Ze strachu podarłam koszulę obcemu mężczyźnie. Tak właśnie było w Horror House

Myślałam, że jestem twardzielką. W końcu jestem z Pragi. Raczej ciężko mnie wystraszyć. Ale w warszawskim Domu Strachów darłam się jak opętana i chowałam się za dopiero co poznanym facetem. Atrakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dlaczego?

Spodobało ci się? Polub nas

Zacznijmy od tego, że 30 procent osób, które do tej pory odwiedziło Horror House na Starym Mieście nie było w stanie przejść całej piwnicy. Ze strachu. Mrok, krew, smród, egzorcyzmy i przeraźliwe wrzaski robią swoje. Niektórzy krzyczą, inni płaczą, ale są i tacy (jak ja), którzy proszą, aby ich wypuścić na zewnątrz.

Miejsce znajdujące się na warszawskiej Starówce i nie ma nic wspólnego z salami strachów, które znajdują się w wesołych miasteczkach. W piwnicy przy Wąskim Dunaju poczujesz się przynajmniej jak bohater filmu "Teksańska masakra piłą mechaniczną" czy "Klątwa".

Zadanie odwiedzających polega na przejściu przez kilka pomieszczeń, ale z każdego z nich trzeba się wydostać, odnajdując klucz do drzwi. Dlatego przyda się odrobina kombinowania, a wiadomo w momencie silnego stresu, myślenie się wyłącza. W środku jest kompletnie ciemno, do dyspozycji mamy tylko jedną latarkę.

Nas była piątka. Dwóch facetów i trzy dziewczyny. Już na początku zaczęła się zabawa (jeżeli można to tak nazwać) - spotkanie z postacią, których wiele w filmowych horrorach. Wiesz, że jest to aktor, ale i tak się boisz. Od tej pory poruszaliśmy się gęsiego, ja oczywiście byłam w środku, za żadne skarby świata nie odważyłabym się iść ostatnia ani pierwsza. I krzyczałam jak przerażone dziecko. Zresztą nie tylko ja, moi koledzy (i koleżanki) także. Wymyśliłam sobie też, że poczuję się bezpieczniej, chowając się za jednym z nowo poznanych kolegów. Nie skończyło się to dla niego zbyt wesoło, ze strachu - nie wiem nawet kiedy - podarłam mu koszulę.

W pewnym momencie szliśmy, trzymając się za ręce, a nawet biegliśmy (pozdrowienia dla goniącego nas gościa z piłą mechaniczną). Na całe szczęście jest słowo "stop", którego możesz użyć jeśli masz już dość. Miałam to zrobić, ale moi towarzysze namówili mnie, abym jednak przeszła trasę do końca.

Nie będę zdradzała zbyt dużo szczegółów, bo popsułabym niespodziankę innym.
Nie będę jednak zdradzała zbyt dużo szczegółów, bo popsuję Wam niespodziankę. Jedno jest pewne, przygotujcie się na 20 minut grozy. Straszna jest każda minuta spędzona w środku. Nie masz czasu zebrać myśli, jesteś zaskakiwany, gnębiony. Nawet jeśli uda ci się wydostać z jednego pomieszczeń, to możesz być pewien, że w następnym czeka na ciebie niespodzianka. Najgorsze, że nie wiesz, jaka. Nie ma też bezpiecznego miejsca do którego możesz się schować.

W każdym razie... wizytę odradzam nadwrażliwcom. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach, to niech lepiej tam nie wchodzi. Polecam za to tym, o mocnych nerwach lubiących adrenalinę. Ja tu na pewno nie wrócę.

 

Horror Househttp://horrorhouse.pl/

 

Rozmowa z założycielką warszawskiego Horror House

Lubi Pani straszyć innych?

Justyna Czarnecka: Tak. Chyba każdy z nas kiedyś kogoś przestraszył i czuł radochę z tego, że udało mu się to zrobić.

Nie boicie się, że w czasie pokazu ktoś dostanie zawału?

Równie dobrze może dostać w kinie, w pracy, w sklepie. Gdziekolwiek. W naszym regulaminie zaznaczamy, że pokazu nie polecamy: kobietom w ciąży, osobom z chorobami serca, z nadciśnieniem, epilepsją, astmą, akrofobią, achluofobią, lękiem przed ciemnością.

Czy przed wyjście z domu należy się jakoś specjalnie przygotować?

Przed przyjściem do nas warto zaparzyć sobie melisę (śmiech). Ale tak na poważnie polecam wygodnie się ubrać. W czasie pokazu są momenty dynamiczne, uczestnicy uciekają, odbijają się od ścian, dlatego lepiej czuć się komfortowo.

Znęcacie się nad ludźmi i jeszcze Wam za to płacą.

Tak, ale na własne życzenie klienta. Nikogo nie zmuszamy do tego, aby nas odwiedził. Wszystko jest owiane tajemnicą. Nie ma zdjęć z naszych pokazów,  nie zdradzamy tego, co jest w środku. Przed otwarciem nie zrobiliśmy sobie filmowego maratonu horrorów, ale rzeczywiście inspirowaliśmy się pewnymi postaciami z horrorów. Nie są to jednak ich pierwowzory.

Dlaczego ludzie z własnej, nieprzymuszonej woli wchodzą do miejsca, które wywołuje uczucie strachu?

Bo poszukują nowych doznać. Przez chwilę mamy okazję poczuć się jak bohaterowie filmów grozy. Nie każdego da się przestraszyć, ale 90 procent naszych gości się boi I to bardzo. Piski i płacz, błaganie, aby ich stąd zabrać, to standard.

Kto bardziej się boi: kobiety czy mężczyźni?

Chyba jednak panie, ale zdarzają się sytuacje, że przechodzą cały pokaz, a panowie wymiękają.

Chyba rzeczywiście potrzebujemy konkretnego zastrzyku emocji, bo zainteresowanie Horror House jest tak duże, że jeszcze w tym miesiącu otwierają Państwo kolejny lokal, przy Nowym Świecie. Czym będzie się różnił od tego na Starym Mieście?

Nie mogę za dużo zdradzić, powiem tylko, że zaproponujemy warszawiakom całkiem nowy scenariusz, akcja będzie działa się w szpitalu psychiatrycznym.

- rozmawiała Natalia Bet

* Dom Strachów znajduje się w piwnicy przy ul. Wąski Dunaj 12/18 na Starym Mieście, działa od wtorku do niedzieli (w godz. 12-20). Pokaz jest dla osób powyżej 14 roku życia, minimalnie mogą wziąć w nim udział dwie osoby, bilety kosztują od 20 zł do 25 zł (w zależności od liczby uczestników). Aby umówić się na pokaz należy wcześniej zarezerwować termin pod nr tel. 572 625 292.

Więcej o: