Masaż, taniec, joga, teatr, kino, czyli Dzika Historia Bielany. Pierwsze takie w Warszawie prywatne centrum kultury

- Może dlatego, że jestem kulturoznawcą, czyli "każdym" i "nikim", to jak najwięcej chcę w życiu zrobić, jak najwięcej zagarnąć i przekazać dalej. Nie zgadzam się z tym, że firma musi mieć określony target. Dzika Historia to miejsce dla wszystkich - babci, mamy, taty, singla, dziecka, psa. Każdy ma się tutaj czuć dobrze - mówi Paulina Tyburska, współzałożycielka pierwszego takiego w Warszawie centrum kultury.

Spodobało ci się? Polub nas

Od razu uprzedzam, jeśli coś będzie niejasne, nie piszcie, nie pytajcie, o co tutaj chodzi, nie dziwcie się. Jeżeli nie zrozumieliście, to znaczy, że wszystko jest z wami w porządku i udało wam się uchwycić ideę tego miejsca. Jak sama nazwa wskazuje, jest to miejsce dzikie, które w pewnym sensie trzeba jeszcze oswoić. Oswajać je będą przede wszystkim ludzie - ci przekazujący swoją wiedzę i umiejętności, jak i ci korzystający z nich, czyli wy. A na ich czele stoi ona - uzależniona od Red Bulla, cierpiąca, jak twierdzi, na dyskalkulię, ADHD oraz syndrom Martina Edena - Paulina Tyburska.

Dzika Historiamateriały prasowe

Stworzenie portretu Pauliny nie należy do łatwych zadań. W swoim 30-letnim życiu Paulina zdążyła przejść przez kilka warszawskich podstawówek, pomieszkać w Szwecji, zrobić dwie magisterki, zredagować kilka książek, założyć fundację dla osób z problemami ze wzrokiem i słuchem Sonoria, przez wiele lat być managerem galerii Kokko Art w Łomiankach, współorganizować kilka warszawskich festiwali kulturalnych, w tym Warszawskie Wielokulturowe Street Party czy Festiwal Pięciu Smaków, założyć wraz z koleżankami warszawską grupę Loesje (kursy kreatywnego pisania), otworzyć własną firmę - Mobilne Centrum Kultury, a także prowadzić mini-audycję w Radiu Kampus "Depresyjna Paulinka".

Prawdopodobnie jest tego dużo dużo więcej. Jak powiedziała Paulina, rozmowa potrwałaby pewnie z co najmniej tydzień, zanim udałoby mi się poznać całą jej drogę od początku jej "kariery" do Dzikiej Historii. Po godzinnej rozmowie wiem jednak jedno - powstanie Dzikiej Historii było tylko kwestią czasu.

Dzika Historiametrowarszawa.pl

Bo taka jest idea Dzikiej Historii

Płatnicza 72, stacja metra Stare Bielany. Cicho, spokojnie i bardzo zielono. Wystarczy jednak wejść w małą uliczkę tuż przy wejściu do metra od strony północnej, żeby się przekonać, że może być jeszcze ciszej, jeszcze spokojniej i jeszcze bardziej zielono. Dzicz to za duże słowo, ale pewne jest jedno - okolica na pewno sprzyja relaksowi, uwolnieniu myśli i twórczemu działaniu.

Dzika Historiametrowarszawa.pl

O to właśnie chodziło założycielce Dzikiej Historii, która lokal na swoje centrum kultury znalazła tydzień przed jego otwarciem. - Miało być na spokojnie, bez nerwów, a wyszło jak zwykle - mówi zaskakująco spokojnie Paulina. Patrząc na to, jak prezentuje się lokal, nie było na co czekać. Dzika Historia znajduje się w drugiej części domu wpisanego do rejestru zabytków. W jednej z sal ustawione zostały w formie murku zabytkowe cegły. Za oknem roztacza się widok na zielony ogród.

Dzika Historiametrowarszawa.pl

Dzika Historia w niczym nie przypomina typowego domu kultury. Jest przestronnie i bardzo klimatycznie. Biała cegła miesza się z czerwoną, drewniane okiennice wprowadzają sielską atmosferę. Oczami wyobraźni widzimy ćwiczące jogę lub trenujące hawajski taniec zrelaksowane kobiety. W tym samym czasie ich dzieci w pomieszczeniu obok gotują na warsztatach kulinarnych, tworzą swoje małe dzieła na zajęciach plastycznych czy rzeźbią w ceramice. A jeszcze obok ich babcie relaksują się przy herbacie, głaszcząc leżącego na ich kolanach kota.

Bo to jest właśnie idea Dzikiej Historii - aby działo się dużo i w tym samym czasie. Co to oznacza?  - W wielu domach kultury jest dużo zajęć, ale większość z nich skupia się na określonej dziedzinie - czy to na rysunku, czy to tańcu, czy zajęciach ruchowych. Mi zależy na tym, aby to wszystko połączyć, aby siłą Dzikiej Historii była różnorodność. I przede wszystkim - żeby ta różnorodność kierowana była nie tylko do dzieci, ale i do ich mam, babć czy tatusiów, którzy gdy ich pociechy będą rysowały, oni w tym samym czasie będą mogli wziąć udział w innych zajęciach - dodaje.

Paulina podkreśla również walor edukacyjny zajęć w Dzikiej Historii. - Nie, nie, nie, tu na pewno nie będzie jak w PRL - śmieje się. - Może dlatego, że mieszkałam w Szwecji, gdzie doświadczyłam innego podejścia do edukacji, bardziej nastawionego na kreatywność i człowieka, to dużą wagę przykładam do tego, jak chcę traktować ludzi oraz w jaki sposób ich uczyć. Prowadziłam kiedyś kursy skutecznego uczenia się. Moja mama śmiała się ze mnie, że za szybko uczę dzieci same się uczyć, bo wtedy już nie potrzebują mojej pomocy i ich rodzice przestają mi płacić. No ale właśnie o to chodzi - mówi Paulina.

Dzika HistoriaFarbą Umazane/ Facebook.com

Wszystko i nic?

Na pytanie, czy Paulina nie obawia się, że oferując wszystko, w rzeczywistości nie będzie oferowała niczego, odpowiada wprost. - Ciągle ktoś mi to powtarza, ale ja tak nie uważam. Jest tak wiele rzeczy, których jeszcze nie zrobiłam, tyle osób, z którymi mogłabym nawiązać współpracę i zrobić coś ciekawego. Może dlatego, że jestem kulturoznawcą, czyli "każdym" i "nikim", to jak najwięcej chcę zagarnąć i przekazać dalej.  Nie zgadzam się z tym, że firma musi mieć określony target. Dzika Historia to miejsce dla wszystkich - babci, mamy, taty, singla, dziecka, psa. Każdy ma się tutaj czuć dobrze, każdy ma znaleźć tu coś dla siebie.

Przez te wszystkie lata Paulina zdążyła nawiązać wiele interesujących znajomości, poznać mnóstwo wspaniałych ludzi robiących jej zdaniem niesamowite rzeczy. Teraz chce ich tutaj ściągnąć, stworzyć dla nich miejsce do działania i dzielenia się swoimi talentami. - Śmieję się, że w końcu dla swojego Mobilnego Centrum Kultury znalazłam stałą siedzibę. Ale trochę tak jest. Chcę większość rzeczy, które robiłam w firmie, robić również tutaj. Jednocześnie zapraszać tu innych, których znam i o których wiem, że to, co robią jest świetne - mówi Paulina.

Co więc będzie się działo w Dzikiej Historii? Lista jest długa. Nic dziwnego, że Paulina wraz z zespołem zastanawiali się, czy nie wykupić domeny wszystko.pl.

- Od kursów kreatywnego pisania, warsztatów kulinarnych dla dzieci, podczas których dzieci same będą przygotowywać dla siebie jedzenie, warsztatów ceramicznych, z szydełkowania, przez zajęcia taneczne (np. zumba, taniec hawajski, taniec brzucha), fitness, jogę, zajęcia zdrowy kręgosłup - również dla osób starszych, po imprezy urodzinowe dla dzieci, półkolonie dla młodzieży, koncerty i spektakle, np. osób, które nie mają miejsca, żeby się wystawić, a chcą podzielić się czymś z publicznością, czymś, co moim zdaniem jest warte pokazania - wymienia Paulina.

Ta lista się nie kończy. - Tak długo, jak będę spotykać na swojej drodze osoby, które podziwiam i które robią coś, w co wierzę, nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby mogły się w Dzikiej realizować - przekonuje.

Dzika HistoriaScaramanga Photo Courtesy

Paulinie zależy również na tym, aby cały czas nawiązywać współpracę z osobami działającymi lokalnie. - Zamiast robić to samo, co konkurencja - jak w przypadku szkoły tańca SHO znajdującej się na sąsiedniej ulicy, możemy nawiązać z nimi współpracę i na przykład zorganizować jakiś wspólny event albo zaproponować im zrealizowanie jakichś zajęć u nas - opowiada. Paulina.

W ten sposób Paulina współpracuje z wieloma instytucjami. - Pomagam również w prowadzeniu Pracowni Artystycznej Farbą Umazane na Grochowie, która organizuje m.in. warsztaty z ceramiki. Już wiem, że niektóre zajęcia będziemy przenosić do tamtej siedziby, a niektóre, np. właśnie z ceramiki, będziemy organizować tutaj. W ogóle marzy mi się stworzenie całej sieci miejsc, w których idea Dzikiej Historii mogłaby się ziścić - opowiada.

Dzika Historiametrowarszawa.pl

Bo jak mówi Paulina, chodzi o to, żeby sprawić, aby ludzie zechcieli wyjść z domu i mogli gdzieś spędzić swój czas wolny w sposób wartościowy. - Wielu moim znajomym fajne warsztaty czy zajęcia bardzo pomogły w tym, żeby poczuć się lepiej. Dlatego wiem, że takie miejsce jest potrzebne - mówi Paulina.

Pieniądze są na drugim planie

Dzika Historia to oczywiście prywatne centrum kultury, które musi na siebie zarabiać. Ale pieniądze dla Pauliny stanowią jakby mniej istotną kwestię. - Już wspominałam, że mam problemy z liczeniem, więc na szczęście jest ktoś, kto mi czasem przypomina, że i o to muszę zadbać. Podobnie jak wielu, też mam kredyt - śmieje się Paulina.

Zajęcia w Dzikiej będą w standardowych cenach - około 35 zł za pojedyncze zajęcia dla dorosłych, około 25 zł dla dzieci. - Karnety oczywiście będą wychodzić taniej - informuje Paulina. Jednocześnie Paulinie zależy mi na tym, aby współpracować z fundacjami i od czasu do czasu organizować coś całkiem za darmo.

- Wiele osób twierdzi, że kultura to nie produkt pierwszej potrzeby, że jak ktoś nie ma dużo pieniędzy, to jest ona ostatnią rzeczą, na którą zdecyduje się cokolwiek wydać. Ja się z tym nie zgadzam - mówi Paulina. - Wiem, jak bardzo potrzebuję książki czy kontaktu ze sztuką, kiedy jest mi źle. I jestem pewna, że wiele osób ma podobnie do mnie. Chcę i takie podejście do kultury promować, dając ludziom do niej dostęp i pokazując, że pieniądze nie są najważniejsze - mówi Paulina.

Najważniejsze to zdaniem Pauliny wierzyć w to, co się robi i robić to, w co się wierzy. - Brzmi banalnie, ale naprawdę, gdy miałam realizować coś, co czułam, że nie jest "moje", to po prostu to nie wychodziło. Dlatego mimo że Dzika Historia to "wszystko", jestem przekonana, że będzie ona przyciągać określonych ludzi, czyli takich jak ja - mówi.

Czy Dzika Historia okaże się sukcesem? - pytam Paulinę. - Już na tyle wierzę w siebie zawodowo, i wiem, czego chcę, co mi się podoba, z jakimi ludźmi chcę pracować, jaką atmosferę tworzyć, że nie martwię się o powodzenie tego miejsca. Może jeszcze trochę czasu zajmie, aż osoby podobne do mnie zbiorą się tutaj, ale jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu.

Więcej na temat Dzikiej Historii - grafik zajęć oraz lista wydarzeń.