Absolwenci tej szkoły dostają świetnie płatną pracę w 190 krajach na świecie. Poznajcie Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

- Mój absolwent, bez licencji powinien dostać na rękę 3 tys. euro, do tego hotel przy lotnisku i całodobowe wyżywienie, czyli średnio ok. 5 tys. euro. Tyle jest wart. Ale to nie są duże pieniądze, bo kiedy zrobi licencję, jego zarobki podskoczą o 60 proc. albo nawet dwa razy. A i tak 85 proc. moich absolwentów idzie na studia - mówi Ryszard Szczepański, dyrektor Zespołu Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie.

Z sufitu, tuż nad głową zwisa model awionetki. Pan dyrektor częstuje wodą, żartuje, żeby mi się od niej żaby w brzuchu nie zalęgły. Po godzinie okaże się, ze to jedno z najciekawszych spotkań w mojej dziennikarskiej pracy.

Ryszard Szczepański, dyrektor Zespołu Szkół im. Bohaterów Narwiku w WarszawieRyszard Szczepański, dyrektor Zespołu Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

- Powiem panu szczerze - ta szkoła jest przerąbana - zaczyna Szczepański. - Matematyka, angielski, fizyka na najwyższym poziomie, od pierwszej do czwartej klasy. Jakby się pan przeszedł po szkole, to by pan zobaczył, że niektóre dzieciaki już łysieją, inne siwieją. To stres wywołany nauką i szkoleniem na pilota szybowcowego lub samolotowego. - mówi.

W skład Zespołu Szkół im. Bohaterów Narwiku wchodzą dwie szkoły: 84 Liceum ogólnokształcące (które jest oczkiem w głowie dyrektora Szczepańskiego) i 9 Technikum Lotnicze. W technikum szkoli się: techników awioników, techników mechaników lotniczych oraz techników informatyków. Od zeszłego roku powołano też klasę dla techników mechaników śmigłowcowych. Tej szkoły nie kończą fachowcy, doświadczenie jeszcze muszą zdobyć, ale są tak nabici wiedzą, że bez trudu poradzą sobie na światowych rynkach pracy.

- Jesteśmy jedną z nielicznych w Polsce szkołą ponadgimnazjalną posiadającą CERTYFIKAT PART-147. W skrócie wygląda to tak, że uczymy tak, jak na zachodzie czy w USA - tłumaczy dyrektor. - Przez  6-7 lat byliśmy traktowani jako eksperyment nasze programy kolidowały z programami w Polsce. U mnie np. przedmiot język polski ma ten sam wymiar godzin co w innych szkołach, ale nie jest na pierwszym miejscu pod względem godzin bo główny nacisk kładziemy na matematykę. Od czterech lat mamy na to zgodę od Ministerstwa Edukacji, jesteśmy legalnym odszczepieńcem, pracujemy na własnych autorskich programach. Stworzyliśmy Stowarzyszenie Szkół Lotniczych, żeby móc wywierać presje na rządzących. Ale przede wszystkim mamy doskonałe wyniki. W zeszłym tygodniu dostaliśmy od pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy odznaczenie "Szkoła Sukcesu" - mówi dyrektor Szczepański.

Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w WarszawieZespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

Dyrektor opowiada mi m.in. o współpracy warszawskiej szkoły z moskiewskim Technikum Oprzyrządowania Kosmicznego przy Uniwersytecie Handlowo-Ekonomicznym, o wymianach młodzieży i efektach tych spotkań.

- Podsumowanie współpracy odbyło się na telemoście Warszawa-Moskwa, w której uczestniczyli przedstawiciele ambasad, kosmonauci polscy i rosyjscy przedstawiciele władz miejskich i oświatowych oraz przemysłu lotniczego. - opowiada dyrektor Szczepański. - Głównym przesłaniem tej współpracy było to, że młodzież rosyjska i polska nie różnią się swoimi poglądami. Ich priorytetem jest dobrze się wykształcić, pożenić się, mieć mieszkanie, dobra pracę i żeby ich było stać pojechać na dwa tygodnie z rodziną nad morze i dwa tygodnie w góry. Żaden z tych młodzieńców i dziewcząt nie chce być ani prezydentem, ani premierem. Dlatego mówiłem na tym spotkaniu - jak najdalej od polityki! To my nakręcamy tę spiralę, a młodzież żadnej wojny z Rosją nie chce. - relacjonuje dyrektor Szczepański.

Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w WarszawieZespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

Ale polityki nie da się pominąć, także w naszej rozmowie. Dyrektor stanowczo podkreśla, że według niego "oświata nie powinna mieć barw".

- Przyjmując nauczycieli do pracy zawsze mówię, że nie interesują mnie ich poglądy polityczne i, że polityki ma w szkole nie być. - zastrzega dyrektor. - Natomiast podkreślam też, że rok szkolny rozpoczyna się i kończy mszą w kościele. Mamy w szkole aż 12 różnych wyznań i co ciekawe np. Świadkowie Jehowy chodzą na religię. I mówię im, że nie muszą, że z tego co wiem, to nawet nie mogą przebywać w pomieszczeniu z krzyżem. A oni na to, że krzyż im nie przeszkadza, że chcą chodzić, żeby poznać - dodaje.

-A etyki w szkole nie ma? - pytam.

- Mamy i to na wysokim poziomie. Nasz nauczyciel skończył studia u Jezuitów. Na etyce dzieciaki uczą się: na czym polega judaizm, na czym islam, a nawet hare kryszna. Poznają wszystkie religie, bo wychodzimy z założenia, że w XXI wieku nie wolno wypowiadać się o nieswojej religii nie znając jej podstaw. Młodych jest łatwo podburzyć, oni słuchają tych naszych mądrych "motorów" opinii publicznej, którzy mówią, żeby na granicach ustawić erkaemy i strzelać do uchodźców. Mam także takich uczniów, którzy mają skrajne poglądy, słuchają tego i łykają, jak pelikany. I mówię im: no dobra cwaniaczki! Myślicie, ze jesteście tacy mądrzy? Chciałbym zobaczyć tych mądrych Polaków, jak będą strzelać do kobiet i dzieci. Ja nie mówię, że ja chcę uchodźców w Polsce. Tu trzeba siąść i się zastanowić, bo może trzeba sobie coś od gęby odjąć i im jakoś pomóc? Nie, że dawać pieniądze i socjal, ale jak się np. skończy wojna w Syrii, to wysłać tam naszych inżynierów, nauczycieli, lekarzy. Jak im pomożemy odbudować ich ojczyznę, to na pewno nie będą chcieli siedzieć w naszych "zachodnich gettach". Teraz imigranci po prostu nie mają do czego wracać, ich miasta i cały kraj jest zniszczony - mówi dyrektor Szczepański.

Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w WarszawieZespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

Ciężko mu przerwać, nie daje dojść do głosu. Opowiada o tym, że w ramach zajęć pozalekcyjnych uczniowie szkolą się na pilotów szybowcowych i samolotowych i otrzymują licencji turystycznej PPLA. Absolwenci oprócz tytułu technika awionika lub mechanika lotniczego mogą uzyskać licencję Part 66, która mówiąc w skrócie - pozwala zdobyć pracę w 190 krajach na świecie. Licencja potwierdza kwalifikacje w tych krajach.

- Szkoła współpracuje z pracodawcami w zakresie organizacji praktycznej nauki zawodu - tłumaczy Szczepański. - Mamy podpisane umowy partnerskie z: LOT Aircraft Maintenance Services - LOT AMS - (kształcenie średniego technicznego personelu lotniczego); Central European Engine Services Sp. z o.o. - (obsługa silników lotniczych); LineTech Aircraft Maintenance - (obsługa liniowa statków powietrznych); General Aviation w Góraszce, Aeroklub PLL LOT, Aeroklub Warszawski - (obsługa małych samolotów i śmigłowców). Współpraca układa się wzorcowo, choć jak to w życiu są tez małe zgrzyty, związane z zarobkami. Moi absolwenci kończąc szkołę zarabiają w firmach 2,5-3,0 tys. zł. To całkiem nieźle, ale w momencie uzyskania licencji ich zarobki gwałtownie nie wzrastają i zaczynają wyjeżdżać w świat. W maju, jak co roku przyjeżdżają do szkoły łowcy talentów z Air France, Ryanaira, Lufthansy i innych linii lotniczych i podkupują moich absolwentów, oferując im świetną pracę. Nie jestem "handlarzem", nie handluję nimi, ale wzywam rodziców i mówię im, że jeżeli chcą "sprzedać" dzieciaka to niech wiedzą ile ten dzieciak jest wart. Znam warunki i wiem ile się zarabia w Niemczech i innych krajach UE, dlatego mówię szczerze. Mój absolwent bez licencji powinien dostać na rękę 3 tys. euro, do tego hotel przy lotnisku i całodobowe wyżywienie, czyli średnio ok. 5 tys. euro. Tyle jest wart. Ale to nie są duże pieniądze, bo kiedy zrobi licencję, jego zarobki podskoczą o 60 proc. albo nawet dwa razy. Ale i tak 85 proc. moich absolwentów idzie na studia. Ale zanim wyruszą w świat muszą się jeszcze wiele nauczyć. Prócz teorii, młodzi przechodzą przez wszystkie etapy pracy mechanika. Zaczynają od podstaw, w drugiej klasie poznają frezarki, tokarki, uczą się wiercić, nitować spawać, ciąć i wyginać blachę. Dopiero w trzeciej klasie zostają dopuszczeni do samolotów i praktyki odbywają w LOT AMS, LINETECH i innych organizacjach lotniczych.

Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w WarszawieZespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie

- Nasze dzieciaki muszą być "nadzdrowe" bez lęku wysokości. Podam panu przykład, naprawa w samolocie Boeing odbywa się na wysokości trzeciego piętra, to jest bestia, do silnika pan wchodzi i nie musi się schylać - mówi dyrektor.

- Słyszałem od matki jednego z pańskich uczniów, że organizowaliście spotkanie z ministrem Antonim Macierewiczem. Czy to prawda? - pytam dyrektora Szczepańskiego.

- Pana ministra poznałem osobiście na jednej z uroczystości, to przeuroczy człowiek. - śmieje się Szczepański. - Na spotkaniu zaprosiłem go do odwiedzenia naszej szkoły np. pod pretekstem wykładu na temat przemysłu zbrojeniowego, sił powietrznych oraz armii. To spotkanie jeszcze się nie odbyło, dlatego nic mi nie wiadomo o kontaktach naszej młodzieży z panem ministrem, tym bardziej w szkole. Nasi uczniowie nabywają kwalifikacje awionika, mechanika oraz pilota i zrozumiałe jest to, że część młodzieży wybierze karierę w siłach zbrojnych, gdyż mechaników i pilotów nigdy nie jest za dużo. Na temat katastrof lotniczych nie chcę się wypowiadać, od tego są odpowiednie komisje.

W prywatnej rozmowie zdradza mi jednak, jakie jest jego zdanie na temat katastrofy smoleńskiej. Obiecuję mu, że zachowam to dla siebie.

Pod szkołą spotykam innych maturzystów. Są już po próbnym egzaminie. Pytam o refleksje, plany na przyszłość. Niczego się nie boją, są pewni siebie, widzę że poszło im dobrze, czuję, że znają swoją wartość. Pytam o dyrektora Szczepańskiego.

- Dyrektor? Specyficzny jest. - mówi jeden z młodych lotników. - Ala krzywdy nam nie da zrobić - dodaje.

Więcej o:
Skomentuj:
Absolwenci tej szkoły dostają świetnie płatną pracę w 190 krajach na świecie. Poznajcie Zespół Szkół im. Bohaterów Narwiku w Warszawie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX