"Dlaczego nikt się nie zatrzymał?? Dlaczego nikt nie pomógł??" Ten list powinien przeczytać każdy

Do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Józefowie przyszedł list. Kobieta opisuje w nim sytuację, która ją spotkała na drodze. List jest tak poruszający, że schronisko zdecydowało się opublikować go na swoim fanpejdżu. My postanowiliśmy zrobić to samo bo - jeśli przeczytanie tych kilkunastu zdań zmieni myślenie choćby jednej osoby, to wiem, że warto na pewno - pisze autorka listu, a my się pod nim podpisujemy.

Pisownia oryginalna. Autorką listu jest Magdalena Gutowska.

Spodobało ci się? Polub nas

''To będzie post z serii tych, które nie zbierają setek, ani nawet dziesiątek lajków, ale i tak wierzę, że warto. Jeśli przeczytanie tych kilkunastu zdań zmieni myślenie choćby jednej osoby, to wiem, że warto na pewno.

Do napisania tego postu skłoniła mnie dzisiejsza sytuacja, choć nie pierwsza, a nawet na pewno nie ostatnia. Wracając do domu z pracy i ciesząc się, że już za kilka minut będę w domu, na przeciwległym poboczu mignęła mi sylwetka leżącego psa.

Przede mną masa samochodów, za mną jeszcze więcej, z naprzeciwka tak samo sznur wracających do domu - godziny szczytu.  I jak zwykle, pierwsza myśl: cholera, kolejny potrącony pies. Druga myśl: pewnie już nie żyje, a ja nie bardzo mam jak zjechać z drogi, jadę dalej. Trzecia myśl: a jeśli żyje, ale kona w agonalnym stanie, czekając na pomoc?

I skończyło się jak zawsze: zawróciłam, zjechałam, zatrzymałam się, światła awaryjne, spacer do psa. Jemu już niestety pomóc nie mogłam, nie żył pewnie kilka- kilkanaście godzin. Ale jego ciało nie było zmasakrowane.

I tu pojawiają się kolejne myśli - co wydarzyło się te kilka, godzin temu? Dlaczego nikt się nie zatrzymał?? Dlaczego nikt nie pomógł?? A może ktoś się zatrzymał, ale już nie mógł nic zrobić tego nie wiem, ale wiem jak wiele z psów i kotów kona na poboczach lub w przydrożnych rowach dlatego, że komuś za bardzo się spieszyło, żeby zatrzymać auto i udzielić pomocy.

Czasami faktycznie, potrącone zwierzę umiera od razu lub chwilę po uderzeniu, ale bardzo często, szczególnie w takim miejscu jak to dzisiejsze, gdzie samochody nie mają możliwości rozwinąć zawrotnej prędkości, zwierzak nie umiera od razu. Często ma ogromne urazy wewnętrzne, ale żyje. Żyje, ale umiera w męczarniach.

Zapamiętajcie, że zasranym obowiązkiem każdego, kto potrąci zwierzę, jest zatrzymanie się i w miarę możliwości udzielenie mu pomocy lub zadzwonienie po odpowiednie służby - tu Straż Miejska lub Policja. To nie jest wymysł mojego sumienia, ani przerośniętej empatii, to obowiązek prawny wynikający z Ustawy o Ochronie Zwierząt.

Prawo prawem, każdy wie jak jest, ale tu mój apel, i sedno całej sprawy:

Jeśli potrącisz zwierzę, ZATRZYMAJ SIĘ! Wyjdź z samochodu, oceń sytuację i udziel mu pomocy, zadzwoń po Straż Miejską lub sam zawieź zwierzaka do weterynarza. Ale nie zostawiaj go na środku jezdni lub na poboczu! (ja wiem, że bardzo często takie wypadki są z winy ludzi, którzy nie upilnowali swojego pupila, ale to już zupełnie inne przemyślenie).

Jeśli widzisz na poboczu potrącone zwierzę, ZATRZYMAJ SIĘ, wyjdź z samochodu i sprawdź czy możesz pomóc. Wystarczy spojrzeć z bliska i już wiemy, czy ten pies lub kot żyje, czy nie. Nie musisz go dotykać. Jeśli nie żyje, możesz wrócić do samochodu i pojechać dalej, ale jeśli masz szansę pomóc TO POMÓŻ!

Nie raz spóźniłam się w jakieś miejsce, czy na umówione spotkanie, właśnie przez taki nieplanowany postój, ale wiem, że było warto. Taki mam system wartości.

Ludzie, obudźcie się! Zacznijcie myśleć! Przecież większość z nas ma w domu psa lub kota i wiecie, że te zwierzaki czują, prawda?

Bądźcie tym jednym na tysiąc, który się zatrzyma. Bądźcie dobrzy dla tych najbardziej bezbronnych. A może kiedyś to Twój pies lub kot zostanie potrącony? Mam nadzieję, że wtedy znajdzie się ktoś, kto się zatrzyma .

Wierzę w to i wiem, że dobro wraca ''