To był jej kandydat. Głosowała na Kukiza, ale nie widzi go w roli prezydenta. Poznajcie Olę [MŁODZI WARSZAWIACY]

Kim są młodzi ludzie, którzy głosowali w wyborach prezydenckich na Pawła Kukiza? Dlaczego poparli kandydata bez doświadczenia politycznego? Jak im się żyje w kraju? Jakie są ich pierwsze doświadczenia na rynku pracy? Na co narzekają? W końcu jakiej chcą Polski? Nowy cykl MetroWarszawa rozpoczynamy od rozmowy z 20-letnią Aleksandrą, studentką Uniwersytetu Warszawskiego.

Spodobało ci się? Polub nas

Aleksandra Łapińska ma 20 lat, studiuje gospodarkę przestrzenną na drugim roku na Uniwersytecie Warszawskim, mieszka z rodzicami na Pradze-Południe, pracuje w KFC

Dlaczego głosowałaś na Pawła Kukiza?

- Chciałam dołączyć do ruchu, który sprzeciwia się partyjności i ciągłej walce między PiS i PO. Ludzie nie zastanawiają się, co te partie przedstawiają, jakie niosą ze sobą wartości, jakie decyzje chcą podejmować, ale kierują się stereotypami, że jedna partia jest bardziej konserwatywna, a druga bardziej liberalna. Głosowałam na Kukiza, bo chciałam pokazać, że jest dużo osób, którym to już nie pasuje.

Przed wyborami w mediach mówiło się głównie o postulacie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Czy oprócz tego dostrzegłaś jeszcze coś w programie Pawła Kukiza?

- To było dla mnie problematyczne, bo on uciekał od tematów związanych z aborcją, in vitro, homoseksualizmem. Było widać, że nie chce o tym rozmawiać, bo pewnie bał się, że mógłby tym zrazić do siebie wielu - zwłaszcza młodych - wyborców. W końcu wiadomo, jakie ma poglądy w tych sprawach.

Jakie?

- W sprawie legalizacji związków homoseksualnych czy in vitro? Jest temu zdecydowanie przeciwny, przypuszczam, że gdyby to otwarcie powiedział, straciłby poparcie części swojego elektoratu. Ja jestem osobą bardziej tolerancyjną. Zresztą mam wrażenie, że głosowanie na Kukiza było raczej zasygnalizowaniem rządzącym, że ludziom nie podoba się to, co dzieje się w Polsce, a nie chęcią posadzenia go w fotelu prezydenta. Muszę też przyznać, że nie widzę go w tej roli.

Czemu?

- To jednak jest anarchista. Rockman jako prezydent? Co prawda jest bardzo elokwentny, potrafi mówić, ale nie jest poważną osobą, którą można brać za autorytet i który mógłby nas dobrze reprezentować.

Gdyby Paweł Kukiz przeszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, oddałabyś na niego głos?

- Raczej nie. Wszystko zależy od tego, z kim by się musiał zmierzyć. Przed wyborami za bardzo skupiał się na JOW-ach, a uciekał od tematów związanych z bezpieczeństwem państwa i ze sprawami społecznymi. Było to zresztą dość często wytykane mu przez media, co źle wpływało na jego wizerunek.

Czy postulat wprowadzenia JOW-ów z punktu widzenia młodych obywateli wydaje ci się istotny?

- Na pewno ważne jest to, żeby zarówno młodzi, jak i starsi wiedzieli, o co chodzi z tymi JOW-ami. Brakowało mi merytorycznej dyskusji w tej sprawie. Chciałam wiedzieć czy JOW-y naprawdę wprowadziłyby ład i porządek w Polsce. Nadal dość sceptycznie podchodzę do tego pomysłu, ale jakieś zmiany w kraju by się przydały. Pytanie, czy przyniosą je jednomandatowe okręgi wyborcze.

Przeciwnicy JOW-ów mówią, że ich wprowadzenie do Sejmu spowodowałoby podobny układ sił, co w Senacie, który jest w zasadzie podzielony między dwie partie (PO ma 61 mandatów, PiS - 32, PSL - 2, ZP - 1, jest też 4 senatorów niezależnych). Nie obawiałabyś się, że efekt byłby odwrotny od zamierzonego?

-  To też racja, że walka między PO i PiS byłaby jeszcze ostrzejsza i mielibyśmy w Sejmie tylko te dwie partie. Ciężko mi się do tego odnieść, bo nie znam się na tym dobrze. Wiedziałam jednak, że pomysł JOW-ów nie zostanie zrealizowany. Może faktycznie nie jest to dobre rozwiązanie, ale ludzie uczą się na błędach.

Byłaś zaskoczona tak dobrym wynikiem Pawła Kukiza w pierwszej turze?

- Nie. Wiedziałam, że zdobędzie tak duże poparcie, więc w ogóle mnie to nie zaskoczyło.

A zaskakują cię ostatnie sondaże, które dają projektowi Kukiza najwięcej jak dotąd mandatów w Sejmie?

- To już tak. Ale pamiętajmy, że Paweł Kukiz mówi, że nie chce stworzyć partii, więc sondaże są trochę oderwane od rzeczywistości. On podkreśla, że chce być bezpartyjną osobą, bez większego ugrupowania.

Ale do Sejmu się wybiera.

- Tak, ale nie sądzę, żeby ludzie na niego głosowali. Sondaże żyją własnym życiem. Przecież najpierw nie dawano Kukizowi dużych szans w wyborach prezydenckich, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Aleksandra Łapińska, fot. Michał Radkowski

Twoi znajomi też głosowali na Pawła Kukiza?

- Najbliżsi nie. Ale znam dużo osób, które na niego głosowały.

I co mówili?

- Mieli takie samo zdanie jak ja. Chodziło o bezpartyjność.

Czyli nie głosowanie na konkretnego kandydata, tylko głosowanie przeciw całemu establishmentowi?

- Zdecydowanie tak i nie po to, by wybrać go na prezydenta, ale żeby podkreślić, że nie pasuje nam to, co się teraz dzieje w naszym państwie.

To co się u nas dzieje? Jak tobie, 20-latce, żyje się w Polsce?

- Słabo. Najbardziej denerwuje mnie to, że jest walka między dwoma partiami, które nie prowadzą merytorycznych dyskusji, nie chcą dojść do porozumienia i działać w trosce o wspólne państwo. Kraj jest mocno podzielony między wyznawcami teorii o zamachu smoleńskim i ludźmi z liberalnymi poglądami. Nie pasuje mi też to, że Polska jest tak mało tolerancyjna. Strasznie denerwuje mnie to, że jesteśmy tak konserwatywni w sprawie in vitro, aborcji,czy legalizacji związków partnerskich. Chciałabym, żeby to się zmieniło. Uważam też, że postulat zlikwidowania podatku dochodowego to bardzo dobry pomysł i powinien być jak najszybciej wdrożony w życie. Należałoby też zrezygnować z pomocy społecznej. To by podwyższyło jakość życia.

Ale ty mówisz tylko o pewnej grupie, bo z kolei inni powiedzą: "Państwo powinno wspierać osoby najbardziej potrzebujące".

- Owszem - najbardziej potrzebujące. Ale u nas wygląda to tak, że państwo kogoś wspiera, a ta osoba tylko siedzi na tyłku, nic nie robi i czerpie z tego korzyści. Dlaczego więc mam płacić na takie osoby, które nie chcą zmienić swojego życia, bo im jest tak wygodnie, że ciągną hajs od państwa. To mi się bardzo nie podoba.

Pracujesz. Na co zarabiasz?

- Zarabiam na swoje własne wydatki po to, żeby nie ciągnąć od rodziców kasy, bo jestem osobą szanującą pieniądze. Nie zaszkodzi mi pójść do pracy i zarobić.

Ale sytuacja cię do tego nie zmusiła?

- Nie.

Długo szukałaś pracy?

- Długo, bo aż miesiąc. Ale co zrobić, jak codziennie składasz CV, a proponują ci 5 złotych na rękę za godzinę. Dla mnie to uwłaczające, żeby tyle godzin pracować, zwłaszcza tam, gdzie nie ma możliwości otrzymania napiwku i dostać tak niskie wynagrodzenie za poświęcenie swojego czasu i oddanie się pracy, bo chodzi o to, by dawać z siebie wszystko, ale jedną z motywacji powinno być wynagrodzenie.

KFC to pierwsze miejsce twojej pracy?

- Taka dłuższa, to pierwsza. W KFC zajmuję się przygotowywaniem zamówień.

To jest praca, która cię satysfakcjonuje?

- Nie, zamierzam z niej odejść. Kto by chciał pracować cały czas w KFC? Nikt.

Długo tam pracujesz?

- Około ośmiu miesięcy. Jestem zatrudniona na umowę zlecenie. Teraz będę szukała jakiegoś stażu, może nawet bezpłatnego, po to, by rozwijać się w takim kierunku, w jakim chciałabym w przyszłości pracować. Ale to nie jest zła praca.

A płaca?

- Płaca jest już gorsza, ale nie ma problemu, żeby awansować. Z osoby robiącej kanapki można zostać kierownikiem zmiany, a potem menadżerem. To jest dostępne dla każdego, z tym nie ma żadnego problemu.

W ekipie, z którą pracujesz, dużo jest studentów?

- Prawie wszyscy. Dużo jest także osób z Ukrainy, które przyjechały do nas z kartą pobytu i pracują tam na pełen etat.

Rotacja wśród pracowników jest duża?

- Raczej tak, ale to wynika z tego, że ktoś szuka lepiej płatnej fuchy, nie ma to związku z atmosferą w pracy, bo u nas jest naprawdę miło i wesoło. Wynagrodzenie nie jest wysokie, ale jeśli ktoś pracuje 10 dni w miesiącu, to nie zarobi kokosów, a z drugiej strony jakoś specjalnie się nie napracuje i nie odczuje, że poświęcił te kilka dni, a jednak jakieś pieniądze z tego ma. Uważam, że nie jest to zła opcja pierwszego zatrudnienia dla młodej osoby.

Wśród twoich znajomych dużo osób pracuje?

- Sporo. Większość pracuje w gastronomii, a więc w restauracjach, lodziarniach, knajpach czy hotelach. To jest najbardziej popularne wśród studentów. Rzadko kiedy trafisz na pracę zgodną z kierunkiem studiów. I to też jest problem w naszym państwie, że bardzo dużo osób po studiach nie robi tego, do czego przygotowywało się w trakcie studiów.

Aleksandra Łapińska, fot. Michał Radkowski

Zbliżają się wakacje. Chcesz gdzieś wyjechać za granicę?

- Tak, wybieram się na wakacje, żeby odpocząć. Kiedyś myślałam, żeby wyjechać za pracą, ale rodzice trochę się temu sprzeciwiają. Nie chcą mnie puścić samą gdzieś za granicę. Zresztą nie miałabym z kim pojechać, a sama bym się bała.

A bałabyś się wyfrunąć z rodzinnego gniazda i zamieszkać sama?

- Teraz jeszcze nie chcę tego, bo czuję się na to za młoda. Ale wiem, że gdybym gdzie indziej studiowała i byłabym do tego zmuszona, to, oczywiście, nie sprawiłoby mi to problemu. Na początku zawsze jest ciężko, bo trzeba samemu zaplanować wydatki, zarobić na mieszkanie podczas studiów, na razie nie myślę w ogóle o tym, żeby się wyprowadzić z domu rodzinnego. Może wynika to z wygody, może z przyzwyczajenia, a może chodzi o to, że rodzice zapewniają mi stabilizację finansową, która pozwala mi studiować dziennie, a nie zaocznie z opcją pracy.

Rozmawiałaś z rodzicami przed wyborami na kogo zagłosują?

- Tak, choć znam ich poglądy. Wiem, co myślą i wiedziałam, na kogo będą głosować.

Tak samo głosowaliście?

- Nie (śmiech).

A oni cię przestrzegali przed oddaniem głosu na Kukiza?

- Nie, w ogóle. Moi rodzice uważają, że mogę sama o sobie decydować i dlatego nie wtrącali się na kogo mam głosować.

Czy jesienią zagłosujesz na projekt Pawła Kukiza?

- Raczej nie, ale nie myślę teraz o tym. Do wyborów parlamentarnych zostało jeszcze dużo czasu.

A widzisz spośród nowych ugrupowań takie, które wydaje ci się najbardziej wiarygodne i przekonuje cię swoim programem?

- Niestety, u nas zawsze wybiera się mniejsze zło.

Kukiz to też jest mniejsze zło?

- Och (śmiech)! Najmniejsze ze wszystkich chyba jednak (śmiech).