Skończone dwa fakultety i zbyt niska emerytura. Właśnie stracił mieszkanie. "Mogę robić wszystko"

Pan Ryszard ukończył filozofię i filologię angielską. Ma 69 lat, nie jest w stanie utrzymać siebie i żony z jednej emerytury. Został bez pracy i bez dachu nad głową. Firma, w której pracował, nie wypłaciła mu pensji. Pan Ryszard prosi o pomoc w znalezieniu pracy.

Historię pana Ryszarda Skwarskiego opisał krótko Marek Bosak, który spotkał starszego mężczyznę w kościele przy placu Trzech Krzyży. Pan Ryszard okazał dyplom ukończenia studiów oraz dowód osobisty, żeby pan Marek uwierzył, że mówi prawdę.

Spodobało ci się? Polub nas

"Pan Ryszard nie miał postawy roszczeniowej, nie chciał ode mnie pieniędzy, wygląda na człowieka kulturalnego i wypowiada się ładną polszczyzną. Na koniec rozmowy poprosiłem o dowód osobisty - wszystko co opowiadał się zgadzało i brzmiało wiarygodnie. Z portfela wyjął też ksero dyplomu ukończenia studiów... Nie wierzę w przypadki więc proszę, udostępnijcie ten wpis" - napisał w poście Marek Bosak.

Postanowiliśmy skontaktować się z panem Ryszardem i wysłuchać jego historii. Wzruszyła nas ona do łez.

- Mam 69 lat, jestem na emeryturze, ukończyłem dwa fakultety, między innymi z filozofii na ATK. Później zrobiłem jeszcze licencjat z angielskiego. Z powodzeniem zajmuję się twórczością literacką. Pochodzę ze Szczecina, studiowałem w Warszawie, gdzie poznałem moją żonę. Przeprowadziliśmy się na Podlasie, gdzie pracowałem jako nauczyciel angielskiego. Powodziło nam się przez wiele lat. Miałem korepetycje, zajęcia zaoczne, ale jak zachorowałem na nieżyt krtani i musiałem zrezygnować z pracy, zrobiło się trudno. Gdy przeszedłem na emeryturę, była już katastrofa. Nie jesteśmy w stanie utrzymać się z jednej emerytury, żona jest bezrobotna. Samo ogrzewanie pochłania 1/3 mojej emerytury, a jeszcze dochodzą inne rachunki. Na Podlasiu nie mogłem znaleźć pracy, dlatego wyjechałem do Warszawy - opowiada Pan Ryszard.

Na stronie Miesięcznika w drodze znaleźliśmy notkę o panu Ryszardzie Skwarskim. Poza tym, że studiował filozofię chrześcijańską na ATK, jest autorem książki "Za zieloną kurtyną".

Pan Ryszard ma syna. - Robi doktorat z historii, jest bardzo utalentowany, pracuje dorywczo, żeby chociaż siebie utrzymać. Nam nie jest już w stanie niestety pomóc. Podobnie jak ja, jest humanistą, a z tym wykształceniem dziś bardzo ciężko - żali się pan Ryszard.

Pan Ryszard pracował przez dwa miesiące w firmie ochroniarskiej. Twierdzi, że firma nie wypłaciła mu pensji. - Niestety wszystko było "na gębę", ale będę jeszcze walczył, aby mi zapłacili. Nie chciałbym jednak wracać do tej pracy, to już nie te lata - wyznaje. - Później na słupach rozwieszałem ogłoszenia, bez skutku. Syn pomógł mi umieścić również ogłoszenie w internecie, ale póki co zero odzewu - zwierza się pan Ryszard.

Pan Ryszard do wczoraj wynajmował mieszkanie w Warszawie. Nie był w stanie jednak opłacić czynszu, więc był zmuszony opuścić lokum. U syna nie może się zatrzymać, ponieważ ten mieszka tam gdzie żona pana Ryszarda - na Podlasiu. Pozostaje mu jedno - dalej szukać pracy i spać w noclegowni, czego, jak mówi, nie życzy największemu wrogowi, lub wracać na Podlasie. Nie stać go jednak nawet na bilet powrotny...

Pan Ryszard jest zdrowy i chętny do pracy. Mówi, że może robić wszystko. Podkreśla, że świetnie pisze, zna język angielski (najchętniej uczyłby dzieci w wieku szkolnym), ma przygotowanie pedagogiczne, świetnie radzi sobie z dziećmi, jest jak twierdzi przez nie lubiany. I prosi o pomoc - delikatnie, nie narzucając się. Jeżeli jest gdzieś praca dla Pana Ryszarda - prosimy kontaktować się bezpośrednio z Panem Ryszardem - 518 673 839.

Po kilku godzinach od publikacji postu Marka Bosaka oraz naszego artykułu do pana Ryszarda odezwało się kilka osób z propozycją pracy ochroniarza - informację na ten temat umieścił na swoim profilu Marek Bosak.

"Drodzy znajomi i nieznajomi. Wielkie dzięki! Po czterech godzinach temat wygląda optymistycznie. Pan Ryszard dostał parę ofert pracy w firmach ochroniarskich. Jeżeli więc macie coś takiego, to już nie dzwonicie do niego. Odezwało się też kilku prawników ws. obecnego pracodawcy. Ws. mieszkanka - jeżeli zapłaci, to będzie mógł w nim zostać. Jeżeli macie inne oferty pracy to PISZCIE DO MNIE na PW. Mam wrażenie, że ilość telefonów go lekko przytłoczyła :) Kluczowe jest żaby wrócił do pracy szybko, bo musi zapłacić za mieszkanie" - czytamy w poście.