"Ma boleć tego, co kopie, nie tego, który jest kopany". Wielkie odkrycie naukowców z Politechniki Warszawskiej

W czasach, kiedy Messi ubezpiecza swoje nogi od kontuzji na ok. 2,3 mld zł, zaś Robert Lewandowski na 50 mln zł, ochraniacze piłkarskie muszą być jak średniowieczna zbroja. Naukowcom z Politechniki Warszawskiej udało się stworzyć takie, które sprawią, że piłkarz nie odczuje bólu podczas faulu, bo prawie całą energię pochłonie ochraniacz.

Tylko, że ochraniacze inaczej niż zbroja muszą być lekkie, wygodne, mają przylegać do nogi i oddychać.

Te wszystkie cechy i najważniejszą, czyli ochronę przed uderzeniem, udało się naukowcom z Politechniki zamknąć w niepozornym ochraniaczu.

DLOKA\SportFot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Ale im udało się to z nawiązką

Dzięki materiałom, których stopień absorpcji dochodzi do 77 procent, co oznacza, że ochraniacze praktycznie pochłaniają energię kopnięcia.

Maksymalny poziom absorpcji w przebadanych przez naukowców ochraniaczach kilkunastu firm wynosił 50 proc. i spadał za każdym kolejnym kopnięciem. Zupełnie inaczej jest w ochraniaczach "pochłaniaczach" z Politechniki, gdzie mimo uderzeń poziom pochłaniania energii praktycznie nie spadał lub spadał minimalnie.

- Idea jest taka, aby bardziej bolało tego, co kopie, a nie tego, który jest kopany - mówi PAP prof. Mikołaj Szafran z Politechniki Warszawskiej.

FaulFot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nowe ochraniacze swoje właściwości zawdzięczają materiałowi, a dokładniej - "cieczy zagęszczanej ścinaniem". Nazwa brzmi tajemniczo. - To czysto chemiczna robota - komentuje profesor i dodaje, że sama idea jest dość prosta.

Spodobało ci się? Polub nas

- To materiał, który zachowuje się jak ciecz, jeśli jest wolno mieszany, albo gdy działa na niego mała siła. Jednak w wyniku gwałtownego ruchu czy siły nacisku zyskuje właściwości charakterystyczne dla ciała stałego. Tego typu ciecze są znane od dawna, ale bardzo długo tę właściwość uznawano za wadę. Każdy minus można jednak zamienić na plus - mówi PAP prof. Szafran

faulFot. Piotr Skórnicki / AG

Na zmodyfikowane ciecze naukowcy z Politechniki Warszawskiej mają już jedenaście zgłoszeń patentowych, w tym cztery na same piłkarskie ochraniacze. Wynalazek chcą objąć międzynarodową ochroną patentową, i zwiększyć skalę produkcji.

- O ile wytworzenie takiej cieczy w skali laboratoryjnej nie sprawia problemów, to już testować trzeba ją w większej skali, co nastręcza trudności i wymaga nakładów finansowych. Liczymy, że pomogą nam w tym firmy, które się interesują naszymi produktami - komentuje rozmówca PAP.

Już od czterech lat nad piłkarskimi ochraniaczami zespół prof. Mikołaja Szafrana współpracuje z firmą Polsport z Bielska-Białej. Optymistycznie zakładając w przyszłym roku na rynku mogłoby się pojawić kilka tysięcy ochraniaczy.

źródło: naukawpolsce.pap.pl