Wisła - największy śmietnik Warszawy. O śmieciach nad rzeką rozmawiamy z ekipą sprzątającą Poniatówkę [WIDEO]

Sprawdzamy, jakie efekty przynosi kampania informacyjno edukacyjna ?Dzielnica Wisła. Wyjdź na czysto?. O jej efekty pytamy ekipę sprzątającą praski brzeg Wisły. Nie wygląda to dobrze

Spodobało ci się? Polub nas

Niedziela, godz. 5 rano, Poniatówka. Ostatnie niedobitki snują się po plaży. Łatwo nie jest, w około porozbijane butelki, papierosowe kiepy, resztki jedzenia, plastikowe kubki po piwie z okolicznych klubów, papierzyska i śmieci, góra śmieci.

śmieci nad Wisłą Igor Nazaruk

Kampania "Dzielnica Wisła" ma nie tylko zachęcić warszawiaków do spędzania czasu nad rzeką, ale także uświadomić im współodpowiedzialność za te tereny. Każdy, kto korzysta z uroków Wisły i jej nabrzeży powinien zdawać sobie sprawę, że pozostawione śmieci nie tylko szpecą otoczenie. Wpływają także negatywnie na bezpieczeństwo innych użytkowników tych miejsc oraz wiślanego ekosystemu - mówił pod koniec kwietnia Michał Olszewski, wiceprezydent m.st. Warszawy.

Wychodzi na to, że warszawiacy mają inne zdanie, bo takich gór śmieci co w ubiegłą niedzielę, jak żyję nie widziałem. Mimo, że zaplanowano działania edukacyjne i na plażach ponoć pojawili się edukatorzy (osobiście ich nie widziałem) przemierzający prawy brzeg Wisły z workami na śmieci i przenośnymi popielniczkami, śmieci nie znikły.

Oni mają na nas wy*****e!

Sprzątnięcie Poniatówki po gorączce sobotniej nocy zajmuje nawet 5 godzin. Ekipa sprzątająca liczy 28 osób, obsługuje 4 samochody mieszczące kilka ton śmieci. Jak przekonać warszawiaków, żeby zabierali swoje śmieci, lub chociaż wyrzucali je do kilku ustawionych na plaży śmietników?

- Nie nauczysz ich - odpowiada mi jeden ze sprzątaczy - Chyba, żeby wysłać na plażę Straż Miejską i niech wlepia mandaty. Jakby dostał jeden z drugim mandat na kilka stów, drugim razem by się zastanowił i nie wyrzucił śmieci na plaży.

- W Zegrzu też jest plaża, ale tam jest czyściutko, każdy po sobie zbiera, a tu jest syf, kiła i mogiła, bo ludzie nie potrafią się zachować. Alkohol robi swoje - dodaje drugi pracownik ekipy sprzątającej.

Pytam chłopaków, czy zdarza się im znaleźć wśród śmieci jakieś cenne rzeczy.

- Nie chcą nic zgubić. Niby pijani, ale jednak ogarniają - odpowiadają z uśmiechem.

- Czy gdyby nad Wisłą było więcej koszy, warszawiacy mniej by śmiecili?

- Na pewno byłoby mniej śmieci - odpowiadają sprzątacze - A tak, to każdy patrzy, że kosze pełne i śmieci zostawia na plaży, bo i tak będą sprzątać.

- Czy według was kampanie miasta dotyczące śmieci działają?

- Za przeproszeniem oni mają na nas wy*****e! Ich to nie interesuje, że człowiek wstaje o 2 w nocy, żeby dojechać do Warszawy i od 3 rano, przez pięć godzin za*******a, żeby to zebrać.

 

Śmieci nad Wisłą Igor Nazaruk

Za wcześnie by oceniać efekty kampanii, która potrwa przez najbliższe pięć miesięcy. Jednak już dziś można stwierdzić, że nad Wisłą brakuje kontenerów na śmieci. Nie ma też możliwości ich segregacji, szklane butelki mieszają się z plastikowymi, papiery z niedokończonym jedzeniem itd.

Jak rozwiązać problem śmieci nad Wisłą? Piszcie do nas: metrowarszawa@gazeta.pl