Kto się kryje za głosem z Dworca Centralnego? "Pociąg relacji Warszawa Centralna..."

40 lat minęło jak jeden dzień... Dworzec Centralny został otwarty dla podróżnych dokładnie w 1975 roku. 5 grudnia obchodzi urodziny. Z tej okazji rozmawiamy z pracowniczkami dworca, których głos każdy doskonale zna. Dzięki wypowiadanym przez nich codziennie komunikatom podróżni wiedzą, z jakiego peronu odjedzie ich pociąg, czy jest opóźniony oraz jak bardzo. Jak dokładnie wygląda praca megafonistek z Dworca Centralnego?

Spodobało ci się? Polub nas

Jak to się stało, że są panie megafonistkami na Dworcu Centralnym?

Ewelina: Rok temu zobaczyłam, że kogoś takiego szukają i pomyślałam, że być może mój głos się nada. Wzięłam udział w rekrutacji i się udało.

Hanna: Ja podobnie, tylko 13 lat wcześniej. (śmiech)

Jak wygląda rekrutacja na megafonistkę?

Ewelina: Moim zadaniem było przeczytanie komunikatów w języku polskim i angielskim. Sprawdzali dykcję, prędkość czytania. Wydaje się, że to takie proste, ale za pierwszym razem to był ogromny stres. Nie można czytać za szybko, trzeba każde słowo ładnie, ale wyraźnie wypowiedzieć.

Pamiętają panie swój "pierwszy pociąg"?

Hanna: Ja pamiętam swój pierwszy dyżur. To był ogromny stres. Myślałam sobie: O matko święta, żeby tylko ludzie zdążyli i pojechali.

Ewelina: Moja pierwsza zapowiedź dotyczyła pociągu relacji Łódź-Warszawa. Na szczęście była jedną z łatwiejszych, bo był to pociąg, który w Warszawie kończył bieg.

Megafonistki z Dworca Centralnego Hanna i Ewelina/ metrowarszawa.pl

Dlaczego łatwiejsza?

Ewelina: Bo to właściwie tylko jedno zdanie, np.: pociąg TLK Łęcka ze stacji Łódź Kaliska do Stacji Warszawa Wschodnia wjedzie na tor taki i taki przy peronie takim a takim. I koniec. Trudniej jest z pociągami, które dopiero wyruszają w drogę. Trzeba wymienić nie tylko nazwę i cel podróży, ale i wszystkie zestawienia wagonów, w jakim sektorze, jaki wagon się zatrzymuje, itd. Trzeba się bardzo pilnować, żeby się nie pomylić. Na początku miałam przygotowaną kartkę ze wszystkimi pociągami, które mam zapowiedzieć, żeby się nie pogubić. Byłam cała czerwona ze stresu!

Zdarza się pomylić?

Ewelina: Zdarza się, kiedy na przykład jestem w trakcie zapowiadania jednego pociągu, ale już myślę o następnym i pewne informacje pochodzące z obu komunikatów mi się zlewają. Na przykład zdarzyło mi się powiedzieć, że Express Intercity z Warszawy do stacji Sulejówek-Miłosna. Nie ma takiego pociągu. (śmiech)

I co, przepraszacie?

Ewelina: Mówi się - Uwaga sprostowanie i powtarza się komunikat, ale bez błędu. Nie można od siebie przepraszać. Tu na wszystko jest gotowy schemat.

Wypowiadają panie jeden komunikat za drugim. Skąd panie wiedzą, który pociąg zapowiedzieć albo który jest spóźniony?

Hanna: Cały czas jesteśmy w kontakcie z dyżurnym ruchu, który informuje nas o wszystkich opóźnieniach i zmianach. Najbardziej pomocna jest specjalna tablica, na której widnieją wszystkie tory i perony. Jak pociąg zbliża się do dworca z określonej strony, albo z zachodniej albo ze wschodniej, to zapala się przy nim lampka. Wtedy wiemy, że mamy zapowiedzieć, że do stacji Warszawa Centralna zbliża się określony pociąg. W ciągu maksymalnie pięciu minut powinien dotrzeć na peron. Pomagają nam również monitory, które mamy przed oczami - na pierwszym mamy rozkład jazdy, na drugim podgląd na perony, na trzecim system wspomagania dyżurnego ruchu oraz rozkład jazdy wraz z torami i peronami, a na czwartym teksty, które są puszczane z syntezatora.

Iwony?

Ewelina: Tak się podobno nazywa ten głos.

Megafonistki z Dworca Centralnego Syntezator "Iwona"/ metrowarszawa.pl

Czyli niektóre komunikaty wypowiadają panie, inne "lecą z automatu"?

Ewelina: Tak, my zapowiadamy wszystkie kwestie dotyczące pociągów. Z syntezatora puszczane są wyłącznie zapowiedzi, które przez jakiś czas się nie zmieniają, chociażby na temat komunikacji zastępczej do Małkini czy Białegostoku albo o tym, że z powodu remontu na linii średnicowej zmienił się rozkład określonych pociągów linii podmiejskich. Wcześniej wpisujemy treść tego komunikatu do syntezatora i puszczamy go co kilkanaście minut.

Czyli Iwona na razie nie odbiera paniom pracy?

Hanna: Na razie jeszcze nie stworzyli tak idealnego urządzenia, które mogłoby zastąpić człowieka, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w przyszłości. Na razie czujemy się potrzebne.

Widzę, że mają panie również podgląd na to, co dzieje się na peronach. Jakieś ciekawe sceny udało się zarejestrować?

Hanna: Czasem przerażające, zwłaszcza jak ludzie, którzy się spóźnili, próbują dogonić pociąg. Wtedy zaciskamy zęby i modlimy się, żeby nic się nie stało.

Ewelina: Zdarza się, że ktoś wejdzie na tory i strażnicy z kolei go próbują stamtąd usunąć. Ale są też przyjemniejsze. Pamiętam, jak na peronie czekała na pociąg Ewa Kopacz i w ciągu kilku sekund zebrał się wokół niej cały tłum.

Zapytam o to, co podróżnych najbardziej frustruje. Opóźnienia pociągów. Panie je zapowiadają, dużo tego jest?

Ewelina: Sama się zdziwiłam, że tak mało. Naprawdę coś poważnego musi się stać, żeby pociąg miał spore opóźnienie.

A takie kilkuminutowe? Mam wrażenie, że często się o takich opóźnieniach w ogóle nie informuje...

Ewelina: Jeśli pociąg ma opóźnienie do pięciu minut i nie jest z tym związana żadna zmiana toru czy peronu, to rzeczywiście jest tak, że często się o tym nie mówi. My również często dopiero po kilku minutach dowiadujemy się, że pociąg ma jakieś opóźnienie. Natomiast, jeśli zwiększa się ono do kilku, kilkunastu czy więcej minut, to zawsze informujemy o tym podróżnych.

Hanna: Same wiemy, jak to jest być po tej drugiej stronie, czyli stać na peronie i czekać na pociąg. Więc naprawdę bardzo nam czasem przykro, jak widzimy, że ludzie stoją i czekają na pociąg po kilka godzin.

Zdarzają się jeszcze takie opóźnienia?

Hanna: Rzadko, ale zdarzają, przede wszystkim w okresie zimowym.

Zawsze pracują panie parami?

Hanna: Razem w zespole jest nas 7 osób. Na zmianie dziennej, czyli od 7 do 19:00 zawsze muszą być dwie osoby, w nocy pracuje jedna.

Jest mniej pociągów?

Ewelina: W ciągu dnia natężenie ruchu jest o wiele większe, zdarza się więcej nietypowych sytuacji. Praca wymaga dużej koncentracji, cały czas trzeba być bardzo czujnym.

Hanna: Więc umysł musi się od czasu do czasu zregenerować. Zmieniamy się więc co średnio dwie godziny.

Czy ta praca w ciągu dnia bardzo różni się od tej pracy w nocy?

Hanna: Na pewno jest ciężej, bo jednak organizm przyzwyczajony jest do tego, że w nocy śpi. Ale po nocce są zazwyczaj dwa dni wolne. Więc pije się jedną, drugą, trzecią kawę i jedziemy.

Megafonistki z Dworca Centralnego metrowarszawa.pl

Zdarzyło się przysnąć?

Hanna: O tym nie ma mowy.

Ewelina: Pociągi jeżdżą przez całą noc, nawet jak jest przerwa w kursowaniu, to w nocy jeżdżą też pociągi służbowe i je również trzeba zapowiedzieć, żeby przypadkiem ktoś nie wpadł na pomysł, żeby połazić sobie po torach, po których taki pociąg ma przejechać.

12-stogodzinna zmiana to naprawdę sporo. Jak sobie panie radzą z głosem?

Hanna: Ja nigdy nie miałam problemów. Nawet po tych 12 godzinach jestem w stanie jeszcze rozmawiać.

Ewelina: Problem pojawia się podczas jakiejś infekcji, ale wtedy ratujemy się jakimiś pastylkami.

Co trzeba mieć lub umieć, żeby pracować w roli megafonisty?

Hanna: Dykcję.

Ewelina: Opanowanie.

Hanna: Trzeba lubić tę pracę. Ja ją bardzo lubię.

Ewelina: Ja też, mimo że pewnie wiele osób sądzi, że jest ona strasznie nudna i monotonna.

A nie jest?

Ewelina: Zupełnie! Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, czy będzie jakaś trudna sytuacja, kto akurat będzie na zmianie. Nie pracujemy cały czas w stałej ekipie, więc zawsze można spotkać kogoś, kogo jakiś czas się nie widziało, dowiedzieć się co u niego.

Jakie są te najtrudniejsze momenty?

Ewelina: Kiedy jest na przykład opóźnienie za opóźnieniem. I wtedy te opóźnienia generują kolejne, bo jeśli dany pociąg nie tylko dojeżdża do celu, ale za chwilę jedzie z powrotem, to wiadomo, że będzie już opóźniony. Albo kilka pociągów stanie na peronie, na który właśnie miał wjechać według planu inny pociąg. Wtedy robi się gorąco. Trzeba wszystko podróżnym zakomunikować, na przykład to, żeby przeszli na inny tor, albo na inny peron. W takich sytuacjach używamy często dwóch mikrofonów i zapowiedź jest jedna po drugiej. W pojedynkę na pewno nie dałybyśmy rady.

Zdarzają się słabsze dni? Kiedy nie można skupić myśli po kłótni z chłopakiem albo mężem?

Ewelina: Zdarzają się, ale nie ma to wpływu na pracę. Ja się tutaj po prostu wyłączam. Praca wymaga takiej koncentracji, że nie ma mowy o tym, żeby te myśli gdzieś nagle uciekły.

Co najbardziej panie lubią w tej pracy?

Ewelina: Na pewno panuje fajna atmosfera, nie nudzimy się. Lubię też to uczucie, że to ode mnie zależy, czy ludzie gdzieś pojadą. Bo to dla nich tu jesteśmy.

Hanna: Lubię mówić, informować, cieszy mnie, jak ludzie pojadą tam, gdzie chcą. Lubię, jak ładnie się pociąg zapowie, każdy do niego wsiądzie, a potem zapowie się kolejny i kolejny...