Garażówki szturmem podbijają serca i portfele warszawiaków. W maju szykują się kolejne trzy: na Żoliborzu, Jazdowie i Grochowie

Idea garażówki jest szczytna i prosta: Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy, które mogą się przydać komuś innemu.

Spodobało ci się? Polub nas

 

Garażówki, wymianki, wystawki, kiermasze rzeczy używanych, pchle targi - nazwy różne, ale w większości przypadków chodzi o to, żeby pozbyć się niepotrzebnych rzeczy zalegających w szafach, garderobach, na półkach, w piwnicach i trochę podreperować swój budżet.

Odwiedzający garażówki to "polujący" na ciekawe rzeczy, często kolekcjonerzy, łowcy okazji, zajawkowicze i zwykli ludzie, którym znudziło się szperanie w lumpeksach, antykwariatach i bazarach.  A, że w Warszawie garażówki przyjęły się na dobre, świadczy ich ilość. W zeszłym roku odbyło się ich kilkadziesiąt i praktycznie w każdej dzielnicy. Tylko w maju szykują się kolejne trzy: 16 maja w Prochowni na Żoliborzu, 24 maja na Wiatraku i 31 maja na Osiedlu Jazdów.

Garażówkafot. Sebastian Domański

Moda na garażowe wyprzedaże, jak to bywa najczęściej, przyszła do nas z Zachodu. Tylko w samym Berlinie jest ponad 50 pchlich targów, o których wspomina już każdy przewodnik turystyczny. W Paryżu, w dzielnicy Saint-Ouen funkcjonował pchli targ (Marché aux puces), gdzie w dobrej cenie można było dostać używane rzeczy, zaś Anglicy organizują spontaniczne wyprzedaże prosto z samochodów, tzw. car boot sale. Kto jeździł na saksy, ten wie co to jest tzw. wystawka. Niemcy wystawiają swoje sprzęty przed domy lub blisko śmietnika i w ten sposób pozbywają się najczęściej niepotrzebnych lodówek, telewizorów, elektroniki, rowerów, narzędzi itd. Wielu Polaków poluje na takie wystawki, traktując je, jak biznes, bo darmowe rzeczy są później odsprzedawane z niezłym zyskiem. Szwedzi zaś prowadzą lumpeksy w najbliższej okolicy wysypisk i sortowni śmieci. Przecież nie każda rzecz trafiająca do śmietnika powinna się w nim znaleźć. W takich sklepach można więc kupić dużo tańsze meble, elektronikę, książki i ubrania. W Skandynawii wiąże się to ze starą i szlachetną modą na recykling i ekologię. Bo zamiast wyrzucić, lepiej dać rzeczy nowe życie, puścić ją w obieg, niech cieszy kogoś innego.

 

Garażówkafot. Sebastian Domański

W Warszawie sezon na garażówki dopiero się rozpoczyna. Rozmawiamy z Sebastianem Domańskim, garażówkowym wyjadaczem, który ma na swoim koncie ponad 40 zorganizowanych wyprzedaży garażowych w Warszawie.

Skąd pomysł na taką formę sprzedaży?

Organizowaliśmy kilka lat temu pierwszą wyprzedaż garażową na Żoliborzu. Udało nam się wtedy zaangażować ponad 60 realnych garaży. Każdy samodzielnie przygotowywał stoiska, ale najważniejsza była atmosfera i ludzie. Okazało się, że wystawcami byli głównie młodzi i tak się to zaczęło. Czasem tak jest, że czujesz, że to jest właśnie to. Później były kolejne wyprzedaże, znajomi, nowe znajomości, kolejni fajni ludzie i trwa to do dziś.

Jaka jest idea waszych garażówek?

Idea jest bardzo prosta - weź to co masz w domu niepotrzebnego i coś z tym zrób. Coś sprzedasz, coś kupisz, na pewno spędzisz miło czas.

Garażówkafot. Sebastian Domański


Jak wygląda selekcja sprzedawców? Czy każdy może przyjść i coś sprzedać?


Z założenia tak - jednak obowiązują pewne zasady. Nie zależy nam na handlarzach, firmach, sklepach, outletach. Przez te 4 lata, odkąd się tym zajmuję spotkałem ogromną liczbę niesamowitych ludzi, to jest tak budujące, aż chce się to dalej robić. Oczywiście, że trafi się kilka osób, które chcą "zarobić" na garażówkach, ale przeważnie to jednorazowe przypadki. Na naszych garażówkach panuje selekcja naturalna. Ci zawodowi handlarze sami odpadają.

Jaką najdziwniejszą, najdroższą lub najtańszą rzecz sprzedano podczas twoich garażówek?

Było wiele różnych rzeczy dziwnych, oryginalnych rzeczy. Na przykład na Osiedlu Jazdów do kupienia były przedwojenne narty. Ktoś sprzedał ręcznie robione domino z lat 60. Ktoś miał meble do domu dla lalek, 100 proc. ręczna robota, 100 proc. z drewna. Tak naprawdę każda wyprzedaż to szansa na znalezienie czegoś niesamowitego. Jeżeli chodzi o ceny to najciekawsze rzeczy przeważnie dla sprzedawców mają wartość sentymentalną i są sprzedawane nie za góry pieniędzy, ale za kilka, kilkadziesiąt złotych.

 

Garażówkafot. Sebastian Domański



W kwietniu odbyła się już jedna organizowana przez was garażówka w Universamie Grochów. Jak wyglądała?

Było świetnie, ta garażówka pokazała mi, jak niesamowite jest zapotrzebowanie na takie imprezy. Ilość ludzi zaskoczyła tak samo mnie, jak i sprzedawców. Wyjątkowo byliśmy pod dachem, w lokalu, o którym myśleliśmy, że nikt nie wie. Finalnie okazało się, że każdy wiedział gdzie jesteśmy i nie było żadnych problemów, żeby nas znaleźć. Niesamowite jest to, że to inicjatywa oddolna - ludzie sami rozwieszają plakaty. Naprawdę ludzie są świetni.

Plany i harmonogram na najbliższe miesiące?

3 garażówki w maju, każda w innym miejscu: Rondo Wiatraczna, Osiedle Jazdów, Żoliborz. Mamy kilka propozycji z nowych miejsc, naprawdę dzieje się dużo i to dużo niesamowitych rzeczy.

Czy każdy może zorganizować garażówkę?

Pewnie, że tak. Najważniejsza jest lokalizacja. Jak znajdziecie fajne miejsce - działajcie. Dopóki nie spróbujecie nie będziecie wiedzieli.

Garażówkafot. Sebastian Domański

Jakie inne wyprzedaże garażowe możesz polecić w Warszawie?

Tak naprawdę sezon dopiero się rozkręca, jest dużo opcji na wymianę ciuchów, ale takich prawdziwych garażówek jeszcze nie ma. Mam nadzieje, że się to zmieni. Tak naprawdę największą przeszkodą są sami ludzie. Niestety "Nam" (ludziom) cały czas coś przeszkadza. Znam przypadki, że lokalna społeczność blokowała garażówki bo ich zdaniem są mało atrakcyjne dla osiedla - "no bo co to ma być, jakieś starocie sprzedają". Pamiętam jak na Osiedlu Jazdów podeszła do mnie oburzona starsza pani, że "co to ma być w centrum Warszawy za bazar". Natomiast na Chłodnej 25 starsze Panie mnie ściskały i dziękowały mówiąc, że przed wojną też tak było i dlaczego takie imprezy są tak rzadko. Także ile ludzi tyle zdań.

Kiedy inne dzielnice i gdzie?

Była Wola, była Ochota, jest Żoliborz, jest Śródmieście, jest Praga Południowa - Grochów, byliśmy na Pradze Północ przy ZOO. Jesteśmy otwarci na działania w każdej dzielnicy. Taka wielka "Warszawska Wyprzedaż Garażowa" to byłoby coś. Kilka miejsc, kilka dzielnic. Co tam Warszawa, cała Polska. Jest to jak najbardziej do zrobienia

Więcej informacji o nadchodzących garażówkach znajdziecie tu