Piesi zawsze przegrywają. Kiedyś przegrywali z samochodami, teraz z rowerami [LIST]

- Szedłem zwykłym chodnikiem bez ścieżki rowerowej, gdy nagle przede mną pojawił się rowerzysta. Pędził prosto na mnie. Nie hamował, tylko dalej pedałował - pisze do nas pan Maciej.

Miałem szczęście, że odskoczyłem, bo wjechałby we mnie centralnie, a tak "tylko" otarłem się o rączkę od kierownicy. Wymuszony półobrót czułem w plecach jeszcze przez kilka dni.

Wskutek otarcia mnie kierownicą rowerzysta stracił równowagę i przewrócił się. Najlepsze jednak zdarzyło się potem. Miał do mnie pretensje, że nie zszedłem mu z drogi. Był agresywny i absolutnie nie przyjmował argumentu, że wjechał wprost w pieszego na chodniku. Gdy sytuacja zaczęła robić się nerwowa, postanowiłem, że zadzwonię na policję. Wtedy rowerzysta uciekł.

Teraz kilka obserwacji z funkcjonowania nowej ścieżki rowerowej w Alejach Jerozolimskich w kierunku placu Zawiszy. Nowa asfaltowa ścieżka, nowy chodnik, ławeczki, drzewa. Inwestycja zrealizowana dzięki funduszom europejskim prezentuje się wyśmienicie. O jednym tylko zapomniano. O bezpieczeństwie pieszych.

Idąc z przystanku tramwajowego na placu Zawiszy na przystanek autobusowy, trzeba przejść przez wyasfaltowany kawałek dawnego chodnika, teraz zaanektowany przez rowery. Projekt ścieżki nie przewidział (lub akurat zabrakło farby) przejść dla pieszych na ścieżce. Co dziwne, znaki wskazują, że na tym odcinku jest nie ścieżka, a droga rowerowa. Jaki jest efekt - nietrudno sobie wyobrazić. Masa ludzi próbuje dostać się do przystanku autobusowego, a rozpędzeni rowerzyści robią wszystko - za pomocą dzwonka, krzyków - żeby ludzie zeszli im z drogi. 

Ciekawe, że dla jadących od zachodu w kierunku centrum ścieżka akurat się tu kończy i rozpoczyna się tzw. teleport. Nie przeszkadza to jednak niektórym osobnikom uporczywie dzwonić i najeżdżać na ludzi, mimo że wg przepisów powinni zsiąść z roweru i dalej go poprowadzić.

Byłem kilkukrotnie świadkiem niebezpiecznych i niemiłych sytuacji w tym miejscu. Pewnego dnia pojawił się nawet pieszy patrol drogówki. Ucieszyło mnie to, naiwnie pomyślałem, że pewnie jest prowadzona jakaś akcja prewencyjna ws. bezpieczeństwa pieszych. Niestety. Panowie w białych czapkach byli bardziej zainteresowani swoimi notesami i wyłapywaniem pieszych przechodzących na czerwonym świetle niż zajęciem się rowerzystami jadącymi obok nich po chodniku i po przejściu dla pieszych, niekiedy również na czerwonym świetle.

Smutne jest to, że w Warszawie piesi zawsze przegrywają. Kiedyś przegrali z samochodami, teraz z rowerami.

- Maciej

Co sądzisz na ten temat? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Jedziesz rowerem i nagle... gdzie się podziała droga? Takich miejsc w Warszawie jest mnóstwo [WIDEO]

Więcej o:
Komentarze (136)
Piesi zawsze przegrywają. Kiedyś przegrywali z samochodami, teraz z rowerami [LIST]
Zaloguj się
  • gapcio2010

    Oceniono 76 razy 62

    Historia najnowsza zna przypadki zupelnie prostych czynnosci, ktore inne narody juz dawno opanowaly i swietnie sobie z tym radza . Sa to m.in: segregacja smieci, sprzatanie p o psach, ludzka zyczliwosc przejawiajaca sie m.in umiejetnoscia WSPOLNEGO, NORMALNEGO, BEZPIECZNEGO, OPARTEGO NA WZAJEMNM SZACUNKU I ZROZUMIENIU , korzystania z drog i chodnikow przez kierowcow, rowerzystow i pieszych. Tylko Polacy, ktorzy swietnie potrafia radzic wszystkim narodom we wszystkim, sa najlepsi, najmadrzejsi, wychodza zawze jak Zablocki na mydle. Tu najprostsze czynnosci sa nie do opanowania. Ktos napisal: "Polska stala sie dyktatura chama". Mozna jeszcze dodac : prymitywa, dla ktorego normalne zachowania sa zbyt trudne. Nie trzeba kataklizmow, Polacy sami sie zniszcza, jesli tego nie zrozumieja.

  • masofrev

    Oceniono 57 razy 51

    Wrocław, dokładnie taka sama sytuacja. Na wąskim, metrowym chodniku, rowerzysta wjechał we mnie BEZ HAMOWANIA, a potem wyskoczył z ryjem i szarpał za koszulę - bo, według niego, powinienem był wejść w krzaki, by on mógł sobie chodnikiem pędzić.
    Zbydlęcenie rowerzystów czasami jest wprost nie do opisania!

  • halice

    Oceniono 54 razy 36

    Wyznaczone ma ścieżce rowerowej przejście dla pieszych mie stanowi dla rowerzystów żadnej przeszkody. Niejednokrotnie zdarzyło mi się właśnie na pasach na ścieżce odskakiwać sprzed rozpędzonego roweru. Wczoraj ma ścieżce przed przejściem podziemnym na wysokości Blue City na Alejach Jerozolimskich taki rozpędzony rowerzysta o mało nie rozjechał mojego 10-letniego syna. Syn wchodził na przejście, zobaczyłam oddalony o kilkanaście metrów pędzący rower, krzyknęłam STOP. Zareagował tylko mój syn zeskakując z pasów. Rowerzysta nie zwolnił i nawet nie spojrzał.
    Nóż w kieszeni się otwiera. Rowerzyści postrzegają siebie jako biednych i pokrzywdzonych. A zachowują się jak święte krowy.

  • van_norden

    Oceniono 49 razy 35

    Polska stała się dyktaturą chama. A co do policji: kiedyś obserwowałem trzech policjantów idących Gagarina. Rowerzyści przejeżdżali im prawie po nogach: zero reakcji. A przypomnę, że wydajemy 10 mld zł rocznie na służbę, która jest praktycznie bezużyteczna bo nie potrafi zapewnić porządku nawet na chodnikach

  • Eva Miauczek

    Oceniono 36 razy 34

    Moja mama została staranowana przez rowerzystę, który nadjechał z tyłu. Bez słowa przepraszam pojechał dalej. Nadmieniam, że chodnik był za wąski by mógł po nim poruszać się rower.

  • pioterek

    Oceniono 32 razy 28

    Ścieżki rowerowe w Polsce to statystyczna fikcja polegająca na wykrojeniu z chodnika miejsca na rowery, albo tworzeniu idiotycznych kontrapasów.
    Normalne ścieżki są oddzielone trawą od chodnika.

  • gladi3

    Oceniono 51 razy 27

    Ja to z kijem po chodniku zaczne chodzic by mnie mijali ok pol metra,jakas epidemia tych rowerzystow na chodnikach a wg prawa jest to zabronione z malymi wyjatkami dla nieletnich.

  • pitero77

    Oceniono 26 razy 26

    "Proszę", "przepraszam", "dziękuję" - tych kilka słów wpaja się nam od początku kiedy zaczynamy mówić - czy umiemy z nich korzystać? Czemu tak ciężko to przychodzi, podnieść rękę w geście podziękowania, przeproszenia... Codziennie jeżdżąc do pracy rowerem przechodzę przez przejście położone na drodze dwupasmowej z ograniczeniem do 70 (więc tak w praktyce do 120...) w mieście wojewódzkim. I stoję zanim przejdę czasem minutę, czasem dwie... ale też widzę jak niektórzy kierowcy zatrzymują się wykonując heroiczny czyn który doprowadza do strachu a potem wściekłości kierowcę jadącego sąsiednim pasem. Zawsze widząc że ktoś zwalnia patrzę w oczy jeśli się da, jakoś chyba pomaga nawet gdy się waha. I zawsze kiedy zatrzyma się podnoszę rękę w geście podziękowania, nie dlatego że uważam że zrobił mi łaskę ale dlatego że to miłe - dla niego i dla mnie. Bądźmy milsi dla siebie - wszyscy dla wszystkich..

  • lokomotywa-1

    Oceniono 45 razy 25

    Z tymi rowerami to władze zwariowały. Rower fajna rzecz, ale tam gdzie jest wydzielona dla nich droga. Inaczej stanowią zagrożenie dla pieszych na chodnikach. Narażają się sami i autom na jezdniach. A ja nie cierpię jak stado rowerów pędzi alejką parku albo ścieżką w lesie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX