Wali się najstarsza kamienica na Woli. Przetrwała wojnę, jest w rejestrze zabytków...

Ulica Łucka jest pełna kontrastów: kiczowate apartamentowce i biurowce, ?eleganckie? sklepy, szkoły wyższe i smutne ruiny, kamienice z przedwojennymi oficynami w tym ta najcenniejsza i najstarsza przy Łuckiej 8. Przetrwała wojnę, jest w rejestrze zabytków, ale nie da się jej już uratować

Spodobało ci się? Polub nas

Kiedy powstawała 140 lat temu wokół były ogrody, zieleń, pola i gdzieniegdzie małe domki. Właścicielem kamienicy był Ajzak Abram Włodawer, bogaty kupiec żydowski. Czynszówka może i nie zachwycała formą i stylem - dwie kondygnacje, wysokie mieszkalne poddasze kryte mansardowym dachem, sutereny i dwupiętrowa oficyna od zachodu w 1918 podwyższona o cztery kondygnacje, zaś front o balkony. Po gzymsie zdobiącym fasadę nie ma już śladu, nie zachowały się też żadne detale. Tynk się sypie, dach wali i aż strach się do niej zbliżyć, bo cegła może spaść na głowę.

 

Łucka 8Opuszczony budynek frontowy przy Łuckiej 8 dziś. Na murach widać ślady po ostrzale w 1944 r. W tle mur dawnej fabryki Norblina wzdłuż Łuckiej. fot. AG

 

Andrzej Iwański, który urodził się w kamienicy przy Łuckiej 8 i przeżył w niej powstanie warszawskie, tak opisuje jej wygląd i podwórkowy klimat: "Wchodziło się do niej przez dużą metalową bramę, składającą się z dwóch części. Pierwsza - mniejsza - służyła dla pieszych, druga - większa - dla pojazdów motorowych i konnych, otwierana była tylko w koniecznych przypadkach. (...) Klucz do bramy był w posiadaniu dozorcy, którego nazywano potocznie "cieciem". Z bramy na lewo i prawo były wejścia do trzypiętrowych klatek schodowych. W podwórku stał budynek sześciopiętrowy a po przeciwległej trzypiętrowy. Całość tworzy zamknięty plac. Dozorca każdego dnia od rana sprzątał, po czym siadał na ławce przed domem obserwując wchodzących ludzi i dzieci bawiące się na podwórku. Każdy obcy przechodzień był pytany przez dozorcę do kogo idzie i bacznie lustrowany. (...) Przy jakichkolwiek podejrzanych brama była zamykana na klucz i ewentualny sprawca (kradzieży red.) nie miał możliwości ucieczki. Na podwórku był ogródek z trawą i kwiatami i nikt nie ośmielił się naśmiecić, gdyż spotykał się z ostrą reprymendą dozorcy..." - wspomina Iwański.

Budynek mimo dramatycznej historii przetrwał wojnę i powstanie. Niestety po wojnie, a tak naprawdę w ostatnich latach niszczał i dosłownie walił się na naszych oczach.

Mimo, że w 1992 roku budynek został wpisany do rejestru zabytków, nikogo nie interesował jego stan. Do czasu wyjaśnienia kwestii prawa własności budynku, "opiekował" się nim wolski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami. W tym czasie nie przeprowadzono tam żadnego, nawet najmniejszego remontu. Pozbawione tynków ściany bardzo szybko niszczały, drewniane stropy przegniły tak, że dziś dosłownie wiszą na włosku a dachu już zawalił.

W 2011 roku ostatni lokatorzy zostali zmuszeni do opuszczenia kamienicy. Stan techniczny nie pozwalał na jej zamieszkanie. Kiedy w końcu roszczenia zakończyły się i znaleźli się przedwojenni spadkobiercy okazało się, że nie są zainteresowani kamienicą.

 

Łucka 8Fasada kamienicy przy Łuckiej 8, fot. AG

 

- Budynek przekazaliśmy właścicielom w lipcu 2012 roku - mówi Mariusz Gruza, rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Wola - Już wcześniej ZGN złożył wniosek do ministra kultury o wykreślenie czynszówki z rejestru zabytków lecz wniosek nie został rozpatrzony. Sąd rozpatruje aktualnie wniosek właściciele kamienicy również w sprawie wyłączenia budynku z rejestru zabytków. W trakcie trwania roszczeń nie mogliśmy przeprowadzić żadnych remontów, ani prac budowlanych. Od 2012 roku nie mamy do terenu żadnych praw, jest to teren prywatny. Jego los jest w rękach prawomocnych właścicieli - tłumaczy Gruza.

A właścicielowi najwyraźniej nie zależy na samej kamienicy. Tylko czekać, aż na jej miejscu wystrzeli kolejny apartamentowiec. Trzeba tylko poczekać, aż kamienica zawali się do końca. Stanie się tak szybciej niż później.