Krawcowe z Grochowa szyją dzieła sztuki. "Młodzi projektanci do nas przychodzą, żeby się poradzić"

"To ciężka praca, niektóre klientki są bardzo wymagające. Oczekują jakości Versace w cenie sukienki z sieciówki. Ale gdy wychodzą i pytamy, czy im się podoba, to piszczą z zachwytu, bo w końcu mają ciuch, o jakim zawsze marzyły" - o wielkiej pasji do szycia, trudnym zawodzie krawcowej i o żmudnych poszukiwaniach osoby, która dorównałaby sprawnym rękom i krawieckiemu wyczuciu wieloletniej pracowniczki Agencji Ochrony Mody opowiedziała nam Krystyna Żuberek - właścicielka pracowni.

Spodobało ci się? Polub nas

Ronda Wiatraczna, przy którym mieści się pracownia krawiecka pani Krystyny, nie sposób porównać do Placu Trzech Krzyży czy ulicy Mokotowskiej. Po sąsiedzku - dwa second handy, sklep z farbami oraz bar z tanim, domowym (i w dodatku przepysznym) jedzeniem. Brak tu butików w stylu Tomasza Ossolińskiego czy Maćka Sieradzky'ego, brak restauracji sygnowanej nazwiskiem Magdy Gessler, brak lokalu, w którym wypadałoby się od czasu do czasu pokazać.

Na Grochowie moda oznacza coś zgoła innego - modnie jest pójść na mielonego i rurkę z kremem, modnie jest dorwać markowy ciuch w sklepie z tanią odzieżą - to nic, że posiada niewielki defekt. Nie trzeba pachnieć drogimi perfumami, nie trzeba mieć kilku tysięcy w portfelu. Wystarczy dycha na zupę i drugie danie, i kilkanaście złotych na nowy T-shirt.

Klasyka z klasą

Żeby jednak skorzystać z usług Pani Krystyny "dycha" nie wystarczy. Bo za drzwiami krawieckiej pracowni, której nazwa, choć umieszczona na prostym szyldzie - zobowiązuje, z kawałków materiału tworzy się dzieła sztuki. Nie zawsze, bo i rękaw można doszyć, skrócić spodnie, wydłużyć spódnicę ("te z sieciówek zawsze za krótkie, a kobiecie w pewnym wieku wszystkiego pokazywać nie wypada" - mówi pani Krystyna) albo zamówić najzwyklejszą "małą czarną", której, mimo że klasyk, w galeriach handlowych nie uraczysz.

- U nas można zrobić wszystko. I może być pani pewna, że takiej rzeczy w sklepie pani nie kupi - przekonuje mnie Krystyna Żuberek, córka krawca, która zanim otworzyła pracownię, przez wiele lat szyła lalki reklamowe dla największych firm - Colgate czy Pelikan. Spod jej wprawnych rąk wyszły słynne pacynki - Kulfon i Monika - "gwiazdy" jednego z telewizyjnych programów dla dzieci.

Agencja Ochrony Modymateriały prasowe

- Ale za wszystko trzeba zapłacić - tkaninę i przede wszystkim - pracę krawcowych. Wszystko szyte jest ręcznie przez panie, których doświadczenie i umiejętności są na wagę złota. Nie ma już takich fachowców - mówi pani Krystyna i pokazuje mi ubrania, które jeszcze są w trakcie szycia.

Agencja Ochrony Modymetrowarszawa.pl

Do Agencji Ochrony Mody w celu skorzystania z usług profesjonalnych krawcowych  nie zaglądają wyłącznie kobiety marzące o idealnie dopasowanym ubraniu. - Często zaglądają tu młodzi projektanci z rysunkami swoich projektów. Chcą, aby ktoś spojrzał na nie wprawnym okiem - mówi pani Krystyna. - Bo jedno to mieć pomysł, co innego go zrealizować. Młodym potrzebny jest fachowiec, który będzie wiedział, jak określony projekt wykroić. My to wiemy, on niekoniecznie - dodaje.

Gdy oglądam kolejne projekty pani Krystyny, zaczyna mi się marzyć idealnie dopasowana "mała czarna". Od dawna takiej szukam, zawsze coś jest nie tak - albo jakiś niepotrzebny wzór, albo nie taki pasek albo po prostu kiepska jakość tkaniny. - Z takimi ubraniami jest najtrudniej - takiej klasyki z klasą - czyta w moich myślach pani Krystyna. - Pytam, ile by mnie takie cudo kosztowało. - 250 zł za robociznę plus tkanina - mówi. Czyli minimum 400, 500 zł. Trochę drogo - mówię i już wiem, że z jakim nastawieniem ze strony klientem pani Krystyna musi się zmagać każdego dnia.

- Niestety wszyscy tak reagują - mówi pani Krystyna. - Ale to nie jest wygórowana cena. I taka sukienka jest na lata - zrobiona z wysokiej jakości wełny czy jedwabiu, który można ładnie obrobić, wyciągnąć żelazkiem, idealnie dopasować do sylwetki, wymodelować na biuście, w ramionach. Jak raz pani założy taką sukienkę szytą na miarę, już nie będzie pani chciała żadnego innego - mówi z przekonaniem pani Krystyna.

W myślach sprawdzam stan konta i rozglądam się po pracowni. Moją uwagę przykuwa piękna sukienka w paski - prosta, ale ma w sobie "to coś". - Pani, która ją zamówiła - dziennikarka po 40-stce, marzyła o sukience z jedwabnej tafty, właśnie w paski. Kolega przywiózł mi ten materiał z Lyonu. Sukienka wydaje się bardzo prosta, ale uszycie jej wymagało bardzo dużo pracy. Ta tkanina jest jak papier, żeby ją idealnie ułożyć i dopasować, trzeba naprawdę znać się na rzeczy - przekonuje.

Agencja Ochrony ModySukienka z jedwabnej tafty - 1400 zł/ metrowarszawa.pl

Jakość i niebanalne wykończenie

Dochodzi 18, a krawcowe pani Krystyny wciąż siedzą przy swoich maszynach i z dbałością o każdy detal pracują nad skomplikowanymi projektami.

Jedną z nich, która specjalizuje się robieniu wykrojów dla konkretnej klientki, jest pani Mirka - de facto główny cel mojej wizyty w Agencji Ochrony Mody. Pani Mirka przez większość życia pracowała w Teatrze Polskim - szyła kostiumy Ninie Andrycz, Annie Seniuk czy Kalinie Jędrusik. Pani Krystyna, która w pracowni krawieckiej swojego ojca spędziła dzieciństwo i młodość, od razu wyczuła talent krawcowej i postanowiła ściągnąć ją do siebie.

I jest problem. - Pani Mirka jest już na emeryturze i muszę ją kimś zastąpić. Ale nikogo nie mogę znaleźć. Od kilku lat szukam krawcowej, która miałaby takie oko i takie wyczucie estetyki jak ona - zwierza się pani Krystyna.

Agencję Ochrony Mody pani Krystyna otworzyła 15 lat temu, kiedy z usług krawca korzystało się o wiele częściej. - Potem przyszedł kryzys, wiele pracowni takich ja ta padło, krawcowe musiały się przebranżowić. Te, które kontynuowały pracę w zawodzie, teraz są na emeryturze - tłumaczy pani Krystyna.

Testowi na "idealną krawcową" stawiło czoła do tej pory sześć pań. Wystarczyło wykonać jedno zadanie. - Proszę, aby na trudnym, lejącym się materiale - jak merino na przykład - obszyć kieszonkę w ramce. Jeżeli widzę, że krawcowa nie podchodzi do żelazka i nie podkleja tkaniny, ja już wiem, że jej wyczucie estetyki nie jest wystarczające jak na to miejsce. Teraz panuje taki trend, że im bardziej byle jak zrobione, tym lepiej, ale nie tutaj. U nas liczy się jakość i niebanalne wykończenie - mówi pani Krystyna.

Agencja Ochrony Modymateriały prasowe

Żadna z potencjalnych zastępczyń pani Mirki nie zdała testu. Nie znając się na rzeczy, staram się je jakoś wytłumaczyć.

- A może nie pracowały nigdy na takim materiale? - dopytuję. - Dobra krawcowa wyczułaby tkaninę od razu i wiedziałaby, co z nią zrobić - odpowiada z przekonaniem pani Krystyna.

To ciężki kawałek chleba, ale kocham to

Pani Krystyna, żeby znaleźć nową krawcową, staje na głowie. Daje ogłoszenia do mediów, podpytuje fachowców naprawiających maszyny do szycia, szuka po teatrach. Tam, jak twierdzi, krawcowe mają najlepsze poczucie estetyki - współpracują ze scenografami, znają się na kolorach, umieją tworzyć rzeczy niebanalne. Tak jak pani Mirka, która nie jest jednak w stanie pracować już więcej niż kilka godzin dziennie. Wzrok już nie taki, sprawne niegdyś palce czasem zawodzą.

- Ta praca to ciężki kawałek chleba. Trudny, fizyczny zawód, do tego od zawsze niedoceniany - żali się pani Krystyna. - Z pracą jest różnie, raz jest więcej, raz mniej, co roku zupełnie inaczej. Nie sposób znaleźć jakiegoś wspólnego mianownika. Czynsz może nie jest tak wysoki jak na Pl. Trzech Krzyży, ale to i tak kilka tysięcy złotych. A jeszcze pensja dla krawcowych, zakup tkanin... - wymienia wydatki pani Krystyna.

Agencja Ochrony Modymetrowarszawa.pl

Klientki, jak twierdzi, również bywają trudne. Wszyscy oszczędzają, więc jeśli mają zapłacić więcej, stają się bardzo wymagający. - Oczekują jakości Versace w cenie sukienki z sieciówki. Ale gdy w końcu od nas wychodzą i pytamy, czy im się podoba, to piszczą z zachwytu, bo w końcu mają ciuch, o jakim zawsze marzyły. Nawet Versace, gdyby żył, nie powstydziłby się takiej kreacji - mówi pani Krystyna.

Krawcowa Agencja Ochrony Modymetrowarszawa.pl

Rozglądam się wokół i widzę miejsce, w którym drzemie ogromny potencjał, gdzie doświadczenie i umiejętności są ważniejsze niż otoczka i "brand", gdzie trafiają osoby, dla których priorytetem nie jest wypełnienie garderoby po brzegi ciuchami o wątpliwej jakości, ale posiadanie kilku oryginalnych kreacji, które przetrwają wiele lat. Albo jednej, wyjątkowej na wyjątkową okazję. Gdy więc pani Krystyna pokazuje mi zdjęcie ślubne pewnej znanej pary i dostrzegam na nim jedną z najpiękniejszych sukien ślubnych, jakie w życiu widziałam, zaczynam doceniać wartość tego, co kryje się pod hasłem "uszyte na miarę".

Krawcowa Agencja Ochrony Modymateriały prasowe

Piękno i pomysł nie zawsze tkwi tam, gdzie prestiżowa lokalizacja, dizajnerski szyld i zaliczony udział w popularnym programie telewizyjnym. Bo, jak śmieje się pani Krystyna: - No proszę na mnie spojrzeć, gdybym teraz zaczęła udawać młodą projektantkę, to naraziłabym się na śmieszność! Z drugiej strony pani Krystyna wie, co jest modne, śledzi współczesne trendy, gdy do sklepu wchodzi klientka, od razu jest jej w stanie doradzić, co będzie na nią pasować, co ukryć, a co podkreślić.

- Pani uszyłabym prostą, popielatą sukienkę z rękawami 3/4, a do tego taki cienki pasek z oryginalną klamerką. Nigdzie nie znajdzie pani podobnej - mówi pani Krystyna i rozpoczynamy negocjacje.

Ceny szycia:

- spódniczka prosta ołówkowa - 150 zł w kliny, zakładki -180 zł

- mała czarna - 300 - 350 zł

- spodnie - 250 zł

W innych sukienkach cenę wyznacza stopień trudności

Poprawki:

- skrócenie spodni - 20 zł

- skrócenie sukienki z podszewką - 30 zł

- wymiana suwaka w spodniach - 15 zł + suwak, w sukience - 25 zł + suwak
Więcej o:
Komentarze (3)
Krawcowe z Grochowa szyją dzieła sztuki. "Młodzi projektanci do nas przychodzą, żeby się poradzić"
Zaloguj się
  • laura1234567890

    0

    Uwielbiam modę i sukienki oraz najwyższej jakości materiały co zaprowadzilo mnie do wyjątkowego miejsca w Warszawie, gdzie odnalazłam się od razu...do salonu polskiej projektantki Pani Sylwii Romaniuk:-) kobieta jest mistrzynią w tym co robi co widać w jej sukniach. Każda z nich jest niewyobrażalnie piękna, każda jest inna i każda jest doskonała. Szukałam jakiejś perełki na ślub siostry i dopiero tam odnalazłam tę dla siebie. Suknia lsnila na manekinie i od razu wiedziałam, że będzie moja :-)
    Zaproszono mnie do przymierzalni, gdzie pomogła mi ja włożyć osobista asystentka, która doskonale wiedziała jakie są moje oczekiwania. Została dopasowana do mnie i kiedy przyjechałam na przymiarke było wszystko idealnie.
    Wspomnę tylko, że salon jest w Warszawie na Al. Ujazdowskich i czego dowiedziałam się na miejscu to mają kolejny w Londynie.
    Zyskaliscie kolejną zadowolona klientke, bo ja na pewno tam wrócę:-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX