Koniec z "final calls" na lotnisku Chopina. "Nie będziemy już wzywać spóźnialskich pasażerów"

Od poniedziałku koniec z "final calls" - nie bedziemy już wzywać spóźnialskich pasażerów. Zostają tylko komunikaty na ekranach - poinformowało na Twitterze Lotnisko Chopina. Lotnisko Chopina od poniedziałku dołączyło do grona portów lotniczych, które ograniczają do niezbędnego minimum ilość komunikatów akustycznych słyszalnych w strefach publicznych portu.

Spodobało ci się? Polub nas

Komunikatem akustycznym był również ten informujący spóźnialskich pasażerów o ich locie. Tzw. final call (ostatni dzwonek) również nie będzie się już pojawiał na lotnisku. Poinformowało o tym lotnisko na swoim Twitterze.

OkęcieTwitter

Niezrozumiałe, nakładające się na siebie dźwięki z głośników, przywołujące na myśl pamiętną scenę z komedii Stanisława Barei "Miś", w której pani czytająca lotniskowy komunikat po angielsku wkłada sobie do ust kartofle, aby podkreślić pseudo-amerykański akcent - to już przeszłość - poinformowało kilka dni temu Lotnisko Chopina na swoim profilu na Facebooku.

Podobnie jak na lotnisku Londyn-City oraz portach w Bristolu, Barcelonie czy w Helsinkach pasażerowie w Warszawie poczują pozytywne efekty ciszy na ich samopoczucie i zachowanie.

Zamiast komunikatów głosowych podawanych przez system nagłośnieniowy lotniska, komunikaty będą prezentowane na wyświetlaczach systemu informacji lotniskowej FIDS. Zachęcamy pasażerów do zwracania uwagi na informacje wyświetlane na monitorach dostępnych wzdłuż całej drogi od stanowisk kontroli bezpieczeństwa aż do gate'ów i zwracania bacznej uwagi na godzinę zakończenia boardingu swojego samolotu.

- W przypadku "silent airport" sprawdza się reguła, że mniej znaczy lepiej. Ograniczenie ilości ogłoszeń emitowanych przez głośniki, a zarazem ograniczenie ich słyszalności do stref, do których się odnoszą, zwiększy wrażliwość pasażerów na nie. Spersonalizowany, wyraźny komunikat ogłaszany w rzadszych interwałach zwróci uwagę właściwej grupy odbiorców, zamiast rozpraszać wszystkich pasażerów i zaśmiecać przestrzeń zbędnym hałasem - objaśnia zastępca dyrektora lotniska, Radosław Paruzel.