- A co to za imię? Dziwne jakieś. Niepolskie chyba? - pytają mnie, kiedy mówię, jak ma na imię mój syn [TATA W MIEŚCIE]

Spotyka mnie to w windzie, w autobusie, w sklepie, na ulicy, na poczcie, na placu zabaw itd. Najpierw jest miło, bo mój synek lubi ludzi, do wszystkich się uśmiecha i próbuje nawiązać kontakt. Później, najczęściej pada to pytanie. - Jak ma na imię? Kiedy mówię, że Kosma, najpierw jest zdziwienie, zakłopotanie, a czasem nawet nieukrywane obrzydzenie. - Kosma? A to w ogóle jest takie imię? Biedne dziecko - mówią obcy ludzie, którzy jeszcze chwilę wcześniej zachwycali się moim synem.

Spodobało ci się? Polub nas

Jedziemy windą. Prócz mnie, syna i Luny (naszej wiernej suki) jedzie z nami sąsiadka nazywana przez nas Sroczką, bo zawsze, jak nas widzi to mówi, że "syn rośnie, jak na drożdżach" i ku uciesze małego, chwyta go za rękę i recytuje wierszyk: "Tu, tu sroczka kaszkę warzyła, ogonek sobie sparzyła. Temu dała na miseczkę, temu dała na łyżeczkę, temu, bo grzecznie prosił...".

KomentarzeKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Syn mi wariuje z radości, i z łaskotek, bo pani Sroczka delikatnie łaskocze wewnętrzną część jego dłoni. No i jedziemy sobie tą windą i w końcu sąsiadka pyta

- A jak ma na imię? Bo ja to zawsze zapominam, stara już jestem.

- Kosma - odpowiadam z uśmiechem, bo mały zadowolony, uwielbia panią Sroczkę.

- Jak? - pyta, jakby niedosłyszała.

- Kosma! - mówię znacznie głośniej.

- A co to za imię? Dziwne jakieś. Niepolskie chyba? Kosma? A to nie jest imię dla dziewczynki? - mówi krzywiąc się, jakby się soku z cytryny opiła i w oczach z miłej babci Sroczki zamienia się w Babę Jagę.

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Czekam tylko aż pani Sroczka zapyta - Czy był taki święty? Mam już nawet przygotowaną odpowiedź: Był, w czasie prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklejana Kosma, wraz z bratem Damianem byli torturowani i ścięci mieczem.

Lepiej!?

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

No cóż, Babcia Sroczka starsza jest, niedosłyszy, na szczęście, jest parter i trzeba z windy wychodzić. Sąsiadka ma słabą pamięć i kiedy widzimy się następnym razem, znów obowiązkowo recytuje wierszyk i pyta o imię syna.

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Podobnych, a nawet bardziej hardcorowych przykładów mógłbym podać co najmniej kilka. Te z internetu publikuję, żeby nie było, że jestem gołosłowny. Za każdym razem, kiedy obca osoba w autobusie, na ulicy, najczęściej ze współczuciem w głosie komentuje imię mojego syna, czuję się zażenowany, a nawet wściekły. Internetem się nie przejmuję - Hejters gona hejt!

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

"Ale go dzieci będą w przedszkolu dręczyć", "I co on, biedaczek, zawinił, że go rodzice tak nazwali?", "Skąd takie dziwaczne imię?", "A nie lepiej było nazwać go Jaś albo Staś?" - pytają ze zrozumieniem ludzie, których imion nie znam. Może to i lepiej, że nie znam, bo pewnie ciężko by mi się było powstrzymać, żeby kąśliwie nie skomentować jakiegoś Mariusza, Dariusza czy innego Janusza.

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Zastanawiam się, kto dał im prawo oceniać. Kto ich pyta o zdanie? Co w ten sposób chcą osiągnąć? Nauczony doświadczeniem nie wchodzę z nimi jednak w dyskusję, żegnam, odwracam się na pięcie i idę w swoją stronę.

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Jak informuje stołeczny ratusz, do kilku lat najpopularniejszym imionami w Warszawie są Jaś i Zosia, dalej jest Jakub, Antoni, Franciszek, Aleksander, Adam, Staś, Filip, Mikołaj i Kacperek. Zofia wyprzedza Julię, Zuzię, Hannę, Natalkę, Aleksandrę, Marysię, Maję, Alicję i Lenę.

KomentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

No ślicznie. Naprawdę, nic nie mam do tych popularnych imion, zresztą nic nie mam do żadnych imion. To osobisty wybór każdego rodzica i nigdy nawet do głowy nie przyszłoby mi go oceniać. No wyobraźcie sobie, że ktoś wyśmiewa, albo współczuje waszemu dziecku, bo nazywa się - dajmy na to - Franio? "Oj, jaki biedny, stary malutki. Franciszek to po dziadku?" No i jak byście się czuli? Co byście odpowiedzieli? Brrrr...

komentarzKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Komentarze, które publikuję pochodzą spod moich wcześniejszych artykułów z cyklu "Tata w mieście". Nie są agresywne, nienawistne, z niektórych nawet się uśmiałem, hejtu w nich tyle, co kotek napłakał. Ot, zwykła ludzka głupota i potrzeba skrytykowania, dla samego krytykowania.

Piszecie, m.in., że "dziecko mnie znienawidzi, jak go zaczną wredne dzieciaki w szkole przezywać". Umówmy się, zaczną go przezywać, bo ich tego nauczycie. Same nie wpadną na to, żeby śmiać się z tego, że ktoś ma na imię inaczej niż one.

KomentarzeKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

A czy mnie znienawidzi? Mam wielką nadzieję, że jednak nie. Staram się, żeby od małego uczył się, że świat jest różnorodny, żeby do inności podchodził z szacunkiem, co nie oznacza, że bez ciekawości. To nie wstyd zapytać, skąd pochodzi twoje imię. Ważne jednak, w jakiej formie i z jakimi intencjami o to pytasz, Mariuszu, Dariuszu czy inny Januszu.

KomentarzeKomentarz pod tekstem z mojego cyklu "Tata w mieście"

Kosma to potężne, mocne imię. Pochodzi z języka greckiego od słowa kosmos i oznacza "porządek", "ład", "ozdabiać". To jedno z niewielu imion męskich używanych w Polsce, kończących się na literę a. (inne to m.in. Barnaba, Zawisza). Kosma wraz z bratem Damianem są patronami Florencji, lekarzy, aptekarzy, farmaceutów, chirurgów, cyrulików i cukierników.