Panowie, załóżcie koszulki. Centrum miasta to nie plaża nudystów

Problem wraca co roku. Gdy tylko przez Warszawę przewinie się fala upałów, panowie zrzucają z siebie ubrania. Golasa spotkamy na rowerze, ale i w knajpie, co już przestaje być smaczne, a widok mało apetyczny.

Panowie, topless jest dobry na plaży. Wy zaś lubicie robić na przekór. W mieście chodzicie półnago, nad Wisłą, zakopując się w piasku, preferujecie skarpety do kolan. W codzienne życie warszawiaków wkrada się w związku z tym nieporozumienie. Wy nie wiecie, jak się nosić, my nie wiemy, gdzie schować wzrok. Bo widok półnagiego gościa w restauracji sprawia, że robi się niesmacznie. Serio, nie jest to widok, którego jesteśmy spragnieni. Wy tego kompletnie nie potraficie zrozumieć. Udar od upału?

Panowie, nikt nie krytykuje waszych ciał, żeby była sprawa jasna jak słońce. Chodzi o fakt eksponowania ich w sytuacjach nieadekwatnych. Bądźcie chudzi, grubi, nieważne. Ale to jakoś opakujcie. Chociaż do talerza. A wy swoje. Na rowerze, podczas zakupów czy - co już naprawdę robi złe wrażenie - w komunikacji miejskiej. Parafrazując klasyka: wszystko widać, słychać i często, Boże uchowaj, czuć. Pada zatem zasadnicze pytanie - czego nie rozumiecie?

Nie chodzi się w centrum miasta, ani nawet na jego obrzeżach topless, tak jak się nie chodzi bez spodni i majtek. Tyle. Nie ma w tej żadnej filozofii.

Warszawa. Aleje Jerozolimskie.Fot. Robert Kowalewski / AG

Bez względu na to, gdzie macie zamiar się rozebrać - nie róbcie tego. Czy to we wspomniane restauracji, czy gdziekolwiek w mieście. Naprawdę, stojąc w kolejce po piwo, będąc w kleszczach dwóch piwny brzuchów, robi się, delikatnie mówiąc, dziwnie. O co ten dym, zapytacie. Przecież niejedna pani obejrzy się za prawdziwym samcem na ulicy, prawda? Prawda. Dlatego nie patrzą maślanymi oczyma na was. A, i skoro przy paniach już jesteśmy. One także, z ludzkiej potrzeby - też zrzuciłyby staniki. Ale kto to widział, aby kobita z gołymi cyckami latała po mieście. Nie to, co facet, prawda?

Panowie, nie jesteście pannami lekkich obyczajów. A te, obyczaje właśnie, utożsamiane są z pewną zbiorowością i to społeczeństwo narzuca jednostce, a nie na odwrót, pewien obyczaj. W kwestii chodzenia nago po mieście - nie szanujecie ich. Oczywiście pokazywanie torsu na Marszałkowskiej karane nie jest, ale przyzwoitości nie powinno się kontrolować za pomocą paragrafów. Każdy rozum ma, warto z niego korzystać.

Jazda na rowerze bez koszulki. Dobry obyczaj?S. Kamiński/AG

Mimo wszystko jest dobra strona tej sytuacji. Znikają skarpetki. Zostają sandały. To już jakiś plus.