Rakowiec - przykład osiedla przyjaznego dla mieszkańców, a nie deweloperów. Są odstępy między budynkami i nikt nikomu w okna nie zagląda [BLOKOWISKA]

Czy warszawskie blokowiska mają swój urok? Które jest najciekawsze, najlepsze do mieszkania, które znacznie bardziej "ludzkie" od niejednej inwestycji z XXI wieku? Prowadzimy plebiscyt na najlepsze warszawskie blokowisko. Jeśli mieszkacie na jednym z nich, napiszcie, dlaczego właśnie tam się świetnie mieszka! Jaka jest specyfika Waszego osiedla, dlaczego jest najlepsze w całej Warszawie! Czekamy na listy od Was, piszcie na adres: metrowarszawa@agora.pl, chcemy je wszystkie opublikować i razem z Wami wybrać najlepsze bloki Warszawy. Dziś publikujemy list fanki Rakowca.

Spodobało ci się? Polub nas

Wszystkie teksty z cyklu o BLOKOWISKACH

Pytanie postawione w artykule: czy warszawskie blokowiska mają swój urok, jest chyba niewłaściwie postawione. Uroku doszukiwać się można w starych dzielnicach typu Żoliborz czy Stara Ochota. Jednak czy te urokliwe osiedla nie nadają się, według mnie, do mieszkania, podobnie jak osiedla nowoczesne. Ciasnota, dominacja betonu i brak zieleni. Natomiast "stare-nowe" osiedla z lat 70.-80. to co innego.
Moim ukochanym, z racji przemieszkania na nim większości mojego życia, jest Rakowiec, choć nie ustępuje mu np. stary Ursynów. Dlaczego? Ponieważ te osiedla były PROJEKTOWANE i to projektowane tak, by były przyjazne dla mieszkańców, a nie deweloperów. Odstępy między budynkami są odpowiednie i nikt nikomu w okna nie zagląda. Mieszkania są dzięki temu doświetlone i to bez użycia specjalnej miarki obliczającej, czy przez 2h dziennie światło będzie do mieszkania docierało.
Między blokami są PODWÓRKA - zielone podwórka, zadrzewione, z trawa, ławkami, placami zabaw, które mimo upływu lat nadal są podwórkami, gdzie bawią się dzieci a wokół siedzą starsi, nie zamieniono ich w parkingi.
Kolejna zaleta - te osiedla NIE SĄ GRODZONE! Chcąc iść do sklepu, nie muszę nadrabiać, by trafić na otwartą furtkę - mogę wybrać dowolną drogę a mimo to - o dziwo - wcale nie czuję się niebezpiecznie!
No i dochodzimy - last but not least - do kolejnej bardzo ważnej cechy osiedli z lat 70. i 80. - INFRASTRUKTURA. Sklepy duże i małe, usługi, szkoły, przedszkola, biblioteki, bazarki - wszystko w zasięgu ręki. Nie trzeba jeździć po zakupy do Carrefourów, a dziecka do przedszkola odwozić na drugi koniec miasta - tu wszystko jest!
Dlatego, mieszkając teraz na tzw. Starej Ochocie, gdzie zabudowa jest przypadkowa (łatanie dziur po wojnie), podwórka wylane asfaltem i zastawione samochodami i nie ma gdzie z dzieckiem wyjść, tak tęsknię za Rakowcem. Z obrzydzeniem natomiast patrzę na nowe, grodzone osiedla, wyłożone kostką Bauma, gdzie sąsiad sąsiadowi w okno zagląda a zieleń jest nowa, niska i "zaprojektowana".