Karetka nie mogła dojechać do poszkodowanej przez słupki blokujące osiedle. "W końcu dojdzie do tragedii"

Przy jednym z bloków na ulicy Wyki na warszawskim Bemowie stanęły słupki blokujące ruch. Część mieszkańców jest wściekła. Pokazali zdjęcia, na którym widać, że karetka nie mogła przejechać.

W grupie sąsiedzkiej na Facebooku pojawiło się zdjęcie. Widać na nim ambulans stający przed ruchowymi słupkami blokującymi ruch na osiedlu. Pod zdjęciem rozpętała się dyskusja. 

Słupki zablokowały dojazd karetce

Zdjęcie umieściła pani Katarzyna. "Nowe słupki przy Wyki działają naprawdę świetnie..." - napisała ironicznie. 

Kobieta dodaje, że przez słupki ratownicy medyczni nie mogli dojechać do poszkodowanej kobiety. "Finał sytuacji był taki, że trzech ratowników prowadziło starszą kobietę pod ręce do karetki" - opisuje pani Katarzyna. 

Bemowo. Słupki zablokowały karetce dojazd do poszkodowanejBemowo. Słupki zablokowały karetce dojazd do poszkodowanej Fot. Facebook / Bemowo

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Pogotowie Warszawskie. Spytaliśmy, czy ratownicy medyczni faktycznie napotkali wtedy na przeszkodę, która utrudniła ich pracę. Czekamy na odpowiedź. 

"W końcu dojdzie do tragedii"

Pomimo że potwierdzenia nie ma, wśród mieszkańców Bemowa rozgorzała dyskusja. Większość z nich jest wściekła, że słupki stanęły na ich osiedlu. Piszą, że możliwość złożenia ich ma tylko zarządca bloku. Jak zauważa pani Katarzyna, to absurdalne rozwiązanie. "Ale jak ma obniżyć słupki? Ma tam stać i czekać, bo może będzie karetka jechać? A może karetka ma czekać, aż pojawi się dozorca?" - pisze. Pan Dawid dodaje, że przecież spółdzielnia nie dostaje informacji o zbliżającej się karetce.

"Niestety, to było do przewidzenia. Bezmyślność niektórych nie ma granic..." - komentuje Dawid.

Warszawiacy zauważają, że słupki, które miały chronić mieszkańców przed wjeżdżającymi tam samochodami, mogą stanowić niebezpieczeństwo. Piszą, że słupki znikną dopiero, gdy dojdzie do tragedii i karetka albo straż pożarna nie dojedzie na czas. "Przecież liczą się minuty" - pisze Joanna. 

Głupota spółdzielni mieszkaniowej. Jak dojdzie do tragedii, będzie szukanie winnych, bo wcześniej pomyśleć jest ciężko - pisze Krzysztof.

Straż nie mogła dojechać przez samochody

Nie tylko słupki blokują służbom ratowniczym dojazd do wypadków. O tym problemie często mówi stołeczna straż pożarna. Pracę strażaków utrudniają jednak zazwyczaj nieprawidłowo zaparkowane samochody na osiedlowych uliczkach. 

O takim przypadku pisaliśmy w maju. W jednym z bloków na warszawskich Bielanach wybuchł wtedy pożar. Jak mówiła nam mieszkanka budynku, straż pożarna nie mogła skutecznie ugasić pożaru, bo dostęp zablokowały zaparkowane pod blokiem auta. Pani Anna mówiła nam, że przez to ona i kilku innych sąsiadów straciło mieszkania. 

Do mniej tragicznej, ale podobnej sytuacji doszło dwa miesiące później na Ursynowie. Pożar nie był groźny i szybko udało się go ugasić, ale gdy strażacy jechali do zgłoszenia, zastali po drodze mnóstwo samochodów zaparkowanych na uliczkach otaczających bloki przy Magellana. 

Jeśli ktoś mieszka na wyższej kondygnacji, nie ma co liczyć na naszą drabinę od razu, najpierw będziemy przestawiać samochody, aby mieć miejsce na rozstawienie podpór - mówili bez ogródek strażacy.

Rowerowe Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Są szybsi niż karetka

Więcej o:
Komentarze (60)
Karetka nie mogła dojechać do poszkodowanej przez słupki blokujące osiedle. "W końcu dojdzie do tragedii"
Zaloguj się
  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 51 razy 27

    Niebezpieczne. Ale słupkoza jest tylko skutkiem bezkarnego parkowania gdzie popadnie - samochodziarze gotowi są zastawić każde miejsce, które nie jest dla nich fizycznie niedostępne. Stąd się wzięły słupki. Szpecą, czasem nawet zagrażają, ale pretensje należy mieć do tych, przez których się pojawiły. Gdyby w Polsce szanowało się prawa pieszych, uznawało ruch pieszy za ruch drogowy i usuwało samochody stanowiące zagrożenie dla pieszych (a w pozostałe nielegalnie zaparkowane waliło się mendatami, aż samochodziarze się nauczą), słupki byłyby niepotrzebne.

  • cwaniakzpksu

    Oceniono 28 razy 20

    Kogoś przy cenzurze porąbało? Zakrywać tablicę rejestracyjną? I to karetki pogotowia?

  • cezaryk

    Oceniono 40 razy 20

    Ale jakie wyjście?
    Strzelać do ..ujów nie potrafiących zrozumieć, że nie można wjeżdżać tam, gdzie nie można? Tłuc ich cegłami? Podpalać wraki?
    Bo straż miejska i policja nie wypełniają swoich obowiązków.

  • Gość

    Oceniono 18 razy 16

    Czy władze prowadzą jakiekolwiek działania w celu wyeliminowania zastawiania dróg pożarowych przez nielegalnie zaparkowane pojazdy? Nie? No to dlatego właśnie spółdzielnie mieszkaniowe radzą sobie jak potrafią. Cała ta sytuacja wynika przede wszystkim z przyzwolenia na parkowanie byle gdzie i byle jak. Gdyby służby wywoziły samochody zaparkowane na drogach pożarowych to by spółdzielnie nie czuły potrzeby stawiania słupków.

  • the Pink

    Oceniono 19 razy 15

    W Krakowie już był talkiprzypadek. Karetka została przed szlabanem, ratownicy biegli kilkaset metrów, nie zdążyli. Człowoek umarł. Winnych brak.

  • kadykianus

    Oceniono 22 razy 14

    We Wroclawiu straz rozwiazala to tak, ze robia cwiczenia sprawdzajac czy wjada sprzetem na osiedle. Jesli nie, to daja zakaz parkowania pod grozba odcholowania. Najczesciej w soboty wieczorem gdy ci, ktorzy mieli zaparkowac zaparkowali.

    A te slupki to rzeczywiscie kryminal. Glupota spoldzielni.

  • van_norden

    Oceniono 16 razy 12

    W regulaminie spółdzielni powinien być zapis "zasłabnięcia i pożary powinny odbywać się godzinach pracy administracji"

  • von_rosen

    Oceniono 29 razy 9

    Niech sobie straż i karetki nie wyobrażają, że będą tak sobie jeździć po świętej wasności prywatnej.
    Jako że słupek można złożyć i tym samym doprowadzić do naruszenia świętej własności-proponuję betonowe zapory ułożone w taki sposb, aby uniemożliwić jakikolwiek przejazd. Do tego miny i drut kolczasty. A co?

  • jaktamjestto

    Oceniono 8 razy 8

    Nie mieszkam tam ale znam sprawę. Słupki zostały ustawione aby ograniczyć ruch tranzytowy przez wąziutką uliczkę osiedlową tuż pod oknami i wyjściami z klatek bloku przy ul. Wyki 1. Pozostał dojazd bezpośrednio do wszystkich bloków tyle że od drugiej strony. Nie wiem czy są takie procedury i wymagania ale pewnie należało powiadomić służby o zmianie organizacji ruchu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX