objęcie katowni ochroną. Jednak nie jest do końca prawda.

W piwnicach budynku z lat 30. ubiegłego wieku w okresie stalinowskim brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. "W zimie 1944/1945 obiekt ten stał się kwaterą główną NKWD na obszarze Polski Lubelskiej. Tu przez szereg tygodni urzędował gen. Iwan Sierow, tuż obok zaś płk P. Michajłow (dowódca praskiej grupy operacyjnej). Ostatecznie latem 1945 r. przejął go WUBP w Warszawie - wykorzystując jako jeden z "podręcznych" aresztów.( ) W nowej roli występował on najprawdopodobniej do 1948 r., po czym został przekazany resortowemu kwaterunkowi i zasiedlony przez funkcjonariuszy UB i ich rodziny." - podaje IPN.


Spodobało ci się? Polub nas

W ubiegłym roku deweloper One Development wszedł do budynku, rozpoczynając demontaż piwnicznych drzwi. Dewastacji częściowo udało się zapobiec dzięki natychmiastowej interwencji Stowarzyszenia Kolekcjonerzy Czasu i Fundacji Łączka.

Dzisiaj na stronie Kolekcjonerzy Czasu oraz na publicznym profilu Pawła Lisieckiego ukazała się informacja, o tym, że Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował się na wpisanie do rejestru zabytków nieruchomych wszystkich piwnic, korytarzy oraz schodów piwnic, w których zorganizowane były cele byłej katowni NKWD.

 

Facebook / Paweł LisieckiFacebook / Paweł Lisiecki

www.kolekcjonerzyczasu.plwww.kolekcjonerzyczasu.pl

 

 

Pismo MWKZ w sprawie byłej katowni UB przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie.źródło: www.kolekcjonerzyczasu.pl

AKTUALIZACJA

W tej sprawie skontaktowała się z nami rzeczniczka Mazowieckiego Konserwatora Zabytków wyjaśniając: - To jest zawiadomienie o numerze rejestru, a nie o wpisie do rejestru, który jest od zeszłego roku. Tak, wpisem objęto całość pomieszczeń piwnicznych, zlokalizowanych pod północno-zachodnim skrzydłem ww. nieruchomości wraz z korytarzem i schodami do piwnicy oraz z zachowanymi na ścianach i drzwiach inskrypcjami martyrologicznymi oraz drzwiami do dawnych cel. I ta decyzja jest w mocy. Nie wiem więc, kto jest sprawcą zamieszania, ale powinno być to sprostowane, bo wprowadza ludzi w błąd. Ktoś może pomyśleć, że konserwator dopiero teraz popełnił wpis, a wpis jest od 2015 roku - tłumaczy Agnieszka Żakowska.