- Polacy nie są rasistami, ale mają prawo się bać - mówi Mohamed Adham Abd El Aal, przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego

- Pomagać powinniśmy nawet głodując w imię pomocy. Jezus nie mówił: "oddaj koszulę, ale z tych wyprasowanych", tylko: "oddaj ostatnią koszulę". Polski na to nie stać? - pyta Mohamed Adham Abd El Aal. 5 lipca kończy się Ramadan, najważniejszy miesiąc w islamie. O surowym poście, zakazach i nakazach, samokontroli, ale też o uchodźcach, wojnie i bezpieczeństwie Polaków i o konieczności pomagania innym rozmawiamy z Mohamedem Adham Abd El Aal, przewodniczącym Muzułmańskiego Związku Religijnego w Warszawie.

Czuje się pan Polakiem?

Mohamed Adham Abd El Aal: Nie czuję się. Ja jestem Polakiem.

Od kiedy mieszka pan w Polsce?

- Od 1975 roku. Przyjechałem z Egiptu do ojca, który wykładał na Uniwersytecie Warszawskim. Zrobiłem maturę w Warszawie, miałem do wyboru zostać albo pojechać na studia do Szwajcarii, gdzie miałem rodzinę, świetne warunki. Zostałem.

Co to dla pana znaczy być Polakiem?

- Śnić po polsku. Wkurzać się na Polskę, bo jest moja i musi być najlepsza. Skakać przed telewizorem, kiedy gra polska reprezentacja, choć nie jestem kibicem. Na wspomnienie meczu z Portugalią mam gęsią skórkę. Bycie Polakiem, nie oznacza urodzić się w Polsce i mieć polskie obywatelstwo.

Na co w Polsce wkurza się pan najbardziej?

- Na to, że politycy zamiast myśleć o tym, jak najszybciej rozwiązać problemy Polski, myślą o tym, jak najszybciej rozwiązać problemy partyjne.

RamadanFot. Albert Zawada / AG

Porozmawiajmy o Ramadanie. Czym jest?

- Ramadan to dla muzułmanina najważniejszy miesiąc w roku. Mówi się, że w tym miesiącu Mojżesz i Jezus mieli objawienia, a Archanioł Gabriel przekazał Mahometowi Koran. To czas dziękczynienia i postu. Jest trochę cięższy niż w chrześcijaństwie. Od brzasku, czyli od godziny 2 w nocy, do zachodu słońca, kiedy możemy już wypić szklankę wody i zjeść np. 2-3 daktyle, my w Polsce pościmy przez ok. 19 godzin. Nie jemy, nie pijemy, powstrzymujemy się od współżycia małżeńskiego, modlimy się i najważniejsze - uwalniamy się od gniewnych słów, myśli i od złych uczynków. Około godziny 22 po wieczornej modlitwie rozpoczynamy normalne życie, czyli możemy jeść, pić, uprawiać seks, jeśli mamy żonę, możemy brać udział w zabawach, ale wciąż powinniśmy być wolni od złych myśli, słów i czynów. Śpimy i odpoczywamy raczej w południe, kiedy jest gorąco.

A co jeżeli czuję, że post zagraża mojemu życiu lub zdrowiu? Mogę choć opłukać usta wodą?

- Wtedy jest obowiązek przerwania postu. Jeśli człowiek zaczyna się źle czuć i nie przyjmuje postu, to właściwie już nie pości. Najważniejsza jest intencja i tak, kto inny będzie nas z tego postu rozliczał. Dla przykładu - cukrzycy są z postu zwolnieni, kobiety w ciąży, brzemienne i karmiące, jeśli czują, że post może zagrażać ich zdrowi lub życiu są również z postu zwolnione. I nikt nie ma prawa ich pytać dlaczego. To intymna sprawa miedzy nimi i Bogiem.

RamadanFot. Albert Zawada / AG

Czy rzeczywiście, kiedy przerwiecie post macie obowiązek karmić biednych?

- To imperatyw, podstawa. Codziennie w każdym z trzech warszawskich meczetów, po wieczornych modłach jest jedzenie dla około stu osób. W Koranie jest napisane, że musimy karmić innych, potrzebujących. Jałmużna nie jest wolontariatem, jest obowiązkiem każdego muzułmanina.

Czy na wspólne jedzenie przychodzą też niewierni?

- Nie umiem zaglądać komuś w głowę i sprawdzać, czy jest wierny, czy nie.

Kto przychodzi?

- Bogaci i biedni. Siedzimy na podłodze i jemy, jesteśmy równi. Przychodzą muzułmanie z wielu krajów, ekspaci, dyrektorzy firm, dyplomaci, ambasadorowie, pracownicy barów, restauracji, robotnicy i nowi konwertyczni muzułmanie.

RamadanZdjęcia archiwalne: http://mzr.pl/

Jest radość?

- Np w meczecie na ul. Tatarskiej, gdzie też się spotykamy jest radość, ale to wszystko zależy od imamów. Są imamowie, którzy mówią, że islam musi być tylko smutny i poważny. Ci ludzie krzywdzą islam, krzywdzą muzułmanów i doprowadzają do tego, co jest teraz.

Ilu muzułmanów mieszka w Warszawie?

- Nie umiem tego oszacować. W Polsce jest nas ok. 35 tys., z czego większość mieszka w Warszawie i innych dużych miastach.

I na Podlasiu?

- Tam mieszkają polscy, starzy muzułmanie, czyli Tatarzy, którzy przyjechali tam ponad 600 lat temu i się zasymilowali, jednocześnie kultywując swoją tradycję i religię.

Co jecie w czasie Ramadanu?

- Przede wszystkim trzeba się nawadniać i szybko uzupełniać cukier. Więc od razu pijemy mleko, w którym jest woda, wapno i tłuszcz. Między godz. 21 a 22 pijemy szklankę mleka i zjadamy kilka daktyli, czyli najbardziej energetycznych owoców na ziemi. Później modlimy się, chwilę odpoczywamy i między godz. 22 - 23 zaczynamy jeść. Możemy jeść do 2 w nocy. Później są modlitwy trwające w zależności od tego, ile mamy czasu, od godziny do pięciu godzin. W Ramadanie codziennie powinna być zupa i mięso np. drób, wołowina czy baranina. Porcja mięsa nie powinna przekraczać 30 - 40 gram. Najczęściej jemy zupę z soczewicy, która regeneruje krew i daje siłę. Jemy ryż, dobrze się trawi. Jemy bardzo dużo warzyw i zieleniny, sałat. Kuchnia jest różna, mówi się, że jest najbogatsza na świecie, bo skupia kilkadziesiąt krajów, od Indonezji i Malezji, największych krajów muzułmańskich, przez Turcję, Syrię, Egipt po Maroko. Najważniejsze w Ramadanie jest to, że zbieramy się razem. Codziennie w meczecie jest od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Śmiejemy się, żartujemy, modlimy, czytamy Koran, jemy wspólnie w imię Boga. Muzułmanie przez resztę roku czekają na Ramadan, mimo tego, że jest ciężko.

Dla przykładu: Stoi pan w korku, jest upał. Nie może się pan niczego napić, ani nawet zdenerwować. Za czym tu tęsknić?

- Ktoś zajeżdża mi drogę, już mam się na niego wydrzeć, ale działa "ramadanowa samokontrola", która działa jeszcze przez kolejne dwa miesiące. Mam przez miesiąc Ramadanu trening, który mi pokazuje, że umiem, że jeśli nie przestrzegam postu, to muszę sam wziąć za to odpowiedzialność. Skoro 30 dni mogłem nie palić, to mogę już nie palić wcale. W Ramadanie przenoszę odpowiedzialność tylko i wyłącznie na samego siebie. To działa. Przezwyciężanie samego siebie daje ogromną satysfakcję. Niech pan sobie wyobrazi 19 godzin bez jedzenia, picia, palenia, denerwowania się itd. Wieczorem siada pan z kolegami do wspólnej wieczerzy i wie pan, jaką pan czuje satysfakcję? Ogromną.

RamadanFot. Piotr Molecki / AG

Można schudnąć?

- To niestety tak nie działa, niektórzy tyją w Ramadan. Jedzenie nocą nie sprzyja chudnięciu.

Kiedy zadzwoniłem do pana pierwszy raz, ucieszył się pan, bo od jakiegoś czasu dziennikarze dzwonią tylko, żeby zapytać o kolejne zamachy i terrorystów.

- Niestety tak jest, czuję się ciągle wzywany do tablicy. Jestem jednym z przedstawicieli religii muzułmańskiej w Polsce, więc biorę na siebie odpowiedzialność.

I jak pan tłumaczy te zamachy?

- W każdych wiekach, w każdej religii byli nadinterpretatorzy i ekstremiści, którzy do swoich celów wykorzystywali religię. Z historycznego punktu widzenia nie dzieje się nic wyjątkowego. Chrześcijanie na początku istnienia mordowali na potęgę. Wybili przecież całą Aleksandrię, najbardziej światłe miasto na świecie. Nadużywanie religii zawsze kończy się rozlewem krwi. Od wieków nic się nie zmienia, każdy ekstremizm jest zły. Im więcej wiedzy, tym mniej ekstremizmu.

RamadanFot. Albert Zawada / AG

Czy Polska powinna się czegoś bać?

- Każdy rozsądny kraj powinien brać pod uwagę to, co dzieje się wokół i we wewnątrz granic. Polska zawsze była jednym z najbardziej szanowanych przez świat arabski i muzułmański europejskich krajów. Natomiast terroryści zabijają swoich braci i matki więc wszyscy powinni czuć się zagrożeni. Nie powinniśmy jednak wpadać w paranoję. Polska jest bezpieczna, służby wywiadowcze, mimo, że niedofinansowane, działają na najwyższym poziomie. Jeżeli, nie daj boże, zdarzy się jakiś zamach, to odwrotnie. Ksenofobiczne organizacje polskie mogą zaatakować polskich muzułmanów. Tego powinniśmy się bać bardziej niż terrorystów z ISIS.

A Polacy powinni się bać?

- Zdziwi się pan jak wielu muzułmańskich przyjaciół mają Polacy. I nic się nie dzieje. Problemy, które mamy są ludzkie, zwyczajne, nie spowodowane narodowością, czy religią.

Pytam w kontekście uchodźców, którzy niebawem pojawią się w Polsce.

- Załóżmy, że będzie ich nawet 70 tys. Czy mamy bać się uchodźców, bo uciekają przed wojną? Czy mamy bać się uchodźców, bo wśród nich są terroryści? Czy mamy bać się ich, bo zabiorą nam pracę i będą za dużo jeść? O co dokładnie pan pyta?

Przeciętny Polak najbardziej boi się, że wśród uchodźców mogą być terroryści.

- Pamięta pan jak w Japonii było tsunami? Jakby przyjechało do nas dwa miliony Japończyków, balibyśmy się ich?

Pewnie przyjęlibyśmy ich z otwartymi ramionami.

- A przecież mogą promieniować? Poza tym, to jeden z najbardziej krwawych narodów, wyrżnęli Chińczyków w pień. Mieli sarin i terrorystów. I to też jest inna "obca" kultura. Ale Japończycy mają silnego jena, my nic nie mamy, jesteśmy biedni i potrzebujemy waszej pomocy. Propaganda jest wielką siłą, kształtuje wyobrażenia i opinie.

Przeciętny Polak zapyta, dlaczego bogate kraje arabskie nie przyjmują uchodźców?

- Nie chcę być cyniczny, wystarczy spojrzeć na mapę. Bogate kraje arabskie mają 10 km na 15 km powierzchni, a reszta to niezamieszkałe pustynie.

A Egipt?

- Jeden z najbiedniejszych krajów na świecie przyjął kilkaset tysięcy Syryjczyków, tylko nie dał im obywatelstwa. Powtarzacie ciągle: bogaci Arabowie nie pomagają, bogate kraje nie przyjmują, a ja się pytam, jaką książkę, raport, opracowanie na ten temat przeczytaliście, żeby tak mówić? Kuwejt? Jest mały. Irak? Sami są uchodźcami we własnym kraju. Kto ma przyjąć? Jemen ma brać? Ma wojnę domową.

Arabia Saudyjska?

- Mają trzy procent powierzchni nadającej się do zamieszkania. Reszta to pustynia.

Jeśli nie mogą przyjąć, to dlaczego nie wspomogą finansowo krajów, które przyjmują?

- To jest dobrze zadane pytanie, ale kto powiedział, że nie pomogą? Kto z nimi usiadł do stołu i powiedział - pomóżcie nam w tym. Wszyscy próbują się wywinąć od takich rozmów. Pomocy odmawiają chrześcijanie, którzy mówią, że kochają świat i ludzi, ale mówią też, że ich na pomaganie nie stać. Pomagać powinniśmy nawet głodując w imię pomocy. Jezus nie mówił oddaj koszulę, ale z tych wyprasowanych, tylko oddaj ostatnią koszulę. Polski na to nie stać? A Egipt stać? Sudan stać?

RamadanZdjęcia archiwalne: http://mzr.pl/

Czyli wg pana Polska powinna poprosić Kuwejt, Emiraty Arabskie czy Arabię Saudyjską o pomoc w przyjmowaniu uchodźców? Brzmi to abstrakcyjnie.

- Nie powinna prosić. Wystarczy, że da jasny sygnał, że chce przyjmować. Od dwóch lat powtarzam, że gdybyśmy otworzyli drzwi na początku tej fali, mielibyśmy czas na porządną rekrutację, testy, szkolenia, przygotowanie ich do życia w cywilizowanych warunkach, a nie wpuszczać faceta, który nigdy w życiu nie widział odkrytej kobiety i dziwić się, że ją zgwałcił. Gdyby był wcześniej przeszkolony, uświadomiony, nigdy w życiu nie doszłoby do takich sytuacji. Dla niego kobieta w bikini jest jasną zachętą do seksu. Ci ludzi są z innego świata, nie można ich mierzyć naszą miarą.

Z drugiej strony, Zachód chce uwalniać kobiety, które przez całe życie chodzą w hidżabie.

- Niech będą i te w bikini i te w hidżabie.

Boimy się tych różnic kulturowych i tego, że jak uchodźcy już do nas przyjdą zaczną zamykać się w gettach.

- Ale to my ich w tych gettach zamykamy, przez to, że nie potrafimy ich przyjąć i przygotować do życia na naszych warunkach. W Warszawie jest bardzo wielu Arabów, od profesorów na uniwersytetach, po pracowników kebaba. Czy mieszkają w gettach? Nie, bo czują się tu bezpiecznie, jak u siebie. Dopiero, gdy poczują, że ich tu nie chcemy, zamkną się w gettach, jak we Francji czy w Belgii. Tam, gdzie problemy są zamiatane pod dywan, tam gnije. Mimo, że w Polsce jest bardzo wielu przeciwników przyjmowania uchodźców, to Polacy nie są rasistami. Boją się. Może dochodzić do ksenofobii, ale jeszcze nie do nienawiści. I to jest przestrzeń do zagospodarowania. Powinniśmy szkolić nie tylko przybyszów, ale też nas, gospodarzy.

RamadanZdjęcia archiwalne: http://mzr.pl/

Różnice kulturowe są ogromne i stąd ten strach, który przeradza się w ksenofobię i może przerodzić w nienawiść.

- Zdziwiłby się pan, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni, zwłaszcza Syryjczycy i Polacy. Wszystkie rolnicze kraje są podobne. Chłop to chłop, co w sercu to na ustach, zastaw się a postaw się. Oni też boją się obcych, tylko, że ich obcy już bombardują. Dla nich obcy to blondyn z błękitnymi oczami. To jest Amerykanin czy Europejczyk. Ale proszę spojrzeć szerzej, to Amerykanie stworzyli Mudżahedinów, żeby walczyć ze Związkiem Radzieckim. To Zachód stworzył Al-Kaidę i do niedawna finansował ISIS. Terroryzm jest najtańszą formą podbijania świata. Jeśli inwestowaliśmy w stworzenie tego potwora, to nie wystarczy, żebyśmy go tylko zgładzili, ale też pomogli jego ofiarom żyć w godnych warunkach. Nie ma jednej prawdy, jest tylko jeden Bóg.