Dwudziestominutowy blok reklam na poranku filmowym dla dwulatków! "Reklamy są konieczne" [TATA W MIEŚCIE]

Kiedy Polsat wyciszył końcówkę oskarowego "Życia Pi", żeby puścić reklamy myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. A jednak. W jednym z warszawskich kin, dwulatkom przed porankiem filmowym zafundowano dwudziestominutowy blok reklamowy. - Wśród reklam samochodów, jakichś produktów szkolnych, plansz reklamowych, zapowiedzi bajek i produktów świątecznych, zabawek dla dzieci, była też zapowiedź spektaklu "Czarodziejska Góra" w teatrze Syrena, czarno - biała, głośna, dość niepokojąca muzyka, trzęsący się obraz. Widziałam, że dzieci się trochę tego wystraszyły, ale to był dopiero początek. Blok reklamowy trwał dokładnie 20 minut! - opowiada mama Kosmy. A co? Nie można? Ważne, żeby hajs się zgadzał.

Spodobało ci się? Polub nas

Choć Kosma jest jeszcze mały (ma 15 miesięcy), lubi oglądać bajki. Woli książeczki, ale ma też swoje ulubione kreskówki ("Masza i Niedźwiedź") i przed ekranem spędza 15 - 20 minut dziennie, później zaczyna się nudzić. I dobrze, jeszcze się chłopak w życiu nasiedzi.

Mimo to postanowiliśmy z Ewą (mamą Kosmy) wybrać się na pierwszy w jego życiu poranek filmowy do kina. Niestety, ostatecznie do kina z synkiem wybrała się sama Ewa, ja musiałem zająć się zaległą robotą. Ale i tak oboje przeżywaliśmy to wyjście. Miał być pierwszy popcorn, dzieciaki i super bajeczki. Wyszedł klops. Ostatecznie, Kosma nawet do bajek nie doczekał, ale od początku.

Kino PrahaFot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Wybraliśmy kino Praha, lubimy je i jest niedaleko. Skusił nas też opis "Praha dzieciom" to "nowa odsłona weekendowych poranków" dla dzieciaków w wieku od 2 do 12 lat. Kosma, co prawda dwóch lat jeszcze nie ma, ale chcieliśmy spróbować. Niech się chłopak przyzwyczaja, że kino to świetna sprawa.

- Mały widz jest najbardziej wymagającym odbiorcą - czytamy w opisie - dlatego Kino Praha oprócz premierowych tytułów specjalnie z myślą o najmłodszych wprowadza nowy blok bajek, zatytułowany "Mini Praha". W każdy niedzielny poranek od godz. 10:30 na widzów w wieku od 2 lat czekają 50 minutowe odcinki, m.in. takich seriali jak: "Tree Fu Tom" czy "Przygody Słoniczki Elli", "Dinopociąg" oraz "Agatka". Po seansie nie zabraknie fascynujących warsztatów.

screenscreen

Brzmi super, jak się mały znudzi, to po prostu trzeba będzie wyjść z kina i tyle, ale warto sprawdzić.

- W kinie byliśmy kwadrans przed czasem - opowiada Ewa - Fajnie, bo przed seansem przygotowano kącik dla dzieciaków, stoliki, krzesełka, każde dziecko dostało kolorowankę, kredki, zabawki w wielkim koszu, regał z książeczkami. Mały był zachwycony, jak też. Byli animatorzy, którzy się dziećmi zajmowali, rodzice mogli chwilkę odpocząć, profeska. Punktualnie o 10:30 weszliśmy na salę, prócz nas ok. 30 dzieciaków w różnym wieku z rodzicami. No i  się zaczęły...reklamy. Trochę się zdziwiłam, nie spodziewałam się bloku reklamowego dla dwulatków, ale cierpliwie czekałam aż się skończą. Wśród reklam samochodów, jakichś produktów szkolnych, plansz reklamowych, zapowiedzi bajek i produktów świątecznych, zabawek dla dzieci, była też zapowiedź spektaklu "Czarodziejska Góra" w teatrze Syrena, czarno - biała, głośna, dość niepokojąca muzyka, trzęsący się obraz. Widziałam, że dzieci się trochę tego wystraszyły, ale to był dopiero początek. Blok reklamowy trwał dokładnie 20 minut! Kosma był już tak znudzony i zdenerwowany, że musieliśmy wyjść z kina, zanim zaczęły się bajki. Nie wiem, jak inni rodzice, ale ja byłam wściekła, gdybym wiedziała, że te reklamy będą tyle trwały, przyszłabym później. Bilet na poranek kosztował 15 zł - kończy Ewa.

DLOWRFot. Kamila Kubat / Agencja Gazeta

Nie no, świetnie! Skoro Polsat może wyciszać oscarowy film i w ostatnich sekundach zamiast bohatera puścić lektora zapowiadającego kolejne super hity, to trzeba dwulatki do reklam przyzwyczajać. Co tam bajeczki, ważne żeby hajs się zgadzał!

O komentarz poprosiliśmy pracowników kina.

-  Reklamy niestety muszą być - mówi Nikoletta Mańkowska z działu marketingu i promocji kina Praha. - Od dawna walczę, żeby ich nie było, nie tylko przed porankami, ale i na seansach dla mam z dziećmi. Wie pan, to jest kino, tu tak jak w telewizji reklamy są konieczne. Mamy zobowiązania, umowy podpisane i nic na to nie poradzimy - kontynuuje Mańkowska, a mnie już krew zalewa. Pytam, jaki jest sens katowania dwulatków dwudziestominutowym blokiem reklamowym? Pani Nikoletta zapewnia, że mnie rozumie, że wielokrotnie apelowała do kierownika, ale bezskutecznie, bo "umowy, zobowiązania". - Nie będę panu tłumaczyć jakie umowy i z kim - kontynuuje. - Byłam ostatnio w Multikinie i widziałam tę samą reklamę trzy razy, więc mnie jako widza też okropnie to denerwuje - mówi.

- Ale dorosły jest na to przygotowany i wie, czego się może przed filmem spodziewać. Dwulatek tego nie zniesie, tylko się wkurzy - tłumaczę.

- Mogę tylko pana za to przeprosić, ale reklam nie możemy przestać puszczać - zapewnia Mańkowska.

Kino PrahaFot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Proszę więc o połączenie mnie z kierownikiem lub chociaż o podanie numeru telefonu. Na stronie go nie znajduję.

- Nie ma też takiej potrzeby, żeby pan osobiście z kierownikiem rozmawiał - mówi Mańkowska z dziełu promocji kina - Może pan maila z zapytaniem napisać, numeru podać nie mogę.

- Dlaczego?

- Ponieważ tak to się odbywa. Strasznie mnie pan męczy, a ja już tyle razy panu odpowiedziałam negatywnie. Tłumaczę, że kierownik powiedziałby panu dokładnie to, co ja- kończy rozmowę pan Nikoletta.

Łoł! Grubsza sprawa z tym kinem. Dzwonię ponownie do kierownika zmiany, dowiaduję się, że szef będzie za godzinę. Po godzinie dzwonię jeszcze raz, szefa nie ma. Po kilku próbach w końcu się udaje połączyć.

- Sprawdzę, ale nie wydaje mi się, żebyśmy tyle reklam puścili - mówi Łukasz Szewczak, kierownik kina Praha - Blok reklamowy zmienia się co tydzień. Przyznaję, że ostatniego nie widziałem. Proszę o cierpliwość, obejrzę, sprawdzę i całą sprawę skomentuję. - zapewnia i obiecuje, że odpowiedź otrzymam najpóźniej do jutra do godziny 12. Tłumaczy, że muszę czekać aż tak długo, bo jest bardzo zajęty, repertuar układa i żebym cierpliwie poczekał.

Wysyłam maila z pytaniami (m.in. czy konieczne jest puszczanie tak długiego bloku reklamowego przed porankami dla najmłodszych dzieci? czy ktoś oglądał te reklamy zanim zostały puszczone?)i czekam cierpliwie na odpowiedź. W międzyczasie sprawdzam, jak jest w innych warszawskich kinach: Wisła, Iluzjon, Muranów - nie ma reklam przed porankami dla dzieci. W sieci kin Multikino (Złote Tarasy, Ursynów, Targówek) reklamy są, ale maksymalnie pięciominutowe.

Do południe następnego dnia, zgodnie z zapewnieniami kierownika, odpowiedzi nie dostaję. Dzwonię, kierownik przeprasza, tłumaczy, że wypadki losowe sprawiły, że nie zdążył przygotować komentarza i prosi o czas do końca dnia. Po godzinie dostaję odpowiedź:

- Dziękujemy za wszystkie uwagi jakie od Pana otrzymaliśmy, Pana zdanie jest dla nas bardzo ważne dlatego dołożymy wszelkich starań, aby kolejna Wasza wizyta w naszym kinie wiązała się tylko i wyłącznie z miłymi wspomnieniami. Za wszelkie niedogodności najmocniej przepraszamy.

Przeprosiny przyjęte.